Stosunek do IPN podzielił scenę polityczną

Joanna Ćwiek, Mariusz Staniszewski
Jarosław Gowin
Jarosław Gowin Wojciech Barczyński/POLSKA
Instytut Pamięci Narodowej i jego prezes znaleźli się na celowniku polityków.

Powody to wywiad dla "Polski", w którym Janusz Kurtyka powiedział, że Aleksander Kwaśniewski został zarejestrowany jako TW "Alek", oraz książka Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie.

Za prezesem murem stają politycy PiS oraz prawe skrzydło Platformy. Uważają oni, że ataki na IPN to element walki politycznej.

Z kolei politycy lewicy oraz lewej części PO uznają, że to IPN jest instytucją zdominowaną przez politykę. PO i SLD różnią się jednak w sposobach rozwiązania problemu. Lewica marzy o likwidacji Instytutu, a część PO chciałaby tylko zmiany na stanowisku jego prezesa. W ten sposób stosunek do historii po raz kolejny zdominował debatę polityczną w kraju.

Jarosław Gowin, poseł, członek zarządu PO

Janusz Kurtyka jest osobą kontrowersyjną. On i sposób jego pracy w IPN budzą bardzo duże emocje w Platformie. Klub jest w tej sprawie podzielony. Janusz Kurtyka ma w Platformie zagorzałych przeciwników, ale posiada także silne grono obrońców, do których należę i ja. Nie wyobrażam sobie, by PO zagłosowała za jego odwołaniem oraz likwidacją IPN. Jeśli tak by się stało, PO wyparłaby się swoich solidarnościowych korzeni. Zresztą, póki co, nie ma jakiejś wielkiej dyskusji w partii na temat odwołania prezesa.

Jolanta Szymanek-Deresz, wiceprzewodnicząca SLD
Jestem rozczarowana, zniesmaczona i oburzona całą sytuacją. Uważam, że jeżeli prezes Kurtyka ma nowe dokumenty na temat prezydenta Kwaśniewskiego, to powinien wnioskować o wznowienie postępowania lustracyjnego, a nie opowiadać o tym w mediach. Żyjemy w demokratycznym państwie prawa i nie tak powinno się podważać wyroki sądu. To, co robi Kurtyka, to przejaw walki politycznej, a IPN to ostatni przyczółek PiS, który dziś walczy ze wszystkimi, którzy nie są w tej partii. Nie można pozwolić, żeby istniała państwowa instytucja, która obraża autorytety, i dlatego IPN powinien zostać rozwiązany.

Prof. Edmund Wittbrodt, senator PO, były minister edukacji

IPN jako instytucja jest potrzebny, bo prowadząc obiektywne badania naukowe, rozjaśnia naszą przeszłość. Nie może być jednak tak, że pracujący tam ludzie działają z pobudek politycznych. A mam wrażenie, że tak jest obecnie. Przykładem jest książka o Lechu Wałęsie Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Przedstawili oni wybrane fakty - nie wiem, czy prawdziwe, czy nie - by przedstawić Wałęsę w złym świetle. To jest niedopuszczalne. Podając pewne informacje, należy je zawsze umieścić w szerszym kontekście. Dlatego uważam, że kadencja Janusza Kurtyki powinna zostać skrócona.
Prof. Wojciech Roszkowski, historyk, eurodeputowany PiS
Nie rozumiem, jak można atakować IPN za książkę wydaną w innym wydawnictwie i napisaną przez osobę luźno związaną z Instytutem. Odbieram to wszystko jako pretekst do ataku na IPN. Dzisiejsza nagonka jest zagrożeniem dla wolności badań naukowych. Nie rozumiem także oburzenia Aleksandra Kwaśniewskiego. Swoim atakiem na prezesa Janusza Kurtykę sam sprowokował jego reakcję. Nie sądzę, by prezes Kurtyka mówił o agenturalnej przeszłości byłego prezydenta bez dogłębnej wiedzy na ten temat. W związku z tym należy chyba jeszcze raz zbadać przeszłość osób lustrowanych w 200o roku.

Stanisław Żelichowski, przewodniczący klubu parlamentarnego PSL

Nie będziemy uczestniczyć w żadnym politycznym linczu, a mam wrażenie, że obecny atak na prezesa Janusza Kurtykę właśnie tym jest. Trzeba dokładnie zbadać zarzuty stawiane IPN-owi i przekonać się, że rzeczywiście instytucja ta działa według przesłanek politycznych. Jeśli okaże się, że jest winna, to będzie musiała być także kara. Ale dziś jeszcze tego nie wiemy. Działając pospiesznie, można wylać dziecko z kąpielą, a tego za wszelką cenę należy uniknąć.

Prof. Tomasz Nałęcz, historyk, były poseł Socjaldemokracji Polskiej
Nie zgadzam się z głosami, które mówią o tym, że IPN należy zamknąć. W Polsce potrzebna jest instytucja, która będzie zajmowała się badaniami okresu PRL i działalnością Solidarności w Polsce. Należy natomiast zmienić prezesa Instytutu. Bo to on jest odpowiedzialny za to, co się w tej państwowej instytucji dzieje. Między innymi za to, że jak dotąd IPN nie przygotował żadnej rzetelnej i kompleksowej publikacji dotyczącej obalenia komunizmu, którą można pokazać światu. A przecież właśnie w tym roku mija dwudziesta rocznica Okrągłego Stołu. Zamiast tego prezes Janusz Kurtyka prowadzi politykę opluwania Lecha Wałęsy. Zachowuje się w ten sposób jak propagator partyjny, a nie jak szef państwowego instytutu.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie