Student kosztuje tyle, co samochód

Redakcja
O postulatach rektorów z dr Krzysztofem Pawłowskim, prezydentem Wyższej Szkoły Biznesu - National-Louis University w Nowym Sączu rozmawia Barbara Stefańska.

Rząd nie rozważa możliwości wprowadzenia opłat za studia - zapowiedziała w środę minister nauki Barbara Kudrycka, choć proponowali to rektorzy polskich uczelni w projekcie "Strategia rozwoju polskich uczelni 201-2020". Natomiast zgadza się z dofinansowywaniem najlepszych uczelni prywatnych.

Pieniądze z budżetu powinny trafiać do najlepszych uczelni, niezależnie, czy mają status publiczny czy prywatny - z tym założeniem zgodziło się ministerstwo nauki. Jak to w praktyce przeprowadzić?
Najlepszym rozwiązaniem jest wprowadzenie bonów edukacyjnych, czyli określonej kwoty na każdego studenta i jednocześnie częściowej odpłatności dla studentów wszystkich uczelni wyższych. Alternatywne rozwiązanie polega na zrównaniu dostępu do środków budżetowych dla uczelni publicznych i prywatnych. Pieniądze darowane usypiają, nie mobilizują do działania. Zdrowa rywalizacja pomiędzy uczelniami w perspektywie długoterminowej jest przede wszystkim w interesie państwa, czyli nas - obywateli.

Trudno będzie przekonać Polaków, by płacili za bezpłatne dotąd szkoły publiczne.
Wśród uczelni publicznych są takie, które dramatycznie źle kształcą. Dlaczego pieniądze z moich podatków mają iść na naukę na nich? To nie jest tak, że uczelnie publiczne kształcą na wysokim poziomie, a między prywatnymi trzeba przebierać. Kontrolujmy jakość u jednych i drugich. Wtedy okaże, się kto jest dobry i uruchomimy procesy projakościowe.

Stworzenie funduszu projakościowego jest jednym z głównych założeń rządowego projektu reformy.
To jest zawracanie... kijem Wisły. Kwoty, jakie planuje się przeznaczyć na ten fundusz są znikome. Tymczasem świat ucieka do przodu i zmierza w stronę gospodarki opartej na wiedzy, nie będzie czekał na Polskę. I albo Polska stworzy warunki do rozwoju, będzie kształcić ludzi przygotowanych do funkcjonowania w nowoczesnej gospodarce, wytworzy kadrę naukową, która zbuduje potencjał konkurencyjny, albo przegramy wszystko. To, że przez rok rozwijamy się na plus nie znaczy, że zawsze będziemy liderem. A państwo polskie zaniedbuje swoją przyszłość ze strachu przed częścią środowiska akademickiego, która nie chce zmian.

Ministerstwo nauki przygotowało przecież propozycje zmian.
Jest to zaledwie nowelizację ustawy, nie gruntowna reforma.

Nowe rozwiązanie są korzystne zwłaszcza dla uczelni prywatnych.
Obecnie moja uczelnia musi być dużo bardziej atrakcyjna w stosunku do SGH, żeby uzdolniony student wybrał odpłatne studia, a nie darmowe. Ta sytuacja nie sprzyja też podnoszeniu poziomu na SGH. A jeśli dostaniemy pieniądze z budżetu, bę-dziemy mogli obniżyć czesne.

Ale nie każdego studenta stać na płacenie za naukę.
W książce "Społeczeństwo wiedzy. Szansa dla Polski" opisałem system, w którym student z biednej rodziny, przeciętnie zdolny, ale pracowity i ambitny nie musiałby nic płacić za studia. A obibok musiałaby płacić. Dziś student może kształcić się pięć lat bez żadnych rezultatów, a my za niego płacimy całkiem sporo. Przeciętny koszt jednego miejsca na studiach w ciągu pięciu lat to minimum 30 tys. zł. Każdy student kosztuje nas tyle co samochód. I ten system nadmiernie rozpieszcza studentów.
Barbara Stefańska

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie