Tarcza powali czeski rząd

Kateřina Perknerová "Denik", Praga Łukasz Słapek
Sprzeciw Czechów wobec budowy radaru w Brdach rośnie w tempie 5 proc. mięsięcznie fot. www.denik.cz
Przeciągające się negocjacje z Waszyngtonem w sprawie umieszczenia w naszym kraju elementów tarczy antyrakietowej dzielą polskich polityków. Opozycja zarzuca rządowi, że Czesi zostawili nas daleko w tyle, bo Praga jest o krok od podpisania umowy o umieszczeniu u siebie amerykańskiego radaru. Okazuje się jednak, że sprawa wcale nie jest przesądzona.

Niewykluczone, że antyrakietowy parasol doprowadzi do rychłego upadku rządu premiera Mirka Topolánka.

W Czechach przybywa przeciwników wybudowania amerykańskiej stacji radarowej. Według Centrum Badań Opinii Publicznej (CVVM) przeciw jej instalacji wypowiedziało się 68 proc. społeczeństwa. To o 5 proc. więcej niż przed miesiącem. Liczba zwolenników bazy radarowej na terenie Czech zmalała zaś do 24 proc.

- Radar od początku wywoływał wątpliwości - mówi socjolog z CVVM Daniel Kunštát. Według niego rząd nie pomógł sprawie, przede wszystkim dlatego, że nie potrafił prowadzić odpowiedniego dialogu ze społeczeństwem. Na kampanię społeczną, mającą przekonać naród do tarczy, czeski gabinet wydał 15 mln koron. Z najnowszych sondaży wynika jednak, że osiągnięto efekt odwrotny do zamierzonego.

Spośród partii zasiadających w parlamencie za tarczą opowiada się jedynie Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS) premiera Topolánka, pozostałe zaś nie chcą zaakceptować obecności amerykańskiego wojska. Aż 72 proc. Czechów domaga się rozpisania referendum na temat ewentualnej budowy bazy radarowej na ich terytorium, a tylko 21 proc. uważa je za niepotrzebne.

Premier Czech najwyraźniej znalazł się w tej kwestii w sytuacji patowej. Popierający tarczę ODS tworzy koalicję z ludowcami i zielonymi, którzy są przeciwni budowie radaru.

- Jesteśmy zmuszeni głosować przeciw tarczy i nasz pogląd w tej sprawie z pewnością nie ulegnie zmianie - ogłosiła Olga Zubowa, wpływowa posłanka Partii Zielonych.

Słowa te oznaczają, że koalicja, na której opiera się rząd Topolánka, z powodu tarczy może się rozsypać. Lider ODS ma tego pełną świadomość. Niedawno przyznał nawet, że jeśli zabraknie mu większości wymaganej do uchwalenia zgody na budowę radaru, nie będzie w ogóle przedstawiał parlamentowi umowy z Amerykanami.

Zdaniem analityków jest mało prawdopodobne, by Topolánek uzbierał wymaganą większość. - To jest w tej chwili problem rządu i nie dotyczy on jedynie radaru, ale i reform gospodarczych - uważa Daniel Kunštát. Topolánek zaczyna się bowiem wycofywać z części obiecanych reform. Ma także świadomość, że dla wielu innych zmian nie znajdzie poparcia. Sam nawet przyznaje, że rozważa rząd mniejszościowy.

- Jeśli nie dojdziemy do porozumienia w sprawie reformy zdrowia, emerytalnej oraz policji i sądownictwa, nasz rząd nie ma sensu - oświadczył Mirek Topolánek. Zapewnił jednak, że będzie jeszcze rozmawiać ze współkoalicjantami o utrzymaniu sojuszu.

Przez zawirowania w czeskiej polityce pod wielkim znakiem zapytania staje nie tylko przyszłość tarczy antyrakietowej, ale też traktat lizboński, którego Praga jeszcze nie ratyfikowała. Przeciwko dokumentowi, który ma zreformować Unię, opowiadają się nawet partyjni koledzy Topolánka. Wśród nich minister finansów Vlastimil Tlusty.

- Premier przeciągnął strunę - mówią zgodnie czescy politolodzy. Ich zdaniem dalsze funkcjonowanie jego rządu przestało mieć sens.

Wsp. Dalibor Dostal, Praga

Tłum. Beata Bęben

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie