Thatcher o stanie wojennym: Musimy unikać sprawiania wrażenia, że pomożemy Polakom...

Jacek Stawiski (TVN 24)
Udostępnij:
Ujawnione depesze brytyjskich dyplomatów pokazują, że Margaret Thatcher, która publicznie twardo stała za Solidarnością, w kuluarach nie była Żelazną Damą.

Zgodnie z brytyjską tradycją i prawem po upływie minimum 30 lat od wydarzeń odtajniono właśnie pakiet dokumentów rządu Wielkiej Brytanii z grudnia 1981 r. i stycznia 1982 r., które pozwalają nam lepiej poznać brytyjskie reakcje na wprowadzenie stanu wojennego, a także lepiej zrozumieć stosunek państw zachodnich do decyzji Wojciechach Jaruzelskiego i porządków, zaprowadzonych w Polsce po 13 grudnia. Wśród odtajnionych akt na temat Polski znajdziemy między innymi depesze dyplomatyczne z ambasady brytyjskiej w Warszawie, depesze ambasad Wielkiej Brytanii z kilku stolic, w tym Waszyngtonu, Moskwy, Bonn, Paryża czy Watykanu. Odtajniono w pełni także korespondencję między premier Margaret Thatcher a Ronaldem Reaganem, szefami dyplomacji brytyjskiej i amerykańskiej czy zapis rozmów Żelaznej Damy z ministrem spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Lordem Carringtonem o sytuacji w Polsce.

Kiedy czyta się te dokumenty, uderza skala izolacji, w jaką wpadła Polska po wprowadzeniu stanu wojennego i wynikającej z tego często niewiedzy najważniejszych polityków brytyjskich na temat tego, co po 13 grudnia działo się w Polsce. Dowodzi to faktu, że ekipie Jaruzelskiego udało się skutecznie odciąć Polskę od Zachodu. Margaret Thatcher kilka dni po wprowadzeniu stanu wojennego próbuje uzyskać od swoich ministrów informacje na temat Polski, ale są one często niesprawdzone, niepewne i nie układają się w całość. Na podstawie dokumentów możemy sobie naszkicować początkowe zachowanie Thatcher wobec rozbicia Solidarności przez Jaruzelskiego. Nie jest to obraz, jaki pamiętamy z lat 80., obraz stanowczej i zdeterminowanej w poparciu dla Solidarności brytyjskiej premier. Żelazna Dama w rozmowach zdecydowanie podkreśla, że komunizm to bankrut, ale nie oznacza to, że Wielka Brytania natychmiast zainicjowała akcję przeciwstawiania się reżimowi generała. Thatcher czeka na reakcje Ameryki, jako przewodnicząca EWG (poprzedniczki UE) do końca grudnia 1981 r. poprzez ministra spraw zagranicznych próbuje zorientować się, co o sprawach polskich sądzą europejscy sojusznicy. Dopiero po kilkunastu dniach obowiązywania stanu wojennego zaczyna krystalizować się postawa Londynu i całego Zachodu - z jednej strony i Europa Zachodnia i Amerykanie wzywają władze PRL do natychmiastowego zakończenia represji i zniesienia stanu wojennego, ale z drugiej - Zachód definiuje nieoficjalnie swoją strategię wobec wydarzeń w Polsce: celem jest niedopuszczenie do interwencji radzieckiej i niedopuszczenie do rozlania się skutków polskiego kryzysu na całą Europę.

W brytyjskich depeszach pojawiały się informacje o rozstrzelaniu poborowego, który odmówił zaatakowania działaczy Solidarności

Thatcher w rozmowie z szefem dyplomacji lordem Carringtonem porównuje wprowadzenie stanu wojennego do zdławienia powstania węgierskiego 1956 r. i praskiej wiosny 1968 r. i przyznaje, że niewiele może pomóc Polakom. Carrington mówi to dosadniej : "Musimy unikać sprawiania wrażenia, że pomożemy Polakom, ponieważ w ten sposób zachęcimy ich do stawiania oporu". Choć w korespondencji z prezydentem USA Ronaldem Reaganem Thatcher jest zdecydowana potępić PRL i nałożyć sankcje, to jednak z ulgą przyjmuje zapewnienia Waszyngtonu, że ewentualne posunięcia przeciwko ZSRR nie obejmą zawieszenia rokowań rozbrojeniowych.
Odizolowanie Polski od świata po 13 grudnia 1981 r. było niemal całkowite. Odtajnione dokumenty wskazują, że przez pierwsze dni stanu wojennego Zachód niewiele w ogóle wiedział o tym, co się dzieje w kraju. Złowrogie doniesienia o pacyfikacji strajków, o aresztowaniach, polewaniu wodą na mrozie internowanych są przyjmowane z ostrożnością. Ale szefowa brytyjskiego rządu nie ma złudzeń, do czego zdolni są komuniści - uważała zresztą, że zbrodnie komunistyczne są równe zbrodniom faszystowskim. Szczególnie interesowało Thatcher pytanie o rolę ZSRR w przygotowaniu i wprowadzeniu stanu wojennego. Brytyjczycy uważali, że Moskwa odczuła ulgę, że uderzenie na Solidarność zostało przeprowadzone przez władze PRL. Ale Zachód, w tym Londyn, nie miał złudzeń, że stan wojenny trwale usunął groźbę radzieckiej interwencji. Dowód na to znajdziemy w dokumencie brytyjskim o nieformalnym spotkaniu dyplomatów NATO w ostatnich dniach grudnia. Lawrence Eagleburger, przedstawiciel amerykański, przedstawił w Brukseli sojusznikom swoją ocenę sytuacji: scenariusz pierwszy zakładał, że Jaruzelskiemu uda się pacyfikacja Polski i Polaków, dwa kolejne scenariusze zakładały fiasko rządów wojskowych i wkroczenie (prędzej czy później) wojsk ZSRR do Polski.

Szczególnie ciekawie czyta się w zestawie odtajnionych dokumentów raporty dyplomatyczne z ambasady brytyjskiej w Warszawie, pisane przez samego ambasadora bądź jego współpracowników. Pierwsza odtajniona depesza pochodzi z 19 grudnia 1981 r., czyli powstała prawie tydzień po ogłoszeniu stanu wojennego. Ambasador Cynlais James donosił do Londynu, że w jego ocenie Jaruzelski zdecydował się działać sam 13 grudnia, ale to oczywiście zadowoliło Moskwę. Także sojusznicy wschodnioeuropejscy z Układu Warszawskiego czuli ulgę, że nie musieli, wzorem Czechosłowacji w 1968 r., wprowadzać własnych wojsk do PRL. Wobec całkowitej blokady informacyjnej depesze zawierają niewiele informacji, ale za to pełne są przemyśleń dyplomatów o sytuacji w Polsce. W obliczu blokady ambasador sam próbował wyrobić sobie opinię o wydarzeniach. Kontaktował się z prymasem Józefem Glempem. Podczas rozmowy telefonicznej wypytywał go o liczbę ofiar śmiertelnych pacyfikacji fabryk, próbował dowiedzieć się, ile rzeczywiście ludzi jest aresztowanych, ile potrzebuje pilnej pomocy. Chciał wiedzieć, na jakich warunkach Kościół jest gotów wrócić do dialogu z władzą - i tu uzyskał jednoznaczną odpowiedź, że warunkiem jest faktyczne zniesienie stanu wojennego i zwolnienie Wałęsy.

W analizach zawartych w depeszach przewidywano, że wokół Kościoła skupi się działalność podziemna. Przewidywano też, że część duchownych, zwłaszcza zwykłych księży, zaangażuje się w działalność opozycji solidarnościowej. Ambasador James i jego ludzie nie mieli praktycznie dostępu do informacji z Solidarności, próbując ustalić, co planują ludzie związku niezatrzymani w pierwszych godzinach i dniach stanu wojennego. Jednak informacje były bardzo skąpe, do Londynu przekazywano wiadomości pochodzące często z pogłosek, plotek, ulotek. Wspominano o rzekomym rozstrzelaniu żołnierza poborowego, który miał odmówić wykonania rozkazu zaatakowania opozycji oraz o rzekomym przetrzymywaniu aż kilkunastu oficerów w areszcie domowym. Mieli oni publicznie wyrażać niechęć do działań Jaruzelskiego. Po dwóch tygodniach ambasada weszła w posiadanie pierwszego biuletynu prasowego podziemnej Solidarności, a informacje w nim zawarte przekazała do Wielkiej Brytanii.
Dyplomaci brytyjscy oceniali, że swoboda manewru Jaruzelskiego jest niezwykle ograniczona. Cokolwiek zrobi, będzie atakowany z każdej ze stron: jeśli uda się mu uspokoić kraj, to i tak podziemna Solidarność, choć osłabiona, wyłoni z drugiego szeregu działaczy nowych przywódców i będzie kontynuować opór. Nie uda jej się obalić władz i systemu, ale strajki zagrożą gospodarce. Z kolei Moskwa, początkowo niewątpliwie zadowolona z wprowadzenia stanu wojennego, będzie krok po kroku obserwować poczynania generała i jego ludzi. W wielu dokumentach przewija się wątek interwencji radzieckiej i próba oceny, ile działań władz PRL jest faktycznie realizacją wytycznych Moskwy. Ambasador James wręcz podkreślał w jednej z depesz, że to jego osobista opinia: Jaruzelski przygotował się dobrze do stanu wojennego, ZSRR miał na pewno plany wkroczenia do Polski, ale decyzja z grudnia 1981 r. była decyzją generała. W tej sytuacji Zachód musi przemyśleć odpowiedź, ponieważ, jak twierdzi ambasador, Europa Zachodnia i USA po Sierpniu 1980 domagały się, aby to Polacy sami rozwiązali własne problemy, bez ingerencji z zewnątrz. "Teraz musimy bez emocji ocenić, jaki rodzaj reżimu wprowadzono w Polsce i na jak długo". W dokumentach przewijają się także informacje o czynnym, ale ograniczonym wsparciu ZSRR dla działań wojska. Wojska radzieckie pomagały polskim organizować łączność wojskową.

W depeszach dyplomatycznych dużo miejsca poświęcano postawie Lecha Wałęsy, który wbrew pierwotnym nadziejom władz, odmówił poparcia stanu wojennego i odmówił udziału w budowie prorządowej neo-Solidarności. Po kilkunastu dniach dyplomaci zachodni zaczęli oceniać, że władze PRL zarzuciły pomysł dogadania się z Wałęsą. Na początku roku 1982 ambasador brytyjski i inni ambasadorzy państw EWG mieli okazję spotkać się z Jaruzelskim, ale spotkanie to, choć istotne, zdaniem dyplomaty nie wniosło nowych informacji o sytuacji w Polsce.

W jednej z depesz nadanych 19 grudnia ambasador pisze, że Jaruzelski będzie próbował zbudować nową, kadłubową Solidarność, być może całkowicie przebuduje partię komunistyczną PZPR. Co najważniejsze, zdecyduje także o drastycznym zaostrzeniu prawa do tworzenia związków zawodowych, prawa do strajku, a sam stan wojenny potrwa bardzo długo i będzie znoszony stopniowo, etapami. Dzisiaj wiemy, że te ostatnie przewidywania, pisane ledwie w tydzień po uderzeniu na Solidarność, w dużej mierze sprawdziły się.

Na podstawie dokumentów pochodzących z brytyjskich National Archives

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie