Strąk: PO i PiS to są dziś partie wybierane poprzez emocjonalną identyfikację

Redakcja
Strąk: Chodzenia po ziemi uczą się i wyborcy, i politycy
Strąk: Chodzenia po ziemi uczą się i wyborcy, i politycy FOT.BARTEK SYTA
Udostępnij:
- Problem PSL polega na tym, że jest to partia na którą głosuje się ze względu na interesy, nie ze względu na sympatię. SLD i AWS niegdyś, dziś zaś PO i PiS to są partie wybierane poprzez emocjonalną identyfikację i emocjonalne odrzucenie - mówi Michał Strąk, były poseł PSL i były szef Urzędu Rady Ministrów, w rozmowie z Witoldem Głowackim.

Ustawa o wieku emerytalnym jest już w Sejmie. Czy po kilkumiesięcznych bojach z Platformą o jej kształt Polskie Stronnictwo Ludowe czuje się zwycięzcą?
Nie rozpatrywałbym tego w kategoriach zwycięstwa i przegranej. Sądzę natomiast, że w tej rozgrywce okazało się, że wszystkie prasowe spekulacje o tym, jak łatwo wymienić w koalicji PSL na Ruch Palikota czy SLD, były nieprawdziwe. Zarazem zaś obaj panowie premierzy udowodnili, że kiedy natrafiają na poważny problem, są w stanie usiąść i krok po kroku znaleźć rozwiązanie akceptowalne dla obu stron. W tym wypadku wiadomo było, że - z punktu widzenia odbioru społecznego - to rozwiązanie nie będzie chwalone, będzie raczej kontestowane. Obaj premierzy doskonale zdawali sobie z tego sprawę. Tu naprawdę nie chodziło o to, "kto kogo", ale o to, czy można wspólnie dźwignąć duży ciężar.

Te negocjacje nie zawsze jednak wyglądały na wspólne dźwiganie ciężaru. Ponoć Waldemar Pawlak był już spakowany, jak głosiła plotka?
To nawet nie plotka. Rzeczywiście coś takiego miało miejsce. Myślę jednak, że kiedy spotykają się dwie różne, silne osobowości, dwa różne podejścia do polityki i dwa różne obszary odniesienia dla tej polityki, wreszcie różne, reprezentowane przez partie interesy społeczne, to proces negocjowania nigdy nie będzie łatwy. Jak mówi teoria negocjacji, kluczowa wtedy staje się tak zwana BATNA (best alternative to a negotiated agreement - najlepsza alternatywa dla negocjowanego porozumienia - red). W tym wypadku i premier Tusk, i premier Pawlak raczej nie mieli lepszej alternatywy. I równolegle doszli do wniosku, że najlepszym wyjściem będzie dogadanie się.

Sporo czasu im w takim razie zajęło zorientowanie się w sytuacji.

W kwestii emerytur po raz pierwszy od dawna ludzie inaczej spojrzeli na politykę

Nie tylko o to przecież chodziło. W prowadzeniu tych rozmów przez Waldemara Pawlaka ciekawe było przejście od negocjacji jednopunktowych, w których chodziło tylko o emerytury, do negocjacji dwupunktowych, w których prócz wieku emerytalnego pojawiła się - jako osobna płaszczyzna rozmów - kwestia tego, jak wzmocnić te elementy prospołeczne i działania, które będą nam zapewniać większy dopływ ludzi na rynek pracy. Nie tylko przez zablokowanie odchodzenia na emeryturę, lecz także przez zwiększenie liczby urodzin. Jeśli przeanalizujemy technikę prowadzania tych negocjacji, zobaczymy, że to był właśnie zabieg, który umożliwił porozumienie. Premier Pawlak przyjął do wiadomości, że potrzeby rynku pracy i opinie rynków finansowych nie mogą być lekceważone, z kolei premier Tusk uznał, że aspekt społeczny też jest istotny. To umożliwiło spotkanie.

Przynajmniej między koalicjantami. A jak finał negocjacji emerytalnych wpłynął na pozycję Waldemara Pawlaka w PSL?
Myślę, że pozycja Pawlaka w partii w ogóle nie jest w tej chwili zagrożona. Do zmiany prezesa dochodzi na ogół wtedy, gdy aktualnie rządzący wykazuje się głęboką niezdolnością do prowadzenia spraw. Niczego takiego nie można dziś powiedzieć o prezesie Pawlaku. Ja zatem to przeciwstawianie Marka Sawickiego Waldemarowi Pawlakowi - bo pewnie do tego pan zmierza - traktuję jako kreowanie rzeczywistości, która bardziej potrzebna jest niektórym mediom niż członkom PSL.

Marek Sawicki nie chciałby być szefem PSL?
Chcieć to może by chciał. Nie pytałem go o to. Każdy polityk ma zapewne takie ciągoty, zwłaszcza jeśli pamięta o buławie marszałkowskiej, którą każdy żołnierz nosi w plecaku. Tylko że Sawicki za długo jest w polityce, by nie oceniać realistycznie swoich szans i możliwości. Gdyby nawet w warstwie emocjonalnej marzyło mu się przywództwo, to jest zbyt wytrawnym politykiem, by sądzić, że może po nie sięgnąć.

CZYTAJ TEŻ:
* Nie wszystkim w PSL podoba się ugodowa polityka wobec PO. Kto powalczy z Pawlakiem o przywództwo?
* Żelichowski: Nie ma rozłamu w PSL. Polska scena polityczna dzieli się na koalicję, opozycję i Kłopotka
* Strąk: Polskie Stronnictwo Ludowe jest jak Barack Obama

Jesienią będzie kongres PSL. Gdyby Sawicki stanął podczas kongresu przeciw Pawlakowi, na jaki rozkład głosów mógłby liczyć?
Pamiętajmy o tym, że statut PSL przewiduje, że kandydatów na prezesa musi być co najmniej dwóch. Nie wykluczam więc, że to Sawicki będzie tym drugim kandydatem. Istotne jest jednak to, czy ten drugi kandydat pojawi się ze względu na wymóg statutowy, czy ze względu na ostrą walkę wewnątrz Stronnictwa. Ostatni pojedynek w mazowieckim SLD pokazał na przykład, że są tam dwa sposoby myślenia o tej partii, dwa sposoby postrzegania źródeł jej siły, w efekcie Czarzasty starł się z Piekarską i wygrał niewielką przewagą głosów. Widzimy więc, że w tamtych wyborach starły się dwie odmienne wizje partii. W PSL nie ma w tej chwili analogicznej sytuacji.

Na pewno? Jeden z posłów PSL rzucił mi niedawno: "może lepiej niż Sawickiemu przyjrzeć się naszym młodym, prężnym marszałkom". Chodziło mu zapewne o Adama Jarubasa, marszałka woj. świętokrzyskiego, i Krzysztofa Hofmana z woj. lubelskiego. Oni także wymieniani są jako potencjalni konkurenci Pawlaka. Może oni pokuszą się o walkę o przywództwo?
Jako zaawansowany 60-latek sądzę, że w tej chwili w PSL trzydziestolatkowie odgrywają zbyt małą rolę. Jeśli popatrzymy na skład Naczelnego Komitetu Wykonawczego partii czy Rady Naczelnej, zobaczymy, że te najwyższe organy partii są zdominowane przez pokolenie 50-latków. Warto byłoby więc wrócić do dywersyfikacji pokoleniowej z wczesnych latach 90. Liczyło się wtedy i pokolenie trzydziestolatków, jak Pawlak, Kalinowski, Soska, i 50-latków, jak Zych, Jagieliński, Bentkowski czy Stefaniuk, wreszcie pokolenie najstarsze jak Kozakiewicz, Ludwiczak czy Nowak i Kalata, którzy współpracowali jeszcze z Mikołajczykiem. PSL, które doszło do wielkiej pozycji w państwie, było więc poukładane pokoleniowo lepiej niż to dzisiejsze. Mamy zatem do rozwiązania ciekawy problem.

Na pociechę mogę tylko powiedzieć, że inne partie też go mają. Młodzi nie mają szans, by się przebić.
Zapewne tak. W Platformie może o tym świadczyć chociażby odejście posła Gibały. SLD został swego czasu oddany w ręce młodych, a skończyło się powrotem Leszka Millera. Cimoszewicz powiedział kiedyś, że "szef partii może być młody, ale doradców powinien mieć doświadczonych". Zgadzam się z tym. Silnej partii nie da się stworzyć w obrębie jednego pokolenia czy środowiska. Problemy PSL nie są czymś wyjątkowym. Rekomendując na ministra pracy młodego Władysława Kosiniaka-Kamysza, Waldemar Pawlak miał tego świadomość. Myślę, że struktura pokoleniowa czy społeczna partii może mieć większy wpływ na przebieg kongresu niż zakulisowe gry personalne.

Chyba jeszcze jedna batalia z koalicjantem się szykuje. Tym razem o podatek dochodowy dla rolników. Z tym też koalicja sobie poradzi?
Na pewno istnieje problem pojęciowy - jak definiować gospodarstwo rolne. Jako przedsiębiorstwo dysponujące kapitałem? Czy może jednak jako szczególny rodzaj firmy leżącej w obszarze gospodarki towarowo-pieniężnej?

Taki spór może być jednak szansą dla Marka Sawickiego, który jako minister rolnictwa przygotowuje tę reformę wraz z Jackiem Rostowskim. Teraz to Sawicki będzie mógł się pokazać jako twardy oponent Platformy.
Nie sądzę. Ta koalicja, w przeciwieństwie do poprzednich, kiepsko opisuje się przez konflikt. Chociaż, oczywiście, jest to atrakcyjne dla dziennikarzy... Tylko czy nadal aktualne?

CZYTAJ TEŻ:
* Nie wszystkim w PSL podoba się ugodowa polityka wobec PO. Kto powalczy z Pawlakiem o przywództwo?
* Żelichowski: Nie ma rozłamu w PSL. Polska scena polityczna dzieli się na koalicję, opozycję i Kłopotka
* Strąk: Polskie Stronnictwo Ludowe jest jak Barack Obama

W pierwszej kadencji rządziła doktryna "polityki ciepłej wody". Niespecjalnie było o co się spierać. Teraz, gdy koalicja bierze się do reform, kluczowe różnice między PO a PSL mogą jednak powodować starcia.
Ale tu pojawia się pytanie, czy różnorodność jest słabą, czy jednak mocną stroną tej koalicji? Mamy takie trochę peerelowskie przesądy, jakoby do rządzenia niezbędna była jedność w każdej sprawie. Tymczasem, nawet w bibliotece, staram się tak dobierać zastępców, by prezentowali różne punkty widzenia. Bo to daje lepsze efekty w zarządzaniu. Natomiast budowanie ekipy na zasadzie salonowej zgodności i podobieństwa jest jednym z największych i najczęstszych błędów popełnianych przy konstruowaniu władzy. Nie ma skutecznych decyzji bez różnorodności poglądów.

To, co Pan mówi, brzmi może propaństwowo, ale mało politycznie.
Ja to mówię jako praktyk. Wydaje mi się zaś, że komentatorzy oceniający działania tej koalicji zbyt łatwo ulegają logice opisu przez konflikt i jednoczesnego oczekiwania jednolitości poglądów. Dlatego merytoryczny spór ma niską cenę.

Ta koalicja bywa też jednak ostatnio opisywana przez schemat wielkiego reformatora Tuska i Pawlaka hamulcowego.
Ostatnimi czasy komentarz polityczny może być równie ciekawym przedmiotem analizy jak sama polityka. Rynkowa walka mediów wymusza pewien rodzaj daltonizmu. Tak jak daltonista widzi tylko niektóre barwy, tak też polityczny komentator zachowuje się często, jakby potrafił stosować tylko najbardziej jaskrawe klisze. Taka jest logika mediów, które walczą o pozycję na rynku - nie idei, ale finansów.

Logika mediów? To po co rzecznik PSL wrzucał do sieci zdjęcia spakowanego gabinetu Pawlaka?
(śmiech) Politycy też muszą sobie jakoś radzić w tej rzeczywistości. Pamiętajmy jednak, że to są tylko smaczki, a nie polityka.
Problem PSL polega na tym, że jest to partia, podobnie jak kiedyś UW, na którą głosuje się ze względu na interesy, nie ze względu na sympatię. SLD i AWS niegdyś, dziś zaś PO i PiS to są partie wybierane poprzez emocjonalną identyfikację i emocjonalne odrzucenie. Na tym tle bardzo ciekawe są wyniki ostatnich badań. Wynika z nich, że właśnie PSL jest jedyną partią, w przypadku której rośnie odsetek wyborców wskazujących, że realizuje ona ich konkretne interesy. Wydaje mi się też, że za sprawą negocjacji emerytalnych wyborcy uczą się na nowo czytania polityki z punktu widzenia swoich interesów.
Sugeruje Pan, że dzięki sporowi o emerytury wyborcy przypominają sobie, że w polityce czasem może jednak o coś chodzić?
W kwestii emerytur po raz pierwszy od dawna ludzie inaczej spojrzeli na politykę - nie tylko przez pryzmat gry "kto, kogo", kogo lubię, a kogo odrzucam, ale przez pryzmat jej realnego wpływu na ich życie. A to może pomóc partii twardo trzymającej się ziemi. Taką partią jest PSL. Chodzenia po ziemi uczą się wszyscy - i wyborcy, i politycy. W tym tkwi szansa na mocną pozycję PSL i lepszą politykę w państwie.

Rozmawiał Witold Głowacki

CZYTAJ TEŻ:
* Nie wszystkim w PSL podoba się ugodowa polityka wobec PO. Kto powalczy z Pawlakiem o przywództwo?
* Żelichowski: Nie ma rozłamu w PSL. Polska scena polityczna dzieli się na koalicję, opozycję i Kłopotka
* Strąk: Polskie Stronnictwo Ludowe jest jak Barack Obama

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zeta
Poniesie wodpowiezialność razem z PO
J
Janusz
Przekaz dnia nr 2012 / 04 / 26 - 002

Dzisiejszy przekaz dnia:

Z przykrością muszę stwierdzić, że coraz więcej dziennikarzy zaczyna się wymykać spod naszej kontroli, co bardzo utrudnia nam pracę nad urabianiem opinii publicznej za pomocą głównych mediów. Staramy się w tej sprawie coś robić. Na szczęście niewielu ludzi jak na razie szuka informacji w internecie. W tej sprawie też coś robimy, ale jak widzicie, nie jest łatwo, bo przedwcześnie sypnęło się z projektem ACTA.

Prawdziwe sondaże pokazują, że coraz mniej ludzi chce na nas głosować (15,8 %) oraz, że rośnie liczba niezdecydowanych, którzy rozważają głosowanie na PiS.

Platforma tonie, ponieważ nasz elektorat zaczyna się orientować, że myśmy ich z tą zieloną wyspą oszukali. W tej krytycznej sytuacji trzeba maksymalnie forować Ruch Palikota jako "alternatywę" dla PO !!!

Pamiętajcie: ewentualny przyszły rząd pisowski z całą pewnością nie tylko zreaktywizuje, ale i wzmocni CBA -- i wtedy już nie będzie tak łatwo robić interesy.

Zróbcie coś, mobilizujcie wszystkie media, piszcie na wszystkich forach, bo TONIEMY, a razem z nami mogą zatonąć WASZE posady i WASZE interesy!

Powtarzać w kółko, że według wszystkich sondaży PiS nie ma szans, ponieważ prawie połowa ankietowanych chce głosować na nas lub na Palikota.

Dalej na forach wyśmiewać na wszelkie sposoby wszystkie wrogie media, w szczególności "Gazetę Polską", Radio Maryja, TV Trwam, "Nasz Dziennik" oraz "Uważam Rze".

Unikać tematu długu publicznego! To samo dotyczy podatku katastralnego, likwidacji szkół oraz wzrostu ludzi zatrudnionych w administracji państwowej. W żadnym wypadku nie posługiwać się określeniem "terapii szokowej"! Na forach bezwzględnie usuwać termin "liberofaszyzm".

Uwaga: nieustannie wyśmiewać jakiekolwiek stwierdzenia odnoszące się do istnienia organizacji masońskich, zwłaszcza w Polsce.

Rozmawiając o gazie łupkowym, starannie unikać tematu ustawy o koncesjach. Niestety to było nasze niedopatrzenie. W miarę możliwości nie dopuszczać ekspertów PiSu do głosu w tej sprawie.

Wmawiać ludziom, że klapa autostradowa, klapa stadionowa, klapa służby zdrowia, klapa emerytalna, klapa informatyzacyjna oraz drożyzna są skutkami celowych działań i zaniedbań opozycji, czyli PiSu.

UWAGA: w mediach nie wolno atakować SLD, bo to nasz cichy sojusznik. Rozmowy idą w dobrym kierunku.

NASZYM JEDYNYM PRZECIWNIKIEM JEST PiS.

RZECZ JASNA, NIE REAGOWAĆ NA UPOZOROWANĄ KRYTYKĘ ZE STRONY RUCHU PALIKOTA!

Tak naprawdę liczą się fakty. W ważnych sprawach RP ZAWSZE będzie głosować razem z nami.

Pamiętajcie: RP to nasza wspólna szalupa ratunkowa, czyli nowa Platforma przyszłości!
A
Alert
państwo stoi na skraju bankructwa, ku upadkowi chyli się system emerytalno-rentowy, służba zdrowia znajduje się w zapaści, rośnie bezrobocie, poszerza się obszar biedy. Kumuluje się niezadowolenie społeczne. Jedynym środkiem, jakim dysponują rządzący, jest propaganda i manipulacja. Chodzi o to, żeby je intensyfikować, ażeby przekonać Polaków, że winna katastrofie państwa jest opozycja, a nie rząd. To jednak wymaga likwidacji wszelkich niezależnych mediów, a przede wszystkim tych, które będą mogły dotrzeć do milionów ludzi, dlatego w tak brutalny sposób władza rozprawia się z Telewizją Trwam.

Jak wynika z niezależnych badań, wyborcy Platformy Obywatelskiej to przeważnie ludzie nie potrafiący samodzielnie dokonywać analizy zdarzeń politycznych, łatwo ulegający propagandzie rozsiewanej cynicznie w obronie starego układu i nie orientujący się w zagadnieniach własnego kraju. Poza ogólnikami, nie umieją uzasadnić swego stanowiska wyborczego. Wmówili im, że jak zagłosują na PO, to są inteligentni i wykształceni i to im wystarczy.

W Polsce nagrodą za PO-pieranie PO jest praca do 67 lat, głodowe emerytury, rozwalona sałużba zdrowia , najwyższe w świecie ceny gazu z Rosji i podsłuchiwanie. Czemu jednak normalni Polacy muszą cierpieć przez takich którym wmówiono, że są inteligentni i wykształceni ? Dlaczego normalni w w swoim kraju muszą byc niewolnikami słabo opłacanymi na śmieciowych umowach ?

Fenomenem historii jest jak Tusk z pomocą reżimowych mediów potrafi ogłupić miliony ludzi, zadłużając kraj, podwyższając PO-datki zwiększając bezrobocie i ma jeszcze 2-3 miliony wyznawców.

Zauważyliście, że wszystkie ustawy autorstwa PO, to buble ?

A miało być tak pięknie, mieli się na wszystkim znać.

PO, to po prostu nieudolna partia władzy, która używa tylko samych prostackich technik , czyli propaganda sukcesu, wróg i konflikt.

Polska Tuska, to jeden wielki bałagan i zakłamanie.

Tusk, to notoryczny kłamca !

Chyba każdy widzi, że Tusk i PO, chcą kontrolować media, chcą pełnej cenzury aby nikt im nie mieszał w ich prywacie i korycie, które sami sobie przyznali. Panuje w Polsce całkowity brak odpowiedzialności decydentów za rządzenie krajem, i całkowita bezkarność za ich poczynania w parlamencie, za złodziejstwo, korupcje, przewały w armii, autostradach, budownictwie, sprzedaży majątku narodowego i gruntów, w instytucjach pomocy społecznej i innych złodziejskich praktykach.

Wmówili POlakom, że to PiS chce zrobić państwo policyjne. Straszyli POlaków Kaczorami, Zbiorą i ABW - wszystko po to, żeby dorwać się do władzy i samemu zrobić to czym naród straszyli.

Prawdą jest, że PO ma tak dobrą propagandę, że nawet z porażek potrafi zrobić sukcesy, a ciemny POlak to kupi.

Przypomnę że, rząd Tuska korzysta obecnie z funduszy strukturalnych i Funduszu Spójności w wysokości 67,3 mld euro na lata 2007 - 2013. które wywalczył w Unii PIS. Mimo to, Polska pod rządami PO zadłuża się w astronomicznym tempie.

Rząd idzie po najcieńszej linii oporu, nie przedstawia żadnych konkretnych ustaw, tylko przerzuca koszty zadłużenia na zwykłych obywateli podnosząc podatki i wprowadzając pseudo reformy.

Ciężko nas los doświadczył chwilowo rozum nam odbierając. I nie chodzi tu o głupotę rodaków głosujących na PO i p. Tuska, ale o akceptację jego kłamstw.

Jedno jest pewne, dopóki Polacy nie będą rozliczać polityków np.takich kłamców jak Tusk i PO z tego co obiecali, to nigdy nic się w Polsce nie zmieni, ponieważ przyjdą następni i będą robić to samo wiedząc, że nikt im nic za to nie zrobi i nie poniosą żadnej odpowiedzialności za to co mówili i robili.
G
Gość
PATRIOTA wybiera Prawo i Sprawiedliwość. Zaprzaństwo... - bliższe im BRUKSELA, BERLIN, MOSKWA... i flagi inne niż biało - czerwona.
Dodaj ogłoszenie