Szykuje się nowa polityka informacyjna rządu Tuska

Joanna Miziołek
Szefem Centrum Informacyjnego Rządu od 2008 roku jest Grzegorz Szymański. Gdy przyszedł, zaczął od restrukturyzacji zatrudnienia - odeszło kilkanaście osób. Teraz pracuje 30
Szefem Centrum Informacyjnego Rządu od 2008 roku jest Grzegorz Szymański. Gdy przyszedł, zaczął od restrukturyzacji zatrudnienia - odeszło kilkanaście osób. Teraz pracuje 30 Bartek Syta/Polskapresse
Postanowiliśmy sprawdzić, jak wyglądają kulisy pracy ludzi, którzy na co dzień dbają o wizerunek premiera. Kryzys gospodarczy i coraz silniej naciskające media zmuszają CIR do zmian.

Trwa rozmowa o pracę w KPRM. Do gabinetu Igora Ostachowicza wchodzi młody chłopak. Recytuje swoje CV, chwali się zdobytym wykształceniem, pracą doktorską z marketingu politycznego. - A książki pan czyta? - miał pytać Ostachowicz. Zdenerwowany chłopak zaczyna wyliczać wszystkie, które przewertował w czasie studiów. - To niech pan je wyrzuci i zacznie czytać powieści - odpowiedział minister nadzorujący CIR. Tak młody absolwent szukający pracy w kancelarii premiera został asystentem Igora Ostachowicza. Wizjonerski sposób pracy PR-owca premiera musiał zacząć funkcjonować w nowej oprawie. Kryzys gospodarczy i coraz mocniej naciskające na biuro prasowe KPRM media zmusiły Centrum Informacyjne Rządu do kolejnych zmian.

Czarę goryczy dziennikarzy przelał brak telefonicznego kontaktu z rzecznikiem rządu. To wzbudzało wściekłość nawet u najbardziej opanowanych pracownikach mediów. My postanowiliśmy sprawdzić, jak wyglądają kulisy pracy ludzi, którzy na co dzień dbają o wizerunek premiera, tym samym wytwarzając wokół niego różowy balon piaru. I co uległo zmianie. Oto nowa polityka informacyjna rządu.

Według amerykańskich służb terrorystyczny atak na placówkę USA w Bengazi to nie spontaniczne działanie, ale zaplanowana operacja

Praca zaczyna się od wczesnych godzin rannych. O 7 rano gotowa jest prasówka. I chociaż pracownicy CIR analizują wszystkie media, to szczególna uwagę PR-owcy premiera zwracają ostatnio na tabloidy. To one są wyznacznikiem tego, jak powinien zareagować premier. I tu pracownicy medialni KPRM widzą największy problem. Nie da się ukryć, że oba dzienniki nie są przychylne dla rządu. Wściekłość wywołują też nagłówki tekstów we "Wprost" i "Newsweeku". Jeden tygodnik napisał o tym, że Paweł Graś chce zwolnić szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, drugi - że rzecznik rządu chce przyciągnąć do Platformy Obywatelskiej Romana Giertycha. - Media działają zgodnie z zasadą słuchu społecznego. Dzisiaj sytuacja się pogarsza i przybrały kurs ataku. A my musimy przybrać nową formę obrony - mówi nasz rozmówca. Pytam zatem rzecznika rządu, jak zamierza walczyć o dobry wizerunek rządu. - Gdybym chciał dementować wszystkie nieprawdziwe informacje w mediach, to cały czas musiałbym pisać sprostowania albo boksować się na Twitterze - mówi "Polsce" Paweł Graś.

A co z zarzutem, że na niektóre media władza ma wpływ? - Nie mam zwyczaju rozmawiać z redaktorami naczelnymi ani wydawcami programów, gdy nie podoba mi się jakiś ich materiał - stwierdza rzecznik rządu. I tłumaczy, że CIR jest jednostką wielozadaniową. Jest przede wszystkim do obsługi premiera, bo zbiera, porządkuje wszelkiego rodzaju informacje dla Donalda Tuska. Po drugie - zajmuje się standardową obsługą medialną. I oczywiście dba o oprawę na wyjazdach. - CIR jest na II piętrze. Praca tam nie wygląda jak na amerykańskich filmach, choć w ostatnich kilku latach zmieniła się nie do poznania. To teraz połączenie solidnej, kreatywnej roboty z urzędniczymi obowiązkami. To dobry, profesjonalnie przygotowany zespół ludzi - zachwala CIR Graś. To, co najważniejsze, co udało się poprawić, to - jak twierdzi nasz rozmówca z KPRM - usprawnienie sposobu komunikacji między resortami. Rzecznik prasowy teraz regularnie spotyka się z rzecznikami ministerstw. - Był czas pretensji, niezrozumienia między resortami a CIR - potwierdza Graś. I zapowiada, że biuro prasowe pracuje nad formami komunikacji, większym wyjściem do społeczeństwa. Szczególnie że opozycja coraz częściej mówi, że marketing w kancelarii zaczyna się sypać. - Najpierw mówili przez cztery lata, że tylko PR, teraz zarzucają, że nie ma PR-u - śmieje się Graś.

Jak na razie, by bardziej wyjść do mediów, rzecznik rządu ma do pomocy współpracowników. Od lutego pracuje z nim Maciej Wiewiór, który wcześniej był rzecznikiem prasowym Ministerstwa Skarbu. Odpowiada za kontakty z dziennikarzami. - Zaczynam pracę od prasówki ok. 7:15. Potem kontaktuję się z rzecznikami prasowymi resortów w związku z artykułami, na które powinni zareagować. Koordynuję gromadzenie przydatnych w tym materiałów i przygotowanie odpowiedzi. Jestem w stałym kontakcie z rzecznikiem rządu. Rzecznik rządu zwyczajnie nie może obierać wszystkich telefonów, bo każdego dnia dzwonią do niego dziesiątki dziennikarzy z pytaniami z praktycznie każdej dziedziny funkcjonowania państwa - mówi Wiewiór. Kolejnym współpracownikiem Pawła Grasia jest Agata Grynkiewicz. Z rzecznikiem rządu znają się od kilku lat. Wcześniej Grynkiewicz pracowała w klubie parlamentarnym Platformy Obywatelskiej.

Obecnie w kancelarii premiera ma stanowisko doradcy Grasia. Rzecznik rządu chwali Grynkiewicz, że jest świetną organizatorką, która ma rozbudowane kontakty w resortach. W pracy rzecznikowi rządu pomaga też Jakub Drużycki. Zajmuje się obsługą strony internetowej KPRM. Tak naprawdę największe zmiany w funkcjonowaniu CIR nastąpiły pod koniec 2008 r., gdy przyszedł do niego Grzegorz Szymański, obecny szef CIR. Pracowało tam wtedy ok. 40 osób. W ramach CIR funkcjonowały wydziały, które tak naprawdę nie wiadomo, czym się zajmowały, np. Wydział Promocji Prac Rządu. Szymański zaczął od restrukturyzacji zatrudnienia - odeszło kilkanaście osób. Pojawił się zarzut, że robiona jest polityczna czystka, ale z CIR odeszły osoby z różnym stażem pracy - od trzech miesięcy (a więc zatrudnione w czasie rządów PO-PSL) do ośmiu lat. Zmieniona została struktura. Teraz w CIR pracuje ok. 30 osób (w wieku od 24 do 63 lat). Kilka usług - tak jak w biznesie - wyprowadzonych zostało na zewnątrz: obsługa WWW, obsługa graficzna, obsługa fotograficzna. Praca w CIR jest zmianowa. Ludzie pracują mniej więcej od godz. 4.00 do 22.00. Są też dyżury weekendowe. I nawet kiedy nie są w KPRM, to muszą być pod telefonem. CIR zajmuje się m.in. kreatywną pracą wymyślanie pomysłów na działania medialne. Dzisiejszy CIR to całkowicie inny departament niż jeszcze kilka lat temu.

Tylko że zmiany w CIR zdają się nie być ostatnimi. - Premier jest bardzo wymagający i uważa, że zawsze można zrobić coś jeszcze lepiej. Jego zdaniem współpraca rzeczników ministerstw i wojewodów z CIR mogłaby być lepsza - mówi nam minister Graś. Szczególnie że zaraz po exposé premiera KPRM przeżyje zalew pytań od dziennikarzy. - Zdaję sobie sprawę z tego, że będzie to trudny czas szczególnie dla osób, które zajmują się komunikacją, i jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, wielu chętnych do komunikowania nie będzie - mówi ironicznie rzecznik rządu. I twierdzi, że biuro prasowe KPRM będzie namawiać ministrów, żeby byli aktywniejsi w mediach i częściej informowali o swoich działaniach. Ale patrząc na dotychczasową politykę wizerunkową rządu, najprawdopodobniej znów pytania dziennikarzy na klatę weźmie Tusk. - Prawda zawsze się najlepiej sama broni, dlatego premier wygrywa na szczerości i otwartości. - Tak jak powiedziałem kiedyś, premier zawsze mówi prawdę - mówi uśmiechnięty Graś.

Wideo

Komentarze 13

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Krytyk
Pakować walizki. I tak już za długo Polsce szkodzicie!
P
Polka
Taki oto tekst znalazłam w starej książce należącej do mojego teścia , kartka pożółkła a nastroje w narodzie takie same dziś jak przed laty,, Wie już o tym Polska cała , ze benzyna podrożała , wiedzą o tym dzieci , że do góry wszystko leci . Picie ,żarcie i ubranie w górę leci nieustannie . A Pan Gierek z krótkim jeżem dzisiaj w 2012 roku można napisać a pan Donek z ryżym jeżem brr ,wciąż wymyśla ceny świeże , ciągle myśli biedaczysko jak podnosić wszystko i bez przerwy nad tym biada jak z Polaka zrobić Dziada. Teść mój nieustannie słuchał wieczorami Radia Wolna Europa . Był w AK . Dzisiaj młodzi ludzie słuchają i oglądają media mętnego nurtu i jest to przerażające . Ale Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy...Głowa do góry . Przeżyliśmy wywózki, przeżyjemy i Tuski ,mam na myśli seniora i juniora. Ale nam się trafiło towarzystwo ! O zgrozo ! Mam nadzieje ,że większość moich rodaków myśli tak jak ja. Wszystkich pozdrawiam .
J
Jolka
Polska nigdy nie będzie Państwem demokratycznym bo za dużo idiotów tu mieszka Widać nawet na tym forum Począwszy od dziennikarzy którzy dają idiotyczny tytuł nazywając człowieka który pokazał małość tej władzy sprawcą to się nazywa rzetelność środowiska dziennikarskiego Następnymi idiotami sa ludzie którzy nie rozumieją treści artykułu Oni zawsze wpisują te same idiotyzmy o Matce Kaczyńskiego choć temat jest o niespotykanym w świecie demokratycznym zależności Sądów do Władzy W każdym demokratycznym Państwie to nie kpiono i nie oskarżano by dziennikarza który to ujawnił tylko Sędziego by oskarżono i natychmiast musiał by stracić nie tylko stanowisko ale i nie mógł by pracować w zawodzie prawnika Nikt nie zauważa że powiązania były bezpośrednie z kancelarią Premiera bo ten Sędzia mówi że czeka na telefon od Arabskiego pod komórka pytam skąd Arabski znał numer do niego i po co ?Gdyby taka sprawa miała miejsce za rządów PIS dziennikarze wszystkich stacji byli by rozgrzani do czerwoności a dziś ścigają kolegę po fachu który dobrze wypełnia misję wobec społeczeństwa i jednocześnie próbują winą obarczyć PIS to jet nikczemne żenada jak nisko upał status dziennikarski Jak teraz czuje się Morozowski który oskarżył GP i PIS WSTYD
n
nnb
Ja temu idiocie juz dawno nie ufam i nic mnie do tej bandy zlodzieji i cwaniakow nie przekona
c
cep
ale nasze media beda mowic ze to prawda POlska to zielona wyspa a samolot na lotnisku ciagneli wiezniowie
A
ALA
PONOC STALE ROSNA
G
Gość
koniec mafii = dobrobyt dla Polski
G
Gość
koniec mafii = dobrobyt dla Polski
G
Gość
koniec mafii = dobrobyt dla Polski
G
Gość
koniec mafii = dobrobyt dla Polski
G
Gość
W bajkach tych Donald jest szczęśliwy, uśmiechniety i opowiada, jak jest pięknie na zielonej wyspie, na której sobie pomieszkuje razem z kumplami i bardzo zaradną rodzinką.

Gdy brakuje Donalda w TV, to jego kumple pięknie recytują fragmenty baśni przygotowane przez Igorka bajkopisarza. Znają je NA PAMIĘĆ! Nawet przecinka nie zmienią. A za nimi POżyteczni funkcjonariusze medialni zatrudnieni w zaprzyjaźnionych mediach... Taka Paradowska, Żakowski, Lis czy inny Wołek zawsze wyrecytują, co trzeba.

Kto zaś w te bajki wierzyć nie chce, kto powątpiewa i straszy rzeczywistością, biada nad bezrobociem, drożyzną, głodnymi dziećmi w szkole - ten MOCHER, PISIOR, Karzeł moralny, zakała narodu i CIEMNOTA KOMPLETNA.

I tak mamy wieczna medialną DOBRANOCKĘ.
P
PO-matoł.
Nowa POlityka Biura POlitycznego POlskiej Zjednoczonej Platformy Obywatelskiej.
A
ALA
OCZWISCIE O OPADACH DESZCZU I BURZACH NIE
Dodaj ogłoszenie