Therese Johaug idzie w zaparte, ale mało kto wierzy w jej niewinność

Hubert Zdankiewicz
Przyłapana na stosowaniu środków dopingujących norweska biegaczka narciarska Therese Johaug nie tylko nie została zawieszona. Planuje wyjazd z reprezentacją Norwegii na obóz przygotowawczy do sezonu.

W ostatni czwartek aktualna mistrzyni świata i zdobywczyni Kryształowej Kuli poinformowała, że podczas przeprowadzonego we wrześniu badania wykryto w jej organizmie ślady clostebolu - syntetycznej pochodnej testosteronu, powszechnie stosowanej w latach 70. i 80. ubiegłego wieku, zwłaszcza przez sportowców z byłej NRD.

Procedura w takich przypadkach jest zwykle standardowa - pozytywny wynik testu oznacza natychmiastowe zawieszenie, do czasu wyjaśnienia całej sprawy. Tak było w tym roku choćby w przypadku złapanej na stosowaniu zabronionego leku na serce (meldonium) rosyjskiej tenisistki Marii Szarapowej, oraz polskich sztangistów - Adriana i Tomasza Zielińskich (brali steryd anaboliczny - nandrolon).

W przypadku Johaug Norwegowie zachowują się za to tak, jakby nic złego się nie stało.

- Therese wyraziła taką ochotę, więc czemu nie. Dopóki nie zostanie zawieszona jest niewinna i może robić co jej się podoba - komentuje decyzję Johaug o wyjeździe na obóz główny trener norweskiej kadry Vidar Löfshus. - Kto wie, może w zaistniałej sytuacji to dla niej najlepsze rozwiązanie - dodaje.

Problemu nie widzi również sama biegaczka, która już w czwartek tłumaczyła naiwnie, że zakazany specyfik znajdował się w kremie na oparzenia ust (o nazwie Trofodermin), który stosowała podczas sierpniowego obozu wysokogórskiego we Włoszech. Miała go otrzymać od lekarza reprezentacji Fredrika Bendiksena, który wziął całą winę na siebie i podał się do dymisji. On również zapewniał, że nie miał pojęcia o tym, iż kupiony przez niego krem zawiera zakazane specyfiki. Nie wszystkich jednak przekonał.

Na pewno nie przekonał dwóch rywalek Johaug: Justyny Kowalczyk i Aino-Kaisy Saarinen. Finka poinformowała na Twitterze, że zaraz po czwartkowej konferencji wybrała się do apteki, by osobiście sprawdzić, jak wygląda feralny specyfik. Następnie opublikowała zdjęcie, na którym widać, że na opakowaniu Trofoderminu widnieje wyraźny czerwony znak ostrzegawczy i napis „doping”. Identycznie postąpiła Polka. „Ładne opakowanie tej maści” - podpisała zdjęcie.

Szwedzki dziennik „Expressen” przypomniał przy okazji, co sama Johaug mówiła kilka tygodni temu na antenie norweskiej telewizji TV2.

- Nie bierz niczego, co ci proponują za granicą. Wszystko obejrzyj dokładnie kilka razy - ostrzegała trzykrotna medalistka olimpijska. Opowiadała nawet, jak nie chciała swojego czasu zastosować zaproponowanego jej kremu na opryszczkę, bo nie znała jego pełnego składu.

W wyjaśnienia Norweżki nie wierzą eksperci. - Są po prostu niewiarygodne - twierdzi lekarz fińskiej reprezentacji narciarskiej Maarit Valtonen, której zdaniem ludzkie wargi mają zbyt małą powierzchnię, żeby wchłonąć taką ilość substancji, by jej stężenie stało się zauważalne w moczu albo we krwi. - Specjalista powinien o tym wiedzieć - podkreśla.

- Mamy do czynienia z kuriozalną sytuacją, przy której błąd popełniło kilka osób. Doszło do szeregu nieprawidłowości w systemie nadzoru medycznego nad stosowaniem leków - stwierdził w niedzielę, na antenie TVN 24 (w programie „Wstajesz i Weekend”), dr Jarosław Krzywański, członek komisji medycznej Polskiego Komitetu Olimpijskiego - Jeśli zawodniczka otrzymuje od lekarza kadry narodowej maść z zabronioną substancją, to zdecydowanie coś zawiodło - dodał. Zaznaczył przy okazji, że absolutnie nie zamierza bronić Johaug, o której winie są przekonane nawet norweskie media.

Wspomniany już kanał TV2, komentując wyjaśnienia lekarza narciarki, również posłużył się zdjęciem Trofoderminu. - Wiarygodność Norwegii, która jeszcze przed rokiem była strażnikiem moralności, spada teraz jak kamień - stwierdził na antenie NRK były biegacz (obecnie ekspert) Torgeir Bjoern przypominając, że za przedawkowanie lekarstwa na astmę Kryształową Kulę za sezon 2014/15 stracił niedawno rodak Johaug, Martin Johnsrud Sundby.

Szwedzkie media też nie owijają w bawełnę. „Johaug zrobiła największy błąd w karierze. Podjęła idiotyczną decyzję i jej konsekwencji nigdy w pełni z siebie nie zmyje” - czytamy w „Sportbladet”.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
Lars
ja jej wierze, choc urodzilam sie w Polsce... mam inne zdanie niz "wszyscy" i umiem byc czlowiekiem i nie docinać innym :D
K
Ksionc
Gość, masz rację, tylko to analogia do PiS. ;)
g
gosc
A kto ma ja zawiesic ? jak w narciarstwie rzadza norwegowie to taki norweski zwiazek jak polskie - po- nic sie nie stalo
Dodaj ogłoszenie