Szarapowa? Wygrałam z nią tak dawno, że to już nieprawda

Hubert Zdankiewicz, Paryż
Udostępnij:
Z Agnieszką Radwańską, uczestniczką Roland Garros, po wygranym spotkaniu w trzeciej rundzie turnieju z Yanniną Wickmayer, rozmawiał w Paryżu Hubert Zdankiewicz, dziennikarz "Polski The Times".

Kolejna wygrana, znów bez straty seta. Biorąc pod uwagę Pani problemy z kręgosłupem chyba nie mogło być lepiej?

O meczu zaraz powiem, ale najpierw Wy mi powiedzcie co z Kubotem? [rozmawialiśmy w trakcie jego meczu z Alejandro Fallą - red,].

Wciąż walczy w czwartym secie. Było 2:5, ale jest już tylko 4:5 i serwuje Kubot.
Oglądałam go przed meczem. Całego pierwszego seta. Potem sama musiałam jednak wyjść na kort i byłam przekonana, że już skończył. Dobrze, że Łukasz walczy. Mam nadzieję, że wygra
[ostatecznie przegrał w czterech setach - red].

Roland Garros - Radwańska awansowała do 1/8 finału

A wracając do Pani meczu...

Tak, jestem zadowolona. Zagrałam dobrze od początku do końca. Wiadomo, że z taką zawodniczką, jak Wickmayer nie można sobie pozwolić nawet na chwilę słabości.

Pięć asów, w tym dwa na koniec pierwszego seta. Wygrywający serwis przy piłce meczowej - robi wrażenie.

Faktycznie - wszystko dziś wyglądało tak jak powinno. Oby tak dalej.

Z kręgosłupem również wszystko w porządku?

Raz jest lepiej, raz gorzej. W sumie dobrze się stało, że odpadłam w deblu już w pierwszej rundzie, bo dzięki temu nie muszę grać codziennie. Danieli [Hantuchovej - red.] chyba również wychodzi to na dobre [Słowaczka pokonała w III rundzie liderkę rankingu WTA Caroline Wozniacki - red.].

Czy zwycięstwo nad Wickmayer można nazwać rodzinną zemstą? Wspólnie z siostrą przegrywałyście z Belgijką cztery razy.

Radwański: Na razie na drodze Agnieszki do 1/8 finału stoi Wickmayer. A to jednak klasa

Ale ja tylko raz, w ubiegłym roku w meczu FedCup, więc mój bilans nie jest taki zły. Niemniej faktycznie jakiś rewanż to jest, bo nie wspominam dobrze tamtego meczu. Plus po mojej stronie, bo wygrana na Wielkim Szlemie liczy się bardziej.

Czas na Laleczkę Chucky.

Na kogo?

Pani ojciec nazwał tak Marię Szarapową [chodzi o tytuł słynnego horroru o duszy seryjnego mordercy uwięzionej w lalce - red.].

Aha, rozumiem [dowcip taty, jakoś nie przypadł naszej tenisistce do gustu - red.]. Chyba jest w formie, bo na razie gra w Paryżu bardzo dobrze. Wcześniej zresztą też, bo przecież wygrała turniej w Rzymie. Widać, że lepiej się czuje na kortach ziemnych, niż kiedyś. W ogóle lepiej kontroluje swoją grę. Kiedyś jak miała zły dzień to tak strzelała po plandekach, że trzeba było się uchylać, żeby nie oberwać piłką.
Widziała Pani jej mecz z Caroline Garcią? O mało go nie przegrała.

Urywkami. Ale ani przez chwilę nie zwątpiłam w to, że wygra. Nawet gdy przegrywała w drugim secie 1:4.

Pamięta Pani jeszcze swoje zwycięstwo nad Szarapową podczas US Open?
To było tak dawno [w 2007 roku - red], że praktycznie już nieprawda. Ona tyle razy ze mną potem wygrywała
[bilans ich meczów to 6:1 dla Rosjanki - red.].

Niemniej to bardzo miłe wspomnienie.

To na pewno, aczkolwiek teraz to zupełnie inny turniej, inna nawierzchnia i piłki. To będzie zupełnie inny mecz.

Roland Garros: Polski dzień w Paryżu

Czy wolała by Pani zagrać na Korcie Centralnym, czy na Suzanne Lenglen, jak z Wickmayer?

Jeśli chodzi o nawierzchnie to są to bardzo podobne korty. "Jedynka" i "trójka" trochę różnią się od innych, bo są o wiele szybsze. Chodzą słuchy, że "Chatrier" jest trochę szybszy, ale w sumie zdania są w tej sprawie podzielone. Jedne dziewczyny mówią, że szybszy jest "Chatrier", inne, że "Lenglen", więc przypuszczam, że są mniej więcej takie same. Aczkolwiek przyjemniej gra się na "Lenglenie", bo jest mniejszy i przytulniejszy. Przed turniejem grałam na "Chatrier" pokazówkę ze Swietłaną Kuzniecową, więc mam porównanie.

Po tamtym pamiętnym meczu z Szarapową opowiadała o Pani o szczurach. Co się z nimi dzieje?

Dawno już ich nie ma. Wiadomo, że przy takim trybie życia nie da się trzymać w domu żadnego zwierzaka. Co innego torebki…

Roland Garros - Łukasz Kubot odpadł z turnieju

Fakt, one były wtedy drugim szeroko komentowanym tematem.

I to nie jest zamknięty temat [śmiech]. W styczniu był ćwierćfinał w Australii, więc torebka oczywiście została zakupiona zaraz po meczu. Akurat sklep Louis Vuittona był jakieś 25 metrów od hotelu, więc nawet nie musiałam daleko się ruszać. No to jeszcze jeden mecz i na pewno będzie nowa torebka.

Jeszcze jeden mecz, czy zwycięstwo?

Zwycięstwo oczywiście [śmiech]. A tak już całkiem serio, to szanse oceniam mniej więcej po pięćdziesiąt.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej PolskaTimes
Dodaj ogłoszenie