Taśmy i rodzina Jarosława Kaczyńskiego. Kim są Karolina Tomaszewska, Gerald Birgfellner, Jan Maria Tomaszewski i Grzegorz Jacek Tomaszewski?

Agaton Koziński

  • Polska
Ujawnione w tym tygodniu nagrania rozmów Jarosława Kaczyńskiego stanowią dla niego poważny problem wizerunkowy, a także polityczny dla kierowanej przez niego partii. I pomyśleć, że wszystko z powodu jego dalekiej rodziny. Kim są Karolina Tomaszewska, Jan Maria Tomaszewski, Grzegorz Jacek Tomaszewski i Gerald Birgfellner?

"Krewni są jak piękny, górski krajobraz: najlepsze wrażenie robią z daleka” - Jarosław Kaczyński pewnie w ostatnich dniach docenił trafność tego powiedzenia. Wszystko z powodu nagrań, które od początku tygodnia publikuje „Gazeta Wyborcza”. W rozmowach oprócz prezesa PiS-u brały udział osoby z nim powiązane więzami krwi: daleki kuzyn Grzegorz Tomaszewski, córka jego innego kuzyna Karolina Tomaszewska. Dodatkowo jeszcze osoba, która wprawdzie więzi krwi z Kaczyńskim nie ma, ale też w kategorii „dalsza rodzina” się mieści - mąż Tomaszewskiej, austriacki biznesmen Gerald Birgfellner.

Wydawać by się mogło, że spotykając się w takim gronie prezes PiS może się czuć bezpiecznie. A jednak okazało się, że nie. Rozmowy dotyczące inwestycji na działce przy ul. Srebrna w Warszawie ujrzały światło dzienne. Dowiedzieliśmy się ze szczegółami o tym, w jaki sposób próba zbudowania dwóch bliźniaczych 190-metrowych wieżowców nie doszła do skutku. Przy okazji usłyszeliśmy, że Kaczyński - wcześniej starannie konstruujący swój wizerunek człowieka bez konta w banku i niekorzystającego z bankomatów - sprawnie porusza się w skomplikowanym świecie biznesu, rozumie mechanizmy zarządzania w gąszczu fundacji, spółek i spółek-córek. Tłumaczy Birgfellnerowi, dlaczego jest problem z zapłaceniem mu za jego usługi i nawet podrzuca propozycje rozwiązań (ugoda sądowa).

To wszystko były rozmowy z kategorii tajne przez poufne. Sam Kaczyński w ich trakcie podkreśla, że wypłynięcie treści tego spotkania do mediów mogłoby mieć druzgocący efekt dla PiS. A jednak się stało. Dziś treść rozmów znają wszyscy. Nikt za rękę nikogo nie złapał, ale wszystko wskazuje na to, że ich ujawnienie to efekt działań osób, o których prezes PiS mógł myśleć „moja rodzina”.

Nagrania z 2014 r. okazały się druzgocące dla PO. Czy podobny efekt będą miały taśmy, na których słychać prezesa PiS?

O tym, kto tworzy rodzinę Kaczyńskiego, wiadomo niewiele. Oczywiście, powszechnie znani są jego matka Jadwiga oraz brat Lech, jednak po ich śmierci powszechnie się przyjęło uważać, że Kaczyński pozostał sam, że oprócz córki Lecha Kaczyńskiego Marty oraz jej dzieci nie ma już nikogo bliskiego. W tym tygodniu wyszło na jaw, że jest jednak inaczej. Co więc wiemy o familii prezesa?

Kaczyńscy i Tomaszewscy

Od chwili śmierci Jadwigi Kaczyńskiej najbardziej znaną osobą spokrewnioną z prezesem PiS-u był Jan Maria Tomaszewski, jego kuzyn, z którym się wychowywał. Teraz opublikowane przez „Gazetę Wyborczą” nagranie bliżej przedstawia nam kolejne osoby z dalszej rodziny Jarosława Kaczyńskiego. Chodzi o Grzegorza Jacka Tomaszewskiego oraz Karolinę Tomaszewską. Kim są?

