Techniczni, polityczni i "tych czterech". Zgraja czy zgrany team Tuska?

Redakcja
Kiedy zaczynają się polityczne kłopoty, warto oprzeć się na sprawdzonej drużynie współpracowników. Tymczasem rząd Donalda Tuska trudno nazwać jednolitą, zgraną ekipą. W sporej części zapracował na to sam premier - pisze Witold Głowacki.

Kiedy powstawał rząd Jerzego Buzka, kandydaturę każdego ministra zatwierdzał lider AWS Marian Krzaklewski, a swoje trzy grosze niejednokrotnie wtrącali koalicjanci z Unii Wolności. Gdy swój gabinet tworzył Leszek Miller, powstawał on w atmosferze wewnętrznej gry w SLD między ludźmi szefa partii a stronnikami urzędującego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Donald Tusk miał w porównaniu z Millerem i Buzkiem gigantyczny wręcz komfort. O obsadzie ministerstw w swym drugim rządzie mógł decydować praktycznie sam.

Czytaj także: Sondaż: PO słono płaci za styczniowe wpadki. Ma tylko dwa punkty przewagi nad PiS

A jednak wśród najdłużej urzędujących gabinetów wolnej Polski to właśnie odnowiony jesienią rząd Donalda Tuska wydaje się najmniej jednorodny, najmniej zgrany, najmocniej zaś zdominowany przez osobę premiera. Może przede wszystkim dlatego, że lider Platformy budował ten rząd, używając jednocześnie kilku sprzecznych ze sobą kluczy doboru potencjalnych ministrów.

Czytaj także: Czekanie da PiS zwycięstwo? "Wielu wyborców PO musi sobie odgryźć rękę"

Klucz kompetencji i autorytetu nie był tu chyba najważniejszy - przynajmniej jeśli postaramy się mierzyć to liczbowo. Gdy bowiem Donald Tusk tworzył skład swej 19-osobowej obecnie Rady Ministrów, zaprosił do niej tak naprawdę tylko czterech ludzi, których rzeczywiście za ministrów uważa. Przynajmniej jeśli przyjmiemy taką definicję ministra, według której na co dzień jest on autonomicznym - i cieszącym się stałym kredytem zaufania swego szefa - menedżerem określonego obszaru funkcjonowania państwa, samodzielnie podejmującym decyzje i odpowiadającym za ich konsekwencje. Co jakiś czas natomiast, gdy decyzje leżące w obszarze działania resortu dotyczą kwestii strategicznych, jest pierwszym merytorycznym i politycznym partnerem - czasem nawet autorytetem - dla premiera i pozostałych członków rządu.

Czytaj także: Piskorski: Praca rządu to partactwo, bo Donald Tusk stracił czujność

Wszyscy czterej ministrowie o tym statusie wchodzili w skład rządu Donalda Tuska jeszcze w poprzedniej kadencji. Bez żadnej przesady można też powiedzieć, że właśnie w jej trakcie dopracowywali się tej pozycji, w dodatku nie będąc początkowo uważani za faworytów w tej materii w porównaniu z takimi tuzami wewnątrzplatformerskiej polityki jak Grzegorz Schetyna czy Cezary Grabarczyk. W toku kadencji to oni jednak okazywali się najpewniejszym oparciem dla Donalda Tuska, nie lądując bynajmniej w roli podnóżka.

Czytaj także: Raś: Kubeł zimnej wody mamy za sobą. A Mucha? Proszę o inne pytanie

Pierwszym z tej szczególnej czwórki ministrów jest Jan Rostowski - szef resortu finansów. W tej chwili to chyba najsilniejszy członek rządu Tuska - jeśli mierzyć tę siłę możliwościami wpływania na bieżące rządzenie krajem. To on jest współautorem lub konsultantem większej części najważniejszych zapowiedzi z exposé premiera. To on też w dużej mierze odpowiada za ich wdrażanie - a tyczy się to zarówno kwestii obniżania relacji długu publicznego do PKB i równoważenia budżetu, jak i - teoretycznie mieszczących się bardziej w obszarze zainteresowania Ministerstwa Pracy - kwestii emerytalnych. Jeszcze w poprzedniej kadencji Rostowski udowodnił, że potrafi walczyć o sprawy takiego kalibru - jego długi bój z peeselowską minister pracy Jolantą Fedak i momentami z szefem doradców premiera Michałem Bonim o zmiany w OFE zakończył się właśnie wskazaniem na Rostowskiego. Ale minister finansów pokazał też pazur, niekonwencjonalnie broniąc kursu złotówki w kilku kluczowych momentach (ostatnio tuż przed końcem roku) i sprawnie sprzedając polskie obligacje.
Drugim ministrem, który nie musi schylać się wpół, gdy wchodzi do gabinetu premiera, jest Radosław Sikorski, szef MSZ. Podobnie jak Rostowski kilkakrotnie już wskazywany był przez największe zachodnie dzienniki jako jeden z najlepszych ministrów finansów Unii, tak Radosław Sikorski cieszy się dobrą prasą i rodzajem respektu za granicą. Ostatnie miesiące liczone od wygłoszenia słynnej mowy w Berlinie pokazują zaś, że w trudniejszych momentach szef MSZ może liczyć na mocne wsparcie premiera, mimo że krążyły plotki o sporze, który miał podzielić obu panów podczas uzgadniania stanowiska Polski w sprawie europejskiego paktu fiskalnego. Może to także kwestia obustronnej lojalności? Od momentu akcesu do Platformy Sikorski zawsze stoi przy boku Tuska. Od ponad roku jest już wiceszefem PO. W ubiegłorocznej kampanii wyborczej przyjął rolę jednego z frontmanów ostrej politycznej walki. Dziś wielu posłów Platformy nie dałoby sobie zaś obciąć ręki, czy gdyby prawybory prezydenckie odbywały się właśnie teraz, to powtórzyłby się scenariusz sprzed dwóch lat, gdy Sikorski przegrał z Bronisławem Komorowskim.

Czytaj także: Sondaż: PO słono płaci za styczniowe wpadki. Ma tylko dwa punkty przewagi nad PiS

Łatwość, z jaką Sikorski radzi sobie z zadaniami szefa MSZ, i zarazem jego wyrazistość w polityce krajowej sprawiają, że szef polskiej dyplomacji jest drugim z czterech rzeczywistych ministrów rządu Donalda Tuska.

Czytaj także: Sondaż: PO słono płaci za styczniowe wpadki. Ma tylko dwa punkty przewagi nad PiS

Trzecim - nadal, choć jego gwiazda zdaje się zaczynać przygasać - jest Michał Boni. W poprzedniej kadencji szef superzespołu doradców premiera, autor wielkich strategicznych planów, w tym "Polski 2o30", i nieformalny główny negocjator w sprawach grożących społecznymi kontrowersjami, w tej dostał od Donalda Tuska tylko niepozorny na pierwszy rzut oka resort administracji i cyfryzacji. Ranga tego - wciąż nie do końca nawet istniejącego - ministerstwa znacząco jednak rośnie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że sprawuje ono nadzór nad całą podległą premierowi administracją terytorialną kraju. Po drugie zaś - dla wyznającego dość bezwzględny momentami kult menedżerskiej sprawności i skuteczności Donalda Tuska resort odpowiedzialny za przenoszenie procedur rządzenia w sferę cyfrową jest naprawdę znacznie ważniejszy, niż się powszechnie zdaje. Dlatego powierzenie go właśnie Boniemu jest w znacznym stopniu przedłużeniem przez premie jego roli superministra od zadań specjalnych.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 24

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
cezar
Poniedziałek, kilka minut po godzinie 11. W mieszkaniu pani Danuty rozdzwania się faks informujący o nowej wiadomości. Kobieta podchodzi do maszyny, czyta, kto do niej pisze i... przeciera oczy ze zdumienia. Wiadomość zaczyna się od słów "Pan Jacek Cichocki, Minister Spraw Wewnętrznych", a na dole odręczny podpis minister sportu Joanny Muchy. Wiadomość bardzo ważna, bo dotyczy stanu bezpieczeństwa na Euro 2012, za które minister Mucha odpowiada osobiście.

Pani Danuta myślała, że to jakieś żarty. Ale zaraz przyszedł kolejny faks z Ministerstwa Sportu, tym razem adresowany do marszałek Sejmu Ewy Kopacz (56 l.). Był to załącznik do pierwszej wiadomości.

- Jaki oni tam mają bałagan, skoro wysyłają poufne wiadomości, nie sprawdzając dobrze numeru? - zastanawia się pani Danuta. - Wynika z tego, że nasza pani minister kompletnie nie orientuje się w powierzonych jej zadaniach - zauważa kobieta.

Podobnego zdania jest dr Zbigniew Siemiątkowski (56 l.), były minister spraw wewnętrznych i szef Agencji Wywiadu. - Jestem zdumiony tą sytuacją. Nie spotkałem się jeszcze z czymś takim, żeby korespondować z ministrem za pomocą faksu. Uważam, że jest to sposób nie tylko archaiczny, ale i mało bezpieczny - mówi.

O wpadce poinformowaliśmy Ministerstwo Sportu. - Bardzo dokładnie wyjaśnimy tę sprawę. Doświadczenie podpowiada mi, że przyczyna może być prozaiczna - po prostu któryś z urzędników pomylił się w czasie wybierania numeru - mówi nam Paweł Wiśniewski, rzecznik Ministerstwa Sportu. I dodaje, że zostanie w tej sprawie wszczęte dochodzenie.
H
Henryk
Zwróćcie uwagę na to co Tusko powiedział ostatnio.Że się nie boi protestów ani utraty popularności BO JUŻ SOBIE PORZĄDZIŁ !!! Bezczelne i cyniczne.
J
Josef
Rostowski brał udział w spekulacji złotówką! Jest także dziekanem na uczelni najbogatszego Żyda Świata G.Sorosa,a ten słynie z przekrętów finansowych.Zachodzi pytanie :jakie ma zadanie Rostowski w naszym rządzie?A jakie ma zadanie nasz rząd,jeśli likwiduje miejsca pracy,produkcję i podnosi podatki? A co będzie jak się unia rozpadnie i zostaniemy bez produkcji/nawet już nam cukru brakuje/???
c
cezar
drażni jedność i patriotyczna wspólnota. O tej wielkiej medialnej kampanii nienawiści, której pretekstem stał się Wawel, zadecydowała czyjaś zła wola, nienawiść, a może po prostu interes polityczny kogoś, kto nie jest w stanie znieść tego, że Polacy się jednoczą, stanowią realną wspólnotę polityczną "ponad podziałami"... Bo ja nie widzę innego powodu dla wszczynania tych awantur, które nastąpiły jeszcze przed pogrzebami. Kto jest tym kimś? Wystarczy spojrzeć do prasy z tamtego okresu albo przeczytać niektóre analizy z naszego tomu, na przykład te o procesie "antymitologizacji" zmarłego prezydenta czy o rozmywaniu pojęcia patriotyzmu przez "Gazetę Wyborczą"... Było to swoiste "zagospodarowywanie żałoby" czy "zarządzanie żalem", jak za jednym z tytułów "Wyborczej" nazwał to zjawisko młody socjolog Jakub Zieliński. Ruszyła machina propagandowa, której elementem była i jest interpretacja przyczyn katastrofy. Według niej, to pijani prezydent Kaczyński i gen. Andrzej Błasik wręcz usiedli za sterami samolotu i rozbili go na naszych oczach. Tak jakby było oczywiste, że Kaczyński nic innego nie robił, tylko wraz z generałami "po pijaku" latał samolotami. Taka była intencja tego przekazu! Odwoływano się też do epizodu z podróży prezydenta do Gruzji, kłamliwie i fałszywie wmawiając ludziom, że na pokładzie samolotu odbywały się wtedy targi co do miejsca lądowania, podczas gdy decyzja została podjęta wcześniej - przed startem. Zakładano, że - tak jak to często bywa w propagandzie - kłamstwo wielokrotnie powtarzane stanie się prawdą. Otóż ono nie staje się prawdą, ale jest potworną, agresywną bronią polityczną tych, którzy nie mają racjonalnych argumentów.
G
Gdanszczanin
Jestes jednym z POJebow,co to juz cala brudna lape macie w gownie tuskowym.Wyliz ja sobie na sniadanie,cwelu!
w
waldi
Ty jestes z tych,co nie kumaja,niestety.Zdecydowany i energiczny...Czy moze jeszcze "uczciwy,prawdomowny,szczery,dobroduszny".POjebao Cie do reszty.Ryzy ze swoja banda niszcza kraj celowo.Nowaki,Cichockie,Muchy....Kto to jest?Mlodziezowa partia idiotow?
G
Gabriel
Premier jest zdecydowany i energiczny i to jest dużą zaletą. Jednym i zasadniczym błędem Premiera Tuska są małe
wymagania względem Ministrów tego Rządu. Jeżeli Premier ich dobrze nie " oprawi w ramki " oraz nie " wezwie do wojska " to może być źle. Np. Pan Gowin jeszcze nie zrobił żadnego ruchu,
a już ponad dwa miesiące kieruje resortem. Przykładów jest więcej. Minister jeżeli w ciągu 2 - 3 miesięcy niczym się nie wykaże
nadaje się do odwołania. Tu nie może być litości Panie Premierze.
G
Gabriel
Widocznie źle tłumaczysz skoro nie ma efektów.Jeżeli tak tłumaczysz jak napisałeś to nie dziwię się, że nikogo nie przekonałeś.
S
Sokrates
Jaki alfons takie dziwki.
m
max wyborca pis
zgadzam się z tobą panie polo ale jeszcze jest czas na odsuniecie tego tańca udawanych reform
p
polak
Ewolucja poglądów u polityków ma podłoże filozoficzne tzn.opiera się na Kancie i Nitschem.
Oświadzcenie Premiera ,że bierze odpowiedzialność za skutki reformy emetytalnej znaczy tyle co nic.
Polityków za błedy i ambicje niezdrowe w cywilizacji unijnej nie osadza się w kryminale jak np.na Ukrainie.
A szkoda.
t
todd
z tą platformerską zgrają to proste , Kim Ir Donek nie mówi, że literki na szyldzie POmyliły mu się..... i zamiast obiecanej wyspy od 4 lat mamy WSYPĘ. Problem w tym, iż "niePOradność czterolecia" jest tak tępa i zawzięta, iż nawet literek na sztandarowym bełkocie nie POtrafi zamienić...POzostało mu brnąć w tym kłamstwie PO pachy a nawet dalej ku ...aPOkalipsie
p
polak
Artykuł jest zapisem tego jak robi się Panie w polityce.
Reformy Polsce i Polakom są potrzebne,ale na zasadzie ewolucji nie rewolucji.
Szacunek zdobywa się nie stanowiskiem.
Miliony młodych pracując w Krajach UE wyjechało by zarobić.
Pieniądze inwestyją w Polsce.To nie jest powodem dumy polityków od Wałęsy do Komorowskiego.
Dbanie o własne korzyści o partię jest zdradą .
k
kinsky
leniom i puczystom, notabene uwieszonym na co dzień u jego boku i z premedytacją prześmiewającym i mobbing'ującym. Mało tego, każdy menedżer z tzw. ikrą, tu powiedzmy że jakby na miarę Człowieka Roku 2011, wysyła takowych leni do swojej konkurencji. Albo postępuje też i prościej. Ot, po prostu odstawia ich w trybie natychmiastowym na kuroniówkę. A na pewno - nigdy przenigdy - nie nadstawia za nich swojego karku i swoich pleców. Tutaj nieważną akurat jest taka zależność, czy ów kark jest hardy, a owe plecy obszerne. Każdy myślący menedżer firmy S.A. otrzymuje apanaże i bonusy wtedy, kiedy mu z rachowania 2+2 wychodzi wynik 4. Natomiast kiedy jego wynik jest inny, nigdy żaden mocodawca-akcjonariusz nie przedłuża kontraktu.

Jednak w firmach stricto partyjnych takie rygory już nie występują. A nawet gdyby były, też na nic się zdadzą. Albowiem, zamiast stosownego rachunku ekonomicznego, obowiązują w nich całkiem inne zasady. Jak chociażby; bezgraniczna miłość odwzajemniana w powtarzających się cyklach, zaraźliwe kumoterstwo, wygórowane alter ego, szpanerstwo, i wiele innych negatywnych zjawisk, których nie sposób tutaj wymieniać. Ponadto, nawet kiedy z rachunku sumowania 2+2 wychodzi ustawicznie wynik 5, też można osiągnąć sukces bez żadnego sukcesu. Jest prima!
p
polo
POzostałym możesz, ale nie licz na zrozumienie.
Dodaj ogłoszenie