Szwedzcy heavymetalowcy z polskim orłem w sercach

  • Polska

Redakcja

O fascynacji polską historią wojenną i wymarzonym koncercie na plaży w Normandii z Joakimem Brodénem, wokalistą, i współautorem tekstów szwedzkiej grupy metalowej Sabaton, rozmawia Marcin Mindykowski

"Ochrzczeni w ogniu/ Czterdziestu do jednego/ Duchem Spartanie/ Śmierć i chwała" - za sprawą tych słów staliście się znani w całej Polsce. Podobno pomysł napisania piosenki o obronie Wizny w 1939 roku podsunął Wam jeden z Waszych polskich fanów.
Tak, to prawda. Przed nagraniem ostatniej płyty zwróciliśmy się do naszych fanów z prośbą, żeby przysłali nam propozycje wielkich historycznych batalii, o których moglibyśmy napisać. Jeden z nich wysłał nam mejl dotyczący bitwy pod Wizną. Temat od razu nam się spodobał - trudno o drugą tak doniosłą manifestację odwagi, jaka miała miejsce w Polsce w 1939 roku.

Jak długo zbierałeś informacje o tej bitwie, zanim napisałeś tekst "40-1"?

Nasz fan podał nam parę adresów w internecie, ale oprócz tego szukałem informacji w lokalnej bibliotece w moim mieście. Przygotowując się do napisania tekstu, zawsze staram się sięgać do jakichś źródeł historycznych.

W jednym z wywiadów powiedziałeś, że najpierw komponujesz muzykę, a dopiero potem próbujesz wsłuchać się w melodię i odgadnąć, o czym ona opowiada. W tym wypadku też tak było?
Tak, tworzyłem ten utwór już po tym, jak przeczytaliśmy wraz z Pärem [Sundströmem - basistą grupy i współautorem tekstów - red.] mejl z Polski, i wspólnie zdecydowaliśmy, że na pewno napiszemy o Wiźnie. Kiedy byłem na półmetku pracy nad kompozycją, zdałem sobie sprawę, że to idealne tło do opowiedzenia tej historii.

Byliście w Wiźnie dwa tygodnie temu przed Waszym warszawskim koncertem. Jak wspominasz tę wizytę?
To było niesamowite. Harcerze przygotowali dla nas specjalną inscenizację odtwarzającą przebieg bitwy. Widzieliśmy grób kapitana Władysława Raginisa [dowódcy obrony Wizny - red.], złożyliśmy też kwiaty pod pomnikiem poległych żołnierzy. Bardzo emocjonalne przeżycie.

Twój przyjaciel z zespołu Pär Sundström powiedział, że polska reakcja na "40-1" przerosła Wasze oczekiwania.
To prawda. Mogę ją porównać chyba jedynie do odzewu, jaki dostaliśmy od tureckiej publiczności po nagraniu utworu o bitwie o Gallipoli. Polacy dziękują nam za ten utwór - podoba im się zarówno muzyka, jak i przekaz.

Koncertowaliście w Polsce już wcześniej, w 2007 roku. Podejrzewam jednak, że przyjęcie, jakie polscy fani zgotowali Wam w tym roku, było szczególnie gorące.
O, tak. Polacy są najlepszą publicznością heavymetalową w Europie, jeśli nie na świecie. Konkurować mogą z nimi co najwyżej Szkoci albo widownia izraelska, ale na pewno Polska jest tu w ścisłej czołówce. Najważniejsze jest jednak to, że Polakom podobają się całe nasze koncerty - nie przychodzą na nie tylko po to, żeby usłyszeć "40-1", czego trochę się obawialiśmy. Polscy fani są z nami od pierwszej do ostatniej piosenki i to jest wspaniałe.

Wystąpicie w Gdańsku 11 listopada na dodatkowym, nieplanowanym wcześniej koncercie. To ważna data dla Polaków - jestem ciekaw, czy wiesz dlaczego.
Jasne, to wasz Dzień Niepodległości.

Tak, w tym roku przypada dokładnie 90. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Czujecie się z tego powodu wyróżnieni?
Oczywiście. To wielki honor być zaproszonym z takiej okazji. Zagramy darmowy koncert, w którym będzie mógł uczestniczyć każdy. Co prawda przystanek w Polsce jest dla nas trochę nie po drodze, bo po koncertach w Niemczech planowaliśmy powrót do domu, ale gdy dowiedzieliśmy się, jaka to okazja, nie wahaliśmy się ani chwili.

No właśnie, gracie dużo koncertów w Niemczech. Jak tam odbierane są Wasze wojenne piosenki, nie tylko "40-1", ale też inne, opisujące klęski militarne hitlerowskiej Rzeszy?
Nie mamy z tym żadnego problemu - niemieccy fani wiedzą, że to historia, że to nic osobistego. Nie szerzymy propagandy. Opowiadamy o tym, co się wydarzyło, o heroicznych czynach, które naszym zdaniem zasługują na pamięć. Dajemy w Niemczech dużo koncertów i zawsze są one bardzo udane. Mieliśmy tylko parę incydentów, kiedy niemieccy dystrybutorzy bali się promować naszą muzykę, zarzucając nam nazizm, co było głupotą. Pokazaliśmy im jednak nasze teksty i zrozumieli, że jest to coś wręcz przeciwnego.

Faktycznie, większość Waszej twórczości wysławia - mówiąc w pewnym uproszczeniu - walkę ze złem, ale macie też utwory, które mogą budzić kontrowersje. "Cliffs of Gallipoli" opowiada o bitwie stoczonej podczas I wojny światowej, w której wojska Imperium Osmańskiego oparły się zjednoczonej sile aliantów. "Ghost Division" wychwala zaś sprawność militarną dywizji dowodzonej przez nazistowskiego marszałka Erwina Rommla. Na pewno zawsze stajecie po właściwej stronie?
Chcemy opowiadać o wojnie z tylu punktów widzenia, z ilu jest to możliwe. Nie uprawiamy polityki - interesuje nas głównie męstwo żołnierzy bezwarunkowo oddanych swojej sprawie. Odważyliśmy się napisać piosenkę o Rommlu tylko dlatego, że - chociaż był po złej stronie barykady - nigdy nie został oskarżony o żadne zbrodnie wojenne. Można więc powiedzieć, że walczył czysto.

Nie boicie się, że śpiewając np. o "gniewie Wehrmachtu, który nadciąga do Polski", możecie ożywić dawne niechęci i konflikty?
Nie wydaje mi się. Ludzie są dziś dużo bardziej rozważni. Ważne jest, żeby nie zapominać o tym, co się wydarzyło. Najlepszym sposobem na unikanie nowych błędów jest pamięć o tych z przeszłości.

Jak w ogóle rozumieć Waszą fascynację wojną? Popieracie siłowe rozwiązania czy raczej ubolewacie nad liczbą ofiar wśród młodych, niewinnych żołnierzy?
To, co mnie najbardziej fascynuje w zjawisku wojny, to pytanie, w jaki sposób zmienia ona jej uczestników. Czasem zwykli ludzie pod jej wpływem stają się bestiami, innym razem - odkrywają w sobie bohaterów. Nigdy nie wiesz, po której stronie się znajdziesz. W żadnym razie nie wychwalamy wojny, to absolutnie złe zjawisko. Najlepiej ujął to jednak generał Schwarzkopf: "Każdy dobry żołnierz powinien być przeciwko wojnie. Ale zawsze są rzeczy, o które warto walczyć".

Historyczną tematykę Waszych tekstów często tłumaczysz też stwierdzeniem, że nie chcesz śpiewać o niczym i że zależy Ci na tym, aby Wasi słuchacze czegoś się od Was dowiadywali. Czujesz się więc w jakimś sensie nauczycielem historii?
To zabawne, ale faktycznie wielu fanów przychodzi do nas i mówi: "Hej, dzięki wam dowiedziałem się, w którym roku miało miejsce lądowanie w Normandii". Nie ma siły, żeby ktoś, kto słucha Sabatonu, nie wiedział, że było to w 1944 roku (śmiech).

Śpiewasz o wzniosłych momentach w historii, na Waszych koncertach powiewają narodowe flagi - słowem: Sabaton często budzi w młodych ludziach uśpiony patriotyzm. Sam czujesz się patriotą?
Muszę powiedzieć, że w Szwecji nie mamy wielu powodów do narodowej dumy. Nasz patriotyzm często łączy się też z rasizmem, co dodatkowo obniża jego rangę. Bardzo tego żałuję. Zazdroszczę wam - Polakom - możecie być naprawdę dumni ze swojej historii.

Wiem, że marzysz o koncercie w miejscu jakiejś wielkiej historycznej bitwy. Masz już coś na oku?
Chyba największym wyróżnieniem byłby dla nas występ na plaży w Normandii w miejscu lądowania aliantów. Marzymy też o zagraniu w pobliżu brzegów Gallipoli albo nieopodal bunkra w Wiźnie. Otwarty plenerowy koncert ze sceną ulokowaną na wzgórzu - to byłoby coś.

W Sabatonie rolę wokalisty objąłeś właściwie z przypadku. Początkowo grałeś na instrumentach klawiszowych.

To prawda. Moi koledzy zawsze pytali mnie o nowe kompozycje, a kiedy im je grałem, prosili, żebym opracował do nich też linie wokalne. Wydawałem więc jakieś odgłosy do mikrofonu - myślę, że trudno było to wtedy nazwać śpiewem (śmiech). Oni stwierdzili jednak: "OK, będziesz śpiewał, dopóki nie znajdziemy nowego wokalisty". Muszą być bardzo leniwi, bo śpiewam do dzisiaj (śmiech).

Masz bardzo charakterystyczny, niski, lekko zachrypnięty głos. Pracujesz nad nim jakoś?

Raczej nie, pierwszą poważną lekcję śpiewu wziąłem jakieś 8-10 miesięcy temu. Zrobiłem to tylko po to, żeby być pewnym, że sobie nie zaszkodzę - dużo ostatnio koncertujemy i nie chcę zniszczyć swojego głosu.

Czy myślicie o tym, żeby ponownie złożyć hołd polskiej historii w Waszych tekstach?
Tak, od dwóch lat noszę się z zamiarem napisania piosenki o Dywizjonie 303. Wiem już wstępnie, co i jak chcę opowiedzieć, ale nie napisałem do tego jeszcze odpowiedniej muzyki.

W razie braku inspiracji pozostaje jeszcze wspólny moment naszej historii: potop szwedzki. Nie wiem jednak, czy piosenka na ten temat ugruntowałaby Waszą popularność w naszym kraju i szwedzko-polską przyjaźń.
Ach, tak, wiem, o co chodzi (śmiech). Wszystko jest możliwe, ale myślę, że pozostaniemy raczej przy najnowszej historii i wojnach z XX wieku.

Wideo

polecane: MiauCzat: Wiktoria Gąsiewska o miłości do Adama! Kiedy ślub?

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3