Telewizja blokuje film o agentach wśród dziennikarzy

Piotr Czostkiewicz
Reżyser pokazał akta agentki SB o pseudonimie Marlena. O interesy partii dbał prezes Radiokomitetu W. Sokorski
Reżyser pokazał akta agentki SB o pseudonimie Marlena. O interesy partii dbał prezes Radiokomitetu W. Sokorski
Udostępnij:
Powstał film, który opowiada o agentach w telewizji publicznej. Dokument już długo czeka na emisję, bo TVP go nie chce.

"Świadomy przekaz" - film reżysera Bogdana Łoszewskiego - nie znajduje uznania w dziale dokumentu TVP. Wszystko przez to, że - jak mówią na Woronicza - film jest zbyt Wildsteinowski. I dotyka wielu problemów niewygodnych dla ludzi z telewizji. - Film jest bardzo słaby, wymaga bardzo wielu poprawek, reżyser wyraźnie nie poradził sobie z materią - mówi szefowa działu dokumentu TVP Barbara Pawłowska.

Pomysł filmu powstał za czasów prezesury Bronisława Wildsteina w 2006 r. - Poparłem ten projekt, uważam bowiem, że telewizja musi się rozliczyć ze swoją przeszłością - mówi "Polsce" Wildstein.

Ale decyzję o realizacji podjął na początku 2007 roku jego następca - Andrzej Urbański. - Powiedziałem, że chciałbym, aby to była historia telewizji pod rządami Radiokomitetu, która uwzględniałaby cały aspekt manipulacyjny i Urbański się na to zgodził - wspomina Bogdan Łoszewski.

Reżyser pracował nad trzyczęściowym dokumentem, wartym około pół miliona złotych, blisko półtora roku. Pierwsza kolaudacja odbyła się tuż po świętach wielkanocnych tego roku. Film został totalnie skrytykowany przez Barbarę Pawłowską. - Nie zamierzam ujawniać przyczyn odesłania dokumentu do poprawki - mówi Pawłowska. - Film jest słaby, a reżyser cały czas kontaktuje się z panem Wildsteinem, który zlecił film.

Temu ostatniemu zaprzeczają i Wildstein, i Łoszewski.

Obecny na kolaudacji Grzegorz Majchrzak, historyk z IPN, odniósł wrażenie, że ludzie z Woronicza nie są gotowi zmierzyć się z rolą TVP w propagandzie. - Długo dyskutowano, czy można pokazywać donosy na papierze toaletowym. Dlatego przewiduję, że film nie zostanie wyemitowany - mówi Majchrzak.

Nie ma też zgody w komisji kolaudacyjnej co do tego, że film jest słaby. - Na pewno nie powiedziałbym tego - mówi Michał Kurkiewicz, historyk z IPN. - Ukazanie pionierskich czasów telewizji jest interesujące. Film wzbudził kontrowersje, ale przecież to istota dokumentu.
Krzysztof Lang, znany reżyser i scenarzysta, zwraca uwagę na niedociągnięcia techniczne filmu, ale jednocześnie podkreśla: - To ciekawa retrospekcja. Cytaty z programów telewizyjnych to silna strona filmu.

Co nie spodobało się urzędnikom z Woronicza? Przede wszystkim fragmenty poświęcone serialom "Czterej pancerni i pies" oraz "Stawka większa niż życie". - Kiedy usłyszałam komentarz do Klossa, to aż przerwałam pieczenie świątecznych mazurków - mówi Pawłowska. Ale były i poważniejsze uwagi: - Z ust jednego z krytyków padło nawet zdanie, że nie sra się do swojego gniazda - przypomina sobie Michał Kurkiewicz. - Ale autor ma przecież prawo do powiedzenia wprost, że te filmy powstały na zamówienie polityczne. W "Czterech pancernych", nawet w wątkach damsko-męskich towarzyszka radziecka jest lepsza od polskiej - śmieje się historyk.

A autor filmu dodaje: - Usłyszałem, że nie mogę krytykować pancernych i Klossa, bo to dobra naszej
narodowej kultury. Innym zarzutem było ujawnienie faktu, że wielu pracowników TVP donosiło na kolegów bez podparcia tego konkretnymi nazwiskami.

- Pokazałem akta wielu dziennikarzy z Woronicza - tłumaczy autor filmu. Przyznaje, że nie wymienił ich nazwisk, tylko kryptonimy, chciał bowiem pokazać mechanizm, a nie piętnować konkretne przypadki. I dodaje, że nie mógłby operować nazwiskami, bo zgodnie z prawem większość z tych ludzi nie została uznana za kłamców lustracyjnych. - Ale inteligentny widz bez trudu rozpozna, kto jest kim - mówi.

W filmie nie brak cytatów z donosów ludzi z Woronicza i analiz SB-eków. "Es poinformował mnie, że w Telewizji W-wa rozeszły się pogłoski, iż red. Grzegorz Lasota [pierwszy naczelny"Pegaza" - przyp. red.] czyni starania wyjazdu za granicę służbowo, skąd by już nie powrócił".

Albo: "Pomimo że >Marlena< nie ma bezpośredniego dotarcia do cudzoziemców, to jednak zna wiele osób ze środowiska warszawskiej inteligencji, które często są kontaktami naszych figurantów. W wyniku częstych kłopotów finansowych otrzymywała od nas wiele razy pieniądze, co spowodowało uzależnienie jej od aparatu".

Co dalej z filmem? Łoszewski wprowadził poprawki, jednak nadal są w nim fragmenty, które wzbudziły sprzeciw podczas marcowej kolaudacji. Film ma być ponownie obejrzany przez komisję z TVP. Kiedy zainteresowaliśmy się sprawą, prezes Andrzej Urbański zapewnił nas, film nie będzie półkownikiem. - Sam zleciłem realizację tego filmu. Obejrzałem dokument z zainteresowaniem - powiedział. - Wymaga tylko małych poprawek.

***

Droga od fabuły do dokumentu
Bogdan Łoszewski z wykształcenia jest filozofem, ale całą swoją karierę zawodową związał z kinematografią. Jego najgłośniejszy film to "Bezpieka, pretorianie komunizmu", którego był reżyserem i scenarzystą. Za ten dokument otrzymał w 2005 roku nagrodę Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W dorobku ma autorskie filmy "Żołnierze wyklęci - opowieść Zygmunta" i "Kto zna człowieka ukrytego w ścianie". Zanim wziął się za formy dokumentalne terminował u wielkich twórców filmów fabularnych. Był współpracownikiem reżyserów w takich produkcjach jak "Europa, Europa", "Piłkarski poker", czy "Życie wewnętrzne".

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
sgh
niech wrzuca, ja chetnie sciagne i obejrze
t
tralala
A ja zawsze myslałam,że to nie półkownik jeno pułkownik.Wstyd i na bakier z poprawną polszczyzną.
n
nuss
Zawsze w takich przypadkach znajdzie sie jakas "Pawlowska", ktora wie lepiej co powinienem zobaczyc, co mnie zmrozi czy zakloci pieczenie mazurkow. Trudno dorosnac takim wychowanym w posluszenstwie dziwnym paniom. Cenzura wewnetrzna jak widac dziala.
Dodaj ogłoszenie