Szukamy nowego Andrzeja Gołoty

Marian Kmita
Nowy prezes Polskiego Związku Bokserskiego Zbigniew Górski wizytował sobotnie studio Polsatu Sport przy walce Mateusza Masternaka o pas mistrza Europy. Przyszedł, usiadł w towarzystwie Przemysława Salety, Janusza Pindery i Mateusza Borka i zamiast o gali Sauerlanda w Norymberdze rozpoczął wieczór autorski o planach w reformowaniu polskiego, amatorskiego boksu. I pewnie nic w tym zdrożnego, widać, że facet ma pojęcie o tym, o czym mówi, lecz irytujące było egocentryczne zawłaszczenie mikrofonu w sprawach, które gali Masternaka wprost nie dotyczyły.

Mało tego, kiedy dotknięto niedawanego sukcesu naszego ciężkiego młodzieżowca Pawła Wierzbickiego, który został kilka dni temu wicemistrzem świata, prezes Górski zaatakował media. Stwierdził, że jak boksera (Grzegorz Skrzecz wymaga, aby mówić "pięściarza") po takim sukcesie witają na lotnisku wyłącznie działacze i jeden - radiowy - dziennikarz, to "z czym tu do ludzi". Jako żywo stanął mi wtedy przed oczami poprzedni prezes PZB Jerzy Rybicki, któremu też się wydawało, że boks w Polsce w wydaniu amatorskim jest dyscypliną specjalnej troski i uwaga mediów należy się jej zawsze.

Dochodziło między nami do różnicy zdań na temat szacownego Turnieju im. Feliksa Stamma i "obowiązku" transmitowania przez Polsat Sport tego wydarzenia. Doceniając zapał i pomysły prezesa Górskiego, wolałbym, aby zaniechał pohukiwania na media, bo te i tak wybiorą najbardziej atrakcyjny dla odbiorców towar i żadna histeria tego nie zmieni. Boks amatorski w Polsce to obraz nędzy i rozpaczy, i żaden sukces młodzieżowca tego nie zmieni. Zmian trzeba gruntownych i natychmiastowych, przedyskutowanych ze sponsorami i patronami medialnymi.

Kariera Wierzbickiego to klasyczny losowy przypadek, a nie konsekwencja systemu szkolenia w PZB. Paweł trafił do boksu za sprawą wychowawczyni w gimnazjum, bo za często obijał twarze kolegów. Zabawę w sport zaczynał od narciarstwa wodnego, w którym zdobył nawet wicemistrzostwo kraju juniorów. Jak sam mówi, wszystkiego, co potrafi jako bokser, nauczył go trener Tomasz Potapczyk, a nie jakiś szkoleniowy mag z PZB. Chłopak jest wyjątkowo trzeźwy, bo pomimo ofert od zawodowych promotorów chce nadal boksować amatorsko z celem - igrzyskami w Rio de Janeiro. Czy ten przypadek natchnie PZB do poszukiwania rozwiązań systemowych? Oby. Tak więc prezesie Górski, my wszystko rozumiemy. Pan przyjdzie z planem, usiądzie, odpocznie. Plan będzie dobry, to się wszystko załatwi.

Kliknij, aby czytać pozostałe felietony sportowe Mariana Kmity

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie