Tatry. Na szlaki z "małpką", a potem w krzaki. Szklane piersiówki zasypują górski krajobraz

Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Łukasz Bobek
Tatry opanowały… małpki. Tatrzański Park Narodowy ma kłopot z nowego rodzaju śmieciami, jakie pojawiły się w te wakacje w górach. To małe szklane buteleczki po alkoholu. W te wakacje takich odpadów było w górach sporo.

FLESZ: Świat tonie w śmieciach - jak temu zaradzić?

Tegoroczny sezon wakacyjny – mimo pandemii – okazał się bardzo tłoczny na tatrzańskich szlakach. Przez lipiec i sierpień w góry weszło ponad milion 280 tys. osób. Bywały dni – zarówno w lipcu jak i sierpniu – że w ciągu jednego dnia po wszystkich szlakach tatrzańskich wędrowało po 30 tys. osób. Taka ilość turystów oczywiście generowała dla Tatrzańskiego Parku Narodowego spory problem. M.in. w ilości śmieci, jaki w górach pozostawiali turyści.

– W tym roku musieliśmy zmierzyć się z nowego rodzaju śmieciami. To szklane butelki, małe piersiówki – mówi Szymon Ziobrowski, dyrektor TPN.

Okazuje się, że śmieci te – po alkoholu – były znajdowane przy samym szlaku. Ale – co gorsze – zdarzało się często, że buteleczki te znajdowano daleko poza szlakiem. - Te buteleczki są szklane, mają swoją wagę. Wygląda na to, że wiele osób po prostu je wyrzucało. Dla nas jest to spory kłopot. Bo musimy te butelki zbierać, a że mają ona swoją wagę, stanowi to dla nas także problem jeśli chodzi o ich zniesienie – dodaje Ziobrowski.

Co gorsza, wiele wyrzuconych butelek może pozostać w Tatrach na dłużej – bo nie znajdą ich pracownicy zajmujący się sprzątaniem szlaków. Sprzątający szlaki zazwyczaj zbierają śmieci, które widzą w bezpośrednim sąsiedztwie szlaku. Tak jak wolontariusze, którzy w tym roku wzięli udział w akcji Czyste Tatry. W tym roku wolontariusze znieśli z gór niemal 470 kilogramów odpadów.

Dodatkową „śmieciową” nowością w tym roku okazywały się być jednorazowe maseczki do zakrywania ust i nosa. - Również takie odpady znajdywaliśmy na szlakach. Służby terenowe musiały się nauczyć postępować także z takimi śmieciami – dodaje Szymon Ziobrowski.

Piją na szlakach

To niestety pokazuje także, że w tym roku turyści wchodzący w Tatry dość często zabierali ze sobą alkohol, który wypijają w drodze. Wielokrotnie można było to zaobserwować, że wiele osób popija sobie piwo z puszki wędrując po szlaku. Teraz okazuje się, że wędrowcy spożywają także mocniejszy alkohol.

- Niestety, zdarza się, że spotykamy turystów, którzy tego alkoholu za dużo spożywają na szlaku. Taka sytuacja z pijanym człowiekiem, który słania się na nogach, a znajduje się w terenie górzystym, jest trudna dla nas jako służb, żeby mu pomóc. Do takiej osoby, choć de facto nic jej nie dolega, muszą dotrzeć pracownicy parku, albo ratownicy Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego – mówi Grzegorz Lorek, zastępca komendanta straży TPN.

Taka sytuacja pojawiła się pod koniec sierpnia , gdy w rejonie Kasprowego Wierchu zasnął przy szlaku pijany mężczyzna. Z uwagi na fakt, że kontakt z nim był mocno utrudniony, a na dodatek zbliżała się moc, na pomoc ruszyli ratownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego. Mężczyzna został doprowadzony do górnej stacji kolejki linowej na Kasprowym. Tak – specjalnie dla niego – uruchomiona została kolejka, którą mężczyzna został zwieziony na dół. Z uwagi na fakt, że w trakcie drogi mężczyzna był agresywny wobec ratowników – w Kuźnicach został przekazany w ręce zakopiańskiej policji i trafił na noc do komendy policji.

Tłoczno mimo pandemii

Koronawirus nie przegonił w tym roku turystów z tatrzańskich szlaków.

- W miesiącach wakacyjnych łącznie odnotowaliśmy 1 280 604 wejścia. W 2019 roku w analogicznym okresie było to 1 345 975 wejść. W lipcu 2019 roku sprzedano 605 864 bilety wstępu, a w lipcu tego roku 597 709 – różnica zatem jest bardzo niewielka, można założyć, że to jeden dwa, trzy dni niesprzyjającej aury - mówi Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.

W pierwszym miesiącu wakacji rekordowy okazał się 28 lipca z 28 384 wejściami do całego Parku. Wakacyjny rekord padł jednak w czwartek 20 sierpnia – 30 193 wejścia. W sierpniu do TPN weszło 682 895 osób (w roku 2019 było to 740 111). Dane te nie obejmują wjazdów kolejką na Kasprowy Wierch oraz do Doliny Chochołowskiej, gdzie opłaty na Siwej Polanie pobiera Wspólnota Leśna Uprawnionych Ośmiu Wsi w Witowie. Zostaną one wkrótce doszacowane.

- Największą popularnością tradycyjnie cieszyły się szlak do Morskiego Oka, Dolina Kościeliska oraz rejon Kuźnic jako punkt wyjścia na kilka lubianych szlaków tatrzańskich. W deszczowe dni turystów było niewielu, a w pogodne do kas i na podejściach do najpopularniejszych tatrzańskich szczytów ustawiały się kolejki - dodaje Ziobrowski.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Tatry. Na szlaki z "małpką", a potem w krzaki. Szklane piersiówki zasypują górski krajobraz - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie