Tomasz Siemoniak: Symbolem pierwszych tygodni rządów PiS jest chaos w Sejmie [WYWIAD]

Dorota KowalskaZaktualizowano 
O sytuacji na polskiej scenie politycznej i tej w Platformie Obywatelskiej, zamieszaniu wokół Trybunału Konstytucyjnego - mówi Tomasz Siemoniak, były wicepremier, były szef MON.

Panie pośle, nie czuje się Pan bezradny?
Na pewno mamy do czynienia z taką sytuacją, kiedy większość sejmowa uznała, iż skoro ma większość, to wszystko może. To nie jest bezradność, to raczej wściekłość, że można tak traktować podstawy państwa demokratycznego. I oczywiście rolą opozycji jest sprzeciw i protest, ale tu mamy do czynienia z zupełnie nową jakością, z sytuacją, w której wszelkie procedury, dobre obyczaje, czy zasady są łamane.

A wy nic nie możecie! Nic!
Każdego dnia jesteśmy bliżej do następnych wyborów. I będziemy walczyć. Państwo demokratyczne to nie tylko arytmetyka parlamentarna. To obywatele, którzy nie pozwolą odebrać sobie wolności. Będziemy razem z nimi.

Sondaże pokazują, że poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości nie spada, więc na nic wasze apele.
Nie widziałem jeszcze sondaży po tym, jak każdego dnia pojawiają się kolejne fakty w rodzaju: minister kultury starający się cenzurować sztuki teatralne, strofujący dziennikarkę telewizyjną i straszący dziennikarzy, groźby pod adresem Donalda Tuska, że może stanąć przed Trybunałem Stanu, czy środowe wydarzenia, kiedy to PiS uznał, że może zawrócić bieg historii i odwołać uchwały, które zostały przyjęte przez poprzedni parlament, a dotyczące wyboru sędziów Trybunału. To jest niezwykle groźny precedens, bo oznacza, że właściwie każdą uchwałę, na przykład tę dotyczącą wyboru prezesa NIK-u, czy rzecznika praw obywatelskich można w ten sposób odwołać. To nowa, bardzo zła jakość w polskiej polityce.

Z tym Trybunałem sami trochę namieszaliście: w czerwcu tego roku wprowadziliście zmiany w działalności Trybunału, a w październiku przyjęliście stosowną uchwałę.
Uważam, że te sytuacje są nieporównywalne. Oczywiście z dzisiejszej perspektywy uważam, że nie warto było takich kroków podejmować. Ta czerwcowa nowelizacja, nad którą prace trwały zresztą dwa lata, i uchwała z października nie miały na celu zawłaszczania Trybunału. Niestety, dało to PiS-owi hałaśliwe alibi do wprowadzenia zmian, które są zupełnie innej natury, które łamią zasady. Nie byłem wtedy posłem, nie byłem blisko tych spraw, natomiast dzisiaj widać, że trzeba było tego nie robić.

Co Pan myśli o tej sugestii, żeby postawić Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu?
To właśnie element łańcucha pomysłów Prawa i Sprawiedliwości. Nie wiem, jakie jeszcze mogą się pojawić w ciągu najbliższych dni. Bo widać, że politycy PiS są niepohamowani w odreagowaniu różnych spraw. Nie może być tak, że rzecznik rządu, nawet zaznaczając, że to jej prywatne zdanie, grozi bez żadnych podstaw Donaldowi Tuskowi czy komukolwiek Trybunałem Stanu. To jest absolutnie skandaliczne!

Jak PiS będzie chciał postawić Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu, to go postawi, bo przegłosuje to w Sejmie.
To właśnie jest element takiego przekonania, że jeśli ma się w danym momencie większość w Sejmie, to można wszystko. To się srodze zemści na tych, którzy tak myślą.
Nie uważa Pan, że Prawo i Sprawiedliwość dobrze się przygotowało do przejęcia władzy? Przejęło służby, mówi się, że za chwilę PiS zrobi porządek w mediach publicznych, a potem przyjdzie czas na gospodarkę i samorządy.
Nie widać tego dobrego przygotowania. Dla mnie symbolem pierwszych tygodni rządów PiS jest chaos w Sejmie polegający na ciągłych przerwach, obradach i głosowaniach po nocy - to po pierwsze. Po drugie - widać, że te wszystkie pomysły, które PiS zgłaszał w kampanii były absolutnie niedopracowane. I dopiero w tej chwili dowiadujemy się, że leki powyżej 75 lat, to nie dla każdego, że 500 złotych na dziecko, to pod pewnymi warunkami. A to, że Prawo i Sprawiedliwość jest mistrzem w błyskawicznym załatwianiu spraw personalnych w negatywnym tego słowa znaczeniu, nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Natomiast, co do głównych elementów polityki widać chaos i pośpiech.

Teraz płacz, ale wiele osób uważa, że to wasza wina: Platformy i lewicy, iż doszło do takiej sytuacji. Mówią: „Sami sobie winni. Zgubiła ich buta, zbytnia pewność siebie, ambicje poszczególnych polityków, wreszcie afery”.
Na pewno trzeba widzieć własne błędy, zanim się wytknie błędy komuś innemu. Natomiast wydaje mi się, że wyborcy są zaskoczeni tak szybkim wycofywaniem się z obietnic wyborczych, i bezceremonialnym stylem zawłaszczania państwa. Platforma w 2007 i 2011 roku miała procentowo wyższy wynik niż PiS w 2015 roku i tego nie robiła. Kiedy został odwołany szef CBA? Po dwóch latach od naszego dojścia do władzy. W mediach przed długi czas szefowały osoby wybrane przez poprzednią koalicję. Szanowaliśmy kadencyjność wyborów. A tu? Ta szybkość, ta ostentacja, ta chęć pokazania, że się ma pełną władzę, że nie trzeba opinii fachowców, ekspertyz, dyskusji są głównych wyznacznikiem tych kilku tygodni rządzenia PiS-u. I naprawdę groźną zapowiedzią dalszych kroków wobec m.in. mediów publicznych i samorządu terytorialnego.

Grożenie bez żadnych podstaw Trybunałem Stanu Donaldowi Tuskowi, czy komukolwiek innemu jest skandaliczne

Wiele osób, które szły do wyborów nie miały nawet ochoty głosować na Prawo i Sprawiedliwość, tyle, że miało już dość waszych rządów. Nie mając alternatywy zagłosowało właśnie na Prawo i Sprawiedliwość.
To prawda. Demokracja lubi zmianę. Tylko to nie jest tak, że CDU zmienia się na SPD, czy odwrotnie, jak w Niemczech. Tylko partia szanująca demokrację, wolności obywatelskie, procedury, podział władzy zamieniła się z partią, która przejawia bardzo antydemokratyczne ciągoty. Gdy ostrzegaliśmy o tym przed wyborami duża część komentatorów uważała, że przesadzamy, że to nowy PiS, którego twarzami są Andrzej Duda i Beata Szydło. I co? Zapewniano, że to Gowin będzie ministrem obrony, a został nim Antoni Macierewicz. Pytanie, jak Polacy potraktują łamanie obietnic w następnych wyborach.

Ale ja mówię, że to wasza arogancja was zgubiła! Mówiło się w Sejmie, nie twierdzę, że o Panu, że posłowie PO, to lenie, którym się wydaje, że mogą nic nie robić, a i tak wygrają wybory, bo ludzie boją się PiS-u. Okazuje się jednak, że nie tak bardzo się boją.
Dziękuję, że pani zauważyła, iż przez to ostatnie osiem lat ciężko pracowałem w rządzie. Wydaje mi się, że nikt już tak po przegranych wyborach Bronisława Komorowskiego nie uważał. Raczej spodziewano się w PO, że możliwa jest porażka wyborcza. Chociaż staraliśmy się uzyskać jak najlepszy wynik wyborczy, co nie znaczy, że nie popełniliśmy w kampanii błędów. To brzmi trochę, jak takie samousprawiedliwianie się, ale proszę zobaczyć, ile ugrupowań w Polsce nie przetrwało czteroletniego rządzenia. Platforma Obywatelska rządziła dwie kadencje, jako pierwsza partia w historii demokratycznej Polski i z całkiem dobrym wynikiem weszła do nowego parlamentu. Więc na pewno płacimy cenę także za sposób uprawiania polityki. A jeśli ktoś był leniwy, arogancki, cóż, opozycja bardzo leczy z takich zachowań. Nadszedł czas próby, trzeba z pokorą wyjść do ludzi, przekonywać ich do siebie - czeka nas ciężka praca przed następnymi wyborami. Opozycja nie może sobie pozwolić na lenistwo. Nie może być opozycją, która siedzi w bufecie i rozprawia o lepszej Polsce, ale opozycją, która ciężko pracuje, by odbudować zaufanie Polaków.
Zastąpił Pana na stanowisku szefa MON Antoni Macierewicz. Myśli Pan, że będzie dobrym ministrem obrony narodowej?
Zbyt łatwo wydaje osądy. Zaledwie po kilku dniach urzędowania w sprawach, które są niezwykle skomplikowane, niezwykle ważne dla Polski, wydaje tak łatwe opinie. Minister obrony powinien być osoba o szczególnej odpowiedzialności za słowa, która więcej robi niż mówi. Nie może przez media porozumiewać się z rządem USA, to niedopuszczalne, żeby bez rozmowy ministra z sekretarzem obrony USA wygłaszać publicznie opinie szkodzące w gruncie rzeczy negocjacjom i pozycji Polski. Nie można mówić, że nie istnieje kontrakt, który przecież miał być podpisany za rok. No oczywiście nie istnieje i nowy minister ma rok na wynegocjowanie dobrych warunków. Sam sobie utrudnia to zadanie. Wydaje mi się, że może się i tu wkraść chaos w rządzeniu, co nie służy pracy i załatwianiu spraw. Jesteśmy poddani tysiącom uwarunkowań. Jesteśmy w NATO, to jest bardzo duża determinanta naszego bezpieczeństwa. Mamy sojuszników w NATO i nie możemy tworzyć wrażenia, że Polska, która zbudowała sobie bardzo silną pozycję w Sojuszu przez te 16 lat, teraz staje się partnerem nieprzewidywalnym.

Myśli Pan, że stracimy na arenie międzynarodowej?
W przeciwieństwie do Antoniego Macierewicza nie chcę po tygodniu wygłaszać daleko idących opinii, życie przed nami, zobaczymy, co się będzie działo. A jeśli chodzi o naszą pozycję międzynarodową to, jeśli będzie tak, że nasi sojusznicy będą się dowiadywali z mediów o pewnych decyzjach i kierunkach, w których idziemy, nie będzie dobrze. Pracowałem zupełnie inaczej. Uważam, że nawet jeśli ma się do zakomunikowania komuś trudną decyzję, ale która jest w naszym interesie, mówi się mu w pierwszej kolejności. Cytat w mediach czy próba dyskredytacji poprzedników naprawdę nie są warte igranie z interesami bezpieczeństwa Polski.

To będą cztery bardzo trudne lata. Lata gorączki politycznej i chaosu. Ale musimy przetrwać i wygrać kolejne wybory

Brak flag Unii Europejskiej na konferencji premier Szydło, to jakiś sygnał wysłany do naszych sojuszników z UE?
To jest sygnał absolutnie zbędny i pokazujący, że nowa ekipa odwraca się od Europy. Zysków nie dostrzegam, a poza tym to naród w referendum opowiedział się za wejściem do Unii Europejskiej. I nie było drugiego referendum z taką frekwencja, jak to europejskie. To był wybór Polaków.

Mówi się, że Prawo i Sprawiedliwość jest w dobrej sytuacji, bo nie dość, że ma w parlamencie większość, to jeszcze mamy słabą opozycję.
Do tej pory rządziły w Polsce koalicje, nie było to złe, bo nawet jeśli ten większy partner koalicyjny miał niepohamowany apetyt, to swoje plany mógł dopiero ze zgodą drugiego partnera realizować. Dzisiaj nie widać chęci rozmowy Prawa i Sprawiedliwości z opozycją, ani szacunku do opozycji. Nie oznacza to, że opozycja jest słaba. Musimy wypracować nowe zdolności w opozycji. Twardy protest, obrona państwa prawa, mobilizacja prodemokratycznej opinii publicznej. Jedność Platformy i współpraca z PSL i ruchem Petru to warunki skuteczności. Mamy swój udział w tym, że Polacy zaczęli rozmawiać ze sobą o wolności i demokracji.

Czemu się Pan zdecydował na start na przewodniczącego Platformy?
Zdecydowałem się namawiany przez wielu członków Platformy, że mogę się przydać. Że Platformie potrzeba przewodniczącego, który łączy i umie współpracować z różnymi ludźmi. Drugą przesłanką był mój wynik wyborczy w okręgu wałbrzyskim. Po kampanii, która siłą rzeczy była ograniczona praktycznie do weekendów uzyskałem bardzo dobry wynik. Uznałem więc, że jestem w takim momencie, w którym mogę poddać swoją kandydaturę pod osąd. Kilka dni później sondaż TVN pokazał, że 51 procent wyborców Platformy Obywatelskiej uważa, że powinienem być przewodniczącym, na mojego głównego kontrkandydata wskazało 38 procent, więc oznacza to, że wiele osób, niezależnie czy wygram, czy przegram, uważa, iż to trafiona kandydatura.

Grzegorz Schetyna już zdążył Pana zaatakować określając Pana jako odbieracza maili.
Powiedział nieprawdę. Nie chcę w takie polemiki wchodzić.

Ale rozmawiacie normalnie z Grzegorzem Schetyną?
Trzeba współpracować bez względu na osobiste odczucia. Chodzi przecież w tym wszystkim o sprawy znacznie ważniejsze. Zapewniam, że niezależnie od wyniku wyborów będę rozmawiać i współpracować z każdym politykiem w Platformie.
Tylko wie Pan co widzą wyborcy? Zwarty, zgodny rząd, a z drugiej strony opozycję, w tym Platformę, której polityce wbijają sobie nawzajem szpile.
Nie byłem za szybkimi wyborami przewodniczącego PO. Uważałem, że trzeba jeszcze kilka tygodni odczekać, uformować się jako opozycja. Stało się inaczej i mamy wybory.

Może dobrze, że szybko się to skończy, bo będziecie się atakować przez dwa miesiące, a nie przez pół roku.
Może tak, ale na pewno te wybory wywołują emocje i większy stopień koncentracji na sobie. Ale, nawiązując do poprzedniego wątku, trzeba tę kampanię prowadzić tak, żeby nie dzielić Platformy. Ja staram się tak to robić. Na pewno nikt nie doczeka się z mojej strony ataków personalnych na konkurentów.

Co, jeśli Pan wygra, a Grzegorz Schetyna nie uzna Pana przywództwa?
Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.

Brakuje w Sejmie lewicy? Bo to pierwszy raz w historii, kiedy nie ma jej w parlamencie.
Na własne życzenie. Lewica millerowska doszła już do takiego punktu, w którym Polacy nie mieli ochoty więcej na nią głosować. Czy brakuje lewicy? W sensie ludzi o wrażliwości lewicowej w parlamencie - na pewno tak, natomiast w sensie ludzi pokroju Millera z komunistyczno-samoobronowym bagażem to z pewnością nie brakuje.

Niektórzy politolodzy mówią, że teraz wy możecie przejąć role lewicy?
Parlament ukształtowali wyborcy, nie ma tu zastępstw. Nie ma tak, że teraz ktoś inny może być reprezentantem lewicy. Platforma jest ugrupowaniem, w którym są liberałowie i konserwatyści. Oczywiście mamy osoby, które w sprawach światopoglądowych mają różne zdania i było to widać przy różnych głosowaniach i dyskusjach. A rolę lewicy społecznej przejął PiS z rozbudowanym programem obietnic socjalnych i wiarą w omnipotentne państwo. Jestem przekonany, że Platforma pozostanie szeroką partią centrową.

Może błędem Platformy Obywatelskiej było to, że w ostatnim czasie mocno skręciła na lewo. Pan też tak uważa?
To są subiektywne opinie, bo dla jednych sprawa przemocy wobec kobiet czy in vitro będzie skrętem w lewo, dla drugich - dość naturalnym załatwieniem spraw, które trzeba było w Polsce załatwić. Patrząc na wyniki wyborów i strukturę wyborców Platformy nie było to błędem. Nasz elektorat był mniejszy, ale nie był ani bardziej lewicowy, ani bardziej prawicowy niż w poprzednich wyborach parlamentarnych.

I jak się potoczy teraz życie na scenie politycznej?
Niestety, wiele zapowiada, że to będą to kolejne tygodnie, kolejne posiedzenia Sejmu, podczas których będzie następował demontaż następnych instytucji państwa. Demontaż pospieszny i bez zahamowań. Obawiam się, że niejedną jeszcze noc spędzimy w Sejmie.

Ale chyba nie będziecie już więcej wychodzić z sali obrad?
Nie będziemy już więcej wychodzić. Natomiast na pewno musimy znaleźć dobry język dialogu z opinią publiczną pokazujący, dlaczego nie zgadzamy się na to, co się dzieje. Uważam, że tego rodzaju działania rządzących wywołują i wywołają ogromny opór opinii publicznej. Ostentacja w sprawowaniu władzy, brak zahamowań, brak dialogu z opozycją, brak dialogu z tą częścią społeczeństwa, która nie głosowała na PiS daje nam dużą siłę jako opozycji. Widzę to na spotkaniach z członkami PO. Są prawdziwe emocje, dawno nieobecne przez lata władzy. I poczucie, że nieoczekiwanie znaleźliśmy w przełomowym momencie.

I za cztery lata wygracie wybory?
Jestem o tym przekonany. Natomiast będą to cztery bardzo trudne lata. Lata gorączki politycznej i chaosu. Ale musimy to przetrwać i wygrać.

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 23

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny

Prezydet z PiS, rząd z PiS. Jeszcze tylko jedna rzecz została do zdobycia:
2/3 posłów aby zmieniać Konstytucję.

M
MBA

I ma w tym zadziwiające (??) poparcie mediów, niemal jak onegdaj Palikot. Jak na razie Petru nie zgłosił ani jednej konstruktywnej propozycji w rodzaju uproszczenia prawa, obniżenia podatków, likwidacji składek ZUS niezależnych od dochodu drobnego przedsiębiorcy, zmniejszenia korpusu urzędniczego o 3/4. To jest jedynie grupa, która chce się dobrze urządzić, znów aby im wszystkim żyło się lepiej. Po początkowym okresie zachłyśnięcia się szkłem Petru skończy podobnie jak Palikot.

k
kazik

8 lat afer  i  to  jest sukces siemioniaka . poszli won aferzysci i zlodzieje. zadnej afery oczywiscie nie rozliczyli a teraz madrale wielke.

M
Macros

Bo się cyferki nie zgadzają i Pan ma osobisty interes aby ten rząd obalić pod płaszczykiem obrony demokracji.

g
gość

Kto zepsuł państwo? Zepsute państwo wymaga naprawy. Nie ma się co "wściekać" nawet po to, aby pokazać swoje prawdziwe wnętrze, którego najwymowniejszym obrazem jest wściekłe oblicze.

Zgodnie z Konstytucją, to ten Trybunał w całości jest nielegalny. Co powinien uczynić prawomocny rząd z nielegalnie istniejącym organem, który nie powinien sprawować ŻADNEJ władzy państwowej? Czy ustawodawcy nigdy nie zaglądają do Konstytucji?

Być może seksualne orgie na scenie są nie lada wyczynem, a nawet i w sztuką, ale do jakiego rodzaju literackiej twórczości należy je zaliczyć?

Cała wypowiedź bohatera wywiadu, Tomasza Siemoniaka, wskazuje na to, że reprezentuje on opozycję, wściekającą się tylko dlatego, że nie może ona znaleźć żadnego "haka" po to, aby do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu pociągnąć cały rząd PiS-u i każdego, kto spróbuje poprawiać to, co "biedni pływacy platformy" wytrwale dewastowali całe 8 lat.

Donalda Tuska należy pociągnąć do odpowiedzialności sądowej za brak zainteresowania się własnością Kancelarii Premiera oraz zlekceważenie obowiązku zażądania zwrotu własności państwa w takim stanie, w jakim znalazła się ta własność po tej makabrycznej katastrofie wojskowego samolotu TU-154M.

Jak powinna postąpić osoba poczuwająca się do odpowiedzialności za państwo, wyraźnie pokazał Władimir Putin, po zestrzeleniu przez Turcję samolotu Rosji.

Jaka była wartość samolotu TU-154M przed zniszczeniem?

Ale i dziś są chętni zapłacić za niego tyle, ile jest on wart dla naukowców, prowadzących dokładną analizę przyczyn katastrofy na podstawie symulacji w oparciu o prawa fizyki.

Dla poparcia naukowych badań dowodami rzeczowymi niezbędny jest dostęp badaczy do istniejących pozostałości rozbitego samolotu. Dokładne zbadanie dowodów rzeczowych jest absolutnie konieczne dla przeprowadzenia PRAWIDŁOWEGO ŚLEDZTWA przez prokuraturę po to, aby jednoznacznie ustalić winnych, odpowiedzialnych za zaistniałą katastrofę, których trzeba pociągnąć do odpowiedzialności karnej.

G
Gość

Natomiast wszyscy inni w PO, więc ci w niej mądrzący się o niby swojej ważności, to już raczej tacy typowi pozoranci.
I którzy nawet po dzisiaj nie widzą tego zasadniczego, że powaleni zostali właśnie przez PetruPO. Nikt z wyborców PiS
i SLD przecież na żadnego Petru nie głosował, gdyż nimi byli w swej większości wyborcy PO. Sama PO liczyła, że swoją
wyciszoną akceptacją NowoczesnaPO odbierze PiSwi głosy. Jak widać, nie odebrała, sama siebie wystrzeliła w próżnię

Tak, Petru nie wypuści PO już z rąk. Krótkie trzymanie PO w cuglach, to i jego jedyna szansa na jakiś dalszy sukces.
Gdyż zmęczone cheerleaderki Petru same mu żadnej mocy partii nie zbudują, jak także, i nie on sam w pojedynkę.
A SLD, PZPRy, i gromadnie za Petru skryci, to cóż… oni się pospali? Nie, oni nie śpią! I dlatego wiedzą, że na dzisiaj
do zagarnięcia jest jedynie poobijana PO. Więc w przeciwieństwie do mocnych PiS, PSL, i Kukiz15, a których nie da się
szybko z piedestału zrzucić. Nikt w SLD, PZPR, nie będzie latami wyczekiwał na pojawienie się brodatego neomarksisty.

Tusk, i powiedzmy iż pozostaje od nowa wciśnięty na CEO do PO, już w niczym PO nie pomoże. Czyli, oprócz samemu
sobie. Z kolei dwie PO naraz, a które mają być niby osobne, mało który wyborca zaakceptuje. A zatem, dalej jedna PO
i to pod wodzą jednego CEO! I którym równie dobrze może być i sam Petru, a którego PO w kampanii tak polubiła.

Jak PO nie wie, co się z nią może na końcu stać, wtedy niech dopyta swojego dotychczasowego cichego wspólnika.
I któremu pod koniec jego kariery zachciało się i oficjalnej spółki z Palikotem. Tak, SLD ma akurat stosowne know-how.
A przynajmniej w temacie barku u niego jednorodnej linii światopoglądowej, czy nieczytelnych zachowań i postępowań.

Z
Zdzichu

pierwszych tygodni rządów PIS jest panika i histeria platfomersów.
Jak Kali zabrać to dobrze, jak Kalemu zabrać to źle...

R
Rozbawiony

Taka jest prawda. Trzeba być idiotą, aby nie widzieć jak na plus zmieniło się to miasto w ostatnich latach. Tutejsza władza jest też generalnie pozbawiona arogancji typowej dla sejmowej PO. Nie wszystko idzie dobrze, zdarzają się potknięcia, ale łodzkie PO rozmawia cały czas z ludźmi i generalnie rządzi bardzo dobrze.
Jak widać łodzianie mają wystarczająco dużo rozumu w głowie, aby to docenić i wiedzą, że rządy PiSu w mieście byłyby tragedią.

j
ja

mam nadzieję, że się w gacie POsrają.

g
gość

Tylko w Łodzi mogli wygrać, bo tam są ludzie TYLKO do czarnej roboty, nie do myślenia. Na szczęście za nich MYŚLĄ inni.

g
gość

Po co im AŻ 25-letnia kadencja w TK?

Oni, po 9 latach "wytężonego" nie robienia tego, co powinni", przechodzą w "błogi stan spoczynku", za co dopłacają sobie "według potrzeb".

W jakim wieku osiągają ten "dozgonny stan spoczynku" po to, aby do-mnożyć sobie choć trochę "wcześniejszych niedoborów finansowych" ?

Nie można powiedzieć, że nie troszczą się o to, aby nie gorszyć, niewartych ich troski "nierozumnych". Pomyśleli i o tym, i dlatego nie przechodzą w ten "błogi stan dozgonnego spoczynku" (w czasie którego "dopracowują" sobie te wcześniejsze "niedobory" finansowe) przed ukończeniem 49 roku życia.

W jaki sposób rozwiązali ten problem, mogący drażnić "byle kogo"?

Spróbuj zajrzeć do ICH USTAWY o Trybunale Konstytucyjnym z dnia 25 czerwca 2015 roku, a dowiesz się nawet tego, o czym dowiedzieć się nie powinieneś.

R
Rozbawiony

PO jako bardziej społeczna opcja centrowa, a liberalna Nowoczesna w takim rządzie dostaje gospodarkę i finanse. Taka koalicja byłaby chyba najlepsza i jako jedyna ma jakiekolwiek szansę na wygraną, a i łatwiej by im się rządziło bez PSL'u uczepionego jak kula u nogi.
A Tusk? Tusk na prezydenta w 2020 :)
Tak to widzę.

k
kacperek

zapomniał dodać,że haos i jazgot wprowadziła sfora Niesiołowskiego.

b
berbla

Czyli, @Rozbawiony, jednym zdaniem, trzeba się w końcu na coś zdecydować:

•Petru jako formalna matka PO, a PO jako uległa córka, i która wyciszona do max. 5dB
•PO jako matka, ale jednak w końcu już bez tych serwowanych bóstw: Tuska i Petru

Albowiem, dwa konie przy jednym dyszlu to za mordercze dla pogodnych zwierząt. Nadto, PO jest w takich
czasach, w których „zły” napoelon Kaczyński zamknął dla niej wodopój u hojnego przyjaciela „Skarb Państwa”
A zatem, PO na dzisiaj znaczy już prawie tyleż samo, co SLD bez Palikota i za czasów przed spółką z PO.

F
Farmer John

•(...) Jarosław Kaczyński pytany w TV Republika o to jak państwo polskie powinno podejść do wciąż
niewyjaśnionej sprawy katastrofy smoleńskiej doparł: Osobiście sądzę, że powinno tyć to po prostu śledztwo, tyle że
prowadzone w sposób rzetelny. Śledztwo jest częścią procesu karnego i to przedsięwzięcie jest najskuteczniejsze.
Przyzwoici prokuratorzy – są tacy – i przyzwoite śledztwo. Choć tak naprawdę są potrzebne dwa śledztwa, jedno ws.
katastrofy, a drugie ws. samego śledztwa... Dopytywany o pomysł postawienia Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu,
Kaczyński stwierdził: Jestem zdecydowanym przeciwnikiem Trybunału Stanu, bo w rzeczywistości jest to instytucja
abolicyjna (...)

Oto słowa innych w aspekcie TK:

•(...) prez. Andrzej Duda skomentował w czwartek uchwały Sejmu stwierdzające nieważność wyboru pięciu
sędziów Trybunału Konstytucyjnego dokonanego w poprzedniej kadencji Sejmu... Sejm jest władzą ustawodawczą,
podejmuje decyzje - tak prezydent... Mówiłem, że uważam, że złamano zasady powołując wcześniej sędziów TK,
próbując w ten sposób - nie wiem - zawłaszczyć Trybunał? Uważam, że wtedy źle się stało (...)

• (...) Jarosław Kaczyński: Sędziowie łamią przepisy, które zobowiązują ich do zachowania neutralności
politycznej. Sędziowie wypowiadają się poprzez orzeczenia, dotyczy to także sędziów TK. Treść tych wypowiedzi sama
w sobie jest skandaliczna i powinna być przedmiotem postępowania dyscyplinarnego. TK jest „organem partyjnym”.
To nie do przyjęcia i należy to ograniczyć. Musimy tę sprawę rozwiązać w interesie Polaków, ale także w interesie
Polskiej demokracji... Wypowiedzi polityków PO to w istocie „odrzucenie demokracji i przyjęcie poglądu, że w Polsce
Panuje system korporacyjny”... Kto się boi tej kampanii, w rzeczywistości boi się zmian i naruszenia pewnych interesów.
Jesteśmy zdeterminowani na tyle, by podjąć te zmiany i jesteśmy gotowi na krytykę. Anarchia zawsze kończyła się źle
dla Polski i dlatego będziemy się temu sprzeciwiali (...)

• (...) Kornel Morawiecki, legendarny lider Solidarności Walczącej: Prawo jest ważną rzeczą, ale prawo
to nie świętość. Przecież pani pytała o przyzwoitość - nad prawem jest dobro Narodu! Jeśli prawo to dobro zaburza,
to nie wolno nam uważać to za coś, czego nie możemy naruszyć i zmienić. To mówię - prawo ma służyć nam! Prawo,
które nie służy narodowi to jest bezprawie! (...)

•(...) Stanisław Piotrowicz: Sejm wybierając sędziów TK dopuścił się szeregu uchybień proceduralnych.
Ich jest wiele, mają one kompromitujący zakres. Dwaj byli prezesi Trybunału ośmielają się poniżać demokratycznie
wybrany Sejm porównując działanie parlamentu do zamachu stanu, a państwo polskie do dyktatur. Już same te fakty
pozwalają wątpić w apolityczność Trybunału, jego niezależność.. Wyborcy do reformowania kraju dali legitymację Prawu
i Sprawiedliwości. Nie możemy zawieść Polaków. My swój plan zrealizujemy. Przywrócimy ład konstytucyjny. PO źle się
czuje w kraju, w którym panuje ład konstytucyjny (...)

• (...) Schetyna: Z perspektywy ostatnich dni lepiej było w październiku
wybrać trzech sędziów, że jego ugrupowanie powinno postąpić inaczej ws. Trybunału Konstytucyjnego. Tym samym
polityk PO przyznał, że rządząca wówczas partia popełniła błąd. (...)

•(...) Piotr Ikonowicz: To w jaki PiS załatwia sobie „spokój” ze strony Trybunału Konstytucyjnego
jest nieeleganckie. Ale czy nie jest tak, że pozostawienie TK w składzie pozostawionym przez PO, oznaczałoby
zablokowanie: podatku bankowego, podatku obrotowego od supermarketów, przejścia na budżetowe finansowanie
służby zdrowia, cofnięcia wydłużenia wieku emerytalnego czy 500 zł na dziecko? ... W moim przekonaniu TK był
instytucją ograniczającą demokrację i broniąca przywilejów elit przeciw werdyktowi wyborców (...)

•(...) Aż 45 proc. Polaków uważa, że objęcie pełni władzy przez jeden obóz jest dobre dla kraju.
Osoby zadowolone z obecnego układu politycznego częściej wierzą w spełnienie obietnic wyborczych przez PiS.(..

Dodaj ogłoszenie