Żeby nie pogubić się w gąszczu nazwisk, drzewo genealogiczne rodziny Kaczyńskich i Tomaszewskich trzeba zacząć rysować od góry, czyli od matki byłego prezydenta i premiera. Jadwiga Kaczyńska miała starszą siostrę Marię, która wyszła za mąż za Stanisława Miedzę-Tomaszewskiego. Owocem ich związku był syn Jan Maria. Niemal rówieśnik Jarosława i Lecha. Chłopcy przez całe dzieciństwo utrzymywali bardzo bliskie relacje; odwiedzali się nawzajem w domach, spędzali ze sobą dużo czasu. Wpływ na to miała też osobowość samego Stanisława, żołnierza AK, bohatera z lat okupacji - a także ojca chrzestnego Lecha Kaczyńskiego. Wuj, którego opowieści bardzo chętnie słuchali, odegrał zresztą dużą rolę w życiu Jarosława i Lecha - bo to on (bez wiedzy i zgody ich rodziców) zgłosił ich do castingu do głównych ról w filmie „O dwóch takich, co ukradli księżyc”. Do dzisiaj nie brakuje spekulacji, czy obaj bracia odnieśliby takie sukcesy w polityce, gdyby nie wystąpili w ekranizacji książki Kornela Makuszyńskiego. Bez dwóch zdań, Stanisław Miedza-Tomaszewski był jedną z najważniejszych osób w ich dzieciństwie.

Wuj miał młodszego o 11 lat brata, Jerzego Tomaszewskiego. On także zapisał piękną kartę w czasie okupacji, m.in. jako 14-latek w 1939 r. był łącznikiem podczas oblężenia Warszawy, później jako fotograf dokumentował powstanie. Po wojnie Jerzy Tomaszewski doczekał się dwóch synów: Konrada i Grzegorza Jacka Tomaszewskiego.
O Konradzie jest głośno od końca lat 90. W okresie rządu Jerzego Buzka został dyrektorem generalnym Lasów Państwowych. Ze stanowiska odwołano go w 2002 r., gdy premierem był Leszek Miller. Na to stanowisko wrócił dopiero w 2015 r., po tym, jak władzę w kraju objęło PiS.

Czy ten ponowny awans należy łączyć z jego pokrewieństwem z Kaczyńskim? Takich komentarzy nie brakowało po ogłoszeniu tej nominacji. Ile było w nich prawdy? Według naszych informacji niewiele. - On nie ma zupełnie żadnego wpływu czy w ogóle dostępu do Jarosława. Nawet w poczekalni u niego nie siedzi - mówi nasz informator.

Do Lasów Państwowych Tomaszewski trafił z rekomendacji Jana Szyszki, który w 2015 r. został mianowany przez PiS ministrem środowiska. Obaj blisko ze sobą współpracują od wielu lat, Tomaszewski był doradcą Szyszki, gdy ten był ministrem środowiska w latach 2005-2007. „Kuzyn Kaczyńskiego” nigdy zresztą nie interesował się dużą polityką. Osoby go znające opisują go jako technokratę, zajmującego się tylko lasami. Zresztą fakt, że w styczniu ubiegłego roku nikt nie próbował Tomaszewskiego bronić, gdy go odwoływano, też można uznać za dowód na to, że wsparcia prezesa on nie miał. Gdyby było inaczej, to pozbawianie go stanowiska, które on zawsze chciał piastować, mogło by być operacją ryzykowną politycznie.

- Dla Kaczyńskiego był on tego rodzaju kuzynem, który jak dzwoni, że chciałby wpaść z wizytą, to człowiek udaje, że mu połączenie zrywa, albo że nie ma go w tym terminie w kraju - barwnie opisuje Konrada Tomaszewskiego nasz rozmówca.

Tomaszewski: nie ma zaufanych ludzi

Do tego tygodnia mniej znanym dalekim kuzynem Kaczyńskiego był Grzegorz, brat Konrada. Jednak po ujawnionych przez „Wyborczą” nagraniach jego nazwisko znalazło się w głównym nurcie życia publicznego.

Do tej pory najbardziej znaną osobą z rodziny Kaczyńskiego był jego kuzyn Jan Maria Tomaszewski

Kim on jest, że znalazł się na taśmach w towarzystwie Kaczyńskiego? Grzegorz Tomaszewski był członkiem rady nadzorczej spółki Srebrna, a także prezesem zależnej od Srebrnej spółki Forum, która wydaje „Gazetę Polską Codziennie”. Jest również członkiem zarządu spółki Niezależne Słowo, wydawcy„Gazety Polskiej”, a także członkiem rady Fundacji Niezależnych Mediów.

- Tomaszewski jest merytoryczny, zawsze przychodził przygotowany na posiedzenia rady. Grzeczny, dobrze wychowany, nigdy nie wykorzystujący faktu rodzinnych afiliacji - mówi o nim Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, który zasiada także w radzie nadzorczej spółki Forum. - Ma swoje ideały. Przywiązany do idei silnego państwa polskiego - dodaje eurodeputowany.

Grzegorz Tomaszewski jako jedyny z osób, które znalazły się na ujawnionych w tym tygodniu taśmach, odniósł się publicznie do tej sprawy. - Tak to wygląda, niestety, że jeden z członków szeroko pojętej rodziny nagrał Jarka. Dziś nie ma raczej zaufanych ludzi. Do rodziny ma się jakieś zaufanie, ale to się po tych nagraniach zmieniło. Nie nagrywałem prezesa i nie sądzę, żeby prezes siebie nagrywał - przyznał w rozmowie z „Super Expressem”.

Skoro nie on nagrywał, to pozostają Karolina Tomaszewska i Gerald Birgfellner (bo jednak Kaczyński sam nagrań do „Wyborczej” nie zaniósł). Kim jest ta para?

Tomaszewska to córka najbardziej dziś znanego członka rodziny Kaczyńskiego - Jana Marii Tomaszewskiego. To niemal rówieśnik braci Kaczyńskich, cała trójka w dzieciństwie spędzała mnóstwo czasu. Artysta, podobnie jak jego ojciec, obecnie doradca zarządu TVP, odpowiedzialny za teatr telewizji. Zasłynął kilkoma barwnymi wywiadami, generalnie uchodził za osobę, nad którą unosił się nimb tajemnicy wynikającej z dostępu do ucha prezesa.
O jego córce nie wiadomo właściwie nic - poza tym, że lubi się modnie ubierać (a podarte dżinsy to hit modowy poprzedniego roku). Tak samo jak właściwie nic nie wiadomo o jej mężu, biznesmenie, który od kilkudziesięciu lat prowadzi projekty deweloperskie w Austrii. Nie ma śladów jego działań w Polsce - poza, oczywiście nagraniami. Ale wygląda na to, że Kaczyński miał do niego spore zaufanie, skoro zapadła decyzja, że to właśnie jego firma ma zbudować bliźniacze wieże biurowca, w której według założeń znajdować się miały m.in. siedziba fundacji Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego, apartamenty, hotel. Wartość inwestycji szacowano na ok. 300 mln euro, czyli około 1,3 mld zł. Kredytu udzielić miał bank Pekao S.A. Dziś ta inwestycja urasta do rangi numer jeden dla PiS tuż przed startem cyklu kampanii wyborczych.

Zarządzanie kryzysowe

Jak dużą siłę rażenia mogą mieć te nagrania? Jak zwykle w przypadku taśm - trudno przewidzieć. Nagrania osób związanych z PO z 2014 r. okazały się druzgocące dla tej formacji, ale wrzucane teraz już tej siły rażenia nie mają. Nawet gdy okazało się, że znalazł się na nich Mateusz Morawiecki, to dla obecnego premiera nie były one zbytnim obciążeniem w kampanii samorządowej.

Co innego jednak nagrania, na których pojawiają się tematy bieżące. Choćby taśma z rozmową Leszka Czarneckiego z przewodniczącym KNF - ona cały czas tyka w tle naszego życia politycznego, póki co PiS nie znalazł sposobu, który w 100 proc. zabezpiecza partię przed detonacją tej miny.

Podobnie może być z nagraniami ujawnionymi przez „Wyborczą”. Wydaje się, że pod względem prawnym Kaczyński jest zabezpieczony, w tym sensie, że nie ma na niej niczego, za co musiałby odpowiadać przed sądem (jeden wyjątek - cały czas nie jest precyzyjnie wyjaśniony problem z rachunkiem, który austriacki biznesmen wystawia spółce Srebrna, a którego ta spółka zapłacić nie chce; ta sprawa może się skończyć w sądzie). Ale na pewno pojawia się problem etyczny: czy Kaczyński, bądź co bądź naczelnik państwa, powinien w tego typu rozmowach brać udział.

Nieoczekiwanie to rodzina stała się dużym problemem dla Jarosława Kaczyńskiego

Po pierwsze, dla prezesa PiS-u to poważny problem wizerunkowi - z powodów, o których była mowa na początku tego artykułu. Po drugie, nagrania pokazują groźny dla każdego polityka bliski styk świata polityki i biznesu, w dodatku biznesu związanego ze spółkami Skarbu Państwa. Po trzecie wreszcie, sam fakt, że Kaczyński dał się nagrać, może się okazać dla niego bolesny - człowiek, który wydawał się być odporny na tego typu problemy wpadł w te same sidła, co Platforma w 2014 r. Nie da się z tego zbudować żadnego formalnego zarzutu. Ale nawet gra w skojarzenia jest dla polityków bardzo groźna, bywa śmiertelna. Zresztą sam prezes PiS-u jest tego świadomy - na ujawnionych nagraniach mówi o tym kilka razy, podaje to jako główny argument za wycofaniem się z planowanej inwestycji przy ul. Srebrnej.

Można zaryzykować tezę, że w latach 90. te nagrania zakończyłyby karierę Kaczyńskiego -a przynajmniej poważnie ograniczyły szansę jego partii na kolejne wyborcze zwycięstwo. Ale mamy rok 2019 - i tak prostego przełożenia już nie ma. Dlaczego? Bo zmienił się obieg medialny.

Najlepiej tę zmianę pokazał ostatni czwartek. Rano „Wyborcza” opublikowała kolejne nagranie - ale już kilka godzin później nikt o niej pamiętał. Na plan pierwszy wskoczyły brawurowe zeznania Roberta Nowaczyka przed komisją weryfikacyjną, skandal ze Stefanem Niesiołowskim i połamanym łóżkiem w roli głównej, czy wreszcie wyjątkowo niezborne wypowiedzi Ewy Kopacz o dinozaurach. W tym natłoku informacji trudno było jasno określić, które z nich są straszne, a które śmieszne. W ciemno można zakładać, że natłok wiadomości sprawił, że wielu wyborców zwyczajnie przestało zwracać uwagę na którąkolwiek z nich.

I tak właśnie będzie wyglądać tegoroczny maraton wyborczy. Główne siły zaleją nas potokiem informacji - i od tego, jak sprawnie będą nimi nawigować, będzie zależeć, co do wyborców dotrze. Może się okazać, że na koniec dnia w pamięci zostaną taśmy - ale równie dobrze może to być zupełnie inna wiadomość. Kto sprawniej poradzi sobie w tej konkurencji, ten na jesieni uzyska prawo do utworzenia rządu.

POLECAMY:

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3