reklama

Szpitale odsyłają dzieci poza Warszawę

Anna RokicińskaZaktualizowano 
Jaś Olczak (3 lata) zmarł, bo nie przyjęto go w czterech warszawskich lecznicach
Jaś Olczak (3 lata) zmarł, bo nie przyjęto go w czterech warszawskich lecznicach Sylwia Olszewska/POLSKA
W stołecznych szpitalach dziecięcych dzieją się dantejskie sceny. Brakuje miejsc dla chorych maluchów, które są odsyłane do lecznic w innych miastach.

Na domiar złego dzieci zarażają się od siebie nawzajem, bo z chorobami zakaźnymi zamiast do izolatki trafiają do wieloosobowej sali. Miejscy urzędnicy tłumaczą, że jest to spowodowane wieloletnimi zaniedbaniami w placówkach służby zdrowia.

Przypadków odsyłania dzieci, często kończących się tragedią, nie brakuje. Przekonała się o tym Anna, mama 3-letniego Jasia Olczaka. Chłopiec nie przeżył dlatego, że wędrował od szpitala do szpitala. Sprawą zajmuje się prokuratura.

Jaś zachorował na ospę tuż przed świętami. W Wigilię podczas wizyty domowej lekarka z Centrum Medycznego Damiana stwierdziła, że ma zapalenie stawu biodrowego. Ze skierowaniem do szpitala rodzice pojechali na ul. Niekłańską, ale tam nie było wolnej izolatki, więc odesłano ich na Litewską.

Tam lekarz ocenił, że wyniki badania krwi Jasia zagrażają jego życiu, a mimo to skierował go do Szpitala Zakaźnego przy ul. Wolskiej. Stąd znowu dziecko przewieziono na Litewską, gdzie trafiło 29 grudnia o godz. 17. Zanim zostało przebadane, trzeba je było już reanimować. Chłopiec zmarł o godz. 21.

Okazało się, że Jaś był zarażony paciorkowcem. Doszło też do zakażenia całego organizmu, czyli sepsy. - Wstrząsający jest fakt, że nasz synek z sepsą leżał obok chłopca po chemioterapii, który jest bardzo podatny na zakażenia - opowiada Anna. Rodziców, których spotykają podobne sytuacje, jest więcej.

- Mój synek urodził się z zapaleniem płuc, ma osłabioną odporność i co chwilę choruje - mówi Blanka Chybowska-Rudolf, mama kilkumiesięcznego Armanda. - Kilka tygodni temu znów złapał infekcję i miał podejrzenie zapalenia płuc oraz wysoką gorączkę. Rodzice chłopca obdzwonili wszystkie szpitale, ale żaden nie chciał go przyjąć, bo nie było izolatki. Dziecko odesłano do Mińska Mazowieckiego. - Skorzystałam ze znajomości i przyjęto nas w Instytucie Matki i Dziecka - podsumowuje.

Podobną historię ma za sobą tata dwuletniej Kornelii. Andrzej Orłowski szukał miejsca w szpitalu, bo dziecko miało 40 st. gorączki. - Uratowała mnie książeczka Cepelek, przychodni, która kiedyś była wojskowa i przyjęto nas na Szaserów - wyjaśnia.

Takie sceny w stolicy nie będą niestety należały do rzadkości. W ubiegłym roku urodziło się bowiem o 1,2 tys. dzieci więcej niż w 2007. Większą liczbę urodzeń w mieście notuje się już od 1999 roku, a szpitali dziecięcych nie przybywa.
- Od pięciu lat alarmuję, kogo mogę o tym, że brakuje miejsc na pediatrii. Przynosi to marne efekty - mówi prof. Andrzej Radzikowski, konsultant wojewódzki ds. pediatrii. Szacuje, że aby sytuacja się poprawiła, należy wybudować szpital dziecięcy z prawdziwego zdarzenia. - Sto nowych łóżek to minimum, które pozwoli nam w miarę normalnie funkcjonować - twierdzi.

Wyjaśnia, że aby szpitale dziecięce mogły leczyć według obowiązujących standardów, tylko 60 proc. wszystkich miejsc powinno być zajętych, a 40 proc. powinno przechodzić dezynfekcję.

- Trudno w to uwierzyć, ale są takie dni, że w szpitalach warszawskich mamy 140 proc. obłożenia i w jednej sali leżą dzieci z zapaleniem płuc i rotawirusami - dodaje. Na domiar złego baza szpitali dziecięcych, to głównie stare budynki, które wprost powinny zostać nazwane ruderami.

- Tu chyba musi wydarzyć się katastrofa, żeby coś się zmieniło - komentuje Radzikowski. Jego zdaniem w mieście nie ma epidemii, a tylko normalny zimowy wzrost zachorowań. Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby było inaczej.

Zdaniem Andrzeja Golimonta, radnego Lewicy z komisji zdrowia, jest to efekt wielu lat zaniedbań. - Od razu nie da się wszystkiego zbudować. Oddziały pediatryczne zaczęły się modernizować dopiero za tej kadencji władz Warszawy - tłumaczy. Jak twierdzi, jest to konsekwencja ograniczania pod koniec lat 90. liczby łóżek pediatrycznych.

Zdaniem ratusza sytuacja poprawi się najwcześniej za kilka lat. - Rozbudowujemy, co się da - zapewnia Krzysztof Marcin Zakrzewski, p.o. dyrektora Biura Polityki Zdrowotnej urzędu miasta. W lutym tego roku zostanie oddany nowoczesny oddział pediatryczny w Szpitalu Bielańskim na 25 łóżek dla starszych dzieci i 8 dla noworodków.

W Szpitalu św. Rodziny przy ul. Madalińskiego ma powstać do 2010 r. Centrum Opieki nad Matką i Dzieckiem z 60 łóżkami pediatrycznymi i 20 chirurgicznymi. Z kolei do szpitala przy ul. Kopernika mają trafiać tylko dzieci wymagające jednodniowego leczenia. Rozbudowują się też trzy szpitale położnicze.

Ale zanim nastąpi poprawa, może dojść do kolejnych tragedii. Teraz mamę Jasia Olczaka czeka rozprawa z prokuraturą i sądem. - Wstępnie zakwalifikowaliśmy tę sprawę jako nieumyślne spowodowanie śmierci - mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik warszawskiej prokuratury.

- Sprawa jest skomplikowana. Mamy wstępne wyniki sekcji zwłok chłopca. Potrzebna będzie ekspertyza biegłych.Przesłuchanych ma zostać około 8 do 10 lekarzy. Nawet jeśli znajdą się winni tragedii, nic już nie przywróci życia Jasiowi.

Co robić, gdy nie chcą przyjąć?

Adam Sandauer, przewodniczący Stowarzyszenia Primum Non Nocere: Gdy szpital odsyła z powodu braku miejsc, musi wskazać inną placówkę dla naszego dziecka. Nie może zostawić nas bez pomocy. Zanim jednak wyjdziemy z izby przyjęć, warto zwrócić uwagę na to, jakie dokumenty podpisujemy.

W pliku papierów może się znaleźć zgoda na wypisanie małego pacjenta na życzenie rodziców. Jeśli ją podpiszemy, nie możemy mieć pretensji do szpitala. Nie warto wszczynać awantur, bo w 9 na 10 przypadków lekarze, odsyłając, mają rację. Statystycznie w jednym dochodzi do błędu lekarskiego. Awantura może się skończyć interwencją policji i sądem grodzkim. Warto też diagnozę potwierdzić u innego lekarza i uczulić go, by zanadto nie sugerował się pierwszą.

Jaś Olczak (3 lata) zmarł, bo nie przyjęto go w czterech warszawskich lecznicach

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
GkGUxpeP

79484 szpitale odsylaja dzieci poza warszawe id t.. Retweeted it :)

B
Bielaruska

Tak teraz, w zaawansowanej sytuacji, pacjenci niech tam se jadą. A rząd dalej niech oszczędza na naszym zdrowiu.

a
andi

a podobno państwo realizuje politykę prorodzinną. Zreszta nawet jak by było więcej łóżek to skąd wziąć lekarzy?Pediatrów jest jak na lekarstwo

Dodaj ogłoszenie