Totolotek Puchar Polski. Lechia Gdańsk drugim finalistą! Wygrała w dramatycznym konkursie rzutów karnych

DW
Lechia Gdańsk w finale! Dramatyczne rzuty karne Grzegorz Dembinski
Totolotek Puchar Polski. Półfinał między Lechem Poznań a Lechią Gdańsk był najlepszym thrillerem polskiej piłki ostatnich lat. Gdańszczanie byli zadowoleni z remisu, ale wyszli na prowadzenie. Błyskawicznie odpowiedzieli gospodarze i po 120 minutach grania zwycięzcę musiały wyłonić rzuty karne. W nich Kolejorz miał już finał w garści. Dwa rzuty karne obronił Mickey van der Hart, ale odniósł kontuzję przy interwencji. Potem podopieczni Dariusza Żurawia nie strzelili trzech(!) jedenastek z rzędu i to Lechia Gdańsk zagra w Lublinie z Cracovią.

Początek rozgrywany był wyraźnie pod dyktando Lecha. Gospodarze byli bez przerwy w okolicy pola karnego rywali, próbowali przedostać się pod bramkę, czy to z lewej, czy to z prawej strony. Pierwsza groźna akcja należała jednak do gdańszczan. W 14. minucie wysokie zagranie do skrzydła, gdzie Pietrzak opanował futbolówkę, nisko dośrodkował i do strzału doszedł Paixao. Uderzenie z woleja minimalnie niecelne.

Po chwili mieliśmy odpowiedź Lecha. Satka zabrał piłkę Paixao, błyskawicznie zagrał do Jóźwiaka, a ten do Ramireza. Hiszpan wpadł w pole karne, ale zamiast uderzać lepszą nogą, nawinął dwóch obrońców i nie miał już z czego uderzać. Ostatecznie strzelił prawą stopą delikatnie, prosto w rywala.

W pierwszej połowie sporo niewykorzystanych szans miał Kolejorz. W 22. minucie z głębi pola do Gytkjaera podał Ramirez. Napastnik piętką przedłużył do Kamińskiego, który - będąc 10 metrów przed bramką - chciał wystawić partnerowi piłkę do pustej bramki, zamiast bezpośrednio uderzać. Po chwili mieliśmy kolejną zaprzepaszczoną okazję. Przejęcie piłki w środku pola, podanie do Gytkjaera, który miał przed sobą tylko jednego obrońcę. Biegł w pole karne, ale tuż przed szesnastką zawahał się i wpadł prosto w rywala. Mógł uderzać, mógł podawać do Kamińskiego. Wybrał najgorszą opcję.

Bramki oglądaliśmy dopiero po przerwie. Na prowadzenie jako pierwsi w tym meczu wyszli gdańszczanie. Kluczowa strata w środku pola, goście zagrali na lewą stronę, gdzie z głębi pola dośrodkował Rafał Pietrzak. Centra obrońcy spadła prosto na głowę Flavio Paixao, który pokonał van der Harta. Satka był za daleko od napastnika, Crnomarković źle zaasekurował.

Minęły zaledwie trzy minuty od odpowiedzi gospodarzy. Jakub Moder zagrał krótko do Daniego Ramireza, a Hiszpan z dystansu, płaskim strzałem, pokonał Alomerovicia. Piłka kozłowała tuż przed bramką, co utrudniło bramkarzowi interwencję. Przed końcem regulaminowego czasu gry świetnie spisywał się Jakub Moder. Młody pomocnik raz za razem bombardował bramkę Zlatana Alomerovicia.

W doliczonym czasie gry arbiter Tomasz Musiał wskazał na wapno. Dośrodkowanie z lewej strony boiska i piłkę czubkiem głowy wybił Michał Nalepa. Ta trafiła w bark Rafała Pietrzaka i blisko przedramienia Conrado. Z początku krakowski arbiter nie miał wątpliwości, ale dostał sygnał z VAR, że nie było zagrania ręką. Zwycięzcę miała wyłonić dogrywka.

W dogrywce przewaga Lecha nieco stopniała. Moderowi strzału z dystansu pozazdrościł Maciej Gajos. Również mocno uderzył z dystansu, ale na posterunku był bramkarz Lecha. Wcześniej gospodarze znów mieli świetną okazję. Mocno bita piłka w pole karne i Gytkjaer huknął z bliska na bramkę. Alomerović intuicyjnie obronił ten strzał.

Ostatni akord należał do Lechii. W 112. minucie Conrado zagrał w pole karne, Zwoliński zastawił piłkę w szesnastce i delikatnie wycofał do Kryeziu. Strzał z pierwszej piłki i tuż obok słupka. Po 120 minutach wciąż nie mieliśmy drugiego finalisty.

Konkurs rzutów karnych rozpoczął się po jednym trafieniu dla obu zespołów. W drugiej serii Mickey van der Hart obronił płaski strzał Rafała Pietrzaka. Bramkarz Lecha niefortunnie upadł na łokieć i odniósł uraz, który wykluczył go z ofiarnych interwencji. W czwartej serii jedenastek Holender znów wykazał się refleksem, poszedł w ciemno i dalszą dłonią wyjął uderzenie debiutanta.

Dalsze emocje zapowiedział słaby strzał Marchwińskiego oraz interwencja bramkarza gości. W obronionych karnych było już tylko 1:2. Na bezbłędne trafienie Paixao odpowiadał Ramirez, ale przeliczył się i gdańszczanie wyszli na remis. Po chwili pewnie przy słupku uderzył Gajos i przed najważniejszym strzałem w karierze stanął Kamil Jóźwiak. Skrzydłowy Lecha huknął wysoko nad bramką. Piłkarze Lechii świętowali awans, a zmieniający w ostatniej chwili van der Harta Miłosz Mleczko nawet nie miał okazji, by uratować swój zespół. Lechici w fatalnym stylu zepsuli ten konkurs rzutów karnych.

Atrakcyjność meczu: 8/10
Piłkarz meczu: Zlatan Alomerović
Widzów: 7 192.

TOTOLOTEK PUCHAR POLSKI w GOL24

Więcej o PUCHARZE POLSKI - newsy, wyniki, terminarz, drabinka

Kto może odejść z Ekstraklasy? Transferowe plotki i przeciek...

Głośne powroty piłkarzy do ekstraklasy.

Wideo

Materiał oryginalny: Totolotek Puchar Polski. Lechia Gdańsk drugim finalistą! Wygrała w dramatycznym konkursie rzutów karnych - Gol24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie