Tomasz Lis: W rządzie jest wiele osób dziwacznych. A Palikot to zagadka

Redakcja
- Panom Karnowskim i panu Zarembie ciągle pojawiają się jakieś dziwne myśli w głowie. Ostatnio panu Zarembie przyszło do głowy, że zostanę prezesem TVP. Totalna brednia! Jak ktoś ma potrzebę wylewania swoich frustracji, żółci i jadu, to niech się leczy. Zarembę jakoś tam rozumiem. Jakbym był Zarembą, to bym pewnie Lisa nienawidził. Ale psychoanalityka nie będę mu fundował - mówi Tomasz Lis w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem.

Co z tym Lisem? Znowu.
Dziękuję, bardzo dobrze.

Kiedy został pan wyrzucony z "Wprost" na oczach całej Polski, poczuł się pan jak pijany palacz wyrzucany z kotłowni?
Nie. Nic mnie nie zaskoczyło. Ubawił mnie moment wyrzucenia. Jakby ktoś chciał sobie strzelić w stopę i się ośmieszyć. Udało mu się. Ale nie moja stopa, nie mój problem.

Składając do druku ostatni numer "Wprost" miał pan świadomość, że to koniec? We wstępniaku nawet nie pożegnał się pan z czytelnikami.
Miałem wrażenie, że to się zdarzy w tamtym tygodniu. Obstawiałem środę rano, bo nie sądziłem, że ktoś będzie chciał popełnić PR-owskie sepuku. Myliłem się.

Sprowokował pan przyspieszenie wypowiedzenia?
Nie. Dlaczego?

Dlatego, że głośne wyrzucenie z pracy, jak to w pana przypadku, zbiegło się datą otwarcia nowego portalu internetowego, któremu pan patronuje.
To nie ma nic wspólnego z nowym projektem, bo właściciel "Wprost" sam powiedział, że konfliktu interesów nie ma. I oczywiście nie było. I by nie było. Konflikt powstał w zupełnie innym punkcie. Kiedy właściciel w sposób natarczywy zaczął się domagać 25 proc. udziałów w tym projekcie.

Wydawca "Wprost" domagał się 25 proc. udziału w pańskim projekcie?
Dokładnie tak! Domagał się również przejęcia kontroli nad sprzedażą reklam w tym projekcie.

Ma pan dowody?
Mam maile wydawcy do mnie, w których jest to zapisane.

Został pan wyrzucony z "Wprost" dlatego, że nie zgodził się na udział wydawcy "Wprost" w nowym projekcie internetowym?
- Tak, ale to nie wszystko. Od dwudziestu lat pracuję w mediach. Na dłuższą metę nie jestem w stanie tolerować sytuacji, w której muszę zatrudniać kancelarię prawną po to, żeby ktoś mi wypłacił to, co jest zapisane w kontrakcie. Co w końcu następuje, ale z wielomiesięcznym poślizgiem, gdy grożę procesem.

Jako redaktor naczelny "Wprost", miał pan nieregularnie płaconą pensję?
Część rzeczy w kontrakcie musiałem egzekwować za pomocą pism wysyłanych z kancelarii prawnej i grożenia procesem.

Pańscy pracownicy mieli podobnego rodzaju problemy?
Oprócz jednej koleżanki w ostatnim momencie , nikt mi tego nie zgłaszał.

Kiedy zrodził się konflikt między panem, a wydawcą "Wprost"?
W przypadku współpracy, spory i różnice zdań, mają prawo się pojawiać. Byłoby nienaturalne, gdyby się nie pojawiały. W ostatnich miesiącach spór między mną a wydawcą tygodnika dotyczył powstającego portalu. Podchodzono mnie wiele razy w tej sprawie.

Ile to trwało?
Dwa, czy trzy miesiące. Ewidentnie czułem, że jesteśmy na kursie kolizyjnym. Miałem poczucie, że to i tak jest koniec. Nie byłem zaskoczony, że zostałem wyrzucony, bo jeśli idę gdzieś do pracy, to robię solidny research swojego pracodawcy i miejsca pracy. Z researchu wynikało, że praca powyżej roku z tym wydawcą okazać się może nie cudem, ale czymś w tych okolicach. Ja podjechałem prawie pod dwa lata. Projekt został wykonany. Pismo, które tonęło zostało uratowane. Umówiliśmy się na 2 pytania ws. "Wprost". Słowo daję, że ten temat to nie pochłania moich myśli.

CZYTAJ TEŻ:
* Wydawca "Wprost": Lis wykreował spektakl w którym nie chcemy brać udziału
* Palikot: Tusk Człowiekiem Roku? To wygląda na waflowanie władzy
* Serwis Tomasza Lisa NaTemat.pl rusza w środę. "Pulsujący opiniami, otwarty i tolerancyjny"
* Kto będzie pisał dla portalu Lisa? ''Mówimy o absolutnej czołówce liderów"

Proszę wybaczyć, ale jeszcze podrążę temat. O pańskim zaangażowaniu w nowy projekt wiadomo było co najmniej od pół roku. Czy wydawca "Wprost" od początku miał zastrzeżenia odnośnie do pańskiego zaangażowania w tworzenie projektu?
Nie, bo nie widział konfliktu interesów. Do realizacji tego projektu przystąpiłem ponad dwa lata temu, a spółka która ten portal stworzyła, istniała na długo zanim zostałem redaktorem naczelnym "Wprost".

Czy od początku właściciel "Wprost" domagał się udziałów w nowym portalu?
Wręcz przeciwnie. Na spotkaniach, przy świadkach, dwukrotnie proponowałem wydawcy "Wprost", żebyśmy wspólnie pracowali nad nowym portalem internetowym. Nie był zainteresowany. Postanowiłem zrobić to sam. Kiedy projekt dojrzewał, okazało się, że udziały są w nim cenniejsze niż wcześniej można było oszacować i nagle człowiek wcześniej niezainteresowany zaczął wywierać na mnie presję.

Jakie były realne efekty kierowania "Wprost" przez 22 miesiące? Podniósł pan sprzedaż tygodnika, czy ją zawyżał?
Razem z zespołem świetnych dziennikarek i dziennikarzy podnieśliśmy sprzedaż o 2/3.

Nie zabolało kiedy Janina Paradowska, mimo że chwaliła "Wprost", określiła tygodnik polityczną "Vivą"?
Nie, bo "Wprost" było pismem, które się dobrze czytało, nawet dla osób które nazywały je polityczną "Vivą". Nie zamierzam się obrażać i odwdzięczać mówiąc, że "Polityka" przypomina pismo "Mówią Wieki". “Polityka", to bardzo ciekawe pismo, które czytam od 35 lat i będę czytał nadal.

Czy wydawca kiedykolwiek żądał określonej linii pisma? Czy domagał się artykułów, które mogły być jawną kryptoreklamą?
(długie milczenie) Odpowiem inaczej i proszę dalej nie drążyć - przez ponad 21 miesięcy nie zostało we "Wprost" opublikowane nic, co byłoby sprzeczne z dziennikarskimi standardami.

A co z upomnieniem i wnioskiem o naganę dla AWR "Wprost" po kontroli Związku Kontroli Dystrybucji Prasy o podawanie nierzetelnych danych na temat sprzedaży egzemplarzowej pisma?
Komunikat ZKDP był dla mnie takim samym zaskoczeniem jak dla wszystkich innych, którzy go czytali. Tym bardziej, że kilkakrotnie, znowu, przy świadkach, pytałem o to, jak to naprawdę sytuacja wygląda. Mam po dziurki w nosie słuchania, że miałem kiedykolwiek cokolwiek wspólnego z danymi do ZKDP, które nie zostały powpisywane do odpowiednich rubryk.

Jaki powód zwolnienia usłyszał pan na odchodne od wydawcy "Wprost"?
Nawet nie wiem, bo to była bardzo krótka rozmowa i żadnej ze stron nie zależało na tym, żeby ją przedłużać.

I dostał pan "szlaban" na galę "Wprost", na której przyznawany był tytuł Człowieka Roku 2011 Donaldowi Tuskowi?
W ferworze rozmowy zapomniałem o gali i wysłałem sms-a do wydawcy, czy mam przyjść i wygłosić laudację na cześć laureata, tak jak było to przewidzenie. Dostałem w sms-ie zwrotnym, że mam nie przychodzić. Ujęło mnie to, że całe kierownictwo redakcji plus pięciu felietonistów podziękowało za współpracę we "Wprost" po moim odejściu. Na rynku mediów, który wiadomo jaki jest, to gest szalenie znaczący. Więcej, to jest mój największy sukces po tych dwóch latach pracy. Świetni ludzie, z którymi miałem zaszczyt pracować mówią, że nie chcą pracować beze mnie, gdy mnie już tak naprawdę nie ma. To wzruszające. Jestem im wdzięczny.

Wszystkie osoby, które odeszły z "Wprost" po pańskim wyrzuceniu przejdą do nowego portalu?
Nie, żadna z tych osób nie będzie pracować w nowym portalu, który współtworzę.

Znalazł im pan gdzieś indziej pracę?
Proszę o następne pytanie.

CZYTAJ TEŻ:
* Wydawca "Wprost": Lis wykreował spektakl w którym nie chcemy brać udziału
* Palikot: Tusk Człowiekiem Roku? To wygląda na waflowanie władzy
* Serwis Tomasza Lisa NaTemat.pl rusza w środę. "Pulsujący opiniami, otwarty i tolerancyjny"
* Kto będzie pisał dla portalu Lisa? ''Mówimy o absolutnej czołówce liderów"

Spór między panem a wydawcą "Wprost" nie dotyczył tytułu Człowieka Roku Wprost, który miał przypaść Januszowi Palikotowi, na co pan się nie zgodził?
To kompletna bzdura. Nawet nie chce mi się tego komentować. Decyzja o tym, kto zostanie Człowiekiem Roku "Wprost" była szalenie prosta. Pewnie, że gdyby sporządzić listę osób, które by na tę nagrodę zasługiwały, to wydaje mi się, Janusz Palikot znalazłby się z całą pewnością w pierwszej trójce, a być może i dwójce. Nie było wątpliwości, że za zeszły rok nagrodę powinien dostać premier Tusk.

Czytelnicy nie domagali się, żeby Człowiekiem Roku został Janusz Palikot?
Czy ktoś gdzieś widział, żeby ogłoszony był konkurs, czy było głosowanie? Ja tego nie zauważyłem, ani na stronach "Wprost", ani na stronie "Wprost.pl". O tym kto dostanie nagrodę Człowieka Roku wspólnie decydowała z jednej strony redakcja "Wprost", a z drugiej strony jej wydawca.

Wydawca nie optował za Palikotem?
Nie zauważyłem. Wydawca wygłosił spontaniczną laudację na cześć premiera. Musiałby chyba przeczyć samemu sobie.

Może był postawiony w sytuacji, w której nie miał wyjścia?
No bez przesady! Sugeruje pan, że wydawca wygłosił laudację, z którą się głęboko nie zgadzał?

Jak pan zareagował, kiedy premier Tusk odbierając tytuł Człowieka Roku "Wprost", wyszedł na mównicę z pluszowym liskiem?
Premier Tusk zaskoczył mnie swoim sympatycznym gestem. Słowa prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego również były bardzo miłe.

Nie było panu przykro, że nie było pana na gali?
Mam wrażenie, że byłem na niej bardziej obecny niż gdybym rzeczywiście na niej był.

Może gdyby był pan obecny, to skradły pan show premierowi?
Nie, to było show premiera i nikt bym mu go nie skradł.

Czyli chyba jednak mylił się Janusz Palikot pisząc w "Kulisach Platformy", że Donald Tusk pana nie znosi?
Nie pytałem Donalda Tusk czy mnie lubi. To bez znaczenia. Ja szanuję premiera. Premier w zawodowych relacjach ze mną jest absolutnie profesjonalny. Tyle. Reszta to didaskalia.

Medioznawca, prof. Wiesław Godzic, skrytykował zachowanie premiera Tuska, który zaakcentował swoją solidarność z panem na gali "Wprost": "W moim przekonaniu Tusk przekroczył granicę (...) W normalnym państwie taki gest byłby dla dziennikarza pocałunkiem śmierci. (…) Politycy powinni trzymać dystans do mediów. Jeśli polityk wyraża swoje zdanie o dziennikarzu, to nie powinno to być akceptowane. Oni powinni być od siebie daleko. Jeżeli zaś tworzą jakiś tandem, a czuję, że Tusk z Lisem nadają na tych samych częstotliwościach, to jest to fatalne".
Prof. Godzic wypowiedział na mój temat w ostatnich latach tyle kosmicznych bzdur, że gdyby je mu przypomnieć, to byłyby kolejnym kamyczkiem do ogródka, w którym następuje jego nieustanna i metodyczna kompromitacja. Zostawmy to tak, jak jest. Ja robię swoje, a prof. Godzic niech dalej będzie cheerleaderem TVN, Edka Miszczaka i niech dalej wywiązuje się mężnie z powierzonej mu roli, nawet jeśli nie zauważa, że inni medioznawcy mają z powodu jego wesołej działalności naprawdę niezły ubaw.

Gest premiera nie był kropka nad i dla tych, którzy uważają pana za tubę propagandową PO i podważają pańską wiarygodność jako bezstronnego dziennikarza?
Widzowie nie są tacy głupi, jak im próbuje się wmówić. Są im obce środowiskowo-salonowo- warszawskie anse i zawiści. Ja na swoją wiarygodność pracuję 22 lata. Przez te lata wielokrotnie mnie atakowano i próbowano zdyskredytować kłamstwami i nienawiścią, ale widzowie wiedzą swoje. Po czterech latach ukazywania się mojego programu w TVP "Tomasz Lis Na Żywo" dwa ostanie odcinki miały rekordową oglądalność. Ponad czterem milionom widzów z całego serca dziękuję.

CZYTAJ TEŻ:
* Wydawca "Wprost": Lis wykreował spektakl w którym nie chcemy brać udziału
* Palikot: Tusk Człowiekiem Roku? To wygląda na waflowanie władzy
* Serwis Tomasza Lisa NaTemat.pl rusza w środę. "Pulsujący opiniami, otwarty i tolerancyjny"
* Kto będzie pisał dla portalu Lisa? ''Mówimy o absolutnej czołówce liderów"

A jakby pan zareagował na analogiczną sytuację w której znalazłby się Jarosław Kaczyński i Piotr Zaremba lub np. Michał Karnowski?
Wie pan, naprawdę nie mam ochoty komentować hipotetycznych sytuacji. Panom Karnowskim i panu Zarembie ciągle pojawiają się jakieś dziwne myśli w głowie. Ostatnio panu Zarembie przyszło do głowy, że zostanę prezesem TVP. Totalna brednia! Jak ktoś ma potrzebę wylewania swoich frustracji, żółci i jadu, to niech się leczy. Zarembę jakoś tam rozumiem. Jakbym był Zarembą, to bym pewnie Lisa nienawidził. Ale psychoanalityka nie będę mu fundował.

Jeśli nie ofertę stanowiska prezes TVP, to jaką inną ważną propozycję pan dostał?
Nic nie powiem.

TV, radio, gazeta?
Nic pan ze mnie nie wydusi. Nie przechodzę do podziemia, więc nie sądzę, żeby to co będzie, jeśli będzie, zostanie niezauważone. Mam swoje plany.

W listopadowo-grudniowym miesięczniku "Więź", poświęconym roli mediów jako środków społecznego przekazu przekształcających się dziś w środki społecznego zamętu, w tekście zatytułowanym "Miałeś, chamie, złoty róg" napisał pan: "Sami wpadliśmy w korkociąg robienia produktu o coraz niższej jakości, żeby zagarnąć coraz większą liczbę odbiorców. W efekcie obniżaliśmy poziom dziennikarstwa i wychowywaliśmy publikę, która nie potrzebuje ambitnych programów czy tekstów. Jednocześnie konstatujemy, że stajemy się ofiarą niskich oczekiwań publiczności, które sami spetryfikowaliśmy i uznaliśmy, że z tego korzystamy". Jak się mają pańskie słowa do ostatniego programu "Tomasz Lis Na Żywo", do którego zaprosił pan oprócz dwóch psycholożek omawiających problem Magdy z Sosnowca, także Katarzynę Cichopek i Joannę Koroniewską z serialu "M jak Miłość"?
Trzeba balansować. Pytanie, czy dociskać poziom emocji do dechy, czy nie. Historia Magdy z Sosnowca, to nie jest wyłącznie sensacja i dzikie emocje, ale także ważny temat społeczny, który może być punktem wyjścia do ważnych dyskusji o tym, co się dzieje w naszych rodzinach, jakie mamy relacje z sobą, ze swoimi teściami, jaki mamy stosunek do swoich dzieci, jak funkcjonują nasze wspólnoty lokalne, jak funkcjonują media i policja.

Z całym szacunkiem dla pani Cichopek i pani Koroniewskiej, ale czy zapraszając je do programu, gdzie jedna z pań mówi o tzw. "efekcie zająca" w psychologii, nie przyczynia się pan do "obniżenia poziomu dziennikarstwa" i nie robi pan "produktu o niższej jakości, żeby zgarnąć większą liczę odbiorców"?
Uważam, że obie panie miały bardzo dużo do powiedzenia. próbowaliśmy wspólnie odpowiedzieć na pytanie, co mogło się dziać w głowie 22- letniej matki, która zrobiła to, co zrobiła lub nie zrobiła tego, co zrobić powinna. Czymś absolutnie oczywistym jest dla mnie, że zapraszam wykształcone panie psycholożki i zapraszam młode matki, które będę w stanie odpowiedzieć, co dzieje się w głowie młodej matki. Czy depresja poporodowa to jest coś realnego, czy nie. Kto ma nam to powiedzieć, jak nie młode matki? A w programie telewizyjnym oczywiście, że wolę mieć dwie osoby, które są oswojone z kamerą i wiem, że nie połkną języka ze strachu, kiedy program się rozpocznie, niż dwie osoby, które być może też są mądre, ale mogą totalnie się zablokować.

Czy to prawda, że oglądalność ostatniego odcinka wynosiła 4,5 mln widzów?
Tak, w tych okolicach. 4,35 mln Ci , którzy mają do mnie pretensje za wysoka oglądalność i takich, a nie innych gości, z radością komentują jeśli oglądalność spada mi o 600 tys., kiedy zapraszam ministra finansów, czy Leszka Balcerowicza mówiących o trudnych skomplikowanych zagadnieniach. Informacje o odzyskanej oglądalności już się nie pojawiają. Jak mam dużą oglądalność jest źle, jak mi spada, to też jest źle. Wie pan kiedy jest dobrze? Nigdy nie jest dobrze. To tylko kwestia wyboru pałki, która się mnie okłada. Gdybym w następny poniedziałek robił program na ten sam temat, to zaprosiłbym tych samych gości. I dziękując paniom Joannie Koroniewskiej i Katarzynie Cichopek za udział w programie proszę, żeby się nie przejmowały głupimi złośliwościami. Ponad cztery miliony Polaków chciały oglądać nie mnie, ale je. A w ogóle, to powiem szczerze. Guzik mnie obchodzą recenzenci, ja pracuję dla milionów widzów.

Pamiętam, że swego czasu starał się pan o gości typu Fidel Castro, czy Barack Obama.
I dalej się staram. Jeśli się uda, to rozmowy z tymi osobami będą. Proszę zauważyć, że w ostatnich sześciu miesiącach w moim programie pojawiły się wszystkie znaczące osoby z polskiego świata politycznego. Był Donald Tusk, Jarosław Kaczyński, Aleksander Kwaśniewski, Radosław Sikorski, Leszek Balcerowicz i wielu innych. Czy jeśli ja zapraszam do programu Agnieszkę Holland i Roberta Więckiewicza po to, żeby porozmawiać o filmie, którego telewidzowie jeszcze nie widzieli i relacjach polsko-żydowskich, to czy to mi daje Himalaje oglądalności? Nie daje. Czy przepisem na oglądalnościowy hit była rozmowa z ministrem Michałem Boni o ACTA? Nie. Ale o tych sprawach też trzeba rozmawiać i nie patrzeć na oglądalność.

CZYTAJ TEŻ:
* Wydawca "Wprost": Lis wykreował spektakl w którym nie chcemy brać udziału
* Palikot: Tusk Człowiekiem Roku? To wygląda na waflowanie władzy
* Serwis Tomasza Lisa NaTemat.pl rusza w środę. "Pulsujący opiniami, otwarty i tolerancyjny"
* Kto będzie pisał dla portalu Lisa? ''Mówimy o absolutnej czołówce liderów"

Ale sam pan powiedział, że jeśli "nie dowiezie 2.5 mln widzów, to program znika z anteny."
A to jest zupełnie inna historia. Robię program, który ma mieć oglądalność, ale i ma być misyjny. Jak ściągalność abonamentu spada do 10-15 proc. , to nawet misja musi na siebie zarabiać. Gdyby ściągalność abonamentu wynosiła 100 proc., to i w moim programie byłoby 100 proc. misji.

Komu zawdzięczamy tak słabą ściągalność abonamentu?
Między innymi Donaldowi Tuskowi, który w pewnym momencie otwarcie wezwał obywateli, żeby nie płacili abonamentu.

To był wielki błąd premiera?
Na skali błędów premiera, to nie był wielki błąd, ale na pewno to nie była trafna wypowiedź. Jeśli telewizje publiczne są potrzebne, a nawet niezbędne w takich krajach jak Wielka Brytania, Francja, Hiszpania, czy Niemcy, to dobra misyjna i ambitna telewizja publiczna w Polsce jest potrzebna. Dziś wiele telewizji publicznej można zarzucić, ale rozmawiając z prezesem TVP Juliuszem Braunem, czy dyrektorem TVP 2 Jerzym Kapuścińskim wiem, że zależy im na misyjności i wysokiej jakości telewizji publicznej. Za silną telewizją publiczną byłem również wtedy, kiedy pracowałem w telewizji prywatnej, o czym pisałem w jednej ze swoich książek, którą napisałem 9 lat temu.

Pracuje pan w telewizji, o której sam kiedyś powiedział: "Jestem wystarczająco inteligentny, żeby pracować w telewizji, ale nie żeby ją oglądać"
Bo nie chce mi się oglądać telewizji. To nie dotyczy TVP, ale każdej telewizji. Ja wolę czytać książki...

I dodał pan: "Nie możemy mówić poważnie, bo będzie nudno, a jak będzie nudno, to barany przełączą".
To była mowa zależna. Odtworzyłem dyskusje, która można w telewizji usłyszeć w reżyserce, w gabinetach, czy na korytarzu. Przez 7.5 roku, licząc z Polsatem, gimnastykuję się tworząc autorski program, mówiący o ważnych sprawach w ciekawy sposób i o tym co dla ludzi jest istotne.

A czy gdyby dzisiaj przeprowadził pan wywiad z Jarosławem Kaczyńskim, rozmowa wyglądałaby tak samo, czy może jej ton byłby łagodniejszy?
Długo myślałem o tym wywiadzie…

Przed, czy po?
Przed. O czym miałem myśleć po? Było minęło. Gdybym dzisiaj rozmawiał z prezesem PiS, to wywiad wyglądałby identycznie jak ten z końcówki kampanii wyborczej. Wiele radości przyniosła mi lektura komentarzy o tym jako to Kaczyński znokautował zniszczył i zmiótł z powierzchni ziemi Lisa, a tydzień później ci sami pisali jak tragicznym błędem było pójście Kaczyńskiego do Lisa, bo przegrał przez to wybory. Przecież to jest kompletny bełkot. Ale wiadomo było już przed programem co napiszą zwolennicy prezesa.

A pan nie próbował za wszelką cenę znokautować Jarosława Kaczyńskiego?
Nie każdy rozmówca obraża mnie od początku rozmowy. Jarosław Kaczyński należy do wyjątków. Pamiętam, że prezes Kaczyński pytał czy potrafię czytać, mówił o mnie, że szkodzę Polsce, że reprezentuję pewną wiadomą formację, żebym przestał bać się silnej Polski. Obrażanie mnie nikomu nie przeszkadzało, a jakoś nie potrafię sobie przypomnieć, czym ja obraziłem prezesa.

Ton rozmowy mógł się wydawać nieprzyjemny i bardzo konfrontacyjny, ani razu nie zwrócił się pan do Jarosława Kaczyńskiego "panie premierze", mimo że w ten sposób tytułuje pan innych byłych premierów, a po zakończeniu programu zostawił pan Jarosława Kaczyńskiego samego w studiu.
W trakcie wywiadu zawsze ustawiam się w opozycji do rozmówcy. Jarosław Kaczyński jest prezesem partii i tak się do niego zwracałem. Pan prezes Kaczyński obnażył się przed telewidzami, a ja przyznam nie miałem zamiaru mu w tym przeszkadzać.

CZYTAJ TEŻ:
* Wydawca "Wprost": Lis wykreował spektakl w którym nie chcemy brać udziału
* Palikot: Tusk Człowiekiem Roku? To wygląda na waflowanie władzy
* Serwis Tomasza Lisa NaTemat.pl rusza w środę. "Pulsujący opiniami, otwarty i tolerancyjny"
* Kto będzie pisał dla portalu Lisa? ''Mówimy o absolutnej czołówce liderów"

Paweł Smoleński z "Gazety Wyborczej" napisał po pańskim wywiadzie z Jarosławem Kaczyńskim: "Nie jest przyjemne, kiedy dobry dziennikarz przegrywa starcie na słowa z pewnym siebie politykiem, choćby ta pewność wynikała tylko z fałszywej samooceny."
A Grzegorz Sroczyński z tej samej gazety napisał, że starcie w oczywisty sposób wygrałem i wpłynęło to na wynik wyborów.

Igor Janke z "Rzeczpospolitej" napisał: "Koniec dziennikarstwa zbliża się wielkimi krokami. Tomasz Lis złamał wszelkie możliwe zasady tego zawodu."
Pan Janke od wielu lat nie ukrywa, której formacji politycznej kibicuje. Widocznie pan Janke napisał tak po tym, jak zadał sobie sprawę, że sen o zwycięstwie jego ukochanej formacji się nie spełni, bo parę milionów Polaków zobaczyło pana prezesa w pełnej krasie. Koniec dziennikarstwa w Polsce nastąpił wtedy, gdy pan Janke przeprowadzał w Salonie 24 wywiad z prezesem Kaczyńskim i merdał przed nim ogonkiem przez dłuższy czas. A jak w którymś momencie zadał pytanie, które prezesowi się nie podobało i został skarcony przez Jarosława Kaczyńskiego, to merdać przestał, ogon podkulił i tyle było tego dziennikarstwa. Mój wywiad był śmiercią zadaną tamtemu dziennikarstwu pana Janke polegającemu na schlebianiu ukochanemu wodzowi.

A pan nie schlebia swoją publicystyką Donaldowi Tuskowi?
Tekstów szalenie krytycznych pod adresem Donalda Tuska i PO napisałem nie kilkanaście, a kilkadziesiąt.

A samymi okładkami nie starał się pan straszyć PiS-em i Jarosławem Kaczyńskim? Pamiętamy okładkę z Kubą Wojewódzkim i napis "Boję się PiS" tuż przed wyborami, czy podwójną okładkę również z kampanii pt.: "Love and PiS", gdzie na jednej stronie był pogodny uśmiechnięty prezes z "aniołkami", a na drugiej był Kaczyński mroczny i posępny z działaczami PiS, o. Rydzykiem i Antonim Macierewiczem o twarzach w nieprzyjemnym grymasie.
Tygodnik opinii ma prawo mieć swoje opinie. A okładka "Love and PiS" była bardzo dobra i dobrze oddawała hipokryzję PiS. Każdy tygodnik ma swoją linię polityczną.

Linia polityczna "Wprost" była antypisowska, a proplatformerska?
Nie, była proliberalna. Liberalna w sensie otwarcia się na innych, a nie dzielenia Polaków na lepszych i gorszych, na patriotów i nie patriotów itd.

Czy wolałby pan żyć w Polsce marzeń Jarosława Kaczyńskiego, czy Donalda Tuska?
Nie interesują mnie marzenia jednego, czy drugiego pana. Widziałem praktykę rządów Jarosława Kaczyńskiego i widziałem praktykę rządów Donalda Tuka. Równica między nimi polega na tym, że rządy Donalda Tuska bywają boleśnie niekompetentne, ale nie stanowiły w żadnym momencie zagrożenia dla liberalnego państwa prawnego. Takiego modelu jaki panuje we wszystkich krajach Unii Europejskiej, może w wyjątkiem Węgier. A rządy PiS takie zagrożenie nieraz niosły.

Czy nie uważa pan, że sam się plasuje po jednej stronie politycznego sporu, kiedy mówi: "Spadek poparcia PO to zła informacja dla Polski"?
Tak brzmiała moja wypowiedź wyrwana z kontekstu. W całości brzmiała następująco: "Spadek Platformy jest złą informacją zarówno dla PO, jak i dla opozycji, a także Polski w sytuacji, gdy za rogiem nie widać na razie nikogo, kto mógłby tworzyć wiarygodną alternatywę". Urywając w pół zdania, każdą wypowiedź można przekręcić. Podtrzymuję swoją wypowiedź. Nie ma dzisiaj alternatywy dla PO. Nie ma w Polsce na horyzoncie formacji, która mogłaby jutro, pojutrze, za tydzień przejąć władzę w Polsce. Nie mam wpływu na to, że moja wypowiedź została zmanipulowana. Dlatego w 100 proc. jestem za autoryzacją, bo nieraz czytałem swoje wypowiedzi, których nigdy nie wypowiedziałem. Autoryzacja jest bolesnym lekarstwem na nierzetelne dziennikarstwo.

CZYTAJ TEŻ:
* Wydawca "Wprost": Lis wykreował spektakl w którym nie chcemy brać udziału
* Palikot: Tusk Człowiekiem Roku? To wygląda na waflowanie władzy
* Serwis Tomasza Lisa NaTemat.pl rusza w środę. "Pulsujący opiniami, otwarty i tolerancyjny"
* Kto będzie pisał dla portalu Lisa? ''Mówimy o absolutnej czołówce liderów"

A czy politycy nie zmieniali panu drastycznie wywiadów papierowych w autoryzacji? Ostatni wywiad, który przeprowadził pan dla "Wprost" z premierem Tuskiem była autoryzowany?
Tak i żałuję, bo został drastycznie złagodzony. Wywiad z premierem Tuskiem w oryginale przed autoryzacją był bardzo interesujący, a po o wiele mniej. To doświadczenie w 100 proc. przekonało mnie do tego, że wolę wywiady na żywo, gdzie proces autoryzacji jest niemożliwy. Tu argument akurat przeciw autoryzacji. Natomiast często mam do czynienia z całkowitym wypaczeniem sensu wypowiedzi. I jeśli kogoś choć raz to spotka, to w przyszłości całkowicie nie będzie zwolennikiem zniesienia autoryzacji.

Marek Siwiec powiedział, że jedyna dziedzina, w której panu nie wyszło to polityka: "Chciał być prezydentem, napisał na ten temat książkę, ale oferta nie została podchwycona". Jak to jest z pańskimi ambicjami politycznymi?
Podchwycone zostały wtedy myśli, których nie było. Napisałem wtedy książkę o tym, co mnie denerwowało i bolało w Polsce A.D. 2003. Kiedyś powiem kto uznał, zupełnie wbrew moim intencjom, że do polityki powinienem wejść i kto mnie bardzo gorąca namawiał, żebym do niej wszedł i wystartował w tamtych wyborach. Nie mam żadnej wątpliwości, ze gdybym wymienił kilka z tych nazwisk, to byłaby to dzisiaj absolutna sensacja.

Kim są te osoby?
Nie mam potrzeby masowana sobie ego mówieniem dzisiaj kim są te osoby.

Ok., to jak długo będzie pan blokował swoje polityczne ambicje?
Nigdy nie miałem ambicji politycznych. Może pan wierzyć lub nie. Nigdy nie zamierzałem wejść do polityki, żadnej oferty nikomu nie składałem, ani na niczyją ofertę nie czekałem.

A nowej książki pan nie pisze?
Nie, bo nie mam czasu. Chociaż przyznam, że brakuje mi spotkań z ludźmi.

Żałuje pan, że nie podniósł wtedy rękawicy i nie wystartował w wyborach prezydenckich?
Nie mogę powiedzieć, że nie żałuję, bo to brzmiałoby jakbym miał taki plan, a nie udało się go zrealizować. Nigdy nie chciałem być prezydentem. Ostatni raz o karierze politycznej myślałem między 1976 r., a 1980 r, kiedy byłem bardzo zafascynowany amerykańską politykę.

Prof. Radosław Markowski powiedział w Radiu TOK FM: "Rok byliśmy szantażowani żałobą. Nadszedł czas przypominania prawdy o Lechu Kaczyńskim". Jak pan ocenia niepełną, tragicznie przerwaną, prezydenturę ŚP. Lecha Kaczyńskiego?
Prezydentura Lecha Kaczyńskiego była nieudana. Były prezydent miał wizję swojej prezydentury, ale była to wizja niemożliwa do spełnienia, a sposób jej realizacji czynił ją jeszcze bardziej nierealizowalną. Gdyby nie koszmarna tragedia, to wyrokiem wyborców Lech Kaczyński nie zostałby wybrany prezydentem na drugą kadencję.

A czy rząd dołożył wszelkich starań, żeby wyjaśnić przyczyny katastrofy smoleńskiej?
Powiem cynicznie, na potrzeby opinii publicznej trzeba było ostrzej reagować np. na to co się działo i dzieje z wrakiem TU-154 M, ale bardziej służyłoby to odpowiedzi na polską wrażliwość niż realny przebieg śledztwa. Nie sądzę, żeby można było w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej zrobić dużo więcej. I żadne więcej, nie byłoby dość.

Komisja międzynarodowa do zbadania przyczyn katastrofy smoleńskiej nie powinna być powołana?
Po co? Rosjanie by nas wtedy wpuścili? Nie pocięliby wraku? Pozwoliliby przeprowadzać u siebie badania? Raport Millera wyglądałby inaczej? Wszystko co można było zrobić jest w raporcie Millera.

CZYTAJ TEŻ:
* Wydawca "Wprost": Lis wykreował spektakl w którym nie chcemy brać udziału
* Palikot: Tusk Człowiekiem Roku? To wygląda na waflowanie władzy
* Serwis Tomasza Lisa NaTemat.pl rusza w środę. "Pulsujący opiniami, otwarty i tolerancyjny"
* Kto będzie pisał dla portalu Lisa? ''Mówimy o absolutnej czołówce liderów"

Wracając do funkcji Prezydenta RP, to jak pan ocenia Bronisława Komorowskiego?
Uważam, że Bronisław Komorowski absolutnie fantastycznie przelatuje nad poprzeczką, którą ustawił sobie na dość niskim pułapie.

A czy Radosław Sikorski mógłby w przyszłości być dobrym prezydentem Polski?
Tak, ale nie wiem, czy jest już wystarczająco dojrzały emocjonalnie i na swoim pierwszym wiecu wyborczym nie będzie skandował: "były prezydent..." . Bo to było nieeleganckie, szczególnie kiedy się jest szefem MSZ. Jest wiele ciekawych osób w polityce i w rządzie, ale i wiele dziwacznych.

Dziwaczne osoby w rządzie?
Tak, np. minister Gowin, minister Michał Boni, świetny człowiek, ale grający, jak sądzę, na złej pozycji. Premier Tusk miał bardzo dobry start drugiej kadencji swoich rządów, dobre expose, ale też miał zbyt długą serię koszmarnych błędów. Cały styczeń przegrany z kretesem. Wpadka za wpadką.

Wpadki dotyczyły treści, czy formy?
I treści i formy, czego najlepszym przykładem jest ACTA.

Kibicuje pan Donaldowi Tuskowi?
Tak, ale w tym sensie, że kibicuję Polsce. Co nie znaczy, że w jakikolwiek sposób identyfikuje się z PO. Wolałbym, żeby Polska za cztery lata była w lepszym punkcie niż obecnie. Mam nadzieję, że rząd ma w sobie drive do działania, który ma w sobie Tusk.

Rozmawiał pan ostatnio z premierem dwukrotnie, co nie udaje się wielu dziennikarzom. Czy Tusk wciąż ma w sobie power do rządzenia?
Tak, zdecydowanie premier Tusk ma w sobie wiele pasji. Jeśli byłoby inaczej, to czekałyby nas w Polsce dwa lata smuty. Nie bałbym się o Tuska, ale o jego rząd, który może nie dotrzymać mu kroku. Nie sądzę, żeby ten rok nie zakończył się bez solidnej rekonstrukcji rządu. Co najmniej w trzech ministerstwach powinno dojść do zmian.

A wyobraża pan sobie Donalda Tuska po raz trzeci na stanowisku premiera? Donald Tusk zapowiedział wcześniej, że ostatnią kadencję jest premierem i szefem PO, a w wywiadzie dla "Wprost" zapowiedział, że nie marzy mu się kariera zagraniczna, ani stanowisko w Brukseli.
Przyzwyczaiłem się do tego, ze politycy często zmieniają zadnie. A czy wyobrażam sobie Donalda Tuska po raz trzeci premierem? Wyobrażam sobie, ale w trzecią kadencję Donalda Tuska nie wierzę. Mam nadzieję, że Tuskowi coś wyrośnie po lewej stronie. Czy to będzie Millero-Palikot, czy Kwaśniewsko-Millero-Palikot, to myślę, że coś nowego się pojawi.

Kim dla pana jest Palikot i jego projekt?
Palikot wciąż pozostaje zagadką. Z jednej strony razi jego tandetne efekciarstwo, z drugiej jest zrozumiałe, że jakoś musiał przebić ten polityczny mur i wejść do Sejmu. Z innej strony Palikot mówi bardzo sensowne rzeczy, np. w temacie wieku emerytalnego, a prywatnie jest bardzo błyskotliwy, ujmujący i ma naprawdę rozległą wiedzę. Pytanie, który Palikot jest Palikotowi najbliższy.

Dziś perspektywa premierostwa Palikota nie wydaje się panu abstrakcyjna?
Dziś perspektywa premierostwa Janusza Palikota wydaje mi się mniej abstrakcyjna niż perspektywa prezydentury Lecha Kaczyńskiego w 1999 r., prezydentury Bronisław Komorowskiego w 2001 r., czy premierostwa Donalda Tuska w czasach kiedy był marszałkiem Senatu. Dziwne rzeczy się dzieją. Politycy dojrzewają i nagle dostrzegamy w nich coś, czego wcześniej nie widzieliśmy, a oni w sobie czują moc i przeznaczenie, o które ich nie podejrzewaliśmy. Palikot premierem? To może się zdarzyć.

CZYTAJ TEŻ:
* Wydawca "Wprost": Lis wykreował spektakl w którym nie chcemy brać udziału
* Palikot: Tusk Człowiekiem Roku? To wygląda na waflowanie władzy
* Serwis Tomasza Lisa NaTemat.pl rusza w środę. "Pulsujący opiniami, otwarty i tolerancyjny"
* Kto będzie pisał dla portalu Lisa? ''Mówimy o absolutnej czołówce liderów"

A Jarosław Kaczyński jest dla pana politykiem, który schodzi z politycznej sceny, czy zejdzie z niej tylko, jeśli go zniosą?
Nie przypuszczam, żeby Jarosław Kaczyński był kiedykolwiek jeszcze premierem, ale zdecydowanie nie powiem, że tym premierem nie będzie. Na pewno Kaczyński nie schodzi z politycznej sceny. Wciąż jest liderem polskiej prawicy. Jarosław Kaczyński dla wielu jest wodzem i bożyszczem, a prawda jest taka, że jest przywódcą 1/3 dużego narodu w środku Europy.

I żaden Ziobro tego nie zmieni?
Dopóki Jarosław Kaczyński będzie chciał być liderem PiS, dopóty Ziobro tego nie zmieni. Wyobrażam też sobie transfer poparcia z PiS do Solidarnej Polski gdyby Kaczyński powiedział "pas", ale nie sądzę, żeby Kaczyński szybko powiedział "pas". Dzisiaj nie ma polskiej prawicy bez Jarosława Kaczyńskiego.

A czy siła Jarosława Kaczyńskiego na prawicy bierz się po części z poparcia O. Rydzyka, czy może moce szefa Radia Maryja są przereklamowane?
Szef Radia Maryja i jego polityczna siła nie są przereklamowane. Dla Jarosława Kaczyńskiego od ponad 20 lat najważniejsze jest, żeby być liderem formacji prawicowej w Polsce na długie lata. Kaczyński miał zawsze obsesję bycia nieokrążonym z prawej strony.

Czy popiera pan Tadeusza Rydzyka w sporze z Krajową Radą Radiofonii i Telewizji?
Nie, bo rozumiem że ta decyzja podjęta została z powodów oceny stanu prawnego i stanu faktycznego. Nie miałabym problemu, z przyznaniem koncesji na nadawanie Telewizja Trwam w multipleksie, gdyby to ode mnie zależało jako od obywatela. Ale gdyby to miało zależeć ode mnie musiałabym być członkiem KRRiT i wtedy musiałbym działać zgodnie z prawem, a nie ze swoimi przekonaniami. A wtedy urzędnik Lis mógłby przyblokować obywatelowi Lisowi koncesję dla Telewizji Trwam.

