Tomasz Grodzki: Wyborcy z prowincji to nie jest ciemny lud....

    Tomasz Grodzki: Wyborcy z prowincji to nie jest ciemny lud. Małgorzata Kidawa-Błońska przekona ich, że lepiej rozwiąże trapiące ich problemy

    Anna Wojciechowska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Tomasz Grodzki: Wyborcy z prowincji to nie jest ciemny lud. Małgorzata Kidawa-Błońska przekona ich, że lepiej rozwiąże trapiące ich problemy

    ©Fot. Karolina Misztal

    Jest możliwość odwołania prezesa NIK Mariana Banasia bez zmiany konstytucji. PiS nawarzył to piwa, więc musi sam je wypić. Nie można pod jednego człowieka zmieniać konstytucji - mówi marszałek Senatu Tomasz Grodzki.
    Tomasz Grodzki: Wyborcy z prowincji to nie jest ciemny lud. Małgorzata Kidawa-Błońska przekona ich, że lepiej rozwiąże trapiące ich problemy

    ©Fot. Karolina Misztal

    Wysoka pozycja w realnym układzie sił politycznych i duże nadzieje pokładane w panu. Czuje się pan dziś liderem opozycji?
    Nie nazywałbym siebie liderem opozycji. Czuję się przede wszystkim marszałkiem Senatu, wszystkich senatorów i wszystkich Polaków. To wyborcy zdecydowali w swojej mądrości, że rząd będzie miał Sejm, a demokratyczna większość opozycyjna - Senat. Oczywiste jest, że nic już nie będzie tak jak było, ponieważ Polacy wyraźnie pokazali, że totalna dominacja jednej formacji im nie odpowiada. Nałożyli na Senat obowiązek kontroli, który wymaga od obu stron i Sejmu i Senatu dużej odpowiedzialności za słowa, czyny i decyzje.

    Dlaczego ostatecznie akurat pan? Padały inne nazwiska.
    Nie zabiegałem o to stanowisko. Większość demokratyczna w Senacie, jak wiadomo, jest skonstruowana z Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL i senatorów niezależnych. Musi być ktoś, kto będzie spajał tę większość, kto będzie w stanie poprowadzić Senat z pewną wizją, która będzie interesująca i satysfakcjonująca dla całej naszej grupy. Tylko to daje nadzieję na to, że dla dobra Polski będziemy dłużej sprawować władzę w Senacie niż to się marzy np. Prawu i Sprawiedliwości, które ustami wielu swoich polityków wprost dało do zrozumienia, że będą starali się naszą większość złamać. Do tej pory się nie udało i myślę, że jeszcze długo się nie uda.

    Zdolności koalicyjne, kompromis zdecydowały, że pan a nie np. marszałek Bogdan Borusewicz?
    Chodziło o to, żeby kandydat największej formacji, Koalicji Obywatelskiej, był do zaakceptowania przez naszych partnerów. I wtedy się pojawiło moje nazwisko.



    A jakie mamy gwarancje, że będzie pan niezależny od szefa swojej partii Grzegorza Schetyny, że nie będzie pan marszałkiem na telefon? Wiadomo, że partyjne oczekiwania wobec pana są spore.
    Już trochę żyję na tym świecie i wiem, że spełnianie wszystkich partykularnych oczekiwań byłoby początkiem mojego końca. Oczywiście marszałek Senatu nie żyje w próżni politycznej i powinien zdawać sobie sprawę z meandrów polityki, ale moją wizją, moim przesłaniem i głównym zadaniem jest doprowadzić do tego, żeby Senat Rzeczypospolitej działał tak jak powinien: żeby tu królowały przyzwoitość i rządy prawa.
    Ograniczanie się do bycia anty-PiSem było jednym z problemów opozycji. Wyciągamy jednak wnioski
    Otrzymał pan gwarancję niezależności od Schetyny, przyjmując tę nominację?
    Nie prosiłem o nią. W ogóle nie było takiego tematu, bo moi koledzy dobrze wiedzą, że mam dość silną osobowość.

    Na tyle silną, by pójść na przekór interesowi politycznemu swojej partii, jeśli uzna pan to za konieczne?
    Dla mnie najważniejszy jest interes Rzeczypospolitej, Polek i Polaków, a ponieważ wiem, że ten interes jest też nadrzędny dla Platformy Obywatelskiej, nie sądzę, by tworzenie sztucznego pola konfliktu było konieczne. Mój azymut pozostanie niezmienny. To interes naszego narodu i naszej ojczyzny i nie sądzę, bym musiał robić coś wbrew Platformie czy wbrew innym formacjom stanowiącym demokratyczną większość. To jest zbyt dalekie oczekiwanie. Jeśli jednak rzeczywiście taka sytuacja by zaistniała, spokojnie zdam ten egzamin.



    Co pan marszałek powiedziałby tym, którzy mają oczekiwanie, że Senat będzie takim instytucjonalnym anty-PiSem? Studziłby pan te nadzieje czy przeciwnie?
    Jest mi niezmiernie miło, że ludzie dają masowo wyraz temu, że to właśnie w Senacie i we mnie osobiście, pokładają ogromne nadzieje. My tych nadziei na pewno nie zawiedziemy. Tu jednak nie chodzi o to, by być anty-PiSem. Tu chodzi o to, żeby być za demokracją, samorządnością i przyzwoitością. Doświadczenie uczy, że samo bycie anty-PiSem nie jest drogą do odniesienia zwycięstwa parlamentarnego.

    Pan się nie definiuje jako anty-PiS?
    Nie, bo to uproszczenie. Polityk ma kreować, tworzyć a nie tylko ustawiać się w kontrze w stosunku do rządzących. Dam pani przykład: namawiają mnie, żeby przedsięwziąć jakieś wysiłki w celu ujawnienia list poparcia dla nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Ja zaś uważam, że może i byłby to jakiś ciekawy, kilkudniowy fakt medialny, tyle że co do istoty problemu, nic nie zmieni. Istotą jest zmiana ustawy o KRS-ie, tak, by tę Radę odbudować zgodnie z wytycznymi Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i z orzeczeniem Sądu Najwyższego, na które teraz czekamy. I w tym kierunku właśnie podjąłem już starania: zaprosiłem wybitnych konstytucjonalistów, którzy już rozpoczęli prace robocze nad nową ustawą o KRS-ie.
    1 3 4 5 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo