Ta ostatnia kampania (FELIETON redaktora naczelnego)

Przemysław Ziemichód
Przemysław Ziemichód
14.02.2014 warszawa pawel siennicki - naczelny polska the times fot bartek syta
14.02.2014 warszawa pawel siennicki - naczelny polska the times fot bartek syta Barteksyta
Tylko trzy miesiące dzielą nas od pierwszej tury wyborów prezydenckich. To będą też ostatnie wybory z całej serii naszych głosowań w ostatnich dwóch latach - wyborów samorządowych, do Europarlamentu i ostatnich, parlamentarnych. Stawka wyścigu prezydenckiego, obok wyborów, które przesądziły o kształcie nowego parlamentu, jest największa. Bo one przesądzą, czy utrwalone zostaną rządy Prawa i Sprawiedliwości na co najmniej trzy kolejne lata, czy też podział sił w polskiej polityce zostanie zachwiany, a może wręcz wywrócony do góry nogami.

Mamy w stawce sześciu liczących się kandydatów. Urzędujący prezydent Andrzej Duda, kandydatka Platformy Obywatelskiej Małgorzata Kidawa-Błońska, szef PSL Władysław Kosiniak--Kamysz, reprezentujący lewicę Robert Biedroń, przedstawiający się sam jako kandydat obywatelski Szymon Hołownia i Krzysztof Bosak, który jest kandydatem najbardziej prawicowej Konfederacji. Role jakby zostały rozdane. „Jakby”, bo, jak wszyscy pamiętamy z ostatnich wyborów prezydenckich, wszystko w nich może się zdarzyć, kiedy „pewniak” Bronisław Komorowski został pokonany przez polityka, któremu niewielu dawało szansę w tym starciu.

Ale na dziś wydaje się, że główna walka będzie toczyć się między prezydentem Dudą a kandydatką opozycji. Celem Andrzeja Dudy jest wygrana w pierwszej turze, a Małgorzata Kidawa-Błońska musi za wszelką cenę do tej drugiej tury wejść. Jednak o ile dominacja obecnego prezydenta jest bezdyskusyjna, (choć bardzo dyskusyjne jest, czy wygra w pierwszej turze), to wśród jego rywali walka będzie toczyć się do samego końca. I jest się o co bić. Tytuł najważniejszego polityka obozu opozycji wobec PiS jest tylko wisienką na torcie. Opozycja liczy, że druga tura wyborów prezydenckich stanie się plebiscytem, w którym Polacy zagłosują przeciwko rządom PiS. Te nadzieje ma wzmacniać wynik wyborów parlamentarnych, w których, jeśli zsumować głosy oddane na siły opozycyjne, było ich więcej niż głosów oddanych na PiS.

Tyle tylko, że są to raczej złudne nadzieje. Bo PiS wygrał te wybory i zdobył w nich znacznie więcej głosów niż w poprzednich. A wybory prezydenckie, choć nieprzewidywalne, to jednak są wyborem konkretnego człowieka. Andrzej Duda wygrał z Bronisławem Komorowskim, bo pokazał świeżość, energię, przeciwstawiał się jowialności czy gafom popełnianym przez konkurenta.

Decyzje obecnego prezydenta można oceniać różnie, można być krytycznym wobec jego niektórych posunięć, ale on sam, z małymi wyjątkami, nie ma na koncie takiej liczby potknięć własnych, wizerunkowych, co Bronisław Komorowski.

Problemem konkurentów obecnego prezydenta jest ich własna nijakość. Małgorzata Kidawa-Błońska jest dla wyborców wciąż bardziej damą z wyższych sfer, co zresztą nieświadomie sama podkreśla cały czas powtarzając, że jest prawnuczką prezydenta Wojciechowskiego i premiera Grabskiego. Nie wróżę powodzenia Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi z przesłaniem odbudowy wspólnoty i zasypywania podziałów, choć te hasła bardzo szanuję, chciałbym takiej polityki, to jednak uważam, że to nie jest ten czas, w którym mają one siłę uwodzącą. Szymon Hołownia wydaje się być chwilami groteskowy, bo wciąż nie wyszedł z roli telewizyjnego zabawiacza. Robert Biedroń i Krzysztof Bosak powinni raczej walczyć o to, żeby nie zająć ostatniego miejsca w tym zestawie pretendentów do prezydentury, niźli myśleć o drugiej turze. Zresztą lewica strzeliła sobie sama w kolano wystawiając Biedronia, zamiast przymusić do startu Adriana Zandberga.

Czyli pozamiatane? Bynajmniej. Trzy miesiące przed poprzednimi wyborami prezydenckimi Bronisław Komorowski miał przegrać wybory tylko wtedy, jeśli „pijany przejechałby na pasach zakonnicę w ciąży”. Andrzej Duda jest pewniakiem, ma wielką szasnę wygrać, ale chyba w lotto można łatwiej wygrać, niż powiedzieć coś pewnego o polskiej polityce.

Drożyzna nad Bałtykiem. Lepiej wyjechać za granicę?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie