Syndrom szefa MSZ. Dwie twarze Radosława Sikorskiego

Barbara Dziedzic
Od chwili odejścia z PiS stosunki szefa MSZ  z ugrupowaniem Kaczyńskiego trudno nazwać ciepłymi
Od chwili odejścia z PiS stosunki szefa MSZ z ugrupowaniem Kaczyńskiego trudno nazwać ciepłymi Bartłomiej Międzybrodzki/Polskapresse
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Hiszpański politolog chwali szefa MSZ i sytuuje go wśród europejskich reformatorów. Opinie na jego temat są skrajnie różne, w zależności od szerokości geograficznej - pisze Barbara Dziedzic

Młodzi ministrowie, tacy jak Radosław Sikorski, próbują odnowić dyplomację UE. Wprowadzili odważny styl, nie boją się konfrontacji - pochwalił hiszpański politolog Jordi Vaquer, opisując pionierów nowej europejskiej dyplomacji. Na łamach hiszpańskiego "El Pais" polskiego ministra spraw zagranicznych zestawił z innymi kolegami po fachu ze Szwecji, Finlandii i Bułgarii. Analizę Hiszpana można dopisać do listy życzliwych Sikorskiemu tekstów, które w europejskiej prasie pojawiły się po jego dwóch głośnych przemówieniach w Berlinie i Oksfordzie. Równie długa jest druga lista - z krytycznymi artykułami krajowymi na temat potyczek szefa MSZ. Wizerunki Radosława Sikorskiego są co najmniej dwa. Pierwszy z perspektywy Wiejskiej, drugi z Brukseli.

Być jak Carl Bildt

Z kręgów unijnych polityków można usłyszeć o tym, że Sikorski kształtuje swój zagraniczny wizerunek na Carlu Bildtcie, dzisiejszym ministrze spraw zagranicznych, dawniej premierze Szwecji. Podobno skutecznie, bo staje się do niego coraz bardziej podobny. Przede wszystkim dlatego, że obydwaj są oceniani jako członkowie grupy kilku ministrów, których narodowości nie da się ocenić po sposobie, w jaki zabierają głos z unijnych mównic. Rozmówcy dobrze zorientowani w tym, co dzieje się w kulisach Brukseli, wskazują też na inną kluczową dla rozumienia jego pozycji w UE cechę. Sikorski jest odbierany przez niektórych jako minister spraw zagranicznych Europy. To jego siła i słabość jednocześnie.

Nic nie pokazuje lepiej dwubiegunowości wizerunku Sikorskiego niż różnice w medialnych ocenach w kraju i za granicą. - Wasze interesy są w Europie. Nadszedł czas, aby i wasze serce tam się znalazło - oznajmił we wrześniu w Oksfordzie polski minister spraw zagranicznych. Nie ma to nic wspólnego z tym, co się nazywa językiem dyplomacji, ale Sikorski nie jest ministrem starej daty. Nie owija w bawełnę. Jeżeli nie będziecie uczestniczyć w działaniach silnej Unii, to będzie wam groziła izolacja - tak brzmi jego przekaz. To przemówienie przypomina jego wystąpienie w Berlinie z listopada 2011 r.: Nie jesteście niewinną ofiarą marnotrawstwa innych, sami kilkakrotnie złamaliście zasady paktu stabilności i wzrostu. Wasze banki dały przyzwolenie na pożyczki bez najmniejszej kontroli i nabyły bardzo ryzykowne obligacje - powiedział Niemcom.

Giertych: W przypadku ministra Sikorskiego mamy do czynienia z człowiekiem, który jest lepiej odbierany na świecie niż w swoim kraju

Tego dnia wypowiedział również zdanie, które można uznać za historyczne ze strony polskiego ministra: - Mniej obawiam się potęgi Niemiec, niż zaczynam się obawiać niemieckiej bezczynności.
- To bezpośrednie i jednoznaczne słowa - tak skomentował jedno z dwóch najbardziej znanych wystąpień ministra hiszpański politolog Vaquer.

W drugim słynnym przemówieniu, berlińskim, Sikorski m.in. zaproponował ogólnopolską listę kandydatów do Parlamentu Europejskiego, połączenie stanowisk szefa KE i prezydenta UE oraz wypowiedział słynne zdanie: "Mniej się obawiam niemieckiej siły niż bezczynności". To wystąpienie, po którym szef niemieckiej dyplomacji oceniał: "To, co powiedział Sikorski, jest bardzo ważne dla Europy. A fakt, że powiedział to w Berlinie, jest niezwykle znaczącym sygnałem". I po którym Jarosław Kaczyński chciał postawić Sikorskiego przed Trybunał Stanu. Kazimierz Marcinkiewicz: Jego wystąpienia z Berlina i Londynu odbiły się szerokim echem nie tylko w europejskiej klasie politycznej, ale też biznesowej, bo naprawdę pokazują drogę, którą Unia powinna przejść. Nawet eurosceptycy przyznają, że zawierają rozwiązania, które są słuszne. Roman Giertych: W przypadku Radosława Sikorskiego mamy do czynienia z człowiekiem, który na świecie jest odbierany lepiej niż w Polsce. Potrafi mówić to, co myśli, wskazywać ciekawe rozwiązania na przyszłość. Zbigniew Girzyński (PiS): Nie ma czego komentować, bo wystąpienia Sikorskiego są jego kolejnymi kompromitacjami.

Sejmowy prymus

Sikorski jest przykładem syndromu ministra spraw zagranicznych. Jak twierdzą specjaliści, politycy sprawujący tę funkcję po pewnym czasie są odbierani jako obce ciała na krajowej scenie politycznej. Między innymi dlatego, że dużo czasu spędza poza Polską. - We własnym kraju minister jest traktowany na dystans - mówi były premier Kazimierz Marcinkiewicz.

W przypadku Sikorskiego ten dystans zwiększa ambicja. Chora - dodają niektórzy polityczni konkurenci. I zarzucają, że minister zwyczajnie zadziera nosa. - Minister Sikorski zachowuje się trochę jak prymus w szkole i tak go widzą polscy politycy. To może być jednocześnie dobra cecha i zła - mówi Wiesław Gałązka, specjalista ds. wizerunku.

Powodami ku temu ma być m.in. zagraniczne wykształcenie i osławiony brytyjski akcent. Sikorski jest absolwentem Oksfordu. Korespondent wojenny w Afganistanie i Angoli, zdobywca prestiżowej nagrody World Press Photo, korespondent "Sunday Telegraph" w Polsce, zaczął swoją polityczną przygodę w Ruchu Odbudowy Polski. Po przegranych przez AWS wyborach w 2001 r. zniknął ze sceny politycznej. Wystartował do Senatu z poparciem PiS. I piął się po szczeblach politycznej kariery w tempie ekspresowym. W 2005 r. został zaprzysiężony na ministra obrony narodowej w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, a rok później w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.

W którą stronę

- Myślę, że z czasem percepcja krajowa zacznie upodabniać się do tej europejskiej - ocenia politolog prof. Andrzej Rychard. Nie widzę podobnych Sikorskiemu polityków takiego kalibru. O potencjale, z którego być może mają szansę wyrosnąć przywódcy - ocenia profesor. I dodaje, że jednym z krajowych priorytetów ministra jest powiązanie wartości tradycyjnych z nowoczesną formą ich promowania, co czasami nie do końca mu się udaje. Jakie to wartości? Jest polskim patriotą, antykomunistą, liberalistą w zakresie gospodarczym - wymienia jednym tchem Roman Giertych. Kazimierz Marcinkiewicz dodaje: - Jest bardzo młodym jak na polską politykę człowiekiem. Wszystko przed nim. Jeszcze może zająć wszystkie stanowiska nad ministrem spraw zagranicznych w Polskiej polityce, ale może też więcej osiągnąć w polityce europejskiej czy światowej. Zwłaszcza, że ma wysokie noty za granicą - ocenia Kazimierz Marcinkiewicz.

Niezależnie od tego, z jakiego punktu widzenia widzi się ministra Sikorskiego i czy jest to perspektywa na jego korzyść czy niekorzyść, ocena jest zwykle wyrazista. - Zastanawiałem się niedawno, który z polskich polityków potrafiłby się odnaleźć podczas ślubu i wesela księcia Williama. Doszedłem do wniosku, że mógłbym ich wymienić na palcach jednej ręki. A wśród nich znalazłby się na pewno Sikorski - mówi Wiesław Gałązka.

Barbara Dziedzic

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
matt
Albowiem ciągle nie rozumiem tego dziwnego zjawiska w którym to po 3-latach studiów można być równocześnie Bachelor of Arts a zarazem i Master of Arts. Tzn. bez studiów II stopnia i bez napisania i obrony dyplomu. Kiedy tzw. „Deklaracja Bolońska” stanowi coś takiego: (...) „ Zakłada wprowadzenie systemu szkolnictwa wyższego opartego na trzech cyklach kształcenia:

a) studia I stopnia trwają co najmniej 3 lata (6 semestrów);
w Polsce kończą się uzyskaniem tytułu zawodowego licencjata lub inżyniera

b) studia II stopnia trwają 2 lata (4 semestry);
w Polsce kończą się uzyskaniem tytułu zawodowego magistra, magistra inżyniera albo tytułu równorzędnego

c) studia III stopnia trwają 4 lata;
w Polsce kończą się uzyskaniem stopnia naukowego doktora (...)

“Deklaracja Bolońska” :
www.pl.wikipedia.org/wiki/Deklaracja_Bolo%C5%84ska
Regulacje w Oxford:
www.tvp.info/informacje/polska/radoslaw-sikorski-kupil-dyplom-za-10-funtow/1475452

Więc, cóż to za czasy... Cóż to się narobiło... Polscy absolwenci II i III stopnia studiów przebywają w UK na zmywakach, itp. Natomiast każdy posiadacz angielskiego dyplomu Bachelor od Arts po wystąpieniu o Master of Arts w siedem lat po immatrykulacji może zostać w Polsce ministrem strategicznego resortu. Czy to jest sprawiedliwe i normalne... Dlaczego my się nie szanujemy i nie cenimy w sposób wystarczający...

PS. Czy o rzeczonej osobie będzie nazajutrz sponsorowana apologia od jakiegoś chińskiego politologa... Jeśli tak, to ja mam taką ciekawszą historyjkę o takim Chińczyku który wpadł do Yangtze River jadąc rowerem od nałożnicy. Dla zainteresowanych; ten Chińczyk był trzeźwy!
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Syndrom szefa MSZ. Dwie twarze Radosława Sikorskiego
31węzłowy Burke
i przygłup.
p
polo
Jedna w robocie agenturalnej, a druga po.
Dodaj ogłoszenie