Świat wie o katastrofie smoleńskiej to, co powiedziała Tatiana Anodina

Redakcja
Sprawne działania rosyjskiego instytutu MAK i nowy film sprawią, że to rosyjska wersja katastrofy zostanie przyjęta na świecie. Mówi ona o naciskach na pilotów i wyłącznie polskiej winie. Anna J. Dudek

Telewizje Discovery i National Geographic wyemitują w poświęconej katastrofom w przestworzach serii pt. "Mayday" odcinek o katastrofie smoleńskiej. Tytuł odcinka "Wykonując rozkazy" ("Following Orders") - i jego opis - nie pozostawia wątpliwości: w świat po raz kolejny pójdzie rosyjska wersja katastrofy obciążająca winą za katastrofę stronę polską i błąd pilota, który rzekomo wykonywał rozkazy znajdującego się pod wpływem alkoholu gen. Błasika - co zresztą okazało się nieprawdą. Jednym słowem: miliony telewidzów na świecie obejrzą wersję katastrofy według Rosjan - instytutu badania wypadków lotniczych MAK i jego szefowej Tatiany Anodiny.

Czytaj też: Kanadyjczycy nakręcili dokument o Smoleńsku. Na podstawie raportu MAK i konferencji Anodiny...

Tysiące widzów na świecie obejrzą wkrótce kanadyjski film o wiele mówiącym tytule "Wykonując rozkazy. Kontrolowany lot ku ziemi"

Taka wersja już zresztą od ponad roku funkcjonuje w świadomości tych osób za granicą, które interesowały się smoleńską katastrofą. Kiedy w styczniu 2011 r. szefowa tej instytucji Tatiana Anodina powiedziała, że wyłączną winę za katastrofę ponosi strona polska, a zwłaszcza piloci, którzy mieli słuchać nacisków rzekomo pijanego dowódcy, polski rząd nie zareagował. Gdyby polski rząd zareagował tego samego dnia, gdyby głośno zdementował wypowiedzi szefowej MAK, byłaby szansa na to, że świat nie kupiłby wersji Rosjan. Jednak premier był na urlopie, a urzędnicy MSWiA potrzebowali czasu na przygotowanie własnej wersji. W mediach zagranicznych zaczęła więc funkcjonować wersja MAK.

Czytaj też: Tatiana Anodina, generał w spódnicy

Świat dowiedział się więc wówczas o pijanym polskim generale, nieuzasadnionej, a tragicznej w skutkach brawurze upartego polskiego pilota, o jego strachu przed złością prezydenta Kaczyńskiego, który nie chciał spóźnić się na uroczystości rocznicowe do Katynia. Według raportu MAK strona rosyjska nie ponosi żadnej odpowiedzialności za to, co wydarzyło się przy próbie podejścia samolotu do lądowania na lotnisku Siewiernyj.

Co prawda już w październiku 2010 r., zaledwie kilka miesięcy po katastrofie, w holenderskiej telewizji publicznej miał swoją premierę film Mariusza Pilisa pt. "List z Polski", jednak nie mógł on podać wówczas przyczyn katastrofy, bo wiedza o niej była nikła. "Brief uit Polen", bo tak brzmi holenderski tytuł dokumentu, to głównie oskarżenia o oddanie Rosjanom śledztwa w sprawie katastrofy. Wykorzystano w nim wypowiedzi Władimira Bukowskiego, Wiktora Juszczenki, Zuzanny Kurtyki, Edwarda Lucasa, Piotra Naimskiego, Andrzeja Nowaka, Jacka Trznadla, Tomasza Sakiewicza, Witolda Waszczykowskiego, kpt. Janusza Więckowskiego i Bronisława Wildsteina.

Czytaj też: Jerzy Miller. Dwie Tatiany w życiu ministra z Krakowa

O ile z zapowiedzi kanadyjskiego dokumentu wynika, że będzie on oparty całkowicie na ustaleniach Rosjan - co już budzi sprzeciw po stronie polskiej - to film Pilisa znajduje się na całkowicie przeciwnym biegunie.

Niewiele na temat przyczyn katastrofy mógł powiedzieć widzom na świecie także nagradzany film Ewy Ewart "W milczeniu" i jego wersja przeznaczona dla widowni międzynarodowej "Tragedy in Smolensk". Polska dziennikarka mieszkająca na stałe w Londynie nie chciała wikłać się w spory dotyczące przyczyn katastrofy. Głos oddała głównie rodzinom ofiar, a jej film niesie przede wszystkim wielki ładunek emocjonalny oraz wyjaśnia zachodniemu widzowi kontekst wydarzeń i sporu o Smoleńsk.

Czytaj też:


* NIK o Smoleńsku: Lot z 10 kwietnia nie powinien się odbyć
* Rosyjscy śledczy badają części tupolewa i odzież ofiar znalezione przez mieszkańca smoleńska
* Katastrofa smoleńska: Nie mówcie, kiedy mamy skończyć tę żałobę
* Gosiewska: Kopacz brała udział w bezczeszczeniu zwłok. Zachowanie PO od początku jest bardzo dziwne
* Solidarni 2010: Rękawiczki Kopacz jak chusteczka Friedy z Bułhakowa. Nie pozwólmy zapomnieć
* Zespół Macierewicza: dwa wstrząsy przyczyną katastrofy pod Smoleńskiem
* Bitwa o wrak tupolewa. Kamiński: Te szczątki stały się relikwiami
* Kunert: Katastrofa smoleńska powinna być uwzględniona w narracji o zbrodni katyńskiej
* "Rosjanie musieli być pewni, że nikt nie będzie otwierał trumien. Można mówić o zbezczeszczeniu"
* "Pseudoeksperci bronią stanowiska Rosjan. Powinny zająć się nimi służby
* Jacek Świat: Podejrzewam, co się mogło stać w Smoleńsku. Ale nigdy tego nie powiem
* Prof. Baden: Potrzebna ekshumacja 96 ofiar Smoleńska i badania RTG

Film Ewart został wyemitowany przez telewizję BBC i dzięki temu zapewne przebił się w jakimś stopniu do międzynarodowej świadomości. Nieporównanie bardziej przebije się na pewno "Wykonując rozkazy", który, umocowany w raporcie MAK, ma duże szanse ugruntować powszechne mniemanie o odpowiedzialności za katastrofę leżącej wyłącznie po polskiej stronie.

Polska zmarnowała szansę przedstawienia światu własnej wersji. Gdy pod koniec lipca raport na temat katastrofy opublikowała komisja Jerzego Millera, było już za późno, by wpłynąć na zmianę postrzegania katastrofy przez świat. Gdyby jeszcze komisja pokazała jakieś przełomowe, nieznane dowody...

Czytaj też: Kanadyjczycy nakręcili dokument o Smoleńsku. Na podstawie raportu MAK i konferencji Anodiny...

Skończyło się więc na tym, że Rosjanie poczuli się obrażeni przez Polaków. Bo raport Millera mówił też o rosyjskiej winie, stawiał pytania o pracę kontrolerów lotów w Smoleńsku. W prasie rosyjskiej pojawiły się artykuły mówiące, że Polska próbuje zrzucić część winy za katastrofę na Rosję.

Do rzadkości należały głosy takie jak niemieckiej gazety "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Po przedstawieniu raportu MAK niemiecki "FAZ" pisał, że prezentując jednostronny raport, Rosja zignorowała poważne zarzuty strony polskiej i zmarnowała szansę na porozumienie z Polską.

Czytaj też: Jerzy Miller. Dwie Tatiany w życiu ministra z Krakowa

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" dodawał, że podobnie jak przy zbrodni katyńskiej znowu prawdopodobnie latami będą obowiązywać dwie wersje dotyczące przyczyn katastrofy. W podobnym tonie utrzymany był komentarz "Süddeutsche Zeitung". Opinie niemieckich dziennikarzy podzieliły "Le Soir", "New York Times" i "Corriere della Sera".

Mimo że gros gazet jednak sprzeciwiło się jednostronnemu przedstawianiu katastrofy smoleńskiej w mediach, komentarze zniknęły w cieniu krzyczących z pierwszych tron nagłówków typu "Polski generał był pijany". Może się zdarzyć, że kanadyjski dokument ze znaczącym tytułem oraz podtytułem "Kontrolowany lot ku ziemi" tylko umocni to przekonanie, przedstawiając Polskę w niekorzystnym świetle. Będzie to bowiem jedyny spójny anglojęzyczny film podejmujący tematykę smoleńskiej katastrofy.

Czytaj też: Tatiana Anodina, generał w spódnicy

Wideo

Komentarze 12

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
pamiętam
w prezentowanych teoriach i wywodach zwolenników zamachu, że nie można się już połapać. W miarę upływu czasu zmieniały się też pomysły. Nikt natomiast nie bierze pod uwagę, że bez względu na to co byśmy nie robili rosyjskie władze, komisje (Anodiny) i komitety, podobnie jak wcześniej radzieckie, nigdy nie przyznają się do jakichkolwiek błędów popełnionych z ich strony. Wiara, że inne kraje wesprą nas naciskiem jest tak samo złudna dzisiaj, jak okazała się złudną w 1939 roku. Mieszanie natomiast z błotem polskich ekspertów, prokuratorów oraz polskich władz to właśnie woda na młyn dla Rosjan. Taki efekt chcieli osiągnąć Rosjanie! - byśmy się spierali do krwi ostatniej, znienawidzili wzajemnie i ośmieszali nasz kraj na forach międzynarodowych. Oto prawdziwe efekty i osiągnięcia "komisji" Macierewicza, wspieranej przez RM, TVTrwam i PiS takie mało wiarygodne, niby naukowe prace bez dostatecznych danych popełnione przez polskich emigrantów.
To jest na rękę wszystkich, którym zależy na osłabieniu naszego kraju, tylko nie nam. Czy kiedykolwiek to do Was dotrze?
Posłuchajcie - prace polskiej prokuratury jeszcze trwają, wrak w końcu dostanie się w nasze ręce, polscy naukowcy zapowiadają pomoc w naukowym zbadaniu różnych możliwych teorii katastrofy. Na tyle na ile się da katastrofa zostanie opisana i niekoniecznie dzisiejsze porażające stwierdzenia o zamachu uda się utrzymać. Katastrofy lotnicze bada się latami - jeśli ktoś szuka, ogląda i czyta to wie o czym mówię! I przez lata szuka się dowodów dla potwierdzenia bardzo wielu teorii nim wreszcie uda się wyjaśnić niewyjaśnione. A i to czasem dopiero kolejne katastrofy pozwalają rozwikłać powstałe wątpliwości. Spokojniej - bez tego zacięcia w nienawiści, zacietrzewienia, rzucania okropnie niesprawiedliwych oskarżeń, obrażania ponad miarę...
M
Marginesu
Za taki stan rzeczy. Lista chanby jest dluga i nie zostanie zapomniana
Spasiba " druzja"
O
Obywatel
Platfus, umysłowy troglodyta
wierzy Tuskom, Michnikom, o więcej nie pyta.
Bo wszystko w Wyborczej przeczyta.

Wizję świata platfus ma gotową
"europejską" i "postępową",
nie musi więc ruszać głową.

Czytają platfusi w gazecie
co piszą ubeckie śmiecie:
że brzoza w swoim impecie
samolot na drobny pył zgniecie.
Tak przecież piszą w gazecie...

A jeszcze jest taka przyczyna
że pijanych pilotów to wina

jak obwieściła generał Anodina
z łaski Putina.
N
ND
Zwracają się do Pana prawnicy z wieloletnim, bogatym doświadczeniem sądowym, zwracają się w sprawie, która od dwóch lat jest centrum uwagi opinii publicznej. Mówimy o katastrofie smoleńskiej i niewyobrażalnym lekceważeniu polskich organów ścigania przez Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Od dnia katastrofy wrak Tu-154M, podstawowy dowód w prowadzonym śledztwie, niszczeje pod Smoleńskiem. Na naszych oczach są demolowane fragmenty samolotu, a sposób przechowywania wraku urąga elementarnym zasadom zabezpieczenia materiału dowodowego. Niszczenie dowodu jest przestępstwem. Co na to polska prokuratura? Nietrudno zadać pytanie, czy w tych warunkach to, co pozostało z samolotu, może być w Polsce jeszcze poddane oględzinom, ekspertyzom. I czy w sensie procesowym będzie to wartościowy dowód. Bezwzględnie tak! Liczne opinie niezależnych ekspertów potwierdzają, że bez dokładnego, precyzyjnego badania samolotu nie da się ustalić przyczyn katastrofy. Oczywiście, badania będą znacznie utrudnione, ale przy obecnych technikach kryminalistycznych, nawet po tak długim okresie od chwili katastrofy i przy takim sposobie zabezpieczenia wraku, wiele można ustalić i wyjaśnić.

Co z innymi dowodami, które są w rękach Rosjan? Telefony komórkowe, w tym telefon satelitarny Prezydenta, broń funkcjonariuszy BOR, komputery osobiste, dokumenty, które mieli przy sobie pasażerowie tupolewa. Szokujące było odkrycie warszawskich samorządowców, którzy - ostatnio - podczas wizyty w Smoleńsku odnaleźli w pobliżu lotniska w prywatnych zabudowaniach fragmenty samolotu, odzież i rzeczy osobiste należące do ofiar katastrofy.

Kierujemy do Pana - Prokuratora Generalnego - szefa polskiej, niezależnej prokuratury pytanie, czy i kiedy samolot wróci do Polski? Pytanie niezwykle zasadne, bo fakty nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Nie komentujemy umowy Tusk - Putin, która oddała w ręce Rosjan i wrak samolotu, i prowadzenie śledztwa. A gdyby tak odwrócić sytuację? Jesteśmy przekonani, że strona polska z należytą starannością zabezpieczyłaby dowody i umożliwiłaby Rosjanom przeprowadzenie wszelkich czynności procesowych zgodnie z europejskimi standardami. Polscy prokuratorzy powołują się na umowę z Rosją o pomocy prawnej - Rosja nie podpisała europejskiej konwencji o pomocy prawnej. Jak ta rosyjska pomoc prawna wygląda, wie Pan najlepiej. [ ... ]

Nawet przeciętny znawca lotniczego prawa międzynarodowego wie, że lot tupolewa był lotem wojskowo-państwowym, że miał status eksterytorialny, że samolot stanowi własność Polski, co jasno dowodzi, że ma wrócić do kraju ze wszystkim, co było na jego pokładzie. [ ... ]

Nie mamy wątpliwości, że jedynym organem procesowo powołanym do odzyskania wraku tupolewa - dowodu mającego kluczowe znaczenie dla ustalenia przyczyn katastrofy smoleńskiej, jest polska prokuratura. I to ona jest zobowiązana do aktywnego działania.

Szanowny Panie Prokuratorze
Zwracamy się także do Pana o publiczny, jednoznaczny przekaz o aktualnym stanie polskiego śledztwa smoleńskiego, o informację o obecnych możliwościach przewiezienia wraku samolotu do Polski. Te wiadomości w najmniejszym stopniu nie naruszą dyscypliny prowadzonego postępowania przygotowawczego. Ta wiedza należy się Polakom, szczególnie dziś, gdy mijają dwa lata od narodowej tragedii na lotnisku Siewiernyj pod Smoleńskiem.

Bogusław Nizieński
- były Rzecznik Interesu Publicznego,
sędzia Sądu Najwyższego
w stanie spoczynku

Piotr Łukasz Andrzejewski
- były senator,
sędzia Trybunału Stanu

Wiesław Johann - sędzia Trybunału Konstytucyjnego
w stanie spoczynku
M
MAX
zamiast zapewnić prezydenckiemu samolotowi ochronę należną wizycie państwowej.

Stworzono swoisty "przemysł nienawiści" wobec Prezydenta, w którym obok polityków PO znaczący udział miała znaczna część publicystów i mediów. Takie działania trwały właściwie od początku, tj. od wyboru Lecha Kaczyńskiego na urząd Prezydenta RP. Potem było odmawianie Prezydentowi prawa do odbywania podróży zagranicznych czy słynne już stwierdzenie premiera Tuska przy okazji szczytu Unii Europejskiej: "Mnie Pan Prezydent nie jest do niczego potrzebny". Wytworzenie takiej atmosfery mogło mieć istotny wpływ na to, że instytucje państwa nie przykładały należytej wagi do zapewnienia osobie Pana Prezydenta niezbędnego poziomu bezpieczeństwa.

Kilka dni przed śmiercią prezydenta (przygnębionego chorobą mamy, do której był bardzo przywiązany) Janusz Palikot powiedział o nim, że "jest na wpół żywy". Okazało się, że wulgarny i prostacki sztukmistrz z Lublina ma nadzwyczajne atuty w relacjach z politykami najróżniejszych opcji. Obrażał bezkarnie głowę państwa, a tym samym Polskę, i mógł od kolegów usłyszeć: "Ja inaczej bym to ujął". Przypadek posła Węgrzyna, natychmiast usuniętego za obrażanie jednej z mniejszości, pokazuje jednak, że godność państwa i ochrona jej najwyższego przedstawiciela nie były priorytetem.

Przez ponad miesiąc od 27 stycznia 2010, działając wspólnie i w porozumieniu, Tomasz Arabski i Bronisław Komorowski (przy zgodzie Sikorskiego na wykorzystanie Kremera) doprowadzają do wystawienia Prezydenta i jego obozu politycznego (niewygodnego zarówno dla Tuska jak i Putina) na osobny przelot, osobnego dnia i w warunkach niemal zerowego zabezpieczenia agencyjnego, dyplomatycznego i technicznego.

17 marca br. Tomasz Arabski, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, udał się do Moskwy. Celem jego podróży było poczynienie ustaleń dotyczących przebiegu wizyty premiera i prezydenta w Federacji Rosyjskiej - wynika z relacji towarzyszącego mu funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu. W tym dniu minister tylko na krótko wstąpił do Ambasady RP w Moskwie. Pozostałe rozmowy odbywały się nieformalnie w jednej z restauracji wskazanej przez Rosjan. Spotkanie w restauracji trwało około dwóch godzin. Minister wrócił do kraju tego samego dnia w godzinach wieczornych.

Gdy okazuje się, że Andrzej Przewoźnik niezależnie potwierdza, iż uroczystości w Katyniu które on organizuje odbędą się 10 kwietnia i gdy na tej podstawie MON wydaje dyspozycje o udostępnieniu samolotu Prezydentowi w dniu 10 kwietnia, Tomasz Arabski -- wiedząc, że Lech Kaczyński został właśnie postawiony pod ścianą -- decyduje się na medialne ujawnienie terminu spotkania Putin-Tusk 7 kwietnia.

Komunistyczny agent Tomasz Turowski -- inwigilujący przez wiele lat środowisko jezuitów w Rzymie, piszący donosy na Jana Pawła II -- po przełomie w 1989 r. zostaje dyplomatą na Kubie i w Moskwie, a tuż przed 10 kwietnia 2010 r. -- namaszczony przez ministra Radosława Sikorskiego -- staje się ważnym ambasadorem tytularnym w Moskwie z zadaniem przygotowania wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu. Czy to wszystko przypadek? Turowski od dawna jest na "ty" i z obecnym prezydentem Bronisławem Komorowskim, i z Vladimirem Putinem.

Po wielu miesiącach manipulacji Bogdan Klich przyznał, że początkowo katastrofa badana była na podstawie polsko-rosyjskiej umowy z 1993 roku, która gwarantowała stronie polskiej takie same prawa jak rosyjskiej. Po kilku dniach na żądanie Putina przyjęto zupełnie inną podstawę prawną. Tusk całkowicie oddał śledztwo smoleńskie w ręce Rosjan.
G
Gość
Tylko w Polsce sekta pancernej brzozy ma jeszcze swoich wyznawców.

Rosyjscy prokuratorzy, którzy jako pierwsi dokonali oględzin miejsca katastrofy, w oficjalnym protokole nawet nie wpisali, że brzoza mogła mieć jakikolwiek wpływ na katastrofę. O drzewie w rosyjskich aktach śledczych nie ma ani słowa! Dokumenty te, które niedawno trafiły do Polski, właśnie zostały przetłumaczone. To dlatego polska prokuratura, która wspiera się ustaleniami Moskwy, ogłosiła podczas konferencji prasowej: nie ma dowodu na to, że to brzoza urwała skrzydło tupolewa. za wp.pl
G
Gość
Na szczęście nie wszyscy Polacy nalezą do sekty pancernej brzozy. Szybko dotarli do producentów z listami, protestami i... Raportem Maciarewicza.
m
max
1/Bałagan i niekompetencja naszych służb państwowych przed i zaraz po katastrofie !

2/ Naiwność granicząca z głupotą oraz brakiem dalekowzrocznych skutków takiego stylu w dochodzeniu prawdy jakie zaproponowała nam strona Putinowska !

3/Najgorsze!!! całkowita bierność organów państwa po wywołaniu SKANDALU PRZEZ RAPORT MAK !
4 / na naszych oczach zniszczono dowód w sprawie w postaci wraku !- NIE WSPOMNĘ O JEGO ZABEZPIECZENIU
5/zaginęła taśma z nagraniami kontrolerów lotu
6/ ZRÓWNANO CAŁY OBSZAR KATASTROFY ZARAZ PO USUNIĘCIU WRAKU !
7/SEKCJA ZWŁOK WYGLĄDAŁA TAK JAK WSZYSCY OSTATNIO SŁYSZELI !
8/ODCZYT TAŚM - JEDNA WIELKA PO-MYŁKA ALBO CELOWE DZIAŁANIE !
9/DO TEGO DOCHODZI AURA TAJEMNICZOŚCI REMONTOWANIU TUTKI
10/TRAGICZNE ZABEZPIECZENIE WIZYTY - SAME PO-MYŁKI !
11/STARCZY CHYBA ABY MIEĆ WĄTPLIWOŚCI ALBO ŻEBY ICH MIEĆ ZBYT WIELE ABY NAPISAĆ Z CZYSTYM SUMIENIEM ZE TO BYŁA KATASTROFA NIE KONTROLOWANA - NA KONIEC USPOKAJAJĄC WSZYSTKICH ZWOLENNIKÓW TEORII TYPU PANCERNA BRZOZA I LĄDUJ DZIADU ! - PRAWDA NIE SZYBKO WYJDZIE NA JAW BO W MOSKWIE JESZCZE ZIMA ALE KIEDYŚ PRZYJDZIE WIOSNA !

Dla mnie jako obywatela Polskiego i członka społeczności UE oraz NATO najgorszych snach nie przypuszczałem ze mój Rząd i mój Prezydent sam bez żadnych nacisków zrezygnuje z jakiejkolwiek pomocy ze strony tych instytucji oraz pozwoli na napiętnowanie ludzi którzy w sposób nie oficjalny się o taką pomoc ubiegali lub ubiegają - to jest nienormalne !!!!

A teraz wszyscy się dziwią że na forach aż kipi od niewaziści i wzajemnych kalumnii w tej sprawie !
co gorsze widzę w mediach brak chęci dziennikarzy stawiania nie wygodnych pytań w TV - zaprasza się za to socjologów i rozprawia o podziale w społeczeństwie i o skutkach ba ! nawet już jeden zresztą mądry człowiek z tytułem naukowym stwierdził że tu już społeczeństwo zdecydowało jaka jest prawda szkoda tylko ze ten pan zapomniał że opinia publiczna z dnia na dzień zmienia zdanie gdy wychodzą jakieś nowe fakty a zaczyna ich być coraz więcej !

Zespół Parlamentarny ds. Badania Przyczyn Katastrofy Tu-154M udowodnił niezgodność z prawdą najważniejszych tez raportu MAK i komisji Millera, dotyczących przebiegu i przyczyn katastrofy - napisano w podsumowaniu dwóch lat pracy zespołu.
Zespół, opierając się na badaniach ekspertów, ustalił, że nieprawdziwe były tezy o rzekomych naciskach wywieranych przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego i generała Andrzeja Błasika na załogę samolotu, a także o obecności Dowódcy sił Powietrznych w kokpicie tupolewa.

