Torebka Thatcher w rękach Camerona

Wojciech Rogacin
Obiecując referendum w sprawie wyjścia z Unii Europejskiej lub zostania w niej, brytyjski premier David Cameron zapisał się bardzo mocno w brytyjskiej historii. Może nie aż tak spektakularnie jak Margaret Thatcher, która w 1984 r., waląc swoją torebką w stół na unijnym szczycie, powtarzała: - Oddajcie mi moje pieniądze! - i wywalczyła wart miliardy funtów rabat w brytyjskiej składce do unijnego budżetu. Cameron stał się jednak pierwszym brytyjskim premierem od czasów Harolda Wilsona, który dobitnie stawia przed rodakami pytania: Chcecie być w Unii Europejskiej?

Nie o historię jednak Cameronowi chodziło, ale - tak jak kiedyś Thatcher - o pieniądze. A przede wszystkim - o władzę. Po środowym przemówieniu, w którym brytyjski premier zapowiedział, że jeśli jego partia ponownie wygra wybory w 2015 r., to przed 2017 r. zapyta rodaków w referendum, czy chcą być w Unii, czy nie, część polityków w Polsce zaczęła na Twitterze stawiać Camerona za wzór premierowi Tuskowi: - Oto, jak należy się stawiać Brukseli.

Jednak Cameronowi nie o stawianie się chodziło, ale o ratowanie własnej władzy. Zapowiedź rozpisania referendum to w rzeczywistości jego ucieczka do przodu przed krytykami z własnej partii, którzy żądali takiego referendum już w tej kadencji. Cameron powiedział im "nie", ale jednocześnie jako pierwszy polityk dał społeczeństwu obietnicę (w którą można wierzyć), że powie "tak" w przyszłej kadencji i rozpisze referendum. O ile wygra wybory w 2015 r.

Uspokoił krzykaczy we własnej partii i zdystansował eurosceptyków z Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa Nigela Farage'a. Lawiruje, by zyskać na czasie i być może odebrać część przyszłych głosów Partii Pracy. Wystąpienie Camerona i straszak referendum ma być w jego zamyśle także narzędziem w sporze o unijny budżet na lata 2014-2020. Kolejna dyskusja szefów unijnych rządów w tej kwestii rozpocznie się na dniach. Brytyjski premier w czasie, gdy jego kraj boryka się z recesją, a rząd zaciska społeczeństwu pasa, musi jak lew walczyć o jak najniższy budżet i jak najniższe wpłaty do wspólnej kasy. Jego straszak referendum pełni rolę torebki Thatcher z 1984 r. To z pewnością spodoba się Brytyjczykom, podobnie jak wezwanie ich premiera do renegocjacji traktatowych w kwestii zwrotu uprawnień z Brukseli do krajów członkowskich.

Czy jednak straszak referendum podziała na Berlin, Paryż i inne stolice Europy? Wszystko może się obrócić przeciwko Wielkiej Brytanii. Trafna jest opinia ministra Radosława Sikorskiego, gdy mówi, że po tym wystąpieniu Wielka Brytania wyklucza się sama z grupy państw kierujących Unią i staje się członkiem wspólnoty specjalnej troski, nad którym trzeba się pochylać, by nie odłączył się od reszty.

Czy warto iść na ustępstwa Wielkiej Brytanii, która być może wyjdzie z Unii? Czy inwestować w kraju, którego przyszłość jest niepewna?

Wielu ekspertów podkreśla, że Cameron swym wystąpieniem otworzył okres czterech lat niepewności w sensie politycznym i gospodarczym. Czy warto iść na ustępstwa polityczne Wielkiej Brytanii, która być może za chwilę wyjdzie z Unii - będą się zastanawiać w Brukseli? Jak inwestować w kraju, którego przyszłość polityczna jest niepewna - to z kolei dylemat biznesu.

Czy zatem przemówienie Camerona to strzał w stopę? Nie do końca. Ma ono jedną, ważną zaletę - zwraca uwagę Europy - zarówno jej obywateli, jak i rządzących - na kwestię fundamentalną: demokrację. Nie może być skutecznej reformy instytucji unijnych i samej Unii, nie może być skutecznej integracji bez oddania głosu samym obywatelom. A taka pokusa w Brukseli jest coraz silniejsza. Oby głos Camerona był ostrzeżeniem.

Wojciech Rogacin, z-ca redaktora naczelnego "Polski"

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie