Szczepionka: Narodowe szczepienie na koronawirusa dopiero w 2021 r. Ile dawek szczepionki potrzebuje Polska? Czy jesteśmy przygotowani?

Tomasz Dereszyński
Tomasz Dereszyński
Szczepionka: Narodowe szczepienie na koronawirusa dopiero w 2021 r. Ile dawek szczepionki potrzebuje Polska? Czy jesteśmy przygotowani?
Szczepionka: Narodowe szczepienie na koronawirusa dopiero w 2021 r. Ile dawek szczepionki potrzebuje Polska? Czy jesteśmy przygotowani? Guerin Charles/ABACA/Abaca/East News
Przed nami “narodowe szczepienie” przeciw koronawirusowi. Kiedy ta bezprecedensowa w najnowszych dziejach Polski operacja się odbędzie, jakie wyzwania staną przed naszymi służbami, jak przekonać Polaków do szczepień? Poniżej przedstawiamy stan gry na listopad 2020 r.

Przed nami “narodowe szczepienie” przeciw koronawirusowi. Kiedy ta bezprecedensowa w najnowszych dziejach Polski operacja się odbędzie, jakie wyzwania staną przed naszymi służbami, jak przekonać Polaków do szczepień? Poniżej przedstawiamy stan gry na listopad 2020 r.

Doradca premiera Mateusza Morawieckiego ds. pandemii prof. Andrzej Horban, który nie owija w bawełnę, stwierdził niedawno, że nie liczyłby tak bardzo na szczepionkę jako metodę uzyskania zbiorowej odporności. Jego zdaniem wynika to z tego, że skala szczepień w pierwszych miesiącach będzie ograniczona wielkością dostaw. Masowe szczepienia będą możliwe najwcześniej w marcu 2021 r. Przy utrzymaniu obecnej skali zakażeń (listopad 2020 r.) COVID-19 może przejść nawet kilkanaście milionów Polaków.

Premier Mateusz Morawiecki spotkał się 13 listopada 2020 r. z prezes firmy Pfizer Polska dr Dorotą Hryniewiecką-Firlej. To efekt informacji podanej przez konsorcjum amerykańsko-niemieckiego Pfizer/BioNTech, że dysponuje szczepionką o 90-procentowej skuteczności. Przy okazji spotkania zapowiedziano powstanie zespołu roboczego, który przygotuje akcję dystrybucji ich szczepionki w naszym kraju.

Premier zapowiedział przygotowanie model dystrybucji opierającego się o skrupulatne wyliczenia. I tu, wydaje się, jest sedno całej sprawy i zarazem wiele zagrożeń z tym praktycznym rozwiązeniem problemu.

To nie było jedyne spotkanie w palącej dla nas sprawie. Szef rządu w formie wideokonferencji rozmawiał w piątek z przedstawicielami firmy AstraZeneca, m.in. z prezesem Leifem Johanssonem, która także bierze udział w globalnym wyścigu szczepionkowym. AstraZeneca poinformowała, że “omówiona została współpraca na płaszczyźnie walki z pandemią COVID-19 w Polsce, w tym wspólne działania na rzecz zapewnienia dostępu do szczepionki przeciw COVID-19”.

Jeszcze przed spotkaniem premiera z prezes Pfizer Polska i przedstawicielami firmy AstraZeneca poinformowano, że w Ministerstwie Zdrowia powstaje plan w jaki sposób logistycznie przeprowadzić szczepienia przeciwko koronawirusowi. To będzie wielka akcja pod hasłem narodowe szczepienia. - Mamy ponad 500 punktów pobrań, tzw. drive thru, na bazie tych punktów możemy zbudować sieć miejsc, gdzie Polacy mogą być zaszczepieni - podał kilka dni temu Waldemar Kraska, wiceszef resortu zdrowia. Zakłada się też, że w proces masowego szczepienia mogą zostać włączeni lekarze rodzinni i farmaceuci oraz być może jakaś część służb mundurowych.

Do zaszczepienia w Polsce będzie wiele milionów osób. Warto zauważyć, że np. Polacy dość sceptycznie podchodzą do zaszczepienia się przeciw COVID-19. Z sondażu firmy Kantar z października 2020 r. wynika, że aż 52 proc. Polaków nie planuje zaszczepić się przeciwko koronawirusowi. Jeśli masowe szczepienie ma być dobrowolne, bo tak zapewnia premier, trudno będzie przekonać tę część narodu do zmiany stanowiska.

Jest też problem zdeklarowanych antyszczepionkowców. Przekonanie ich do zmiany zdania będzie dość trudne, być może wręcz niemożliwe. Jeszcze całkiem niedawno maszerowali w kilku miastach w Polsce i manifestowali swoje wątpliwości. Ten obraz poszedł w świat i u części Polaków zasiał poważne wątpliwości. W przekonaniu o kapitalnej konieczności takiego szczepienia nie pomaga też wiele fake newsów rozpowszechnianych również przez celebrytów.

By przekonać nas do zaszczepienia się przeciw koronawirusowi potrzebna będzie masowa akcja informacyjno-uświadamiająca. To wielkie wyzwanie dla rządu ale też dla mediów. Oczywiście jest wiele wątpliwości wokół nowej szczepionki, ale tylko rzetelna informacja podawana przez władze, na które spada taki obowiązek, może przekonać opornych do zmiany zdania.

Już wcześniej ludzkość musiała zmagać się po raz pierwszy z chorobami globalnymi i dała sobie radę. Tym razem też tak musi być, co zaakcentowała prezes Pfizer Polska po spotkaniu z premierem Morawieckim.

Na ważną rzecz zwraca uwagę dr Małgorzata Maurer-Oxley, dyrektor ds. międzynarodowej współpracy instytucjonalnej Grupy Polpharma. - Należy przyjąć, że proces szczepienia będzie dwuetapowy. Dotyczy to m.in. szczepionki Pfizer/BioNTech. Po podaniu pierwszej dawki, potrzebna będzie druga dawka podana po trzech tygodniach od wykonania pierwszej - wyjaśnia.

- Po 28 dniach od otrzymania drugiej dawki pacjent nabierze odporność całkowitą. Pytanie na jak długo nam ta odporność wystarczy? Na dziś nie mamy żadnej pewności, czy szczepionka będzie skuteczna na całe życie, czy będzie trzeba ją powtórzyć za jakiś czas - uważa dr Małgorzata Maurer-Oxley.

Zdaniem lekarki, istotne zatem będzie monitorowanie u pacjentów procesu tworzenia się przeciwciał. Ale to osobne zagadnienie z którym będziemy musieli się zmierzyć po udanej akcji szczepienia narodowego w 2021 r.

Przy założeniu, że szczepienie będzie dwuetapowe, potrzebna będzie większa liczba dawek. Musimy jeszcze pamiętać o tym, że część dawek ulegnie w trakcie dystrybucji zniszczeniu bądź utraci swoją wartość leczniczą.

- Logistyka i dystrybucja są w tym przypadku kluczowe i nie do przecenienia. Premier podał, że temperatura przechowywania szczepionki Pfizera wynosi aż minus 80 st. Celsjusza. To duże wyzwanie logistyczne dla Polski. Zamrożenie szczepionki jest bardzo istotne, bo wpływa na przedłużenie jej ważności czyli skuteczności. Niezachowanie odpowiednich warunków może skutkować utratą walorów szczepionki, i to niezależnie od firmy, od której ją kupimy.

Ekspertka dodaje, że opracowywana przez firmę Johnsons&Johnsons szczepionka, będzie podawana w jednej dawce. To wyjątek wśród opracowywanych na świecie szczepionek.

W każdej sytuacji dystrybucja szczepionki należy do tzw. ultra zimnego łańcucha dostaw. Do tego rodzaju dystrybucji potrzebujemy odpowiedniej infrastruktury, hal, magazynów, urządzeń, przeszkolonego personelu, itp.

Oczywiście przed podaniem szczepionka musi uzyskać płynność czyli znaleźć się w temperaturze lodówkowej (+4 st. C.).

Czym jest szczepionka firmy Pfizer? - Ciekawa jest technologia powstawania tego leku, innowacyjny. Mówiąc obrazowo to taki bezpieczny wirus - dodaje dr Maurer-Oxley.

Premier Morawiecki wyliczał niedawno, że Polska kupi ok. dwadzieścia kilka milionów dawek, co by dało 11 milionów kuracji przy założeniu, że sto procent dawek uda się dostarczyć do pacjentów. Jest to raczej niemożliwe, bo zawsze dochodzi w takich sytuacjach do "strat". Istotna kwestia to procent strat, oby był on jak najmniejszy.

Tymczasem minister zdrowia Adam Niedzielski w wywiadzie dla Polsat News podał, że planuje się zaszczepienie 31 milionów dorosłych Polaków. To by znaczyło, że zakłada się zaszczepienie obywateli niezależnie od tego, czy chcą, czy nie za bardzo. Wicepremier Jarosław Gowin w rozmowie z RMF FM powiedział, że nie będzie oponował, jeśli pomysł obowiązkowego szczepienia zostanie zaprezentowany przez rząd.

Jest jeszcze jeden mały, ale istotny, problem. Otóż szczepionka czy szczepionki dla Polski oraz innych krajów Unii Europejskiej musi zostać zatwierdzona przez Europejską Agencją Leków.

Portal Polityka-Insight w swoim “Stanie epidemii” podsumował stan prac nad szczepionkami na świecie. Po doniesieniach koncernu Pfizer także inni uczestnicy wyścigu ujawnili efekty swojej pracy. Amerykańska firma Moderna podała, że dane z badań klinicznych przeprowadzonych na 30 tys. osób są oceniane przez niezależnych ekspertów, a wstępnych wyników należy spodziewać się wkrótce. Ich szczepionka opiera się na tej samej eksperymentalnej technologii mRNA (informacyjny, matrycowy kwas rybonukleinowy - przyp. red.), co szczepionka Pfizera i także wymaga przechowywania w niskich temperaturach (-20 st. C Moderna, -70 st. C Pfizer).

Rosyjski Fundusz Inwestycji Bezpośrednich poinformował, że szczepionka Sputnik V wykazuje 92 proc. skuteczności. Częściowe dane rosyjskie pochodzą z badania 40 tys. osób, wśród których u 20 wykryto koronawirusa (w badaniach Pfizera obejmujących 43,5 tys. dotychczas zachorowały 94 osoby). Rosyjską szczepionkę przyjęło też 10 tys. pracowników personelu medycznego i innych grup ryzyka.

Komisja Europejska, która w imieniu krajów Unii Europejskiej prowadzi negocjacje z producentami szczepionek, podpisała dotychczas cztery umowy na dostawy. To Pfizer/BioNTech, Johnson&Johnson, Sanofi/GSK i AstraZeneca. Zakończyła też rozmowy z firmami Moderna i CureVac - podaje Polityka Insight.

Serwis Polityka Insight podkreśla, że AstraZeneca, zgodnie z planami, w 2021 r. ma produkować globalnie średnio ponad 150 mln dawek miesięcznie. Z kolei Johnson&Johnson potwierdził, że w 2021 r. planuje wyprodukować miliard dawek.

Premier Morawiecki przypomniał w piątek, 13 listopada 2020 r., że na pierwszy ogień do szczepień zostaną zakwalifikowani pracownicy służby zdrowia, służb mundurowych oraz osoby podwyższonego ryzyka, czyli seniorzy. Potem narodowym szczepieniem zostaną objęci pozostali obywatele. Nie ma na razie informacji, ile taka akcja może potrwać. Wiele zależy od przygotowań do niej a także, co najistotniejsze, od możliwości produkcyjnych firm farmaceutycznych.

Zapowiada się zatem niespotykana w najnowszych czasach wielka operacja nazywana przez niektórych “narodowym szczepieniem”. Pani prezes Pfizer Polska dr Dorota Hryniewiecka-Firlej wyraziła nadzieję, że tę walkę wygramy.

Premier Mateusz Morawiecki, bardzo słusznie zauważył, że mimo optymistycznych informacji dotyczących szczepionki na COVID-19, “musimy nadal w sposób zdyscyplinowany podchodzić do życia codziennego i zawodowego”, czyli stosować dezynfekcję, dystans i maseczki. - Musimy tylko ograniczyć jak najszybciej problemy straty dla gospodarki w poszczególnych branżach, a do tego będzie służył również cały proces szczepień - podsumował szef rządu.

Wyjazd na ferie jednak możliwy?

Wideo

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

"Dr Jaśkowski o szczepionkach, zdrowym odżywianiu i „bałamuceniu” ludzi w mediach"

https://www.youtube.com/watch?v=ZaL6s4QJfas

G
Gość
16 listopada, 18:35, Gość:

Nawet jakby mi doplacali to nie chce tego gdy o w n a

G o w n a *

G
Gość

Nawet jakby mi doplacali to nie chce tego gdy o w n a

G
Gość
13 listopada, 20:02, Cefarm z PRL:

Do wszelakich przygłupów (mniejszych i większych): Nigdy nie było , nie ma i nie będzie skutecznej szczepionki przeciw infekcji wirusowej. Kto twierdzi inaczej jest albo hochsztaplerem albo wyrachowanym kłamcą albo przynajmniej pożytecznym idiotą!

"Użytecznym idiotą" jak mawia dr Jaśkowski.

Warto posłuchać wykładów emerytowanego już doktora żeby zrozumieć jak działa system opieki medycznej w Polsce.

G
Gość
16 listopada, 13:05, Gość:

"Czy jestem „antyszczepionkowcem”? Nie. Czy wierzę w teorię płaskiej Ziemi? Nie. Czy jestem sceptykiem i w związku z tym podchodzę sceptycznie również do tematu bezpieczeństwa i skuteczności szczepień? Tak. Czy uważam, że polski i światowy system kwalifikacji do szczepień jest bardziej dziurawy niż szwajcarski ser? Owszem. Czy uważam, że szczepionki NIE SĄ w 100% bezpieczne, pomimo zapewnień niektórych „specjalistów” i miłośników szczepień? Jak najbardziej. Jeśli natomiast ktoś uważa, że szczepionki są w 100% bezpieczne, to wytłumaczcie mi, dlaczego producenci szczepionek na ulotkach do nich załączonych wymieniają cały szereg możliwych powikłań, w tym ciężkie i nieodwracalne choroby neurologiczne oraz śmierć? Czy możliwość poniesienia śmierci w wyniku przyjęcia preparatu może być równoznaczna ze 100% bezpieczeństwem? Wiem, że ciężkich powikłań można też dostać po ibupromie. Nie przypominam sobie jednak, żeby ktoś mnie albo moich rodziców zmuszał, pod groźbą grzywny, do brania ibupromu lub jakiegokolwiek innego preparatu niosącego ze sobą ryzyko powikłań.

Zastanówmy się zatem, dlaczego aż tylu rodziców w Polsce i na świecie nie chce szczepić swoich dzieci. Chcą, żeby umarły na „niezwykle groźne choroby” zakaźne? Bawią się w doktora Dundersztyca i marzą o wybuchu epidemii i śmierci milionów ludzi? Wątpię. A może mają inny powód? Nie zamierzam dyskutować na temat słuszności przymuszania kogokolwiek do poddawania siebie albo swojego dziecka ryzykownym zabiegom medycznym „dla dobra ogółu”, bo zdania na ten temat są i pewnie zawsze będą podzielone.

Mam za to pytanie do tych z Was, którzy szczepią siebie lub swoje dzieci. Ile razy przeczytaliście ulotkę załączoną do szczepionki, przed wyrażeniem zgody na szczepienie? Ile razy lekarz powiadomił Was o możliwych powikłaniach i o właściwym sposobie postępowania w przypadku ich wystąpienia? Ile razy zrobiliście sobie lub dziecku badania wykluczające alergie na składniki szczepionki, lub na obecność chorób, które stanowią kategoryczne przeciwwskazanie do szczepienia? Czy rodzic, który szuka pomocy, ponieważ nie został przez lekarza poinformowany o możliwych skutkach ubocznych i którego dziecko po szczepieniu doznało ciężkiego i nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu jest „antyszczepionkowcem”? „Płaskoziemcem? A może po prostu jest osobą, która została poszkodowana przez wadliwy system kwalifikacji do szczepień, według którego lekarze zezwalają na szczepienia bez przestrzegania jakichkolwiek procedur.

W Polsce nie ma systemu odszkodowań, dla osób, które doznały uszczerbku na zdrowiu wskutek podania leku lub szczepionki. Rodzice przymuszani pod groźbą grzywny (zresztą, niezgodnie z prawem) do zaszczepienia swojego dziecka, zostają w przypadku wystąpienia NOP-u zupełnie sami z chorym dzieckiem, które niekiedy wymaga specjalnej opieki i niezwykle kosztownego leczenia. Gdzie wtedy jesteście, drodzy miłośnicy szczepień? Pomagacie takim rodzinom? Czy jedyne co Was interesuje to lajkowanie głupich memów w internecie, które bezrefleksyjnie wyśmiewają „antyszczepionkowców”?

Czy ktokolwiek z Was w ogóle wie, czym różni się obecny kalendarz szczepień do kalendarzy sprzed, dajmy na to, 10 lat? Interesuje Was rosnący problem występowania ciężkich NOP-ów w Polsce i na świecie? Nie? W takim razie polecam niektórym osobom, aby czasami zrobiły mały research i zastanowiły się, dlaczego ktoś ma na dany temat inne zdanie od nich. Bycie ignorantem musi być bardzo wygodne. Obyście tylko nie musieli kiedyś przez własne doświadczenia zmieniać diametralnie swoich poglądów."

16 listopada, 17:03, gość:

To niezgodne z obowiązującym w Polsce nurtem religijnym. Wobec tego to co piszesz nie może być prawdą. Pamiętaj, Słowacki wielkim poetą był! Dlaczego?!...... Bo wielkim poetą był!

Jak interpretować jego słowa

"Polsko twa zguba w Rzymie"???

g
gość
16 listopada, 13:05, Gość:

"Czy jestem „antyszczepionkowcem”? Nie. Czy wierzę w teorię płaskiej Ziemi? Nie. Czy jestem sceptykiem i w związku z tym podchodzę sceptycznie również do tematu bezpieczeństwa i skuteczności szczepień? Tak. Czy uważam, że polski i światowy system kwalifikacji do szczepień jest bardziej dziurawy niż szwajcarski ser? Owszem. Czy uważam, że szczepionki NIE SĄ w 100% bezpieczne, pomimo zapewnień niektórych „specjalistów” i miłośników szczepień? Jak najbardziej. Jeśli natomiast ktoś uważa, że szczepionki są w 100% bezpieczne, to wytłumaczcie mi, dlaczego producenci szczepionek na ulotkach do nich załączonych wymieniają cały szereg możliwych powikłań, w tym ciężkie i nieodwracalne choroby neurologiczne oraz śmierć? Czy możliwość poniesienia śmierci w wyniku przyjęcia preparatu może być równoznaczna ze 100% bezpieczeństwem? Wiem, że ciężkich powikłań można też dostać po ibupromie. Nie przypominam sobie jednak, żeby ktoś mnie albo moich rodziców zmuszał, pod groźbą grzywny, do brania ibupromu lub jakiegokolwiek innego preparatu niosącego ze sobą ryzyko powikłań.

Zastanówmy się zatem, dlaczego aż tylu rodziców w Polsce i na świecie nie chce szczepić swoich dzieci. Chcą, żeby umarły na „niezwykle groźne choroby” zakaźne? Bawią się w doktora Dundersztyca i marzą o wybuchu epidemii i śmierci milionów ludzi? Wątpię. A może mają inny powód? Nie zamierzam dyskutować na temat słuszności przymuszania kogokolwiek do poddawania siebie albo swojego dziecka ryzykownym zabiegom medycznym „dla dobra ogółu”, bo zdania na ten temat są i pewnie zawsze będą podzielone.

Mam za to pytanie do tych z Was, którzy szczepią siebie lub swoje dzieci. Ile razy przeczytaliście ulotkę załączoną do szczepionki, przed wyrażeniem zgody na szczepienie? Ile razy lekarz powiadomił Was o możliwych powikłaniach i o właściwym sposobie postępowania w przypadku ich wystąpienia? Ile razy zrobiliście sobie lub dziecku badania wykluczające alergie na składniki szczepionki, lub na obecność chorób, które stanowią kategoryczne przeciwwskazanie do szczepienia? Czy rodzic, który szuka pomocy, ponieważ nie został przez lekarza poinformowany o możliwych skutkach ubocznych i którego dziecko po szczepieniu doznało ciężkiego i nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu jest „antyszczepionkowcem”? „Płaskoziemcem? A może po prostu jest osobą, która została poszkodowana przez wadliwy system kwalifikacji do szczepień, według którego lekarze zezwalają na szczepienia bez przestrzegania jakichkolwiek procedur.

W Polsce nie ma systemu odszkodowań, dla osób, które doznały uszczerbku na zdrowiu wskutek podania leku lub szczepionki. Rodzice przymuszani pod groźbą grzywny (zresztą, niezgodnie z prawem) do zaszczepienia swojego dziecka, zostają w przypadku wystąpienia NOP-u zupełnie sami z chorym dzieckiem, które niekiedy wymaga specjalnej opieki i niezwykle kosztownego leczenia. Gdzie wtedy jesteście, drodzy miłośnicy szczepień? Pomagacie takim rodzinom? Czy jedyne co Was interesuje to lajkowanie głupich memów w internecie, które bezrefleksyjnie wyśmiewają „antyszczepionkowców”?

Czy ktokolwiek z Was w ogóle wie, czym różni się obecny kalendarz szczepień do kalendarzy sprzed, dajmy na to, 10 lat? Interesuje Was rosnący problem występowania ciężkich NOP-ów w Polsce i na świecie? Nie? W takim razie polecam niektórym osobom, aby czasami zrobiły mały research i zastanowiły się, dlaczego ktoś ma na dany temat inne zdanie od nich. Bycie ignorantem musi być bardzo wygodne. Obyście tylko nie musieli kiedyś przez własne doświadczenia zmieniać diametralnie swoich poglądów."

To niezgodne z obowiązującym w Polsce nurtem religijnym. Wobec tego to co piszesz nie może być prawdą. Pamiętaj, Słowacki wielkim poetą był! Dlaczego?!...... Bo wielkim poetą był!

g
gość

Panie Tomaszu, odpowiadam na pytanie z tytułu. 0 słownie ZERO dawek. Chyba, że byłyby takie na rozsądek, wtedy ja sam biorę z 20 mln.

G
Gość

"Czy jestem „antyszczepionkowcem”? Nie. Czy wierzę w teorię płaskiej Ziemi? Nie. Czy jestem sceptykiem i w związku z tym podchodzę sceptycznie również do tematu bezpieczeństwa i skuteczności szczepień? Tak. Czy uważam, że polski i światowy system kwalifikacji do szczepień jest bardziej dziurawy niż szwajcarski ser? Owszem. Czy uważam, że szczepionki NIE SĄ w 100% bezpieczne, pomimo zapewnień niektórych „specjalistów” i miłośników szczepień? Jak najbardziej. Jeśli natomiast ktoś uważa, że szczepionki są w 100% bezpieczne, to wytłumaczcie mi, dlaczego producenci szczepionek na ulotkach do nich załączonych wymieniają cały szereg możliwych powikłań, w tym ciężkie i nieodwracalne choroby neurologiczne oraz śmierć? Czy możliwość poniesienia śmierci w wyniku przyjęcia preparatu może być równoznaczna ze 100% bezpieczeństwem? Wiem, że ciężkich powikłań można też dostać po ibupromie. Nie przypominam sobie jednak, żeby ktoś mnie albo moich rodziców zmuszał, pod groźbą grzywny, do brania ibupromu lub jakiegokolwiek innego preparatu niosącego ze sobą ryzyko powikłań.

Zastanówmy się zatem, dlaczego aż tylu rodziców w Polsce i na świecie nie chce szczepić swoich dzieci. Chcą, żeby umarły na „niezwykle groźne choroby” zakaźne? Bawią się w doktora Dundersztyca i marzą o wybuchu epidemii i śmierci milionów ludzi? Wątpię. A może mają inny powód? Nie zamierzam dyskutować na temat słuszności przymuszania kogokolwiek do poddawania siebie albo swojego dziecka ryzykownym zabiegom medycznym „dla dobra ogółu”, bo zdania na ten temat są i pewnie zawsze będą podzielone.

Mam za to pytanie do tych z Was, którzy szczepią siebie lub swoje dzieci. Ile razy przeczytaliście ulotkę załączoną do szczepionki, przed wyrażeniem zgody na szczepienie? Ile razy lekarz powiadomił Was o możliwych powikłaniach i o właściwym sposobie postępowania w przypadku ich wystąpienia? Ile razy zrobiliście sobie lub dziecku badania wykluczające alergie na składniki szczepionki, lub na obecność chorób, które stanowią kategoryczne przeciwwskazanie do szczepienia? Czy rodzic, który szuka pomocy, ponieważ nie został przez lekarza poinformowany o możliwych skutkach ubocznych i którego dziecko po szczepieniu doznało ciężkiego i nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu jest „antyszczepionkowcem”? „Płaskoziemcem? A może po prostu jest osobą, która została poszkodowana przez wadliwy system kwalifikacji do szczepień, według którego lekarze zezwalają na szczepienia bez przestrzegania jakichkolwiek procedur.

W Polsce nie ma systemu odszkodowań, dla osób, które doznały uszczerbku na zdrowiu wskutek podania leku lub szczepionki. Rodzice przymuszani pod groźbą grzywny (zresztą, niezgodnie z prawem) do zaszczepienia swojego dziecka, zostają w przypadku wystąpienia NOP-u zupełnie sami z chorym dzieckiem, które niekiedy wymaga specjalnej opieki i niezwykle kosztownego leczenia. Gdzie wtedy jesteście, drodzy miłośnicy szczepień? Pomagacie takim rodzinom? Czy jedyne co Was interesuje to lajkowanie głupich memów w internecie, które bezrefleksyjnie wyśmiewają „antyszczepionkowców”?

Czy ktokolwiek z Was w ogóle wie, czym różni się obecny kalendarz szczepień do kalendarzy sprzed, dajmy na to, 10 lat? Interesuje Was rosnący problem występowania ciężkich NOP-ów w Polsce i na świecie? Nie? W takim razie polecam niektórym osobom, aby czasami zrobiły mały research i zastanowiły się, dlaczego ktoś ma na dany temat inne zdanie od nich. Bycie ignorantem musi być bardzo wygodne. Obyście tylko nie musieli kiedyś przez własne doświadczenia zmieniać diametralnie swoich poglądów."

G
Gość
"Jak działają i czym grożą szczepionki genetyczne?

Polski lekarz pracujący w Niemczech Piotr Rubas omawia artykuł niemieckiego lekarza i polityka Wolfganga Wodarga poruszający problem szczepionek genetycznych na wirusa Sars-Cov-2."

https://stowarzyszenierkw.org/spoleczenstwo/zdrowie/jak-dzialaja-i-czym-groza-szczepionki-genetyczne/?fbclid=IwAR0bSmZyvZJjIPj61QG8S2T9orNHWKFRoQPAkBY6rv0R2L50PyhSzHWSx_A
G
Gość
13 listopada, 19:30, 123:

kiedyś zapytałam pediatrę o szczepienie córki na ospę czy warto szczepić. Pani doktor powiedziała ze ona swojego dziecka nie szczepiła, nie widziała potrzeby.Ja nie chce się szczepić, powikłanie poszczepienne występują po szczepionka które są od bardzo dawna , a w tej ekspresowej to myślę ze napiszą o nich za 10 lat

14 listopada, 7:41, Gość:

Poproś swojego pediatrę o eutanazję , być może jest zwolennikiem tej metody .

Potwierdzają to statystyki, w Polsce szczepi się niewielki procent medyków, czy oni nie wiedzą co robią?

Czy może masz bogatsze doświadczenie medyczne?

G
Gość
16 listopada, 8:21, Anna:

O czym oni piszą. Szczepionka na covid, mam receptę na szczepionkę przeciw zwykłej grypie i jest ona w aptece nieosiągalna

16 listopada, 11:21, Gość:

Bo tak rządzą durne pisiory ale w przychodniach po cichu się szczepia całe rodziny pracowników a dla siebie mają szczepionki

Mylisz się, w Polsce szczepi się niewielki procent medyków.

G
Gość

Polska potrzebuje dokładnie 460 dawek "szczepionki"...

G
Gość
16 listopada, 8:21, Anna:

O czym oni piszą. Szczepionka na covid, mam receptę na szczepionkę przeciw zwykłej grypie i jest ona w aptece nieosiągalna

Bo tak rządzą durne pisiory ale w przychodniach po cichu się szczepia całe rodziny pracowników a dla siebie mają szczepionki

A
Anna

O czym oni piszą. Szczepionka na covid, mam receptę na szczepionkę przeciw zwykłej grypie i jest ona w aptece nieosiągalna

123

kiedyś zapytałam pediatrę o szczepienie córki na ospę czy warto szczepić. Pani doktor powiedziała ze ona swojego dziecka nie szczepiła, nie widziała potrzeby.Ja nie chce się szczepić, powikłanie poszczepienne występują po szczepionka które są od bardzo dawna , a w tej ekspresowej to myślę ze napiszą o nich za 10 lat