Dlaczego o. Rydzyk wzbudza w Polsce takie skrajne emocje? Nie jest demonizowany?
Nie wiem, czy jest demonizowany, czy nie. Mam wrażenie, że wzbudza dużo mniejsze emocje niż kiedyś. Myślę, że trzeba byłoby porozmawiać z szefem Radia Maryja na serio, a nie padać przed nim plackiem jak to zrobili bracia Karnowscy w tym czymś czego wywiadem nazwać na pewno nie można.

Poznał pan kiedyś o. Rydzyka?
Kiedyś spotkałem o. Rydzyka na lotnisku w Rzymie i chciałem go zaprosić na wywiad do programu, ale wysłał mnie do spowiedzi. Z wywiadu nic nie wyszło. Ale w każdej chwili byłbym gotowy porozmawiać z Ojcem Dyrektorem. Nie ważne, czy w Warszawie, czy Toruniu. Na pewno szef Radia Maryja jest jedną z najciekawszych osób w Polsce.

Czy dzisiaj dziennikarski światek nie staje się dla pana za wąski?
Nie, bo ja w ciągu ostatnich latach schudłem. Więc wciąż się w nim mieszczę. Mam program telewizyjny, komentuje w każdy piątek wydarzenia polityczne w TOK FM, tworzyłem tygodnik ze wspaniałym zespołem, a teraz pracuję nad nowym portalem internetowym.

Którego redaktorem naczelnym jest Tomasz Machała. Jaką rolę pan pełni w nowym projekcie?
Rzeczywiście redaktorem naczelnym jest Tomasz Machała i portal drugiego szefa nie potrzebuje. Ja jestem tam narratorem, osobą konsultująca i pomagającą ustawić projekt we właściwych ramach. Z portalem ruszamy w przyszłą środę 22 lutego. Strat w okolicach południa. Nazwa: natemat.pl.

CZYTAJ TEŻ:
* Wydawca "Wprost": Lis wykreował spektakl w którym nie chcemy brać udziału
* Palikot: Tusk Człowiekiem Roku? To wygląda na waflowanie władzy
* Serwis Tomasza Lisa NaTemat.pl rusza w środę. "Pulsujący opiniami, otwarty i tolerancyjny"
* Kto będzie pisał dla portalu Lisa? ''Mówimy o absolutnej czołówce liderów"

Zamierza pan konkurować z Onetem i innymi portalami jak Wirtualna Polska, czy Gazeta.pl?
Nie sądzę, żeby to było możliwe. Te trzy pociągi odjechały już dawno temu. Nie wydaje mi się, żeby ktoś do tej ligi mógł dołączyć. Nie pretendujemy do roli portalu ogólnoinformacyjnego, na którym co 30 minut kotłują się newsy. Tworzymy platformę realnej dyskusji bez jadu i nienawiści. Bez licytowania się, kto jest większym patriotą, a kto mniejszym, czy kto jest prawdziwym Polakiem, a kto nie.

Tworzy pan projekt niszowy?
Nie tworzę projektu niszowego. Tworzę projekt komercyjny, który ma na siebie zarabiać. Mam świadomość, że będziemy musieli na to pracować latami. Ale swoje "kliki" musimy mieć.

To będzie portal prawicowy, czy lewicowy?
Wbrew pozorom, to nie będzie portal polityczny, ale platforma na której będzie można przeczytać, co mają do powiedzenia ważne i popularne osoby w takich dziedzinach jak ekonomia, gospodarka, polityka, sport, kultura, life style. Polityka wcale nie będzie najważniejsza. Będzie bardzo rozbudowana sekcja informacyjna. Na łamach gościć będziemy nie tylko komentatorów, ale i głównych aktorów wydarzeń. Nie tylko komentatorów politycznych, ale i polityków. Nie tylko sprawozdawców sportowych, ale i sportowców. Wśród blogujących i komentatorów będą też zwykli ludzie, jeśli tylko będą mieli coś ciekawego do powiedzenia. Nie chcę tworzyć portalu elitarnego pt. "Warszawa dla reszty Polski". Chcę stworzyć portal interesujący, który nie będzie zapchany pseudo informacjami i przepełniony nienawiścią. Na natemat.pl komentować będzie można po zarejestrowaniu się przez Facebooka. Tworzymy portal "na tak", a nie "na nie".

Pan będzie pisał o sporcie, czy polityce?
Będę pisał bloga na temat joggingu. Czasem będę komentował aktualne tematy.

Po jakim czasie liczy pan, że portal stanie się dochodowy?
Będziemy zdobywać reklamodawców nie koniecznie ilością unikatowych odsłon, ale jakością i rzetelnością informacji. Myślę, że reklamodawcy postawia na jakość.

Krążą legendy o pensji, którą będzie pan pobierał za prowadzenie portalu.
Ja nie pobieram żadnej pensji z tytułu prowadzenia portalu. Za pisanie i nadzorowanie natemat.pl nie wezmę ani grosza. Powtarzam - ani grosza. Musiałbym sobie sam płacić, bo włożyłem w projekt własne pieniądze.

To jak pan reaguje na takie wypowiedzi, jak ta Michała Karnowskiego dla SDP: "Lis i Machała są pieszczochami obecnego świata. Jak będą chcieli, stworzą sobie i dziesięć redakcji. Przypuszczam, że miesięczny budżet naszego portalu (wpolityce.pl - przyp. JN) jest równy połowie pensji Tomasza Lisa. Mają, jak słyszę, do dyspozycji 5 mln zł, a może i więcej. Ale każdy, kto zna się na Internecie wie, że projekt, który tworzą, jest co najmniej zagadkowy. Nie ma szans, aby te kilka milionów zwróciło się w jakiejkolwiek perspektywie w normalny sposób. No chyba, że liczą na jakieś przepłacane reklamy spółek Skarbu Państwa, które tak mocno zasilały "Wprost". Chociaż, i tak musieli tam fałszować dane o sprzedaży. W ostateczności można też po wydaniu wszystkich pieniędzy odejść z hukiem i na łamach prasy kolorowej skarżyć się na szykany ze strony wydawcy. Chłopaki to umieją."?
Błagam, niech Pan mnie zwolni od komentowania tego co się rodzi w bliźniaczych, jednojajowych głowach. Nie potrafię tego robić, bo zdawałem na medycynę, ale oblałem.

Swego czasu powtarzał pan za Stanisławem Lemem sława "gdyby nie Internet nigdy nie dowiedziałbym się, że na świecie żyje tylu idiotów". Dlaczego teraz zwraca się pan w kierunku tych idiotów?
Lem nie mówił o tych, którzy redagują wszelakie portale, ale o tych którzy wystawiają sobie wątpliwe świadectwo swoimi komentarzami. Nawiasem mówiąc, parę osób, które będą u nas pisały, dostanie możliwość błyskawicznego rozprawiania się z bzdurami, które czytają na swój temat na różnego rodzaju portalach, czy w tabloidach i nie będą musieli czekać na sprostowanie po latach procesowania się. Tworzymy platformę dyskusji na ważne tematy, ludzi którzy są ciekawi innych ludzi. Bez jadu i bez
nienawiści.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Jacek Nizinkiewicz
Autor jest stałym współpracownikiem serwisu Onet.pl

CZYTAJ TEŻ:
* Wydawca "Wprost": Lis wykreował spektakl w którym nie chcemy brać udziału
* Palikot: Tusk Człowiekiem Roku? To wygląda na waflowanie władzy
* Serwis Tomasza Lisa NaTemat.pl rusza w środę. "Pulsujący opiniami, otwarty i tolerancyjny"
* Kto będzie pisał dla portalu Lisa? ''Mówimy o absolutnej czołówce liderów"

Wideo

Komentarze 127

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gada
trzeba być wyjątkową kanalią by włazić w du.ę beż wazeliny rozmówcom typu " Tusk czy Kwaśniewski
S
Sławek
Kłamca w tym systemie rządowo-medialnym, stworzonym, by ogłupiać społeczeństwo, hodować niemyślące lemingi, a sami za ścianą kłamstwa bezkarnie kraść. Tych, którzy się temu sprzeciwiali nazywali oszołomami. Zawsze przeciwko temu, by Polska była silnym państwem. Bo gdy woda mętna, to tam zawsze najlepiej czują się te mętne ryby. Lis to po prostu nawet nie ich służący, on po prostu tkwi po uszy w tym bagnie. I mam na dzieję, że razem z nimi wszystkimi - z tym Tuskiem, rządem, PO, ale też postkomunistami i czekającymi na podmiankę (żeby tylko stary układ zachować różnymi palikotami), pójdzie na samo dno, bo solidnie na to zapracował. Naród się obudzi i odpłaci wam za wszystko.
S
Samborek
LISIE...Kłamiesz jak zwykle. Nigdzie cię nie chcą, bo jesteś zarozumiałym bufonem. Jak wchodzisz do windy, to w niej już nie ma miejsca na twoje EGO.
S
Samborek
LISIE...Kłamiesz jak zwykle. Nigdzie cię nie chcą, bo jesteś zarozumiałym bufonem. Jak wchodzisz do windy, to w niej już nie ma miejsca na twoje EGO.
P
PPo
Panowie Karnowscy i Zaremba napisali prawdę o tym szczwanym ,,lisku" Bełgotał i bełgotał w programach telewizyjnych. Nawewt nie wiem czy jeszcze jest? nie oglądam w poniedziałki TVP. Ale drugi ,,lisek" tusek, nie zostawi go na aucie. Kto wie ,czy nie zostanie niebawem rzecznikiem rządu! Bo ten ,,cieć" to przecież nie nadaje się nawet do kłamania , bo to też trzeba umieć. A Lisek to Lisek . Nazwisko adekwatne do osoby.
A co do wspomnianych redaktorów- to ze swoim bełkotem Lis nie sięga Im do pięt.
w
wit
Lis powinien napisać jaka jest linia polityczna Lisa. Jeśli LIs zwalcza kaczyzm i tylko temu się poświęca to robi to samo co główne media, które też zwalczają kaczyzm. Niestety samo zwalczanie kaczyzmu nic w Polsce nie zmieni. Chyba, że Lis nie chce zmian, a zmiany są konieczne bo w przeciwnym razie Polska się skończy. Dlaczego brak środków w ZUS? Bo kraj po dwudziestoletnich reformach nie jest w stanie zarobić na siebie. I bełkotliwe monologi Lisa są dlatego o dupę potłuc. A kto doprowadził kraj do zapaści ? Kto tak treściwie reformował, prywatyzował, zabezpieczał, budował? Zabezpieczali ale własne dupska i wkładali kij w szprychy pod dyktando obcego kapitału i rodzimych cwaniaków. Tego Lis nie wie?
a
arek
Też mam wątpliwości co do bezstronności Lisa. Jednak lizanie d..y w wykonaniu dziennikarzy propisowskich jest czasami kuriozalne. Pamiętem kiedys jak Semka wyjaśniał dlaczego Kaczyński (Jarosław oczywiście) nie założył rodziny i jest kwalarem (starym oczywiście). Otóz wyjasnił to tym, że podobnie jak dawni powtańcy byli wysyłani na zesłanie, po powrocie mieli kłopoty z ułożeniem życia osobistego. Podobnie Kaczyński - wielki bojownik o wolność i demokrację, który w przeciwieństwie do Tuska, Komorowskiego czy Niesiołowskiego ani dnia nie spędził w więzieniu, nie założył własnej rodziny. Innymi słowy przyganiał kocioł garnkowi.
t
tomek
Michnik czy idol Tusk.Wtedy jest milutki do bólu.
e
ewa
PS jakoś dziwnie nikt z nim nie może wytrzymać.
j
jazg
Takiego wazeliniarza jak Lis, rzadko się spotyka w mediach, ale Janke jest konkurentem Lisa, bo Janke ma znany portal Salon24, a Lis debiutuje ze swoim. Taka jest właśnie rzetelność Lisa.
i
iustus
Tylko slepy nie widzi jak lisk lasi sie do PO i SLD... czyli lze jak lis.
e
easyrider
Wyjątkowo śliski typ. Wie, która droga prowadzi w tym kraju do kariery. Faktycznie potrafi być "ostry" wobec rozmówcy. Pod jednym warunkiem - że jest to typ o odmiennych od niego poglądach politycznych. Skądinąd zastanawia mnie zawsze przypinanie dziennikarzom "nierządowym" - łatki "prawicowy". Kim zatem są ci pozostali? "Lewicowi", "prorządowi"? Ciekawe do jakiej kategorii, Lis zalicza sam siebie? Ja co do tego nie mam wątpliwości a bynajmniej do "bezwarunkowych wyznawców" PiS-u nie należę.
G
Gość
a sam opowiadał co mówi opozycja. Jakby opozycja nie potrafiła sama mówić i tylko Lis miał mówić za nią. Nie zaprosił nikogo z tej drugiej strony. Publika mogłaby się dowiedzieć ZA DUŻO???? Nierzetelne dziennikarstwo Lisa jest coraz bardziej wkurzające. Niestety, w jego ślady idą ci z TVNu - Mrozowski i Sekielski - dwaj funkcjonariusze medialni PO. Robią dokładnie to samo, co Lis.
T
Tomek
Żenujący poziom dziennikarstwa Lisa.Wstyd mi,że w publicznej tv takie dno i rynsztok ma miejsce
p
precz z komuną
2007-03-22

Dzisiaj nagle, bez pożegnania, zakończyło swój żywot forum Tomasza Lisa

"Co z ta Polską".

Gospodarz zrezygnował z opinii swoich forumowiczów przy temacie 'seksafera'.
Dodaj ogłoszenie