Suche morsowanie na Babiej Górze. Kobieta, którą z hipotermii ratował GOPR, to 43-latka z Białej Podlaskiej. Policja bada sprawę NOWE FAKTY

Tomasz Mateusiak
Tomasz Mateusiak
Wiadomo już więcej na temat kobiety, która w minioną sobotę próbowała w szortach zdobyć szczyt Babiej Góry i o mały włos przypłaciłaby to życiem. Jak udało nam się ustalić turystka, którą uratował GOPR ma 43-lata i jest mieszkanką Białej Podlaskiej. Okoliczności zdarzenia będzie ustalać policja.

Suche morsowanie na Babiej Górze. Policja bada sprawę kobiety w hipotermii

Ratownicy GOPR musieli ratować w sobotę turystkę, która ruszyła w bardzo trudnych warunkach na szczyt Babiej Góry w krótkich szortach. Eksploracja gór bez ubrania o tzw. suche morsowanie, zyskujące ostatnio na popularności.

Gdy ratownicy dotarli do kobiety, była ona w stanie głębokiej hipotermii, z widocznymi odmrożeniami, przytomna, ale bez logicznego kontaktu. Ubrana przez innych turystów w ich prywatną odzież, została dodatkowo zabezpieczona termicznie: rękawiczkami, goglami, czapkami, kurtką puchową oraz techniczną. Temperatura głęboka jej ciała wynosiła zaledwie 25,9 stopni Celsjusza.

Kobieta trafiła do szpitala w Suchej Beskidzkiej. Tu przebywała jednak nie dłużej niż dobę.

- Pacjentka została przekazana na Oddział Anestezjologii i Intensywnej Terapii w stanie głębokiej hipotermii, tam w trakcie pobytu wyprowadzona została z hipotermii, jej stan zdrowia nie zagrażał życiu - informuje Monika Wróblewska, rzecznik prasowy suskiego szpitala. - Jednak pojawiły się komplikacje związane z odmrożeniami kończyn, z tego względu po konsultacji lekarskiej, została przekazana do szpitala im. Rydygiera w Krakowie.

Morsy na Babiej Górze. To mogło skończyć się tragicznie

Jaki obecnie jest stan kobiety? Tego nie wiadomo. Krakowski szpital nie udziela w tej sprawie informacji mediom. Tłumaczy to brakiem zgody od jej rodziny.

Wiele osób zadaje sobie jednak pytanie: jak kobieta trafiła na Babią Górę? Wiadomo, że towarzyszyły jej cztery inne osoby, również próbujące zdobywać szczyt bez bez odpowiedniej odzieży. Jeśli okaże się, że któraś z nich była organizatorem nietypowej wycieczki i np. brała za to pieniądze, to taką osobę może czekać odpowiedzialność karna.

Na Babiej Górze w sobotę była też grupa śnieżnych morsów z podkarpackiej Dębicy, ale jej lider zapewnił, że poszkodowana nie była uczestniczką ich wyprawy. W wydanym w niedzielę oświadczeniu stwierdził, że nie miał nic wspólnego z poszkodowaną ale na "jego oko" ona i jej kompani byli bardzo źle przygotowani do suchego morsowania.

Suche morsowanie. Niebezpieczna moda na chodzenie zimą w gór...

Wsparcie emocjonalne przyszłych rodziców, czyli kim jest doula?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie