Tegoroczni maturzyści wybiorą politechniki. Mają nadzieję na dobrze płatną pracę

Joanna Pieńczykowska
Piotr Krzyżanowski/Polskapresse
Politechniki i kierunki techniczne wśród ubiegłorocznych maturzystów cieszyły się większą popularnością niż uniwersytety i przedmioty humanistyczne - wynika z danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz wyliczeń firmy Sedlak & Sedlak, do której należy portal RynekPracy.pl. W tym roku może być podobnie.

Coraz trudniejsza sytuacja na rynku pracy sprawia, że młodzież, wybierając zawód, zwraca coraz większą uwagę na szanse na zatrudnienie i wysokość przyszłych zarobków, po zakończeniu nauki. A tegoroczni maturzyści uważają, że to właśnie kierunki techniczne dają im największą szansę na znalezienie dobrze płatnego zatrudnienia.

Ponad 350 tys. tegorocznych maturzystów ma coraz mniej czasu na podjęcie decyzji o wyborze kierunku studiów.

Czytaj też: Dłuższe studia i zmiany kierunku będą płatne

Z roku na rok tracą na popularności kierunki społeczne, jak socjologia czy kulturoznawstwo

Tymczasem ubiegłoroczni maturzyści wybrali przede wszystkim politechniki. Średnio o jedno miejsce na politechnikach ubiegało się 3,8 osób. Najbardziej oblegana była Politechnika Warszawska - 53 939 chętnych, o jedno miejsce walczyło ponad ośmiu kandydatów.

Na drugim miejscu znalazły się uczelnie rolnicze - według statystyk o jedno miejsce biło się 3,6 kandydata. To diametralna zmiana: jeszcze w roku akademickim 2009/2010 najbardziej pożądany był indeks uniwersytecki. Ale już w roku akademickim 2010/2011 uczelnie humanistyczne zostały po raz pierwszy wyprzedzone przez techniczne, a w tym roku - spadły na miejsce trzecie (średnia osób ubiegających się o indeks to 3,5).

Czytaj też: Uniwersytety tracą popularność. Młodzi chcą studiować na uczelniach rolniczych

Najpopularniejszym kierunkiem studiów w kończącym się właśnie roku akademickim okazało się budownictwo - o przyjęcie w całej Polsce ubiegało się 29,9 tys. osób - wynika z podsumowania Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Mocno zyskała na popularności informatyka (trzecie miejsce w rankingu liczby kandydatów) - wybrało ją aż 27,6 tys. ubiegłorocznych kandydatów na studia.

Zarządzanie, które było najpopularniejszym kierunkiem jeszcze w roku 2010/2011 i chciało na nim studiować prawie 37,8 tys. osób, w tym roku akademickim spadło na drugą pozycję - wybrało je już tylko 28,6 tys. osób.

W pierwszej dziesiątce zestawienia znalazły się również: pedagogika, prawo, ekonomia, finanse i rachunkowość oraz inżynieria środowiska.

Tracą na popularności kierunki społeczne. - Znacznie spadła w porównaniu z poprzednimi latami liczba osób ubiegających się o status studenta pedagogiki, psychologii oraz dziennikarstwa i komunikacji społecznej. W tym roku akademickim z zestawienia 30 najbardziej obleganych kierunków wypadły takie kierunki jak socjologia, stosunki międzynarodowe oraz kulturoznawstwo - zauważyła Iwona Knap z firmy Sedlak & Sedlak.

Czytaj też: Sprawdziliśmy, które kierunki gwarantują zdobycie pracy

Ta zmiana to między innymi efekt coraz trudniejszej sytuacji na rynku pracy. Stąd też absolwenci szkół średnich coraz częściej poszukują takich kierunków, które zwiększą ich szanse na znalezienie pracy i wysokie zarobki. Potwierdza to badanie przeprowadzone przez Uczelnię Vistula (dawna Wyższa Szkoła Ekonomiczno-Informatyczna w Warszawie). Tegoroczni uczniowie klas maturalnych przebadani przez uczelnię uważają, że właśnie kierunki techniczne (44 proc.) gwarantują znalezienie najlepszej pracy.

Duży wpływ na wybory absolwentów mają też aktywne działania rządu, który od 2008 r. zachęca do studiowania na kierunkach, które mają kluczowe znaczenie dla gospodarki. Najlepsi studenci mogą liczyć na stypendium w wysokości 1000 zł miesięcznie. - Warto zwrócić uwagę, że spośród 23 najchętniej wybieranych kierunków aż osiem pochodzi z listy kierunków zamawianych - zwraca uwagę Iwona Knap z firmy Sedlak & Sedlak.

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

s
spokojny
A kto powiedział, że dyplom uczelni z automatu daje pracę? Gdzie tak jest na świecie? Nigdzie. Bo nie ma takich gwarancji.

Zbieranie dyplomów to jedna sprawa a wyjście z nimi na miasto i szukanie pracy to inna. Przykładowo. Jeżeli w danej chwili jest w Polsce zapotrzebowanie w tym roku na tysiąc inżynierów a uczelnie wypuściły akurat dwa tysiące to jest za dużo absolwentów tak? I odwrotnie, może być ich za mało.

Trudno jest to dokładnie dopasować, bo niby jak? Gospodarka też nie wie co będzie za pięć lat. Z grubsza się planuje ale generalnie uczelnie są nastawione na ilość, bo od sztuki studenta czy absolwenta dostają kasę. Np. otwierają kierunki podyplomowe gdzie studia są fizycznie płatne i jak wpusści się na salę stu ludzi to masz powiedzmy sto tysięcy wpływu za te studia a jak dostawisz parę krzesełek i zrobisz spęd na dwieście osób to masz dwieście tysięcy tak?

A potem jest więcej kasy do podziału dla wykładowców, którzy odwalają chałturę na ilość, bo z jakości się nikogo nie rozlicza tak? Student też chce przede wszystkim papierka, bo „potem się w pracy nauczy czego potrzeba” a mniejszość ambitniejszych się sama uczy czyli też chce papierka tak? Kółko się zamyka.

Kiedy będzie normalnie? Jak zacznie to weryfikować rynek i powstaną w Polsce autentyczne rankingi uczelni. Ale nie takie, że jak jest stu profesorów to uczelnia jest „lepsza” od tej gdzie jest ich pięćdziesięciu. To jest znowu tylko ilościówka. Musi być ranking typu: na stu absolwentów pracę znajduje 90 a na innej uczelni 9 i jestem w domu z wyborem uczelni tak?
s
student
Po większości kierunkach na Politechnice Łódzkiej o pracy to można w ogóle pomarzyć. Zasila się tylko bogate już grono bezrobotnych.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Tegoroczni maturzyści wybiorą politechniki. Mają nadzieję na dobrze płatną pracę
s
spokojny
A tu niedawno jakaś pani profesor narzekała, że „polska nauka jest niewydolna”. A sama była kierownikiem „katedry krytyki literackiej”. No to się pytam: ilu trzeba zawodowych krytyków na cały kraj? Zero przecinek coś tam tak? Krytykę literatury to sobie można na kolanie napisać w ramach czasu wolnego a zapotrzebowanie przemysłowe jest na stoły, samochody i inne konkretne rzeczy tak? Bo każdy chce zjeść i się ubrać i tego towaru trzeba naprodukować a książkę się w wolnym czasie poczyta jak kto chce samodzielnie i do tego nauki wielkiej nie potrzeba.

A inny znowu skończył „filozofię klasyczną”. No to jaki pracodawca bądzie się pytał o poglądy Sedesa z Ebonitu? To pracodawcę nie interesuje ale dajmy na to żeby zrobić bilans finansowy a do tego filozofia niepotrzebna tylko kurs rachunkowości. A inny jest „specjalistą geografii Australii”. No to gdzie ma pracować? Może w tej Australii na plażach rekiny żeby odganiał, bo co taki konkretnego umie?

A dajmy na to „historyk starożytności”. No ktoś tego też musi uczyć po to żeby następny uczył tego następnych tak? Czyli historycy starożytności uczą ludzi na przyszłych historyków starożytności? To kółko się zamyka a gospodarka czeka na fachowców od organizacji nowoczesnej produkcji a nie od organizacji armii faraona.
z
zz
To nie jest artykuł informacyjny tylko próba wpływania na rzeczywistość, czyli próbka inżynierii społecznej.
Dodaj ogłoszenie