Sztafeta słabeuszy?

Janina Paradowska
Przypadek to czy nie, ale tak się jakoś złożyło, że w ostatnich dniach zaczęto z większą niż wcześniej intensywnością rozmawiać o następcach obecnych partyjnych liderów. "Gazeta Wyborcza" opublikowała nawet listę potencjalnych następców Donalda Tuska i jest to lista dość rozśmieszająca. No, chyba że ta partia postanowiłaby z premedytacją popełnić samobójstwo. Nazwisk młodych gniewnych i tak większość Czytelników nie zna i nie bardzo jest na razie powód, by je poznawała.

Sam Tusk powiedział zresztą, że nikogo namaszczał nie będzie, bo władzę w partii po nim obejmie ten, kto wystartuje, podejmie walkę, będzie miał wolę zwycięstwa i wygra. Nie podtrzymywał jednak dawnej zapowiedzi, że to jego ostatnia kadencja, mówił natomiast wyraźnie, że na razie następcy nie widzi. Bo też rzeczywiście trudno go dostrzec. Jedynym sprawnym politykiem, który taką rywalizację pewnie podjąłby, jest Grzegorz Schetyna, ale i on widzi, że na razie z Tuskiem nie ma żadnych szans, że sprawność w prowadzeniu partii nie przekłada się automatycznie na to, że zostaje się powszechnie akceptowanym liderem.

Czytaj też: ''PO była starą ciotką, której już nikt nie chciał pier... Teraz dostała wigoru''

Paradoksalnie wyzwania są coraz większe, a ludzi mogących do nich dorastać coraz mniej. Za plecami liderów partyjnych pustka

Jarosław Kaczyński pytany o następcę ironizował, że musi być ktoś wysoki i przystojny, czym dawał do zrozumienia, że na żadną polityczną emeryturę się nie wybiera, co zresztą wiadomo od dawna. Podobnie jak wiadomo, że przewodzenie partii jest dla niego ważniejsze niż jakakolwiek państwowa funkcja. Z prezydentury już publicznie abdykował jako mało interesującej, premierostwa nie dadzą mu zapewne wyborcy. Tak więc dopóki ma swoją partię, czuje się bezpieczny. Leszek Miller, który walczy o stanowisko przewodniczącego Sojuszu, także przy okazji zbierania podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie wieku emerytalnego, mówił, że na razie w nadchodzących wyborach nie ma konkurenta. Rzeczywiście, ci, którzy mieli być tą młodzieżową zmianą warty, albo się skompromitowali, prowadząc partię na manowce, albo zostali skutecznie przez swych rówieśników zmarginalizowali i jakoś nie mają ochoty, by walczyć dalej, czyli są w gruncie rzeczy słabi.

Ten zestaw wypowiedzi wskazuje, że choć coraz częściej mówi się o następcach obecnych liderów, tym bardziej widać, że obecni nie mają poważnej konkurencji. Może tylko w PSL konkurencja jest większa, bo w sprzyjających okolicznościach Marek Sawicki mógłby ewentualnie pokonać Waldemara Pawlaka, ale co to za zmiana? Może ważna dla aparatu, bo ktoś zyska więcej łask przewodniczącego, a tym samym zwiększy swoje wpływy, a ktoś inny je straci, ale dla wyborcy żadna. Nie popłynie żaden nowy sygnał, że PSL się zmienia, że staje się partią bardziej nowoczesną, że już nie oddaje tak łatwo swego elektoratu Prawu i Sprawiedliwości, który powoli jednak ludowców połyka.

Czytaj też: Jarosław Kaczyński: Następny szef PiS? Młody, przystojny... Ale to abstrakcja

Tylko Janusz Palikot jako lider niesie nieco świeżości, ale na razie nie ma partii i nie potrafi trwale zyskiwać powagi. Uprawianie polityki przy pomocy happeningów jest na jakiś czas atrakcyjne, ale na dłuższą metą staje się nużące i męczące. Coraz bardziej widać, że jest tylko lider, ale za nim pustka; personalna i programowa. Można w ten sposób zdobyć 10 proc. poparcia, może nawet 2-3 proc. więcej, ale trudno liczyć, by pragmatyczni w swych ostatecznych wyborach Polacy takiemu liderowi powierzyli sprawowanie przywództwa w państwie. Jest jeszcze Zbigniew Ziobro, jest Jacek Kurski, którym ambicji i zapału nie brakuje, ale na razie żyją w cieniu PiS i być może z tego cienia się nie wyrwą i jak wiele innych inicjatyw przepadną.

Mamy więc mocnych liderów bez następców i rosnącą świadomość, że jednak zmiana będzie musiała nastąpić, że obecny pierwszy garnitur jest już coraz bardziej zmęczony, często coraz mniej rozumie rzeczywistość, ma coraz trudniejszy kontakt z młodym pokoleniem wyborców. Zmiany na lepsze nie ma się więc co spodziewać. Widać to nie tylko u nas. Paradoksalnie wyzwania są coraz większe, a ludzi mogących do nich dorastać coraz mniej. Kolejna zmiana w tej sztafecie wygląda zdecydowanie na mało interesującą.

Czytaj też: Pozostałe komentarze Janiny Paradowskiej

Wideo

Komentarze 22

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Ta GW w L. , ta tendencyjna gazeta ciągle drukuje tę "sławę" polskiego dziennikarstwa. Dobrze, że zmieniła fotografię bo ta , dwa lata temu z tymi zębiskami była żenująca. Ale treść wypowiedzi ta sama - żenująca.
Pani niby-redaktor : niech pani nie sączy jadu i nie pisze bredni. Ja mam dość
a
aga
Nawet nie czytam.
PO, PZPR, palikoty - muszą zniknąć z życia politycznego. Razem z Paradowskimi, Lisami, Wołkami i całą zgraja strażników nienaruszalności "systemu".
M
Marek
Starsza pani Paradowska
Okulary ma od Tuska
Założyła je na uszy
Widzi teraz słabeuszy
Żaden Tuska nie przerośnie
Choć za oknem już przedwiosnie
Pani nie wie? Jesień przyjdzie
Tusk tylnymi drzwiami wyjdzie
Ja bez okularów widzę
Powiem to i się nie wstydzę
Takich jak Tusk ''wymądrzony''
W Polsce mamy ze trzy tony
Powiem jeszcze teraz tyle
Zdejmij z nosa ''ciemne'' bryle
One widok zniekształcają
Świat prawdziwy zasłaniają
Napisz Pani o rodakach
Tych co śpią pod niebem-w krzakach
Przemów piórem dziś Tuskowi
Jak im ulżyć-niech się głowi
Nie partyjki nie podchody
One muszą wyjśc już z mody
Samo życie -wszystkich cele
Tego chcą obywatele
g
gada
tu sie zgodzę, że cała lista rządzących z nadania PO wzbudza śmiech.
A ten co rozpoczyna listę - miernota piłkarska, domorosły malarz kominów, czyli Donald Tusk jako premier - to mozna pęknąć ze śmiechu
M
Marek
Szkoda nas to zgoda
Krętacza nie szkoda
j
jakobin
Pieszczoch sekretarzy PZPR w Pokoleniu przedstawił tylko jedno powstanie w warszafe. Powstanie Icków a gojów nie nada. Geobelsowska propaganda wycierała sobiemordę tym, że polska kawaleria atakowała szkopskie czołgi. Towarzysz Wajda to ugruntował nasim filmem Lotna. POzostałych gniotów "mistrza" nie oglądałem.
Ś
Śledź
Czy to ten, który jako komentator " jeszcze niezależny” głosił peany na cześć PIS-u licząc na "wdzięczność prezesa" i przygarnięcie do PIS-u? Czy to ten kóry otrzymawszy "wdzięczność" w postaci miejsca na liście PIS został eurodeputowanym? Czy to ten, który zaczął następnie pomstować na swojego "darczyńcę"? I wreszcie czy to ten, który nad metodologie naukową przedkłada metodyczne wspinanie się po drabinie kariery politycznej skrzętnie wykorzystując zdobycze "nauk" politycznych? Czy to ten, któremu Rada Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego odmówiła wszczęcia przewodu habilitacyjnego?
Mierzi mnie taki pseudonaukowiec, którzy ma w d…. tzw. metodologię naukową i naciągając fakty, wygłasza już nie teorie naukowe, ale zwykłe peany na cześć partii, w której może znaleźć ciepłą posadkę. Jego naprawdę nie ma, po co cytować. Chyba jedynie po to by wesprzeć inną bzdurną teorię.
r
rb
Wybitny krytyk filmowy się znalazł. Krytykować to ty możesz swoją Dziunie, jak ci na czas obiadu nie przygotuje. Moherowo-Pisowskie nieporozumienie wzięło się za klawiaturę!!!
B
Bydłoszewski
Kłamstwo Wałęsy było aktem założycielskim III RP, całkowicie zmieniło nasze życie i zdeterminowało nasze dzieje po 1989 roku, wiele wydarzeń nie miałoby miejsca, gdyby Lech miał odwagę powiedzieć prawdę, a wiele innych - zazwyczaj dobrych - zdarzyłoby się na pewno – napisał na swoim blogu w Onecie, Marek Migalski. Dodał, że "inaczej potoczyłaby się po prostu nasza historia". – Wiem, że byłoby to lepsze toczenie się. Wałęsa stracił szansę na to, żebyśmy zachowali go w naszej pamięci jako kogoś innego, niż krętacza i więźnia swojej przeszłości. A my straciliśmy szansę na to, by zbudować sprawiedliwą Republikę, opartą na prawdzie, solidarności i wolności. Szkoda Wałęsy i szkoda nas – napisał
F
Fan Jarka
Pani Janko czemu Julia Pitera nie znalazła tej afery solnej. Czy nie za duzo afer wykreowała ta PO. A ten Kutz to odbiło mu dopiero teraz? Przecież to on poqwidzial, zr PO to ciota ktorą juz nikt nie chce p....olić. To sa elity? A ta Holland Agnieszka co to nieladnie określiła konkurencję. To sa elity?
Moje dzieci mówia, ze to prostaki i pytaja dlaczego to chamstwo zapraszają do TVNu i Superstacji. A moze oni zakonczyli by naukę na zawodówkach. Niestety dlatego że ich nie ma muszą kończyć szkoły wyższe.
A pózniej tak im odbija, że każą do siebie mówić pani ministro.
A stadiona narodowa to już otwarta?
j
ja ja
Nie cierpisz ludzi uczciwych. Komentarz zbędny. Masz swoje gwiazdy: Mira,Zbycha, Lisa, Rycha, Grasia, babcię Jankę , Wołka, Palikota, Kuca, Niesiołowskigo. POdziwiaj ich języki.
W
Wy p i er da l ja s u ko
Ubecka czarownica znów zakrakała. Kra kra kra. Jesteś brzydsza od gówna ubecka wiedźmo!!!! A kysz a kysz a kysz!!!!
G
GAMA
Osobiście, wolę starozakonnych przy interesach, a nie przy polityce i przy Ministerstwach siłowych.
J
Jarek
Wiadomo o co im chodzi i odróżnieniu od tej drugiej 'elity' nie liżą i nie mają swoich panów.
Znakomitą miarą tego było ogłoszenie przez Ziemkiewicza konkursu na jego najbardziej lizusowski artykuł o Kaczyńskim. Wielu hejterów próbowało i znaleźli nic. Jakie było rozczarowanie!
Chciałbym ogłoszenia takiego konkursu przez Wołka, Kuczyńskiego, Lisa Żakowskiego itd.
c
cezar
Festiwal pod hasłem "przegląd ministerstw" właśnie dobiega końca. Nie służył on niczemu innemu jak uspokojeniu atmosfery wokół rządu Donalda Tuska, który zbiera bardzo kiepskie oceny od Polaków. Premier liczył, że dzięki tej PR-owskiej sztuczce nieco poprawi swój obraz, ponieważ pokaże się jako "srogi pan", który przywołuje słabych ministrów do porządku, dyscyplinuje ich - w iście putinowskim stylu. Większość mediów w ten scenariusz się włączyła, relacjonując codziennie spotkania Tuska z kolejnymi ministrami. Oczywiście od tych spotkań nie poprawi się nagle sytuacja polskiej ochrony zdrowia, naszych finansów publicznych, edukacji, transportu. Bo i nie o to Tuskowi chodziło.
Na pewno jednak jeden cel premier osiągnął: dyskutowano o stu dniach jego rządu - to prawda, że wyjątkowo kiepskich - podczas gdy debata powinna dotyczyć tak naprawdę najpierw czterech lat sprawowania władzy przez Donalda Tuska w poprzedniej kadencji. Błędy popełnione przez sto dni łatwo jest zrzucić na karb "docierania się" ministrów, podczas gdy te problemy to po prostu skutek działań szefa rządu i jego ministrów od jesieni 2007 r.
Dodaj ogłoszenie