Tanie linie - horrendalne opłaty

Joanna Pieńczykowska
Tomasz Bołt/Polskapresse Dziennik Bałtycki
Tanie linie lotnicze wprowadzają coraz więcej dodatkowych opłat. W efekcie w niektórych przypadkach ekstrakoszty mogą zwiększyć cenę biletu nawet kilkakrotnie.

WizzAir, jeden z większych tanich przewoźników, poinformował, że wprowadza opłatę za bagaż podręczny, który nie mieści się pod siedzeniem. Jeżeli torba lub neseser będą miały wymiary większe niż 42x32x25cm (30 litrów) - to za wniesienie ich na pokład pasażer uiści 45 zł.

WizzAir jest pierwszą linią, która zdecydowała się wprowadzić opłatę za bagaż zabierany na pokład. Nazywa to nową polityką bagażową i przekonuje, że chodzi "o ograniczenie przepełnienia w kabinie". - Dzięki temu, że zwiększy się ilość miejsca, cena podstawowego biletu zostanie obniżona o 22 zł - dodaje na osłodę WizzAir.

Tymczasem zdaniem ekspertów w istocie gabaryty bezpłatnego bagażu podręcznego są tak wyśrubowane, że znaczna część pasażerów nie uniknie dodatkowego kosztu. - Wyładowana pojemna damska torba może wymagać dopłaty. W luku za darmo przewieziemy laptopa, małą torebkę. - Ale torba na kółkach - nawet niewielka - obciąży dodatkowo rachunek - mówi Anna Szajerska z internetowego biura podróży Tripsta.pl.

Takich dodatkowych opłat tanie linie wprowadzają coraz więcej. Często też windują stawki. Słono każą sobie płacić np. za tzw. bagaż rejestrowany, umieszczany w lukach bagażowych. - Może być to nawet kilkaset złotych w obie strony - wynika z raportu przygotowanego przez Tripsta.pl. - Cena zależy od wagi bagażu, od sezonu, a często też od długości lotu - wyjaśnia Szajerska. Na przykład Ryanair pozwala przewieźć bagaże do 15 kg poza sezonem za 62 zł, w sezonie za 113 zł, a te o wadze do 20 kg - za 103 i 145 zł. W WizzAir za bagaż o wadze do 32 kg przy lotach trwających powyżej półtorej godziny zapłacimy od 90 do 113 zł. EasyJet przewozi bagaż do 20 kg za 100 zł.

Ta opłata może być jednak jeszcze bardziej słona. - Przekroczenie któregokolwiek z limitów wagowych wiąże się z dodatkową opłatą, np. w wysokości 10 euro za każdy kilogram - podaje przykład Szajerska.

Pułapka czeka też na gapowiczów: jeżeli zgłoszą chęć nadania bagażu dopiero na lotnisku, bo zapomnieli tego zrobić, rezerwując bilet przez internet, zapłacą także za rejestrację 200 zł - 270 zł - wylicza ekspert. Ryanair słynie z tego, że pobiera horrendalną opłatę za ponowne wydanie karty pokładowej. Jeżeli więc zapomnimy wydrukować ją w domu, to za druk na lotnisku zapłacimy już 60 euro lub 60 funtów.

Tanie linie do minimum zredukowały ilość miejsca między fotelami. Jeśli ktoś chce rozprostować nogi - musi dopłacić. - Opłata za dodatkową przestrzeń wynosi 72 zł, jeżeli pasażer decyduje się na to na lotnisku. I tu też tkwi kolejna pułapka: to dwa razy więcej niż przez internet. Linie lotnicze każą też dodatkowo dopłacić, jeśli pasażer chce wybrać miejsce przy rezerwacji albo mieć pierwszeństwo wejścia do samolotu. - W WizzAir przywilej ten kosztuje od 18 do 36 zł. W tradycyjnych liniach rodzice z dziećmi mają pierwszeństwo wejścia na pokład za darmo - dodaje Szajerska.

Ćwiczenia WOT w pasie przygranicznym z Białorusią

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

O
Ola
Już były takie pomysły, żeby cięższy pasażer płacił więcej za bilet, ale uznano, że to dyskryminacja. Także nic z tego nie będzie raczej, tanie linie wolą narzucać dodatkowe opłaty i stosować wyśrubowane normy, niż dawać pasażerom jakąś alternatywę. Niestety, chcesz lecieć, to płać i akceptuj warunki przewoźnika, tu nie m a miejsca na logikę i negocjacje.
W
Wojtek
Może by tak łączyć wagę bagażu z pasażerem. Moim zdaniem jest to bardzo LOGICZNE. Przecież ludzie płacący tyle samo za bilet, często różnią się od siebie wagą od 10 do 40 kg, a linie nakładają takie duże opłaty już od 1ego czy 5ciu kg "nadbagażu". Mój pomysł to różne wariacje tego np. za każde 5kg nadwagi pasażera->bagaż lżejszy o 2kg albo dopłata 60pln do biletu. Dodatkową zaletą tego rozwiązania może być wieksza motywacja do schudniecia dla otylych i nadwagowych.
Dodaj ogłoszenie