Podważył również hipotezy o rzekomym podchodzeniu przez załogę samolotu do lądowania (w rzeczywistości załoga wykonywała manewr odchodzenia), złamaniu lewego skrzydła Tu-154M nr 101 przez brzozę i o rzekomych błędach pilotów mających być przyczyną katastrofy.

Według ustaleń Zespołu fizyka profesora Kazimierza Nowaczyka z University of Maryland, który badał zapisy zainstalowanych na Tu-154M amerykańskich urządzeń FMS (komputera pokładowego) i TAWS (systemu ostrzegania o zbliżaniu się do ziemi), bezpośrednią przyczyną katastrofy były dwa silne wstrząsy, których źródłem nie był mechanizm samolotu.

Według ustaleń profesora Wiesława Biniendy ( członka licznych amerykańskich Grup Ekspertów ds. Badań Katastrof Lotniczych, dziekana Wydziału Inżynierii University of Akron w Ohio), skrzydło Tu-154M lecącego z taką prędkością jak w dniu 10 kwietnia 2010 r. nie mogłoby zostać złamane przez drzewo o parametrach takich jak brzoza, zderzenie z którą wskazano w raportach MAK i KBWLLP jako bezpośrednią przyczynę sprawczą katastrofy.

Po analizie działań premiera Donalda Tuska, podległych mu konstytucyjnych ministrów, organów administracji rządowej oraz innych instytucji, Zespół Parlamentarny wskazał, że w trakcie organizowania wizyty Prezydenta RP i podczas lotu do Smoleńska doszło do bezprawnych działań na szkodę Głowy Państwa i interesu RP.
G
Gość
O ile dobrze pamietam, to tego samego dnia po południu był na miejscu wypadku - też źle ??? Premier powinien nie mieć zadnego urlopu ani rodziny i być ubrany w plaszczu i czekac na każdy niewiadomy jeszcze mu wyjazd w przedpokuju.
T
Tom
"Gdyby polski rząd zareagował tego samego dnia, gdyby głośno zdementował wypowiedzi szefowej MAK, byłaby szansa na to, że świat nie kupiłby wersji Rosjan. Jednak premier był na urlopie" i mi to wystarczy :-(
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Świat wie o katastrofie smoleńskiej to, co powiedziała Tatiana Anodina
G
Gość
Dlaczego do dnia dzisiejszego prawdziwi polacy i jedyni patrioci nie podali jeszcze prawdy. Przykro mi ale to wina - niestety prawdziwych PiS-u. Domagam się aby natychmiast nakładem kontrolowanym przez fachowców z PiS-u - podać do światowej informacji zakończone już śledztwo Macierewicza i pomagajacych mu specjalistów. Osobno okazać - dla uwiarygodnienia - wszystkie dowody, jakie komisja Macierewicza zebrała i te dowody okazać na specjalnych sesjach naukowych w poszczególnych liczących sie krajach. Na co jeszcze czekamy ??? Świat domaga się prawdy a my nie ruszylismy z miejsca.
Z
Zwolennik prawdy
Podać w końcu prawdę i wycofać wszystkie dotychczasowe domniemania. A więc najważniejsze: 1) Oświadczenie J. Kaczyńskiego, że był to zamach na jego brata, 2) jedyne słuszne śledztwo przprowadzone przez eksperta - Macierewicza, 3) Dowiedzono, że były dwa wybuchy w ramach zamachu ale nie wykluczyć jeszcze jednego, ktory sie zlał z drugim wybuchem w ułamku sekundy w czasie, 4) strzały w czasie rozbicia i po samej katastrofie, 5) Nie było żadnego przymusu do lądowania w Smoleńsku. ---- Podane powyżej fakty winny zamknąć sprawę - z ostatecznym dowodem, że był to zamach - bowiem winnych chyba nie da sie już w końcu ustalić.
Dodaj ogłoszenie