Szpital w reprezentacji na finiszu kwalifikacji? Kontuzje Milika, "Teo", Grosickiego i Rybusa

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Arkadiusz Milik (z prawej) w tym roku już nie zagra
Arkadiusz Milik (z prawej) w tym roku już nie zagra brak
Arkadiusz Milik zerwał więzadła krzyżowe i przeszedł w poniedziałek rano operację kolana. Kłopoty zdrowotne w weekend mieli też Łukasz Teodorczyk, Kamil Grosicki i Maciej Rybus. A już w przyszłym tygodniu kluczowe mecze eliminacji MŚ 2018, z Armenią i Czarnogórą.

Przyszły tydzień przyniesie nam ostateczne rozstrzygnięcia fazy grupowej eliminacji do mistrzostw świata 2018. W czwartek Polaków czeka wyjazd do Armenii, w niedzielę podejmą na PGE Narodowym Czarnogórę. Awans zagwarantują im cztery punkty. Kibice nie wyobrażają sobie innego rozwiązania. Po weekendowych meczach do Nawałki i jego sztabu dotarło jednak dużo więcej złych wieści niż dobrych.

Chodzi przede wszystkim o kontuzję Arkadiusza Milika. W końcówce meczu ze SPAL napastnik, który wszedł na boisko w 70. minucie za Piotra Zielińskiego, zwalniając po sprincie upadł na murawę. Schodził z boiska ze łzami w oczach i już na nie nie wrócił. – Nie jest tak źle. To był inny ból niż poprzednim razem. Jestem dobrej myśli – powiedział dziennikarzom po meczu. Nawiązał do kontuzji, której doznał w październiku ubiegłego roku podczas meczu reprezentacji z Danią. Zerwał wówczas więzadła krzyżowe w lewym kolanie. Na boisko wrócił w lutym, ale długo nie potrafił odnaleźć dawnej formy.

Niestety, 23-latek w pomeczowych wypowiedziach był zbyt dużym optymistą. Badania wykazały zerwanie więzadeł, tym razem w prawym kolanie Polaka. W poniedziałek przeszedł operację u profesora Piera Paolo Marianiego z kliniki Villa Stuart, gdzie miał też ubiegłoroczny zabieg. Mariani to jeden z najbardziej uznanych fachowców na świecie, jego pacjentami oprócz Milika byli m.in. Francesco Totti czy Alessandro Nesta. Operacja trwała godzinę i zakończyła się sukcesem. Oznacza jednak kolejną żmudną rehabilitację. – Interwencja była bardziej skomplikowana niż poprzednim razem. Powrót na boisko potrwa około czterech miesięcy – przyznał Mariani.

Klub z Neapolu poczynił już kroki w kierunku zastąpienia Milika. Włoskie media donoszą, że Roberto Inglese, 25-letni napastnik Chievo Verona, już w styczniu trafi do Neapolu. Latem klub spod Wezuwiusza zapłacił za niego 10 mln euro, ale pozostawił go w poprzedniej drużynie na zasadzie rocznego wypożyczenia. W umowie znalazł się jednak zapis pozwalający ściągnąć go w czasie zimowego okienka transferowego. Plotki mówiące o możliwości zatrudnienia przez Napoli bezrobotnych weteranów: Alberto Gilardino, Antonio Cassano lub Giusppe Rossiego należy raczej włożyć między bajki.

Niepokojące wieści dotarły do Polski również z klubu innego powołanego przez Nawałkę napastnika, Łukasza Teodorczyka. Z powodu problemów z mięśniem dwugłowym uda 26-latek nie znalazł się w składzie Anderlechtu na mecz z Waasland-Beveren (2:1). Uraz "Teo", który w tym sezonie zdobył dwie bramki, nie jest jednak poważny. Polak ma szansę na powrót w środowym meczu Ligi Mistrzów z Celtikiem, w niedzielę na spotkanie przeciwko Standardowi Liège powinien być w stu procentach zdrowy.

W podobnej sytuacji co Teodorczyk jest Kamil Grosicki. Skrzydłowy także nie znalazł się nawet na ławce swojej drużyny w meczu Hull z Reading (1:1). "Jestem w domu. To nic poważnego, ale nie warto było ryzykować" - uspokoił kibiców na Twitterze "Turbo Grosik".

Pod znakiem zapytania stoją też październikowe występy w kadrze Macieja Rybusa. W pucharowym meczu Lokomotiwu Moskwa z Krylią Sowietow Samara (2:3 po dogrywce) zszedł z boiska w 64. minucie z powodu kontuzji. "Rybka naderwał mięsień dwugłowy. Przerwa około dwóch tygodni" - poinformował na Twitterze menedżer zawodnika Mariusz Piekarski.

Problemy zdrowotne nie oszczędzają piłkarzy Nawałki, zwłaszcza w formacjach ofensywnych. Selekcjoner może jednak liczyć na swojego asa i kapitana, Roberta Lewandowskiego. W piątkowym meczu z Wolfsburgiem (2:2) "Lewy" strzelił kolejnego gola (drugą połowę w zespole rywali rozegrał Jakub Błaszczykowski). Przebudził się tez inny z powołanych na Armenię i Czarnogórę napastników, Kamil Wilczek. W środę w pucharowym meczu Bröndby z Ledøje-Smørum Fodbold (5:1) zdobył bramkę i zaliczył asystę. W niedzielę przeciwko Hobro (2:1) wszedł z ławki po przerwie i dał drużynie zwycięstwo w ostatniej minucie spotkania.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie