"To krzyk rozpaczy" - mówili protestujący we Władysławowie rolnicy i armatorzy, którzy zablokowali wjazd na Półwysep Helski. Zdjęcia, wideo

Magdalena Gębka-Scuffins
Magdalena Gębka-Scuffins
Piotr Niemkiewicz
Piotr Niemkiewicz

Wideo

AgroUnia i Sztab Kryzysowy Rybołówstwa Rekreacyjnego wspólnymi siłami we Władysławowie zablokowali jedyną drogę wjazdową i wyjazdową na Półwysep Helski. Było ostrzej niż 2 tygodnie wcześniej. I niewykluczone, że protestujący będą pojawiać się tu częściej.

W strugach deszczu swój protest we Władysławowie rozpoczęli w sobotni ranek armatorzy jednostek wędkarskich oraz rolnicy zrzeszeni w AgroUnii. I, tak jak dwa tygodnie wcześniej, weszli na pasy przy Biedronce we Władysławowie i tym sposobem odcięli jedyną drogę dojazdową na Półwysep Helski.

Tym razem - jak zapowiadali armatorzy jednostek rybołówstwa rekreacyjnego wspierani przez rolników z różnych stron Polski - miało być ostrzej, bo organizatorzy nie chcieli przepuszczać żadnych samochodów turystów i mieszkańców.

Władysławowo- protest rybaków rekreacyjnych i Agrounii

Wyjątek robili dla m.in. ambulansów, czy aut, którymi podróżowali starsi lub małe dzieci. Choć upiekło się też zawodnikom, którzy pokonali kilkaset kilometrów, by wziąć udział w sobotnich zawodach siłaczy w Helu.

- To strajk solidarnościowy. Rolnicy wspierają rybaków. Jesteśmy tutaj razem - podkreśla Michał Kołodziejczak, lider AgroUnii.

Zgodę na jego organizację wydał Urząd Miasta Władysławowa, a wzmożone siły policji, do których dołączyli też funkcjonariusze Straży Miejskiej we Władysławowie, dbali o porządek i bezpieczeństwo.

Protest we Władysławowie: wściekli na zamkniętą drogę

Poprawiająca się pogoda i rosnący z godziny na godzinę korek powodował coraz większą frustrację osób, które chciały wyjechać z Półwyspu. Ok. godz. 11:30 do protestujących podeszła jedna z pań, która na przejazd czekała od ok. 9.

- Jechałam do lekarza z umówioną wizytą. Jest mi słabo i nie puszczają mnie - mówiła zdenerwowana kobieta. Kilka minut później gorzej się poczuła i pomocy musieli udzielać jej medycy. Na szczęście byli na miejscu.

"Rybakom" - jak armatorów w uproszczony sposób przedstawiali protestujący - i rolnikom obrywało się też za miejsce protestu.

- Po co jesteś tutaj? Tu jest urząd? Jedź tam, co ja mam z tym wspólnego? Ja nic nie zrobiłem! - zżymał się w słownej przepychance czeski turysta.

- Pan premier zadzwoni i już nas nie ma - zapewniał uczestnik protestu.

- To jedź do premiera! Po co stoisz tutaj!? - doradzał turysta.

Nie tylko na wściekłości się kończyło, bo nie brakowało też przyjaznych gestów. Zmotoryzowani turyści, przejeżdżając przez na chwilę rozstępującą się grupkę protestujących, wykrzykiwali: "Jesteśmy z wami!", "Popieramy!".

Choć w sobotę na duże ulgi i pauzy w proteście nie można było liczyć.

Rolnicy i armatorzy wiedzieli, że i czas, i wybrana przez nich forma protestu, nie muszą się spotkać ze społeczną akceptacją.

- Nie ma czegoś takiego jak właściwa forma protestu. Zawsze komuś coś nie będzie pasować - mówi lider AgroUnii. - Kiedy zablokujemy Sejm, wypuszczą na nas szwadrony policji, która nas przepędzi, jak trzeba będzie, to popsika gazem. Kiedy przyjdziemy tutaj, w mediach, które nie są nam przyjazne, politycy powiedzą, że utrudniamy życie ludziom, ale rybacy prosili, my prosiliśmy wczoraj premiera; wyznaczcie termin na spotkanie. Nie było żadnej odpowiedzi. Czy takie zachowanie jest właściwe?

Rolnicy na żniwach, armatorzy daleko za granicą

Jak przypominał Michał Kołodziejczak, dzień, dwa dni przed protestem rolnicy rozpoczęli żniwa. Tych armatorzy jednostek wędkarskich są pozbawieni.

- Mam kontakt z kilkunastoma osobami, które są w Islandii, w Norwegii, Szwecji i tam łowią ryby, nie tu - wyliczał lider AgroUnii. - To trudny czas dla strajku, ale jednak ludzie są i dopominają się pieniędzy.

Te rybacy i armatorzy mają dostawać za to, że nie wolno im wychodzić w morze na połowy.

- Taka była umowa z rządem, który umowy nie dotrzymał. To jest zaskakujące - mówił Michał Kołodziejczak, wskazując na krążący po pasach tłumek. - Tu chodzą dzieci. One powinny być teraz na plaży, powinny odpoczywać, a jednak rodzice przyszli z nimi, bo nie będą mieli za co kupić butów, piórników, zeszytów...

Akcje protestów rolników i przedstawicieli rybołówstwa będą się nasilać - zapowiedziano we Władysławowie. Być może protestujący pojawiać się będą w kilku miejscach w kraju, nie - jak teraz - tylko w jednym.

Niewykluczone, że do AgroUnii dołączą też kolejne grupy społeczne, zdradził dziś Michał Kołodziejczak. Jakie? Tego nie sprecyzował, choć mówił, że ich skład i różnorodność "mogą zaskoczyć wiele osób".

- Protestujemy drugi raz i chyba będziemy protestować dalej jeżeli nikt z nami nie będzie rozmawiał. Mamy nadzieję, że tak będzie, choć na razie nie ma odzewu z żadnego ministerstwa - wyjaśnia Aleksander Cichosz, armator łodzi wędkarskiej i członek Sztabu Kryzysowego Rybołówstwa Rekreacyjnego.

O co walczą ludzie morza? Chcą, by rząd wywiązał się z obietnic podpisanych w styczniu 2020 roku. W tych mowa o złomowaniu statków (za rekompensatą) lub przekształceniu ich tak, by mogły inaczej zarabiać - poza wędkarstwem rekreacyjnym.

- Wtedy będziemy mogli spłacić nasze zobowiązania, nasze kredyty i pracujemy dalej, żyjemy dalej. Zaczynamy od zera - tłumaczy Aleksander Cichosz.

Do Władysławowa miało przyjechać ok. 140 osób, było - w szczytowym momencie - mniej niż 40. Wśród osób, które wspierały AgroUnię i armatorów było małżeństwo rolników spod Piotrkowa Trybunalskiego. Właściciele hodowli świń na kilka dni wyrwali się nad morze, by tu odpocząć i trafili na protest.

- Kilka dni wcześniej AgroUnia protestowała u nas, w Srocku, na drodze krajowej, a dziś jest tutaj - mówili nam Małgorzata i Edward Bednarkowie. - Nie mogliśmy nie przyjść i nie wesprzeć kolegów. Dlaczego? Sytuacja w rolnictwie, u nas jest tragiczna. Za kilogram żywca proponują nam 3,50-4 zł. Powinno być minimum 5 zł. I znikąd nie widać pomocy. Nie możemy na to pozwolić.

Blokada Półwyspu Helskiego w sobotę 24.07.2021 r. Protestują...

Materiał oryginalny: "To krzyk rozpaczy" - mówili protestujący we Władysławowie rolnicy i armatorzy, którzy zablokowali wjazd na Półwysep Helski. Zdjęcia, wideo - Dziennik Bałtycki

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tusk to zło
Chcieliśta unii to mata !
Dodaj ogłoszenie