Szczyt UE: Pomoc Włochom, szansa na drugą fazę rozmów o Brexicie i cisza na temat Katalonii

Aleksandra Gersz AIP
Trwa drugi dzień szczytu Rady Europejskiej w Brukseli. Unijni liderzy dyskutowali już m.in. o możliwościach zamknięcia szlaku imigracyjnego w centralnej części Morza Śródziemnego, a także o wzajemnej współpracy, która ma koncentrować się na osiąganiu konkretnych celów. Mimo bezowocnych rozmów z Theresą May o Brexicie 27 państw członkowskich zgodziło się wewnętrzne przygotowania do drugiej fazy negocjacji, które będą poświęcone handlowi.

Przed czwartkowymi obradami, w których uczestniczyła brytyjska premier, w Brukseli spekulowano, że May przedstawi 27 liderom konkretną propozycją dotyczącą finansów. Wielka Brytania i Unia Europejska od miesięcy nie mogą bowiem dojść do porozumienia w kwestii kwoty, którą Londyn powinien wpłacić Wspólnocie po Brexicie. Jak jednak podkreśla BBC, Theresa May nie przyjechała na szczyt z żadnym gotowym planem. Szefowa brytyjskiego rządu zaapelowała za to do europejskich polityków podczas obiadu roboczego w czwartek o umowę, którą będzie mogła obronić w obliczu ewentualnej krytyki ze strony mieszkańców Wysp.

Czytaj także: Sebastian Kurz - najmłodszy przywódca na świecie. Kim jest nowy kanclerz Austrii?

Jednak mimo apelu May o przyspieszenie rozmów i „niestawianie jej pod ścianą”, 27 państw członkowskich uznało, że nie zrobiono „wystarczającego postępu” w rozmowach o prawach obywateli z krajów UE mieszkających na Wyspach czy granicy z Irlandią Północną i nie można rozpocząć jeszcze negocjacji handlowych. Jednak w piątek przed południem szef Rady Europejskiej Donald Tusk napisał na Twitterze, że liderzy państw unijnych ustalili na spotkaniu (już bez Theresy May), że dadzą zielone światło na przygotowania do drugiej fazy negocjacji w sprawie Brexitu. Na razie rozmowy te toczyły się będą wyłącznie wewnątrz 27 państw, bez udziału Wielkiej Brytanii. Jeśli dalsze negocjacje na linii Bruksela-Londyn będą owocniejsze, ta może zostać włączona już w grudniu.

Podczas obrad w Brukseli w czwartek politycy zgodzili się również na pomoc Włochom w przywróceniu kontroli w centralnej części Morza Śródziemnego. To szlak tysięcy imigrantów z Afryki Północnej, którzy decydują się na niebezpieczną podróż do Europy. - Liderzy zgodzili się na zaoferowanie premierowi Gentiloniemu [Paolo Gentiloniemu, szefowi włoskiego rządu – red.] większego wsparcia we współpracy Włoch z władzami Libii. Mamy realną szansę na zamknięcie szlaku w centralnej części Morza Śródziemnego – powiedział Tusk w oficjalnym oświadczeniu po pierwszym dniu szczytu.

Czytaj także: Hiszpania może zawiesić polityczną autonomię Katalonii

Kraje członkowskie chcą pomóc finansowo północnoafrykańskim państwom – pieniądze te mają być przeznaczone wyłącznie na rozwiązanie problemu masowych imigracji. - Już w ciągu następnych kilku tygodni powinniśmy zobaczyć konkretne rezultaty – powiedział Donald Tusk. Spotkało się to z aprobatą m.in. premier Beaty Szydło. - Dzisiaj zgodziliśmy się, że ten wymiar zewnętrzny polityki migracyjnej zmniejszył presję migracyjną, ale jednocześnie wymaga cały czas dalszych naszych działań i prac. W związku z tym będziemy aktywni, jeżeli chodzi o wzmocnienie przede wszystkim finansowo tych działań, które już zostały rozpoczęte - powiedziała szefowa polskiego rządu dziennikarzom.

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk przedstawił również 27 unijnym politykm tzw. Program Przywódców, czyli plany Unii Europejskiej na najbliższy okres. - Celem tego planu jest pójście naprzód w takich kluczowych dla Europy kwestiach, jak bezpieczeństwo i imigracja, ale przy jednoczesnym zachowaniu naszej jedności – powiedział Tusk w świadczeniu. - Tak długo, jak tutaj będę, będę stał na straży europejskiej jedności – dodał szef Rady Europejskiej. Przedstawiony przez Tuska Program Przywódców zakłada skupienie się na osiąganiu konkretnych celów i unikaniu zbędnych oraz niepotrzebnych podziałów. W razie potrzeby możliwe będą dyskusje w gronie liderów zainteresowanych państw i ich ściślejsza współpraca. - Mam nadzieję, że [Program Przywódców] sprawi, że Europa dynamicznie pójdzie w kierunku suwerenności, jedności oraz demokracji – skomentował propozycję Donalda Tuska prezydent Francji Emmanuel Macron.

Czytaj także: Theresa May do obywateli UE: Będziecie mogli zostać na Wyspach. Ludzie są najważniejsi

Na posiedzeniu Unii Europejskiej nie poruszono jednak na razie sytuacji w Katalonii. W sobotę hiszpański rząd chce uruchomić 155 artykuł konstytucji, który pozwoli na odebranie regionowi niektórych uprawnień, jakie posiada w ramach autonomii. Mówi się o rozwiązaniu katalońskiego parlamentu i wcześniejszych wyborach. W odpowiedzi Barcelona grozi ogłoszeniem niepodległości. Donald Tusk powiedział jednak w czwartek dziennikarzom, że mimo że sytuacja w Katalonii jest „niepokojąca”, nie przewiduje na ten temat rozmów w Brukseli. - Ta kwestia nie jest w naszych planach. Wszyscy mamy na ten temat różne opinie. Lecz z formalnego punktu widzenia nie ma tu miejsca na interwencję Unii Europejskiej – powiedział Tusk, podkreślając, że sytuacja w Katalonii jest wewnętrznym problemem Hiszpanii. Solidarność z Madrytem wyrazili już jednak niektórzy liderzy UE, w tym kanclerz Niemiec Angela Merkel i Emmanuel Macron.

TVN24/x-news

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

wszystko, nie było maślanych ani jajecznych afer, nie było niewidzialnej ręki rynku bo jej nigdy nie było, nie ma i nie będzie. krajowe rządy, unijne to pozoranctwo prężące muskuły by ludzie nie wpadli w panikę, jeśli tak bezmózgie społeczeństwa jeszcze to potrafią bo na razie jak lemingi naćpane leczniczą marychą idą na swoją rzeź z pieśnią na ustach, gdyby odkryli że to wszysko pic, realne pieniądze mają tylko bandyci i to oni wszystkim rządzą. demokratycznie. kiedyś, jak jakiś kraj miał swoje towary do zaproponowania innym to potrzebujący, kupowali i już. dziś kilka milionów stron umów między gangami by wydusić ostatni grosz. wielcy angole wychodzą z unii i teraz kilkuletni cyrk gangi prawnicze zacierają łapki bo interes, wszyscy zacierają łapki kasa poleci. a zaplacą durne lemingi. o czym tu dyskutować ? nie są w unii i tyle. tak by było w normalnych czasach gdzie państwo było państwem a nie namazanym na mapie obszarem którego władza zbiera haracz od ludzi a nawet nie zapewnia pracy wszystkim jeśli praca jest podstawą istnienia, nie zapewnia leczenia, niczego oprócz interesu dla bandziorów.

Dodaj ogłoszenie