2/5

Skoro mówimy o 2 osobach i co najmniej tygodniu, to z 1000 zł w kieszeni mamy jednak do czynienia z pewnym wyzwaniem. Ale spokojnie można je podjąć.

Robert C/Domena publiczna

Poprzednie Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Poprzednie Następne

Tanie wakacje 2019. Jak zorganizować urlop za 1000 zł?

Skoro mówimy o 2 osobach i co najmniej tygodniu, to z 1000 zł w kieszeni mamy jednak do czynienia z pewnym wyzwaniem. Ale spokojnie można je podjąć. Możliwości proponujemy kilka, wszystkie w mocno aktywnym stylu, być może za wyjątkiem tej ostatniej - wyjątkowo uniwersalnej.

Spływ kajakowy
Zdecydowanie bez luksusów, ale bez większego problemu do przeprowadzenia z posiadanymi przez nas skromnymi funduszami. Prawdę mówiąc, nawet oferty zorganizowanych spływów z wliczonym wyżywieniem i noclegiem zaczynają się od ok 600 zł za 6-7 dni - jadąc samemu, te koszty bez problemu obniżymy. Gdzie się wybrać? Na początek na pewno najlepiej pomyśleć o kajakowej klasyce - Krutynia na Mazurach, Czarna Hańcza na Suwalszczyźnie i w Puszczy Augustowskiej, Wda w Borach Tucholskich. Każda z tych rzek da na nam zajęcie na tydzień albo i więcej - jednocześnie nie będziemy mieć do czynienia ze szczególnymi trudnościami technicznymi ani poważniejszymi wyzwaniami dla naszych mięśni.

Na spływie bardzo przyda nam się namiot, pozwala się w zasadzie uniezależnić od infrastruktury noclegowej, po drodze znajdziemy mnóstwo miejsc, gdzie można go legalnie rozbić za naprawdę niewielką opłatą - w najgorszym razie wyniesie ona ok. 20 zł, ale znacznie częściej będzie to równowartość dwóch piw w sklepie. Oczywiście rozkład miejsc, w których możliwe jest biwakowanie trzeba uwzględnić przy planowaniu spływu. Po 2-3 nocach może nam też się przydać nocleg z w porządną łazienką i wygodnymi łóżkami, to też warto z góry zaplanować.

Wędrówka po górach
Wszystkie pasma Beskidów i wszystkie pasma Sudetów - wszędzie tam znajdziemy sieć schronisk, która pozwala na ułożenie dowolnie długiej trasy wyprawy. Z kluczowego dla nas budżetowego punktu widzenia, zdecydowanym plusem polskich gór jest to, że latem nie stawiają one przed nami szczególnie wysokich wymagań sprzętowych. To, co naprawdę musimy mieć, to nadające się do wędrówki buty (tak naprawdę, to mogą być nawet buty do biegania), plecak i przeciwdeszczowa kurtka lub jej substytut w rodzaju poncha. Całą resztę mamy w szafie albo w szafkach kuchennych. Oczywiście lista tego, co mieć powinniśmy lub co mniej lub bardziej ułatwiłoby nam życie jest znacznie dłuższa, ale ma ona charakter jednak fakultatywny. Tym razem przede wszystkim tniemy koszty.

Za wyjątkiem Tatr (gdzie nie dość, że ceny są dwukrotnie wyższe, to jeszcze bez rezerwacji z wielomiesięcznym wyprzedzeniem właściwie nie mamy szans na wolne miejsce) nocleg w polskim schronisku górskim to zwykle ok 20 zł za łóżko w pokoju wieloosobowym, po jakieś 80-100 zł za pokój dwuosobowy. Ba, czasem możliwe jest spanie za jeszcze niższą stawkę - po prostu na podłodze w jadalni schroniska lub w jakichś pomieszczeniach całkowicie pozbawionych wygód (rozumianych nawet jako łózka). Problemów z miejscami raczej nie powinniśmy się obawiać (jeśli już, to najprędzej w mocno obleganych Karkonoszach czy Bieszczadach), ale zdecydowanie warto mieć ze sobą śpiwór - pozwoli to nam na względnie wygodne spędzenie nocy w nawet najbardziej spartańskich warunkach.

Jedzenie w schroniskach wcale nie jest takie drogie - tu wciąż funkcjonują mity z czasów, gdy relacje cen „na dole” i „na górze” wyglądały zupełnie inaczej niż dziś. Niemniej cenowy rząd wielkości to jakieś 20-25 zł za obiad - i ok. 10-15 zł za śniadanie czy kolację (rozumianą w znaczeniu polskim, nie południowym). Przy budżecie w wysokości 1000 zł stałe korzystanie ze schroniskowej kuchni może więc spowodować bankructwo. Rozwiązanie jest bardzo proste. W każdym schronisku za darmo (ewentualnie za symboliczną opłatą w niektórych schroniskach prywatnych) dostaniemy wrzątek - i możemy sobie zrobić kawę, herbatę, jakieś puree z proszu, czy inną chińską zupkę. W prawie każdym schronisku jest też tzw kuchnia turystyczna, w której można sobie nawet coś ugotować. Trzeba tylko tak zaplanować trasę, by co mniej więcej dwa dni dało się zahaczyć o jakąś miejscowość ze sklepem w celu uzupełnienia zapasów. Dlaczego tak? Bo noszenie w plecaku jedzenia na cały tydzień, zwłaszcza jeśli nasz budżet nie pozwala na kupienie stosów liofilizatów (średnio 25 zł za jeden obiad dla jednej osoby), jerky i innych ultralekkich wynalazków, może nam skutecznie odebrać całą przyjemność z wyprawy.

Pole namiotowe
To wciąż najtańsza z możliwych opcja. Banał, ale warto o nim pamiętać. Nawet nad Bałtykiem nie będzie problemu z miejscem pod namiot, najwyższe możliwe ceny oscylują tam w okolicy 50 zł za dobę za rozbicie dwójki, razem z opłatą za pobyt na polu. Przyjmując nawet tak wysoko wyskalowane koszty, za tygodniowy pobyt płacimy 350 zł, za resztę spokojnie się wyżywimy i to wcale niekoniecznie samą kiełbaską z ogniska. Prawda jest zresztą taka, że bez problemu znajdziemy tańsze (i to znacznie) pola namiotowe. W mniej obleganych regionach niż Wybrzeże, możemy się zmieścić nawet w 10 zł za dobę.
Wróć do artykułu

Polecamy

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3