Steffen Möller: Całym sercem kibicuję Polakom

Redakcja
Ze Steffenem Möllerem, niemieckim satyrykiem, rozmawia Jacek Kmiecik

Gdzie będzie Pan oglądał mecz Niemcy - Polska?
W Berlinie, w teatrze Admiralspalast. Zaprosiła mnie tam największa stacja radiowa. Przed meczem mam opowiedzieć o Polsce i piłkarzach. Założę biało-czerwony szalik z wielkim białym orłem. I będę smakował polski żurek.

Będzie Pan kibicował Polsce?
Całym sercem. Podczas mundialu też kibicowałem. Stałem w Dortmundzie na trybunach pośród 30 tys. Polaków. Ale kiedy stracili gola i płakali obok mnie, to przyznam, że nie było mi smutno. Jednak czas najwyższy wygrać! Wtedy będzie jeszcze większy popyt na Polskę. Już udzielam wywiadów, wystąpiłem w niemieckiej telewizji ZDF. W poniedziałek będę gościem Tomasza Lisa. To pomaga mi w promocji mojej książki "Viva Polonia", która w Niemczech w trzy miesiące sprzedała się w 100 tys. egzemplarzy.

Czy rodacy nie mają pretensji, że gloryfikuje Pan Polskę?
Skoro 80 mln ludzi dopinguje jedną drużynę, to jeden człowiek może wyjść przed szereg. Dużo Polaków podejrzewa mnie, że jestem niemieckim szpiegiem. A ja kocham Polskę. Najlepiej jednak czuję się w... warsie, w InterCity, między Warszawą a Berlinem, jako tzw. betweener, czyli ktoś zawieszony między tymi krajami.

Kto z Polaków może zaskoczyć Jensa Lehmanna?
Smolarek, a kto? On w eliminacjach wyprzedził Cristiano Ronaldo, bo strzelił dziewięć bramek. Jest sprytny. Nie poszło mu dwa lata temu w mundialu, ale tym razem da radę. Wtedy cały Dortmund będzie żałował, że go do Hiszpanii puścili.

Kto powinien wyłączyć z gry Micheala Ballacka?
Przyćmi go Krzynówek. Zresztą Ballack to zaklęty człowiek. Dużo Niemców żąda, żeby poszedł do szamanki, by go odczarowała. Facet przegrywa wszystkie ważne mecze: w Lidze Mistrzów, w mistrzostwach świata. On jest gwarantem zwycięstwa Polaków.

W prasie toczy się przedmeczowa wojna. Niektóre gazety nawołują: "Leo, daj nam głowy Löwa i Ballacka".
Z tego powodu niemieckie media nie dają mi wytchnienia. Uspokajam, że Polacy nie są katami. Po pierwsze - na zdjęciu był Holender, a po drugie - trzeba brać pod uwagę nastrój Polaków, którzy jeszcze nigdy nie wygrali z Niemcami. Bo przecież wiemy, co zrobi Polak, jak wygra mistrzostwo Europy. Wyłączy playstation i pójdzie spać. Ten dowcip opowiedział mi warszawski taksówkarz. Polacy muszą wyleczyć głębokie kompleksy, których dowodem są takie publikacje.

A wie Pan, jak Podolski, Klose śpiewają hymn przed meczem, "Eins, zwei, drei, Jeszcze Polska nie zginęła".
Dokładnie. Ktokolwiek więc wygra w niedzielę, i tak Polacy będą mieli w tym wielki udział.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie