Tomasz Zadroga, prezes PGE: Za 20 lat 16 proc. energii w kraju będzie z elektrowni atomowych

Redakcja
Zadroga: Dziś w Polsce prąd powstaje głównie z węgla. Najwyższy czas to zmienić
Zadroga: Dziś w Polsce prąd powstaje głównie z węgla. Najwyższy czas to zmienić FOT. MATERIAŁY PRASOWE
- Elektrownie jądrowe dają czysty i tani prąd. Dziś na świecie nie ma dla nich alternatywy. Polska musi je budować - mówi prezes PGE, Tomasz Zadroga w rozmowie z Agatonem Kozińskim.

Obawiał się Pan, że w kampanii wyborczej pojawi się nagle jakiś polityk, który zacznie zdobywać poparcie, szermując hasłami niechęci wobec budowy w Polsce elektrowni atomowej? Czy PGE opracowywało jakiś plan awaryjny, gdyby coś takiego miało miejsce?
Nie, nie rozważaliśmy takiego scenariusza. Zresztą nie wydaje mi się, by należało się go obawiać. W poprzedniej kadencji niemal jednogłośnie przyjęto program budowy elektrowni jądrowych w Polsce, przeciw był tylko jeden poseł. Zarówno PO, jak i PiS są zgodne w tej materii.

Ale przecież mógł się pojawić ktoś nowy w stylu zielonego Ruchu Palikota. Sondaże wyraźnie pokazują, że Polacy są przeciwko budowie elektrowni atomowych - jakiś kandydat mógł chcieć z tego skorzystać.
Rzeczywiście, poparcie przejściowo się zachwiało, głównie jako efekt wydarzeń w Fukushimie w Japonii. Ale podkreślam, że w mojej ocenie to zjawisko chwilowe. Wszyscy musimy odpowiedzieć sobie na konkretne pytania: skąd Polska ma brać prąd, żeby zaspokoić nasze codzienne potrzeby, oraz ile jesteśmy gotowi płacić za energię elektryczną? PGE jest przygotowane do tej dyskusji. Analizy dostępnych scenariuszy pokazuje, że nie ma alternatywy dla energetyki jądrowej. Dzisiaj 95 proc. energii produkujemy dzięki spalaniu węgla. Polska zgodnie z obowiązującym pakietem klimatycznym musi zacząć redukować poziom emisji dwutlenku węgla do środowiska. Musimy przestawiać się na źródła niskoemisyjne albo wręcz zeroemisyjne. Ze względów na warunki geograficzne odpada masowa produkcja prądu z wykorzystaniem słońca i wody - nasz kraj nie ma takich możliwości. Poza tym, dopóki nie ma efektywnych sposobów magazynowania prądu na czas, gdy nie wieje i nie świeci słońce, w ogóle trudno mówić o likwidacji elektrowni opartych na różnych paliwach, ale dających stabilne dostawy prądu. Dlatego musimy budować elektrownie jądrowe. Dają tani, czysty ekologicznie prąd, dostarczany zawsze, kiedy jest potrzebny. W roku 2030 ok. 16 proc. całej polskiej energii będzie wytwarzana w elektrowniach jądrowych. Bez emisji gazów cieplarnianych, czego nie da się powiedzieć ani o elektrowniach węglowych, ani gazowych.

Ale pojawia się coraz więcej nowych sposobów przetwarzania węgla w energię, na przykład duże nadzieje daje proces podziemnego zgazowania. W naszym kraju tego surowca nie brakuje. Nie lepiej byłoby się skupić na ulepszaniu sposobów jego obróbki, zamiast wchodzić w nowe, budzące kontrowersje technologie?

Elektrownie atomowe są drogie na etapie budowy. Później koszt eksploatacji jest niewielki

Dla zarządu PGE absolutnym priorytetem jest pozyskanie technologii, które pozwolą korzystać z węgla bez emitowania CO2. Ale trzeba pamiętać, że wszystkie znane rozwiązania cały czas nie wyszły poza stadium eksperymentalne. Najwięcej szans daję CCS, czyli technologii wychwytywania CO2 z atmosfery. Tylko że dużym problemem jest składowanie dwutlenku węgla. Istnieją także obawy co do ewentualnych zagrożeń dla środowiska takich składowisk. Trzeba dokładnie to zbadać. W przypadku energetyki jądrowej takich wątpliwości nie ma. Wszystkie aspekty z nią związane są już dokładnie sprawdzone. Ważne są też koszty. PGE to spółka giełdowa, musimy dbać o zysk. Dzisiaj CCS, mimo iż jest bardzo drogą technologią, wciąż ma problemy nierozwiązane do końca. Elektrownie jądrowe też są drogie - ale tylko na etapie budowy. Później koszt produkcji prądu jest stosunkowo niewielki. Łatwo wykazać akcjonariuszom, kiedy nastąpi zwrot kosztów poniesionych na budowę reaktora. To także duża zaleta tej technologii.

CZYTAJ TEŻ:
* Prof. Żmijewski: Energia atomowa jest droga
* Budowa elektrowni atomowej w Polsce jest kwestią polityczną
* Gdańsk: Protest przeciwko budowie elektrowni atomowej w Polsce (ZDJĘCIA)


Jest Pan gorącym zwolennikiem atomu.

Nie, nie zrozumieliśmy się. Nie twierdzę, że Polska powinna pozyskiwać energię tylko z elektrowni jądrowych. PGE nie będzie inwestować tylko w nie. Będziemy inwestować w różne źródła, czyli i w atom, i w węgiel, i w wiatr, i w gaz. Bo nam przede wszystkim zależy na dywersyfikacji ryzyka. Dziś nasza baza produkcji energii oparta jest na węglu. Mamy świadomość, że musimy to zmienić - dlatego tak intensywnie chcemy inwestować w inne źródła wytwarzania energii. Nie znaczy to, że po prostu rezygnujemy z węgla. Musimy zmieniać tzw. mix paliwowy. Zależy nam, aby 50 proc. prądu powstawało ze spalania węgla, ok. 20 proc. w elektrowniach wiatrowych, 20 proc. w atomowych, a pozostałe 10 proc. w elektrowniach gazowych. Polska potrzebuje tej dywersyfikacji jak kania dżdżu. Bez tego polski sektor energetyczny znajdzie się w gigantycznych problemach.

W Polsce i tak konkurencji właściwie nie macie.
Już w roku 2014 zostanie otwarty rynek europejski - i w Polsce pojawią się mocni gracze z Zachodu. Musimy się do tego przygotować. Przede wszystkim musimy zrestrukturyzować system sprzedaży elektryczności. Już uruchomiliśmy ogromny projekt marketingowo-sprzedażowy, pracujemy nad poprawą jakości obsługi w punktach sprzedaży. Przede wszystkim trzeba zmienić nastawienie. Obecnie nikt nie patrzy na elektryczność jak na produkt. Ale to się szybko zmieni. Jestem przekonany, że do 2014 r. będziemy przygotowani do podjęcia walki z zachodnimi konkurentami.
Tyle że problemy ze sprzedażą prądu to tylko jedna strona medalu. Druga to infrastruktura, która jest w coraz gorszym stanie. Przecież z powodu słabego stanu sieci tracimy nawet 15 proc. prądu.
Nie 15 proc., ale 7. Owszem, to jest problem - ale borykać się będzie musiał z nim każdy, kto będzie chciał sprzedawać elektryczność w Polsce. Przecież żadna firma, która do nas wejdzie po 2014 r., nie będzie budować własnej sieci przesyłowej. Dzisiaj regulator zgadza się, by te straty były wliczane w taryfy opłat za prąd. Płacą za nie odbiorcy elektryczności. Ale to nie jest wyjście. Regulator zgodził się, byśmy mieli trochę wyższe marże, a z dodatkowych pieniędzy prowadzili inwestycje modernizacyjne pozwalające ograniczyć te straty.

Decyzja Niemiec o wygaszeniu reaktorów atomowych w tym kraju stawia pod znakiem zapytania całą politykę klimatyczną Unii Europejskiej. Czy w takiej sytuacji warto wydawać krocie na inwestycje pozwalające obniżyć poziom emisji CO2?
Obowiązują nas zapisy pakietu klimatycznego. Polska jako kraj członkowski UE musi się do tego stosować. Oczywiście warto zabiegać o pewne zmiany. Jako jeden z członków Euroelectric, największej organizacji grupującej europejskie firmy energetyczne, postulujemy zmianę sposobu rozliczania efektów redukcyjnych. Nie w każdym kraju osobno, ale w całej Unii razem. Pozwoli to na wykorzystanie potencjału energetycznego różnych regionów Europy. Basen Morza Śródziemnego to słońce, Skandynawia to energia z wody, basen Morza Północnego to wiatr. A środkowa Europa to węgiel. Ale najlepiej wsparty technologią CCS lub inną ograniczająca emisję CO2.

CZYTAJ TEŻ:
* Prof. Żmijewski: Energia atomowa jest droga
* Budowa elektrowni atomowej w Polsce jest kwestią polityczną
* Gdańsk: Protest przeciwko budowie elektrowni atomowej w Polsce (ZDJĘCIA)

Czy po 2014 r., gdy zostanie otwarty europejski rynek energetyczny, PGE zamierza ruszyć na podbój innych krajów?
Dziś w Europie obowiązuje nacjonalizm energetyczny. Poszczególne kraje bardzo niechętnie zgadzają się, by ich infrastrukturę energetyczną przejmowały podmioty z innych państw. Ale sytuacja się zmienia. Rząd w Berlinie czy poszczególne landy mają dziś inne problemy niż ochrona własnego rynku. Spodziewam się, że niemieckie firmy będą wyprzedawały własne aktywa. A my będziemy czekać na okazję i jeśli pojawi się sposobność przejęcia, to jej nie przegapimy. Proszę pamiętać, że PGE jest jedyną dużą spółką energetyczną w Europie bez długów, mamy nadwyżkę na rachunku bieżącym. Nasi europejscy konkurenci są w innej sytuacji, oni potrzebują pieniędzy natychmiast, także do spłaty swoich gigantycznych długów. To nasza przewaga, z której chcemy skorzystać. Wzmocniliśmy nasz zespół akwizycyjny. Czekamy na okazję.

PGE rusza właśnie z akcją informacyjną "Świadomie o atomie". Czemu przejmujecie rolę urzędów państwowych odpowiedzialnych za informowanie Polaków o zmianach?
Nie podzielam tej opinii. Jako inwestor PGE czuje się zobowiązane do przedstawienia Polkom i Polakom rzetelnej wiedzy na temat energetyki jądrowej. PGE chce zapewnić wszystkim zainteresowanym niezbędną wiedzę umożliwiającą wyrobienie sobie własnego zdania na ten temat. Wiemy, że energetyka jądrowa budzi wiele emocji. Jak żaden inny projekt infrastrukturalny. Obawy ludzi oparte są o wiele stereotypów, z którymi należy się zmierzyć. Dlatego chcemy stworzyć wiarygodną platformę dialogu, także z oponentami. I właśnie w tym celu PGE przygotowało i uruchomiło właśnie program "Świadomie o atomie". Proszę zwrócić uwagę, że to nie jest kampania reklamowa, ale program informacyjno-edukacyjny. Nie zamierzamy sprzedać produktu o nazwie: pierwsza elektrownia nuklearna w Polsce. Chcemy pokazać społeczeństwu, czym jest, jakie niesie korzyści, z jakimi kosztami się wiąże. Chcemy, aby każdy zainteresowany mógł uzyskać odpowiedzi na pytania, które go nurtują w tej sprawie. Na portalu www.swiadomieoatomie.pl, który właśnie ruszył, znajduje się dużo ciekawych informacji. Od opisów konstrukcji reaktorów jądrowych, przez proces rozszczepiania atomu, po przebieg procesu przygotowań do budowy pierwszej elektrowni. Chcemy, aby Polacy rozmawiali o energetyce jądrowej w sposób świadomy.

Czytelnicy portalu jako pierwsi przeczytają, gdzie powstanie pierwsza elektrownia w Polsce?
Na pewno jako jedni z pierwszych - bo ten portal ma też informować o tym konkretnym projekcie. Ale na to jeszcze trzeba chwili. W ciągu kilku najbliższych tygodni ogłosimy trzy potencjalne lokalizacje elektrowni, gdzie zostaną przeprowadzone szeroko zakrojone badania. W ich wyniku zapadnie finalna decyzji, gdzie znajdzie się pierwsza elektrownia. Do końca roku rozpoczniemy przetarg na wybór technologii. Będziemy rozmawiali z lokalnymi społecznościami, czy zgadzają się, aby obok nich powstał taki obiekt.

Będą referenda w tej sprawie?
To nie jest nasza decyzja. Jeżeli zostaną zarządzone, będziemy aktywnie wspierać zwolenników energetyki jądrowej. Wszystkie analizy pokazują korzyści, jakie niesie ze sobą. Wierzę, że zwycięży zdrowy rozsądek.

Rozmawiał Agaton Koziński

CZYTAJ TEŻ:
* Prof. Żmijewski: Energia atomowa jest droga
* Budowa elektrowni atomowej w Polsce jest kwestią polityczną
* Gdańsk: Protest przeciwko budowie elektrowni atomowej w Polsce (ZDJĘCIA)

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
michal

Panie "energetyku", elektrownię po wygaszeniu (czyli po około 60 latach dla tej, ktora ma byc u nas) w ciągu kilku lat się rozbiera "do zielonej trawki". Jak pan nie wierzy, to proszę sobie poszukać o elektrowniach Yankee Rowe, Maine Yankee czy Shippingport w USA. Więc nie wiem co tam się utrzymuje przez te dziesięciolecia.

R
Romek Atomek

Niemcy likwiduja elektrownie atomowe i ktos musi od nich kupic ten zlom i zaplacic stad loby atomowe co niektorzy juz zacieraja raczki i licza ile to wpadnie euro do wlasnej kieszeni

R
Romek Atomek

Niemcy likwiduja elektrownie atomowe i ktos musi od nich kupic ten zlom i zaplacic stad loby atomowe co niektorzy juz zacieraja raczki i licza ile to wpadnie euro do wlasnej kieszeni

N
Nieuk

Panie prezesie, co to jest "czysty prąd" ? W szkole mi tego nie wytłymaczyli.

E
Energetyk

Dlaczego bajdurzy się społeczeństwu o taniej energii z elektrowni atomowych , kiedy nie można nawet w przybliżeniu określić kosztów budowy, eksploatacji, i utrzymania przez dziesięciolecia elektrowni po wygaszeniu ?

Dodaj ogłoszenie