reklama

Thriller "Kasztanowy ludzik". Ta mistrzowska książka trzyma w napięciu do ostatniej strony RECENZJA

Monika KrężelZaktualizowano 
Soren Sveistrup, "Kasztanowy ludzik", Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2019, stron 558. Przełożyła Justyna Haber-Biały
Soren Sveistrup, "Kasztanowy ludzik", Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2019, stron 558. Przełożyła Justyna Haber-Biały FOT. mat. prasowe
Gdy czyta się takie thrillery jak "Kasztanowy ludzik", którego autorem jest Soren Sveistrup, aż szkoda, gdy dobiegamy do końca książki. Akcja mistrzowskiego thrillera dzieje się w Danii i osnuta jest wokół historii mordercy, który na miejscu zbrodni zostawia kasztanowe ludziki. Wszystko jest tutaj wyśmienite - kryminalna historia, tło społeczno-polityczne i charakterystyki bohaterów.

Jedna z dzielnic Kopenhagi. Na małym placu zabaw policja odkrywa zwłoki kobiety z odrąbaną dłonią. Morderca nad nimi powiesił kasztanowego ludzika. O kobiecie wiadomo niewiele - tyle że wychowywała ośmioletniego syna wraz z partnerem. W momencie makabrycznego odkrycia mężczyzna przebywał w delegacji.

Do wyjaśnienia sprawy zostają wyznaczeni kopenhascy policjanci z Komendy Głównej Policji. Wśród nich jest Naia Thulin, policjantka, która marzy tylko o tym, by przenieść się do pracy wydziale przeznaczonym do walki z cyberprzestępczością w całej Europie. Jeszcze tylko pozostanie jej wyjaśnić makabryczne zdarzenie. Ma ją wspomagać niejaki Hess, policjant, który na pewien czas został zawieszony w pracy w Europolu. Wyjątkowo nie jest zadowolony z tego, że trafił do Kopenhagi. Początkowo para śledczych nie przepada za sobą, ale w miarę rozwoju akcji ich sympatie się zmieniają.

Tymczasem śledztwo się rozkręca w stronę nieprawdopodobnej historii. Okazuje się, że na kasztanowym ludziku odkryto odcisk palca Kristine, córki minister spraw społecznych Rosy Hartung. Tymczasem 12-letnia Kristine przepadła rok wcześniej bez wieści i uznana została za martwą. Co prawda nigdy nie odnaleziono jej ciała, ale skazano człowieka, który przyznał się do zbrodni. Matka Kristine właśnie wraca, po rocznej przerwie, do pracy. Ani ona, ani jej mąż nie mogą sobie poradzić z traumą po zniknięciu córki.

Zobaczcie koniecznie

Wkrótce w Kopenhadze dochodzi do kolejnego morderstwa. Znów zostają odkryte okaleczone zwłoki młodej kobiety, a obok nich ręcznie wykonany kasztanowy ludzik. I ponownie na kasztanach odkryto odcisk palca Kristine. Policja już wie, że ma do czynienia z psychopatą. Nie ma natomiast punktu zaczepienia, nie wie, w którą stronę poprowadzić śledztwo. Czy ofiar będzie więcej? Czy uda się schwytać mordercę? I czy wyjaśniona zostanie sprawa zaginięcia Kristine?

"Kasztanowy ludzik" to kolejny dowód na mistrzostwo skandynawskich kryminałów. Oprócz świetnej historii kryminalnej, mamy tutaj doskonałą narrację, dobre charakterystyki bohaterów, a także odesłanie do problemów społecznych w Danii. Pokazane są osiedla zamieszkiwane przez emigrantów, modne dzielnice, gdzie dominuje klasę wyższa, system penitencjarny oraz zasady sprawowania opieki społecznej nad zaniedbywanymi dziećmi. Jeśli ktoś sięgnie po "Kasztanowego ludzika", którego autor - Soren Sveistrup zadebiutował tym powieściowym thrillerem, na pewno nie będzie żałował. Polecam!

Nie przegapcie

Muzotok - AniKa Dąbrowska: "(...) z Roxy jesteśmy przyjaciółkami"

Wideo

Materiał oryginalny: Thriller "Kasztanowy ludzik". Ta mistrzowska książka trzyma w napięciu do ostatniej strony RECENZJA - Dziennik Zachodni

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie