Świat w 2021 roku. Profesor Góralczyk: Chiny wyjdą z pandemii silniejsze, my będziemy lizać rany

Wojciech Szczęsny
Wojciech Szczęsny
Fot. Pixabay
- W Chinach wszyscy chodzą bez maseczek, co nam w Europie trudno sobie teraz wyobrazić. Czeka nas światowy zwrot w kierunku Azji obejmujący już nie tylko gospodarkę i handel, ale także wysokie technologie. – mówi profesor Bogdan Góralczyk, dyplomata, sinolog i politolog z Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego.

Panie Profesorze, czy można powiedzieć, że ten rok zaczął się dla Chin bardzo źle - od wybuchu pandemii koronawirusa w Wuhan, która rozprzestrzeniła się na cały glob - ale za to w przeciwieństwie do reszty świata, nieco paradoksalnie to właśnie Pekin ma teraz najlepsze perspektywy na rok 2021?
Chiny, ale też cały region Azji Wschodniej, dobrze poradziły sobie z COVID-19 i mają go pod kontrolą. Liczba ofiar śmiertelnych w Chinach, to ¼ tego co w Polsce, a przecież rozmawiamy w chwili, gdy rozwój koronawirusa zarówno w całej Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych nie zwalnia. Tymczasem Pekin już na początku września zorganizował w parlamencie uroczystość, podczas której ogłoszono zwycięstwo nad pandemią. Czterech czołowych doktorów odznaczono najwyższymi orderami państwowymi, wspomniano też o lekarzu Li Wenliangu, który na początku roku alarmował, że pojawił się nowy wirus i sam zmarł ratując pacjentów, co odbiło się echem na całym świecie.

Początkowo chiński rząd oskarżał go o sianie paniki wśród społeczeństwa.
Wdowie przyznano odpowiednie gratyfikacje, a samemu Li Wenliangowi nadano pośmiertnie tytuł bohatera – w ten sposób rozstrzygnięto tę sprawę. Początek pandemii z niejasnych dotąd przyczyn został przez Pekin być może nie zignorowany, ale na pewno przemilczany. Przewodniczący Xi Jingping już na początku roku wiedział, co się dzieje, a mimo wszystko pozwolił obywatelom na udział w obchodach Chińskiego Nowego Roku, które w związku z podróżami do domów kilkuset milionów osób stanowią co roku największą wędrówkę ludów na świecie. Święto wypadało 25 stycznia, a dopiero później wydarzyło się to, co zwróciło uwagę całego świata, czyli lockdown w Wuhan, potem w całej prowincji Hubei oraz budowa dwóch ogromnych szpitali w ciągu 10 dni. My wtedy nie wyobrażaliśmy sobie, że to zagrożenie dla całego świata. Dzisiaj już to wiemy.

Początkowy brak reakcji władz centralnych wywołał jakieś reakcje w Chinach? Jedna z analiz Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych wskazywała na niezadowolenie społeczne związane m.in. ze wzrostem bezrobocia wywołanym przez pandemię.
W partii pojawił się ferment, było nawet kilka głosów dysydenckich. Natomiast z przykrością stwierdzam - odnosząc się do opinii ekspertów ośrodka rządowego - że nie jest prawdą, że Chiny mają jakieś większe kłopoty, ponieważ będą jedynym wielkim państwem, które nie wyjdzie z pandemii w recesji. Wzrost gospodarczy w przyszłym roku wyniesie 1-2%, czyli mniej niż zakładano, ale jednak nie da się tego porównać do spadków chociażby w Europie. Społeczeństwo nie uważa, że rząd nie poradził sobie z pandemią. W Chinach wszyscy chodzą bez maseczek, co trudno nam w Europie trudno sobie teraz wyobrazić. Podobnie poradziły sobie Tajwan, Wietnam, Tajlandia, czy nawet Kambodża.

Skąd biorą się te różnice w skuteczności działań przeciwko COVID-19?
Wspomniane państwa wyciągnęły wnioski z pandemii SARS z przełomu lat 2002/2003. I jak już uznały, że problem jest realny, to potraktowały go poważnie.

Świat zachodni zlekceważył pandemię? Jaką będą konsekwencje?
Stawiam twardą tezę, że tak jak po kryzysie finansowym w 2008 roku nastąpiło relatywne osłabienie Zachodu oraz przesunięcie globalnego ośrodka siły gospodarczej z Atlantyku na Pacyfik, tak teraz nastąpi powtórka z historii obejmująca już nie tylko gospodarkę i handel, ale także wysokie technologie.

Podpisanie umowy w sprawie stworzenia Regionalnego Rozwiniętego Partnerstwa Gospodarczego (RCEP), czyli zawiązania największej współpracy gospodarczej na świecie, przeszło w Polsce zupełnie bez echa.
Strefa wolnego przepływu kapitału, towarów i usług obejmie 15 państw, choć w ubiegłym roku z powodu ujemnego salda gospodarczego z Chinami zrezygnowały Indie. Natomiast w przedsięwzięciu wezmą udział m.in. Australia, Korea Południowa i Japonia. To łącznie ponad dwa miliardy ludzi oraz gospodarki tworzące łącznie 30% światowego PKB. Nie ma tam natomiast USA, co znamiennne. U nas się o tym nie mówiło, ale nie ma się co dziwić, skoro nikogo nie zainteresowało także, że Chińczycy w ostatnich dniach przywieźli dwa kilogramy kamieni z Księżyca.

Po co Chinom wyprawy w kosmos? Chodzi o prestiż, czy strategię obrony kosmicznej?
Chodzi o inwestycje, wojskowość, bezpieczeństwo, ale przede wszystkim handel. Nie zdajemy sobie sprawy, że oni tam idą w celach merkantylnych. Do niedawna Chińczycy mieli monopol na tzw. metale ziem rzadkich, czyli kilkanaście pierwiastków bez których rozwój naukowy jest nie do pomyślenia. Dominacja Chin w zakresie ich produkcji i eksportu nie jest tak zdecydowana jak dawniej, więc wyprawy w kosmos służą poszukiwaniu nowych pierwiastków oraz testowaniu własnych technologii, ponieważ w związku z przyjętą strategią Chińczycy mają stać się społeczeństwem innowacyjnym.

Co oznacza dla Pekinu zmiana w fotelu prezydenta Stanów Zjednoczonych?
Nowa administracja amerykańska będzie miała spory problem, co z Chinami zrobić. Wiele wskazuje na to, że podobnie jak za czasów Baracka Obamy w 2009 roku nastąpi kolejny pivot, czyli zwrot w kierunku Azji.

Część fachowców uważa, że Joe Biden utrzyma twardą politykę Donalda Trumpa wobec Chin.
Donald Trump, czy się to komuś podoba, czy nie, gruntownie zmienił zasady gry na arenie międzynarodowej. Odszedł od rozwiązań multilateralnych na rzecz dwustronnych umów. Renegocjowanie Układu o Wolnym Handlu w Ameryce Północnej (NAFTA) realizował osobno z Meksykiem i osobno z Kanadą. W jego polityce miejsce wartości zajęły twarde interesy. To była polityka siły, a nie zajmowanie się chociażby prawami człowieka. Biden na pewno będzie chciał wrócić do wartości, więc od razu zderzy się z kwestią Hongkongu oraz Tajwanu.

Chiny i USA nie mają żadnych wspólnych interesów?
Na pewno mają je w zakresie zmian klimatycznych i zagrożeń ekologicznych. To wyzwania globalne. Administracja Bidena na pewno będzie bardziej koncyliacyjna i dyplomatyczna, więc rozmowy będą się toczyć. Choć należy przy tym podkreślić, że różnice w polityce Pekinu i Waszyngtonu są strukturalne oraz strategiczne. Pokazała to mocno spolaryzowana kampania wyborcza w USA, gdzie obaj kandydaci na prezydenta w sprawie Chin mówili jednym głosem.

A co z relacjami Chin z Unią Europejską?
Mam wiedzę, że prezydencja niemiecka może pójść na pewne ustępstwa i wielka umowa o wzajemnej ochronie inwestycji, o którą walczono od lat jednak zostanie podpisana. W chwili, w której rozmawiamy nic nie jest przesądzone, ale wiele wskazuje na to, że sprawy idą w dobrym kierunku, choć po stronie europejskiej pojawiły się głosy, by poczekać na nową administrację amerykańską i w ten sposób zwierać szeregi, tworzyć wspólny front przeciwko chińskiemu wyzwaniu.

Czy Polska powinna usiłować nawiązać dwustronne bliższe relacje z Chinami?
Polska sama nie może nic zrobić. Mieliśmy swoją szansę - kilka lat temu pierwszy raz w historii to w interesie Chin leżało to, żeby wejść do Polski. Chodziło o koncepcję dwóch Jedwabnych Szlaków, z których jeden, ten lądowy, miał przebiegać przez nasze terytorium. Wtedy rzeczywiście mogliśmy próbować to rozegrać. Ale od dwóch lat sytuacja jest inna, USA zmieniły swoją politykę na strategiczną rywalizację z Chinami, a w tym kontekście my wyboru nie mamy, bo musimy pilnować interesów amerykańskich, a nie chińskich.

Rok 2021 będzie należał do Zachodu, czy do Chin?
My będziemy lizali rany, bo po koronawirusie będziemy się zmagać z jego bratem bliźniakiem, czyli recesją. A Chiny będą silniejsze, bo już teraz realizują nowy model rozwojowy, które jest dostosowany do konsekwencji spowodowanych pandemią. Wyciągnęli wnioski i stawiają na kwitnący rynek wewnętrzny oraz klasę średnią, a globalizacja będzie tylko elementem wspierającym. To tzw. podwójna cyrkulacja. To ona plus rosnąca pewność siebie Chin będzie teraz zwracać naszą uwagę.

Uczniowie wracają do szkół w systemie hybrydowym

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie