Szymkowiak: Nie czuję atmosfery mistrzostw. Na kilka dni przed turniejem malują latarnie...

Tomasz Biliński, Paweł Drażba
Mirosław Szymkowiak
Mirosław Szymkowiak Wojtek Wilczyński/Polskapresse
- Gdybym był obcokrajowcem z dalekiego zakątka świata i na chwilę przyjechał do Polski, to pewnie nawet bym nie wiedział, że za kilka dni rozegra się w tym kraju najważniejsza piłkarska impreza w Europie. Dopiero na kilka dni przed turniejem gdzieś malują latarnie, wieszają jakieś małe banery... Takie rzeczy powinny być gotowe już rok temu - mówi Mirosław Szymkowiak, były reprezentant Polski i zawodnik m.in. Wisły Kraków i Trabzonsporu, w rozmowie z Tomaszem Bilińskim i Pawłem Drażbą.

Czuje Pan już emocje zbliżającego się wielkiego piłkarskiego święta?
Nie.

Dlaczego?
Uważam, że nie wykorzystujemy potencjału Euro 2012. Na ulicach miast powinno już dawno znajdować się wiele reklam turnieju, zaznaczony dojazd do stadionów, strefy kibica, stoiska z gadżetami. A tu nic! Gdybym był obcokrajowcem z dalekiego zakątka świata i na chwilę przyjechał do Polski, to pewnie nawet bym nie wiedział, że za kilka dni rozegra się w tym kraju najważniejsza piłkarska impreza w Europie. Dopiero na kilka dni przed turniejem gdzieś malują latarnie, wieszają jakieś małe banery... Takie rzeczy powinny być gotowe już rok temu. Dlatego uważam, że słabo promujemy mistrzostwa. To mnie boli, bo doskonale pamiętam, jak imprezami futbolowymi żyli w 2006 roku Niemcy czy dwa lata później Austriacy i Szwajcarzy.

Kiedy ogłoszono, że Polska zorganizuje z Ukrainą Euro 2012, w kraju wybuchła euforia. Miały być nowe drogi, hotele, stadiony. Nowy świat!
Zrobiliśmy tyle, na ile nas było stać. Jest sporo niedociągnięć, tam afera, tu cichy przetarg i w rezultacie na wszystko nie starczyło pieniędzy. Trochę nowych miejsc, a zwłaszcza stadionów, jednak w Polsce powstało. To tylko i wyłącznie zasługa organizacji Euro 2012. Gdyby nie to, pewnie dalej nie mielibyśmy nic. Nie zmienię jednak zdania, że nie wykorzystaliśmy potencjału państwa organizatora. Choćby futbolowo… W Niemczech czy Austrii i Szwajcarii powstawało po kilka nowych ośrodków do szkolenia młodzieży. Miejscowe związki przeznaczały po 30 czy 40 milionów na wyszkolenie dzieciaków, wykształcenie trenerów. A w Polsce? Nic! Wiem doskonale, bo sam w piłce młodzieżowej siedzę. I na PZPN liczyć nie mogę. Ech, szkoda słów. Porozmawiajmy lepiej o piłce, o kadrze.

O "kadrze hańby", jak nazwał ją Jan Tomaszewski?
Nie zgadzam się z panem Janem i nie uważam, że musimy się naszej drużyny wstydzić. Choć na ulicach Euro nie widać, ja, Polak, który żyje mistrzostwami, czekam na ten turniej z utęsknieniem. Wprawdzie nie będę jeździł na mecze osobiście, ale obejrzę je na spokojnie w telewizji. Najpierw wstanę i głośno zaśpiewam hymn, włożę szalik czy czapkę, a później wygodnie usiądę w fotelu, otworzę zimne piwko i będę dopingował naszych. Nieważne, czy będziemy wygrywać, czy przegrywać, cały czas będę trzymał kciuki, gdyż jestem prawdziwym kibicem.

Pan, jako były rozgrywający, widzi w składzie reprezentacji zawodnika, który poprowadzi grę na Euro 2012?
Nigdy w Polsce nie było kogoś takiego, kto poprowadziłby naszą grę. Pamiętam, jak na mundialu w Niemczech liczono na mnie i na Maćka Żurawskiego, że to my będziemy ciągnąć grę reprezentacji. To tak nie działa. Musimy być zespołem. Dlatego nie zamierzam zrzucać całej odpowiedzialności na Jakuba Błaszczykowskiego czy Ludovica Obraniaka. Nie! Każdy ma swoje zadania, ale przede wszystkim musimy być zespołem! Mamy gwiazdy, choćby wspomnianego Kubę, Roberta Lewandowskiego, dobrze prezentuje się też Wojciech Szczęsny. Uważam, że reszta chłopaków od nich mocno nie odstaje i jeśli wszyscy wejdą na ten sam, choćby nawet średni poziom, będzie dobrze. Musimy tylko walczyć jeden za drugiego. Franciszek Smuda tego dopilnuje. Znam go od wielu lat i wiem, że na własnej połowie będziemy grali pressingiem. Trener chłopakom nie odpuści.
Będzie rzucał bidonem?
Być może. Ja kiedyś bidonem od Smudy dostałem i nawet się przewróciłem! Nie miałem siły, aby wrócić na własną połowę, a trener chciał mnie zmotywować. Franz lubi charakternych zawodników, którzy przez 90 minut orzą trawę, a do tego potrafią grać w piłkę technicznie.

Smuda słynął też z solidnych treningów. Przed zgrupowaniem w Austrii był w swoim żywiole. W końcu miał pod nosem cały zespół i mógł z nim popracować.
Mam nadzieję, że okres przygotowawczy w Austrii nie był taki, jak trener najbardziej lubi, bo chłopaki mogą mieć na Euro ciężkie nogi. (śmiech)

Nie jest tak, że jak piłkarze przegrywają, od razu zwalają winę na złe przygotowanie fizyczne? To najprostsze alibi...
To ma wielkie znaczenie. W sezonie przed mistrzostwami świata w Niemczech, grało mi się super, w każdym meczu mogłem biegać przez 90 minut albo i więcej. Po czterech dniach urlopu przyjechałem na zgrupowanie kadry i po okresie przygotowawczym miałem tak zwaną pompę paliwową. Zamiast czuć się świeżym, zasuwać przez całe spotkanie, to stałem. Takie nogi miałem ciężkie. Teraz jestem jednak spokojny. Smuda jest już na tyle doświadczonym trenerem, że na pewno wszystko wypośrodkował.

Ma Pan już pewniaków do gry w meczu z Grekami?
Myślę, że trener Smuda na pewno ich ma. Ja zastanawiałbym się, czy nie dać szansy od początku Marcinowi Kamińskiemu. Nie wiemy tak naprawdę, jak po długiej przerwie będzie prezentował się w ostrej walce Damien Perquis. Piłkarz Lecha Poznań prezentował się z kolei w końcówce sezonu po profesorsku. Imponował spokojem, trzymał linię, bardzo dobrze komunikował się z kolegami. Dla mnie ten chłopak zasługuje na miejsce w pierwszej jedenastce.

Mecz z Grekami będzie najważniejszy?
Bardzo ważny. Jeśli się przegra, to później gra się z jeszcze większym ciśnieniem. Ale spokojnie! Wyśniłem, że pokonamy Greków 1:0. Będzie stały fragment gry, rykoszet i piłkę do siatki wepchnie Lewandowski. Jestem pewien, że wyjdziemy z grupy.

A dalej?
Zależy, na kogo trafimy. Jesteśmy w tak wyrównanej grupie, że możemy trzy mecze wygrać, ale i tyle samo przegrać. Naszym atutem będą kibice. Pamiętam, jak w Niemczech graliśmy w Gelsenkirchen z Ekwadorem, a na trybunach było 40 tys. naszych kibiców. Czuliśmy się jak u siebie, a serce rwało się do gry.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

D
Debsciak PO
Zwykłe PiSowskie gadanie, że Euro nie jet reklamowane
Dodaj ogłoszenie