Sto lat po roku 1918 Polska ma ogłosić niepodległość. Gazową

Witold Głowacki
Witold Głowacki
Witold Głowacki Fot. Polskapresse
Wszystko wskazuje na to, że rząd wciąż wierzy w polskie gazowe Eldorado. I to rosnące w ekspresowym tempie. Mikołaj Budzanowski, minister skarbu ogłosił właśnie na naukowej konferencji, że w ciągu pięciu lat wydobycie gazu ziemnego w Polsce według szacunków jego resortu ma wzrosnąć o 10 mld metrów sześciennych. Co to właściwie znaczy?

Otóż w tej chwili wydobywamy w Polsce łącznie około 4 mld metrów sześciennych gazu. Zużywamy zaś łącznie ok. 14 mld. Prosty rachunek wskazuje więc, że w roku 2017 zakładane przez ministerstwo polskie wydobycie pokryłoby wszystkie polskie potrzeby z roku 2011.

Czytaj także: Tusk o gazie łupkowym: Nikt nie będzie inwestował w biznes, który nie gwarantuje ciągłości

Czy wtedy właśnie będziemy mogli powiedzieć "da swiedania" Gazpromowi wraz z kończącym kadencję Putinem - o ile oczywiście swemu nowemu-staremu prezydentowi do tego czasu nie powiedzą tego sami Rosjanie? Bo przecież właśnie od Rosji importujemy w tej chwili brakujące dziesięć miliardów metrów sześciennych rocznie.

Cóż, w roku 2017 na ostateczne pożegnanie będzie jeszcze nieco za wcześnie. Bo choć minister skarbu twierdzi, że nasze zużycie gazu ziemnego przez najbliższych pięć lat także wzrośnie. PGNiG prognozuje, że do roku 2020 będziemy zużywać już około 18 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Prognoz, ile mielibyśmy w tym właśnie czasie wydobywać, nie znamy, musimy się więc oprzeć na tej, ogłoszonej przez Budzanowskiego. Na jej podstawie można by zaś przyjąć, że rosnące polskie wydobycie mogło by się mniej więcej zrównać z polskimi potrzebami pod koniec roku 2018. Choćby w listopadzie.

Czytaj także: Gazowa rewolucja

Symbolika takiej daty byłaby piękna. Problem jednak w tym, że jak na razie zapowiedź ministra skarbu zdaje się mieć mniej więcej tyle samo z marszałka Józefa Piłsudskiego, co z sekretarza Edwarda Gierka. Choć bowiem Budzanowski mówi o rozpoczęciu wydobycia złóż gazu łupkowego już w roku 2015, wciąż jakoś trudno uwierzyć, że w ciągu zaledwie pięciu lat, mielibyśmy niemal czterokrotnie zwiększyć swoje obecne możliwości. Przypominam tu zaś, że w Polsce wydobywa się gaz od XIX wieku.

Jest jeszcze jeden kłopot. Czyli podpisana przez Waldemara Pawlaka słynna umowa gazowa z Rosją. Wynika z niej przecież, że do 2022 roku mamy importować gaz od Gazpromu, w ustalonej ilości ok. 10 mld. metrów sześć. Wyglądałoby więc na to, że im więcej przed rokiem 2022 będziemy wydobywać gazu łupkowego, tym wiecej będziemy musieli go odsprzedawać, by wywiązać się z umowy z Rosjanami. W dodatku wszystko wskazuje na to, że cena jaką dostaniemy za nasz gaz łupkowy np. w roku 2016 czy 2018 będzie sporo niższa niż ta, którą ustalono w roku 2010 za dostawy od Gazpromu.

Czytaj także: Porozumienie ExxonMobil z Rosnieftem. Ekspert: Wydobycie gazu łupkowego może stracić sens

Wygląda więc na to, że nawet jeśli minister skarbu nie przestrzelił ze swoimi prognozami, i tak na ostateczne ogłoszenie gazowej niepodległości poczekamy nieco dłużej niż do setnej rocznicy listopada 1918. Pociecha w tym, że niewiele dłużej. Obecna umowa z Rosją może być prolongowana lub zakończona w roku 2019 (choć zobowiązania obu stron pozostają aktualne do roku 2022). Miejmy zatem nadzieję, że wtedy już nic nie będzie nam kazało tej umowy przedłużać.

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
polo
"….że rząd wciąż wierzy w polskie gazowe Eldorado".
Wiara tego nie-rządu nie ma tu nic do rzeczy. To otumanieni Polacy maja uwierzyć w Eldorado.
Łupki potrzebne są rządowi jedynie dla celów propagandowych.
Tymczasem wyrok na Polskę i polski gaz zapadł w dniu wyborów 2007r. Podobnie jak Bułgaria czy Rumunia, Polska nie będzie beneficjentem gazu z łupek a jedynie wykonawcą poleceń płynących od "mądrzejszych" trzymających łapy na łupkami.
O taki stan rzeczy postarali sie rodacy w 2007, głosując na zdrajców i sprzedawczyków.
a
al
Ze polski rzad zapewni oplacalne wydobycie, szczegolnie firmom zagranicznym bo one musza zainwestowac duze pieniadze i wiedza jak gaz wydobywac. Oplacalnosci dotyczy rowniez ilosc wydobywanego gazu. Firmy wydobywajace gaz, beda chcialy pompowac jak najwiecej czyli sprzedawac bardzo duze ilosci gazu za granice. A to oznacza, ze prasowe doniesienia jakoby starczylo nam gazu na 300 lat to bzdura. Bedzie to dzialalnosc prowadzona w sposob rabunkowy, tak jak to sie dzieje wszedzie, gdzie czlowiek postawil swoja stope. Oczywiscie i rzadowi zalezy na doplywie gotowki do budzetu,wiec zrobi wszystko aby rabowac teraz a nie czekac 300 lat. Jak dobrze pojdzie to moze do 2050 roku wystarczy a potem sie zobaczy.
Dodaj ogłoszenie