Tajfun Haiyan spustoszył Filipiny. "Może dojść do krwawych...

    Tajfun Haiyan spustoszył Filipiny. "Może dojść do krwawych walk o pożywienie" [ZDJĘCIA + VIDEO]

    Kazimierz Sikorski

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Miliony poszkodowanych


    Najbardziej tajfun, którego siła przekraczała momentami 300 km na godz., dał się we znaki prowincji Leyte. W mniejszym lub większym stopniu żywioł dotknął około dziesięciu milionów mieszkańców tego kraju, do wielu miejscowości pomoc nie może dotrzeć, bo zniszczone są drogi, nie wszędzie przywrócono łączność.


    Źródło: x-news/CNN Newsource


    - Na drodze tajfunu znalazły się setki miejscowości i wiosek rozsianych na tysiącach kilometrów powierzchni, z którymi obecnie nie ma żadnej łączności. Nie wiadomo, jaka sytuacja panuje na tych wiejskich, odległych terenach i trochę potrwa, zanim uzyskamy pełny obraz - mówiła Natasha Reyes z organizacji Lekarze bez Granic .

    Prezydent Benigno Aquino ogłosił stan klęski żywiołowej i wysłał wojsko do Tacloban. W 200-tysięcznym mieście nie działają władze ani służby medyczne, a z 300 policjantów na służbę stawiło się tylko 20. Jak informowały zachodnie agencje, miało tam dochodzić do grabieży zniszczonych sklepów i stacji benzynowych. We wtorek p0 przybyciu na miejsce oddziałów wojskowych sytuację nieco opanowano.

    Ginęły głównie dzieci


    Przerażające jest to, co mówią ratownicy, że dwie trzecie ofiar to dzieci. - To straszne , w wodzie, która zalała Tacloban, pływają głównie ciała dzieci - mówi Lynette Lim, jedna z szefowych organizacji Save the Children.

    Tajfun Haiyan w tej prowincji zmiatał z powierzchni ziemi całe wioski, na brzeg wyrzucał nawet duże statki. Tak silnego żywiołu jeszcze na naszej planecie nie było.

    Kiedy do miasta dotarły pierwsze ciężarówki z pomocą, zostały od razu rozgrabione , nikt nie był w stanie zapanować nad tym ludzkim żywiołem.

    Wojsko przywraca spokój


    Dlatego prezydent Filipin skierował do Tacloban pojazdy opancerzone, wojsko ma tam zaprowadzić porządek, by ukrócić walki gangów.

    Sekretarz gabinetu premiera Filipin Rene Almendras był zszokowany tym, co zobaczył w zwiadzie z pokładu śmigłowca, którym latał nad prowincją Leyte. Wiele miejscowości przestało istnieć.

    Świat ruszył z pomocą


    Z pomocą pospieszyły już ekipy z Chin, Japonii, Australii, w kierunku Filipin płynie też amerykański lotniskowiec z grupą marines z Okinawy. Oni też mają nieść pomoc najbardziej potrzebującym.

    Ratownicy, którzy rozpoczęli prace w Tacloban, opowiadali o wstrząsającym widoku, jaki zastali. Było to kilka masowych grobów w każdym z nich po kilkaset ludzkich ciał.

    Większość ludzi zginęła od ogromnych, wysokich na 6-7 metrów fal wywołanych potężnymi podmuchami wiatru. Dlatego ludzie opowiadali o powtórce z tragicznego tsunami, które pod koniec roku 2004 zaatakowało wiele azjatyckich krajów tego rejonu, zabijając około 300 tysięcy ludzi.

    Władze prowincji Leyte obawiają się najgorszego. Jeśli szybko nie dotrze tam pomoc, może dojść do krwawych walk ludzi, którzy starają się zdobyć pożywienie.

    - Ludzie są głodni, brudni, obdarci, stracili przez tajfun swoją godność - opowiadają członkowie zagranicznych ekip wiozący pomoc dla poszkodowanych.

    Podkreśla się, że bez pomocy świata Filipiny same nie poradzą sobie ze skutkami żywiołu. A pomoc ta dociera powoli i w niewystarczającej skali.

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo