reklama

Staniszkis: Premierem powinien być Kaczyński. Szydło ma jego złe cechy, ale żadnej jego zalety

Krzysztof Marczyk, Witold Głowacki (AIP)
Prof. Jadwiga Staniszkis
Prof. Jadwiga Staniszkis Bartek Syta
- Beata Szydło ma złe cechy Jarosława Kaczyńskiego: podejrzliwość i brutalność w traktowaniu ludzi, ale żadnej jego zalety. Premierem powinien być Kaczyński, ale Kaczyński bardziej ufający ludziom - mówi prof. Jadwiga Staniszkis.

Nazwała Pani swego czasu naszą scenę polityczną dżunglą. Jak w tej dżungli radzi sobie premier Ewa Kopacz?
W czasach Tuska wydawało się, że będzie potrafiła być równie brutalnie jak on. Bo Tusk przede wszystkim zarządzał strachem wewnątrz partii, którą uzależniał od siebie, wycinając silnych. Do tego miał świetny PR, co na początku funkcjonowało. Potem jednak ludzie skonfrontowali polityczny marketing z własnym doświadczeniem. Ewa Kopacz na początku próbowała zachowywać się inaczej. Polityka i jego format poznaje się jednak dopiero w sytuacji kryzysowej. Pani premier, podobnie jak cała Platforma, przesadnie się posypała. Na jej miejscu pokazywałabym osiągnięcia i wychodziła z założenia, że takie publiczne posypanie się stanie się samopotwierdzającą się przepowiednią przegranej w wyborach. I to nasuwają się podejrzenia, że po prostu boi się służb, konfliktu wewnątrz nich i tego, co może się jeszcze pojawić w związku z taśmami.

Ale na rekonstrukcję się jednak odważyła.
I to tylko dowodzi, że generalnie była... no jeszcze jest, marnym premierem. Te ostatnie posunięcia pokazują, że nie docenia opinii publicznej. Bo taka spektakularność tych kandydatur: mistrz olimpijski, wspaniały kardiochirurg - tworzy wrażenie, że chodzi tylko o błysk, który ma podciągnąć cały salon.

Donald Tusk stwierdził, że silni liderzy po takich decyzjach się wzmacniają, a słabi upadają.
To twierdzenie jest podwójnie zabójcze dla Platformy. Po pierwsze Tusk był jeszcze premierem, kiedy zaczęła się ta afera, i to on powinien był wtedy wyciągnąć wnioski. Tu nie chodzi o język, ale o te transakcje, które tam załatwiano, stanowiskowe, personalne, jedna dotycząca sfinansowania wygranej wyborczej, czy porażająca opinia ludzi Platformy o rządach samej Platformy. To był powód, żeby to poważnie przemyśleć, skierować sprawę do prokuratury i na pewno zdymisjonować kilka osób. Tusk tego nie zrobił, czyli wedle własnego poczucia nie jest silny, a Kopacz mogła to zrobić, gdy przejmowała po nim schedę, ale również się na to nie odważyła. Teraz to już nie będzie miało takiego efektu wizerunkowego dla rządu.

Tych dymisji w ogóle nie powinno w tym momencie być?
Jeśli spojrzymy na sytuację Platformy z perspektywy doświadczeń innych krajów - w Wielkiej Brytanii na przykład szef Partii Pracy osiągnął dobry wynik w wyborach, ale gorszy, niż oczekiwał, więc podał się do dymisji - to są zupełnie inne standardy. U nas tego nie ma. Z różnych względów uważam, że lepsze byłoby samorozwiązanie Sejmu.

Dlaczego?
Po pierwsze dlatego, że nie dopuszczając do samorozwiązania Sejmu, Kopacz czy ktoś, kto jej to zasugerował, wykorzystują ten okres, żeby przewidując utratę władzy politycznej, zachować maksimum władzy realnej. Mam tu na myśli wymuszanie dymisji na prezesie Belce, próbę zdymisjonowania Seremeta, te wszystkie zabiegi wokół Trybunału Konstytucyjnego czy Sądu Najwyższego. To pokazuje, że próbuje się wsadzić swoich ludzi na wieloletnie kadencje na stanowiska dające realny wpływ na władzę. Ten okres majstrowania przy państwie, przy tych wszystkich procedurach, powinno się skrócić. To jest demoralizujące i żałosne, choć może być skuteczne.

Po drugie, jest jeszcze sprawa budżetu. Gdyby kadencja była krótsza, można by szybciej wprowadzić więcej zmian. Na przykład finansowanie nauki, które obiecywał Duda. Budżet zmiany musi być inny, zwłaszcza jeśli stawia się na odbudowę potencjału produkcyjnego. Na to potrzebne są środki. Jednak Platforma właściwie zabetonuje przyszły rok rządzenia tym budżetem. To też powinno się ukrócić. Nowa koalicja powinna mieć większą możliwość manewru.
A po trzecie, uważam, że cztery miesiące to bardzo dużo. Choć nie wydaje mi się, żeby Platforma potrafiła się odbudować. Platforma pozostaje w rozsypce. To dziś są po prostu ludzie, którzy nie umieją walczyć, kiedy znaleźli w trudnej sytuacji. Wpływ na to ma odpływ prawdziwej klasy politycznej - co jest typowe dla partii władzy. Brak idei. Ludzie ideowi potrafią się przecież podrywać nawet w trudnej sytuacji. Z drugiej strony przez cztery miesiące nie wiadomo, co będzie z Ruchem Kukiza, który ma większą "pojemność" na jakieś marzenia i emocje, ale im dłużej to będzie trwało, tym mniej wyrazisty będzie.

O to chcieliśmy też zapytać w kontekście samorozwiązania Sejmu, do którego Pani nawołuje.
Jest jeszcze na to szansa - gdyby nastąpiło wyjście PSL z koalicji. Liczyłam, że do tego dojdzie. To wciąż możliwe, bo mają jeszcze przed sobą kongres, gdzie może dojść do zmiany władzy. Nie mają nic do stracenia. Wtedy mogą mówić, że osiągnięcia tego rządu to są osiągnięcia PSL, przykładowo Władysława Kosiniaka-Kamysza. Wtedy mieliby jakieś szanse. Tkwiąc w koalicji do końca, moim zdaniem się pogrzebią.

Gdyby miało teraz dojść do samorozwiązania Sejmu, to chyba bardzo mocno premiowałoby Kukiza, prawda?
Tak, bo paradoksalnie póki jego ugrupowanie nie istnieje, w sensie wyraźnej formy, to ma większe szanse. Jako ruch społeczny oczywiście.

A nie boimy się tego troszeczkę?
Niczego się nie boimy... (śmiech) Swoboda manewru polityki w ramach Unii Europejskiej jest tak ograniczona, że niewiele można w sumie zmienić. Trzeba bardzo dobrze i precyzyjnie rozumieć system, żeby go zmieniać. Tymczasem ludzie Kukiza to nie jest ruch antysystemowy, tylko z wewnątrz systemu, taka próba przegrupowania układów i sił wewnątrz poszczególnych partii. Stąd te JOW-y, które uderzają w aparat. A hasła, że i tak się nie realizuje programów w partiach, więc ten program nie jest potrzebny, są w jakimś sensie rozbrajające i prawdziwe, ale nie zawsze pasują do tego mitu, że polityka ma siłę sprawczą. Oni - Ruch Kukiza - mogą wnieść, po pierwsze, nadzieję, że zmiana jest możliwa. Po drugie, wiedzę, która jest tylko w samorządach. Ale chodzi o wynik wyborczy, a nie o to, co będą mogli zrobić, bo to są dwie różne rzeczy.

Przed wyborami mówiła Pani, że życzy sobie dobrego wyniku Pawła Kukiza w pierwszej turze, by ten mógł namieszać w wyborach parlamentarnych. A teraz czego Pani sobie życzy?
Zaniepokoiły mnie ataki na Kukiza, między innymi Brudziński zaczął go oskarżać, że zabiera PiS wyborców, a to są przecież zupełnie inni wyborcy. Połowa z nich to byli członkowie i samorządowcy Platformy. Kukiz może być kluczowym języczkiem u wagi przy budowaniu koalicji, bo nie wierzę, że PiS osiągnie samodzielną większość.

Paweł Kukiz tworzy listę rzetelnych dziennikarzy, którzy "piszą prawdę". Taka lista jest potrzebna? Mamy problem z wiarygodnością dziennikarzy?
Cenię dziennikarzy, którzy mają kompetencje i dążenie do prawdy, bo to wszystko jest bardzo złożone. Szukają kontekstu. Jest w nich jakiś duch przekory, zdolność ryzyka. We wszystkich redakcjach można znaleźć ludzi tego typu. Cenię też osoby, które mają rodzaj pewnej odlotowości. Budowania własnego życia, a nie dryfowanie. To się odbija na tym, co robią. Nie sądzę jednak, żeby z perspektywy samorządowców i samego Kukiza zaczynanie od takich list było dobrym pomysłem. Nie ekscytuję się tym, ale robienie takich list świadczy o pewnej bezradności. To takie nadawanie sobie rangi sędziego. Zamiast zabawiać się w ten sposób, powinni się raczej zająć przygotowaniem do wyborów.

Czy jesienią, bardzo upraszczając, w Polsce będzie rządził Jarosław Kaczyński, czy Paweł Kukiz?
Na pewno nie Paweł Kukiz. Chyba że jego ludzie w koalicji.

Te cztery miesiące, które czekają nas do wyborów, to dla niego za dużo, prawda?
Ja przede wszystkim podejrzewam, że samemu Kukizowi to szybko może się znudzić. Polityka jest ograniczona, te procedury, ten młyn sejmowy, gdzie nie ma szans na jakąś wizję, bo trzeba się trzymać problemów, które są rozbite na małe odcinki. Poza tym PiS, z tego co się orientuję, przygotowuje do rządu garnitur młodego pokolenia.
Można zażartować, że wreszcie Pani posłuchali. Pamiętam, jak rozmawialiśmy lata temu, to był schyłek rządzenia PiS i koalicjantów. I mówiła Pani o konieczności oddania większego głosu temu młodemu pokoleniu.
To nie jest żadne odkrycie, to logiczne. Ten gabinet stworzą ludzie, którzy mają doświadczenie praktyczne, w budowaniu instytucji, zarządzaniu nimi, i teoretyczne, dotyczące gospodarki, sieci redystrybucji, które badał np. Instytut Sobieskiego, sektora bankowego itd. To może być bardzo dobry rząd. Ważne jest, kto zostanie premierem. Jestem przeciwna nominacji pani Szydło, bo uważam, że premier nie powinien być poniżej poziomu wiedzy i energii swoich ministrów. Szydło, która jest człowiekiem aparatu od wielu lat i trudno będzie jej się porozumieć z antyaparatowymi ludźmi Kukiza, którzy docenią profesjonalizm, ale nie przetrawią tego typu doświadczenia politycznego, jakie ma Szydło. Ona ma w sobie złe cechy Kaczyńskiego - podejrzliwość, brutalność w traktowaniu ludzi - ale żadnej jego zalety.

Premierem powinien być Kaczyński. Oczywiście Kaczyński bardziej ufający ludziom, zostawiający przestrzeń do działania. To może być bardzo dobry okres na wprowadzanie zmian. Pod warunkiem że te funkcjonalne stanowiska panów Seremeta i Belki oraz budżet nie zostaną sparaliżowane poprzez wkroczenie Platformy na te pola.

Belka zdaje sobie sprawę, że jego zdymisjonowanie poniosłoby za sobą duże konsekwencje, ale jest na tyle odporny psychicznie, że wytrzyma presję. Jego odejście doprowadziłoby do załamania kursu złotówki. To by oczywiście było zwalone na Dudę i PiS, utrudniając wygraną na jesieni. Więc ta presja, którą uruchamia PO w imię swoich interesów, nie jest zgodna z interesem Polski i z przyzwoitością polityczną.

Na ile PiS jest wiarygodny, chowając w trakcie kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza?
Jarosław Kaczyński powinien być bardziej aktywny i jednoznacznie przedstawiać wizję rządu. A Macierewicz - we wtorek wieczorem oglądałam go w telewizji Republika. Komentował nominację Biernackiego w sposób naprawdę kompetentny. Ja mówiłam, że Biernacki w odróżnieniu od wcześniejszych koordynatorów: Sienkiewicza i Cichockiego, będzie miał autorytet w służbach, a to podstawa, żeby mieć też szacunek i być skutecznym. Macierewicz zwrócił jednak uwagę na jego ustawienie prawne. Minister konstytucyjny przejmuje od premiera prawo koordynacji, Biernacki tego nie dostał. Ja tego nie wiedziałam. A Macierewicz wiedział. Mówił spokojnie, z szacunkiem dla Biernackiego, merytorycznie. Nie ma potrzeby, żeby go chować.

Ludzie, którzy do tej pory bali się PiS, będą pani zdaniem w stanie spojrzeć na tę merytoryczną stronę partii Jarosława Kaczyńskiego?
Nareszcie prokuratura zwróciła się z zapytaniem do prokuratury niemieckiej w sprawie rewelacji dziennikarza, Jürgena Rotha, co jest krokiem do przodu. To samo powinno być w przypadku Stanów Zjednoczonych i NATO. To są sygnały pokazujące, że zaczyna się taki zdrowy oportunizm ze względu na możliwą zmianę władzy, ale podkreślam - zdrowy! Myślę, że Macierewicz wykonał wielką pracę, zmuszając prokuraturę do sprawdzenia wielu hipotez, nie mając w ręku nic. Jedynie te wszystkie wrzutki pseudoekspertów i rewelacji, które łatwo było kompromitować.

Z niczego postawił znaki zapytania. Są ludzie, którzy wiedzą więcej niż ja, i uważają, że Macierewicz w sprawie śledztwa smoleńskiego zrobił dobrą robotę jako czynnik nacisku. O to chodziło. A teraz ewentualne usunięcie Seremeta, czego chce Kopacz, nie tylko utrudnia rozpoczęcie śledztw w związku z treścią nagrań, ale dowodzi też, że PO boi się rzetelnego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. A tu chodzi tylko o prawdę.

Czy sądzi Pani, że nowa koalicja, jakkolwiek będzie wyglądać, ma szansę doprowadzić do jakichś postępów w śledztwie smoleńskim?
Jeśli chodzi o polityczne wsparcie dla działań śledczych, to z pewnością. Nowa koalicja to nie jest tylko PiS i Kukiz, ale też PSL. U ludowców prawdopodobnie mogą zmienić się władze. Piechociński nie spełnił oczekiwań. Ku mojemu zaskoczeniu zresztą, bo był dobrym członkiem komisji parlamentarnej, ale jako minister gospodarki absolutnie się nie sprawdził. Był nieudolny. Nie chciał przyznać, że nie jest informowany o różnych posunięciach. To było po prostu niepoważne.

Jeżeli przyjdzie Pawlak, który został usunięty ze stanowiska przez te zabiegi, prawdopodobnie reżyserowane jeszcze przez Tuska - to wszystko, co się wyrabiało na tym torze rowerowym w Pruszkowie - to myślę, że byłby skłonny do jakiejś współpracy z PiS. Mają bardzo dobrych ministrów, jako przykład podam Kosiniaka--Kamysza - słaby politycznie, ale pewne rzeczy przeprowadził. To jego pomysłami żywiła się później Platforma podczas kampanii Komorowskiego, mam tu na myśli politykę prorodzinną, to były pomysły Kosiniaka-Kamysza. PSL ma swoje zasługi, a może utonąć razem z Platformą, bo niskie notowania wynikają również z tego kontekstu politycznego.
Z drugiej strony, zmiana peeselowskiego języka, którą próbował w kampanii prezydenckiej przeprowadzić Jarubas, raczej nie odniosła skutku.
Jeszcze wszystko przed nim. On w kilku miejscach wysyłał takie sygnały w stronę PiS.

Wysyłał zdecydowanie, ale to mu popularności - nawet w twardym elektoracie PSL - nie zapewniło.
To człowiek, który życie polityczne ma wciąż przed sobą. Na miejscu PSL mogliby zaryzykować skrócenie kadencji Sejmu. Na wyjściu z koalicji mogliby tylko zyskać. Wiele zależy tutaj od nowego układu sił w partii.

Osiem lat rządów tej koalicji to tylko pasmo porażek i klęsk?
Nie. Nie chcę specjalnie chwalić tych ostatnich lat, ale uważam, że inwestycje strukturalne, wykorzystywanie środków unijnych głównie w tym obszarze, to jedna strona medalu. Ale druga to wysokie koszty, korupcja, wypływ pieniędzy i zbyt małe podporządkowanie tych wszystkich działań kompleksowej strategii rozwojowej, próbom budowy połączeń między regionami. Dalej - nie było błędem to, co w tej chwili PO i prezydent Komorowski planowali w związku z wydawaniem większych pieniędzy na zbrojenia. Ale znów bez myślenia, by dbać o potencjał zbrojeniowy, który mamy, i polskie miejsca pracy. Jeśli mamy wydawać ogromne pieniądze, to tylko na technologie podwójnego zastosowania, czyli takie, które będą miały przełożenie na naukę i przemysł cywilny.

Tak jak wydaje je Turcja, wydaje Izrael - oba państwa właśnie w ten sposób się modernizowały. A w wydaniu Platformy widać po prostu brak myślenia strategicznego. Jakieś szukanie patrona, klientelizm, działanie pod Hollande'a w wykonaniu Komorowskiego.

Wokół PiS jest więcej ludzi, którzy odczuwają potrzebę myślenia strategicznego. Znam dość dobrze to środowisko Pressji, to są młodzi intelektualiści, fantazjujący na temat polityki. Budujący wokół pewnych wyzwań i zagadnień teorię, czyli to, co ja robię. Bo sama praktyka jest nudna i jałowa. Nie wiadomo, jak mogliby sobie poradzić z wejściem do polityki i wzięciem odpowiedzialności. Ja się zawsze przed tym broniłam. Nie wiadomo, czy Duda po nich sięgnie. Ale to są ludzie, którzy mają wizję i odwagę intelektualną i mogliby, zmuszeni do funkcjonowania politycznego, przełożyć to we współpracy z kompetentnymi poprzez praktykę zakorzenioną w realiach, po stronie PiS zrobić naprawdę dobrze rzeczy.

Platforma nie ma takiego zaplecza. W większości ich młode pokolenie to ludzie, którzy chcieli zbudować swoje kariery na partii władzy. I to się przeradza w cynizm, taką spóźnioną agresję. Ale niestety na to już minął czas. Jak się słucha tego Rutnickiego, który położył kampanię... No wygrał "Idola", ale co to znaczy? To, że umie być bezczelny, agresywny, umie walczyć. Ale są momenty, w których trzeba szukać współpracy.

Doradzałabym środowisku skupionemu wokół PiS, żeby w tym momencie mówić mniej o mafijności gospodarki, ale na przykład powiedzieć o niektórych dobrych pomysłach ludzi, którzy są takimi oligarchami, typu Kulczyk, w sprawie energii. Kupować elektryczność na Ukrainie, eskportować węgiel, stworzyć pod to kolejne inwestycje transportowe i inwestycje energetyczne. To jest możliwe tylko przy użyciu kapitału tych ludzi plus kapitału państwowego. Nową jakością PiS było powiedzenie "kończy się faza oskarżeń, zaczyna się faza współpracy" z wielkim biznesem.

Dla PiS to było szczęście w nieszczęściu, że zdarzyła się "afera madrycka" i analogiczne pokolenie zostało przetrzebione?
Ci młodzi ludzie z PiS byli po prostu poniżej poziomu. Są lepsi. Ten styl był dla mnie nie do przyjęcia. Wprawdzie nie wszczęto żadnego postępowania prokuratorskiego, ale to było naginanie procedur. Podobnie rzecz ma się zresztą z Platformą i taśmami. Samo pójście do Sowy i to, że się ktoś dał podsłuchać, to nie jest wystarczający powód do dymisji. Ale powinno się rozliczać merytorycznie. Bo to bywa równie demoralizujące jak to, co jest na tych taśmach. Być może nawet bardziej.

Jakby pani podsumowała sytuację, w której znalazła się Platforma? To jest totalna porażka? Szansa na przetrwanie w opozycji? Widzi tam pani postacie, które pozostały podmiotowe?
W najgorszym razie dla Platformy, ma ona szansę na bycie dużą, silną opozycją. Jest tam sporo cennych ludzi, jak wspomniany wcześniej Biernacki. Od wielu lat znam Schetynę, ale uważam, że stracił trochę potencjału. Sam się osłabił i stracił coś z poczucia humoru, kiedy był bardziej atakowany, bo nie wie, jak się w tym wszystkim odnaleźć. Ale jest tam też mnóstwo ludzi, którzy nie powinni nigdy wchodzić do polityki.
Platforma będzie silną opozycją, ale szkoda, że nie wysłuchała tego, co w tzw. pakiecie demokratycznym proponował obecny europoseł Kazimierz Ujazdowski. Chodziło o to, żeby opozycja miała swoje proceduralne miejsce w procesie rządzenia. To znaczy przewidziane procedurami przewodniczenie pewnej liczbie komisji, jakieś możliwości pełnienia tej roli, a nie spychania na "nie, bo nie". On to proponował dla PiS, ale to się przyda też PO. Ten pakiet gdzieś tam leży w Sejmie, blokowany przez marszałek Kopacz, a później przez marszałka Sikorskiego, więc wszystko jest przed nimi. Ale też Platforma musi dokonać czegoś w rodzaju samooczyszczenia. Wielu z ludzi PO po prostu nie nadaje się do polityki, po prostu nie rozumiem, jak oni mieli czelność się do niej pchać.

NowoczesnaPL - inicjatywa Ryszarda Petru. Widzi Pani w nim jakieś zagrożenie dla Platformy?
Nie patrzę na inicjatywy jak na zagrożenie. Jednak polecałabym i Petru, i jego zwolennikom przemyślenie paru kwestii. Polska jest w bardzo trudnej sytuacji, choć wskaźniki o tym nie mówią. Skala zróżnicowań, poziom ubóstwa - w dużym stopniu to właśnie powoduje emigrację i zagrożenie demograficzne. Sytuacja nauki, uderzanie w ogóle w inteligenckość jako formułę bezinteresownego myślenia. To wszystko w długofalowej perspektywie uderza w Polskę i zmiana jest konieczna.

O ile wiem, Petru wysyła listy do małych i średnich firm, coś tam proponuje. Oczywiście powinien się dobrze zastanowić, co oznacza rozwój zależny, co oznacza ten ślepy liberalizm w bankach rozwoju zależnego, bo to wycina ten słabszy krajowy sektor. Jak funkcjonuje krążenie kapitału, jaka powinna być w tym wszystkim rola państwa. Dla tego typu partii na pewno znajdzie się miejsce.

Tym bardziej, że PiS, który mam nadzieję wygra, będzie lansował politykę inwestycji odbudowy, takiej reindustrializacji w porozumieniu z kapitałem prywatnym i zdynamizowania małych i średnich firm, które są głównym kapitałem. Bo deregulacja może obniżać koszty i dawać więcej konsumentom. I ten problem powinien dać do myślenia zarówno Petru, jak i Kaczyńskiemu. To nie jest tak, że wszystko jest możliwe, albo jak Balcerowicz, że się wycofuje. To wymaga przemyślanej strategii deregulacji zainicjowanej przez państwo.

Petru i jego neoliberałowie chyba nie pójdą za tego typu ideami.
Zobaczymy. Nowoczesne państwo rozwojowe - to formuła Korei Południowej, Izraela, Turcji, Stanów Zjednoczonych, gdzie takie rozmowy, jak prowadzono w tej Sowie o wielkich inwestycjach, prowadzą z prezydentem czy jakimiś gremiami politycznymi politycy na co dzień. I prezydent jak gdzieś jedzie za granicę, to promuje swoje inwestycje. To nie jest nic zdrożnego. Tym bardziej że w Europie zaczyna teraz rządzić biznes. Odbudowują się te wielkie państwa, ale często w interesie własnego biznesu.

Daje Pani jeszcze wiarę sondażom?
Nie daję wiary sondażom. Przykładowo Radosław Markowski od lat śledzi wybory, a teraz gruntownie się mylił, bo nie wierzył, że możliwa jest zmiana, odwracanie trendów poprzez walkę medialną. Większość badań to badania telefoniczne, a to bardzo specyficzna grupa respondentów. W badaniach telefonicznych nie docenia się tych środowisk, poprzez które się wygrywa lub przegrywa wybory, gdzie jest skupione poparcie. To jest właściwa reprezentacja całości. Sięga się ciągle do tych samych respondentów, którzy psychologicznie bronią poprzedniej opinii i jej nie zmienią. Niektórzy boją się obciachu, jeśli stwierdzą, że Platforma przegra. To wszystko razem powoduje, że badania nie dają dobrych informacji. A jeszcze dodatkowo nagminnie myli się poziom społecznego zaufania z szansą sukcesu wyborczego. Tak przecież było najpierw w wypadku Kuronia, a teraz w wypadku Komorowskiego.
Wiarygodność będzie głównym słowem kampanii parlamentarnej? O odzyskanie wiarygodności walczy Platforma, wiarygodnością wynikającą z efektu nowości poparcie zdobywa Kukiz, z wiarygodnością problemy miał PiS, chowając Jarosława Kaczyńskiego.
Nie, dlaczego? Uważam, że Jarosław Kaczyński jest wiarygodny. Był jednym z tych polityków, którzy sprzeciwiali się na przykład reformie OFE w tym kształcie. Ta reforma napompowała sztucznie akcje na giełdzie i okres tego trwania, jeżeli ktoś o tym wiedział, to są miliardy zarobione lub stracone. Nikt w Platformie obecnie nie odpowiada za tę reformę, żaden z polityków, którzy najpierw ją lansowali, a później pracowali przy OFE. Ci ludzie wciąż są w obiegu.

Jarosław Kaczyński uzyskał ją nie tylko tym, ale też programem i ludźmi, którymi się otacza. Po odejściu Hoffmana są to młodzi i kompetentni ludzie. Ataki na Szczerskiego też nie odbiorą mu wiarygodności.
Proszę pamiętać, że wiarygodni są ci, którzy mówili o danej rzeczy wtedy, gdy nazywano ich oszołomami, a nie teraz, gdy mają szansę na wygraną. Ja nie mam szansy na rządzenie, ale też nie mam ochoty. Wielokrotnie natomiast byłam nazywana oszołomem i uważam, że najwięcej mówi to o osobach i środowiskach, które narzucają takie epitety. W sumie później wychodzi w różnych przekrojach i analizach na moje. A ja w wtedy zajmuję się już nowymi rzeczami, które są już nową generacją oszołomstwa. I spokojnie patrzę, jak to się staje mainstreamem. Trzeba wierzyć w to, co się robi, i się nie przejmować, płacąc za to określoną cenę.

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 20

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

j
jadźce znów odbiło

tego zarozumiałego babsztyla.

M
Miko

A co ci za różnica kto korumpuje i przez ile lat to robi? SKOK na kasę ciułaczy zrobił PIS a rządził krótko! To tylko tyle co wylazlo jak " Szydło z worka!"( zbieżność ? Owszem! A to az tyle czy tylko tyle? Gdyby tak Inna partia grasowała w życiorysach i bawiła sie podsłuchami jak PIS wylazloby z pewnością dużo innych sprawek! I Bez podsłuchow wpadł swietousty Hoffman chociaż niby poza władza, ale profity ciągnął jako spadkobierca po dwu letnim trwaniu przy korycie! Pokaz mi polityka w tej grze , który pcha sie do władzy bezinteresownie!? Znasz takiego? Chyba ze przed wyborami to sa wszyscy swieci poza Polikotem który wygarnij bez pardonu bolączki narodu i za to jest poza! A PO przynajmiej dla oka zrobiło dużo w przeciwieństwie do pozostałych kolejnych rządów! Szydło wylazlo z worka PIS em zwanego i stanęło na tle okazałych budynków i PISczy ze Polska w ruinie!" Nawet nie zauważyła na jakim tle stanęła ! A powinna stanąć na ambonie Rydzyka na Jasnej Gorze - tam by pasowały jej czcze przemówienia! Gdy dojdą do władzy to bedą" mocno ", tragicznie " I krótko rzadzic! Jestem prorokiem ! Staniszkis ma dużo racji w ocenie tego Szydla! Ma parcie na władze od urodzenia jak widać! A z wyglądu i postury to powinna byc członkiem ( nie obrażając!!!) Samoobrony! Ale walczy o pozycje i przyszłość swego syna by mógł korzystać z dobrodziejstw i miłości podatników! Wszyscy tam kochają byc bogaci! I lobbyści jeszcze bogatsi byc pragną!

G
Gość

hipokryzja - 8 lat nierządów,korupcja na niespotykaną skalę, bilion zł zadłużenie ,to niby czyja zasługa? najlepiej wychodzi wam wycieranie gęby PiS-em i Kaczyńskim, a ta elita polityczna z PO a może tak margines społeczny okradających i oszukujących podatników. Co uważasz że wszystko w porządku jest ?

K
Kuba

zet hipokryzja - 8 lat nierządów,korupcja na niespotykaną skalę, bilion zł zadłużenie ,to niby czyja zasługa? najlepiej wychodzi wam wycieranie gęby PiS-em i Kaczyńskim, a ta elita polityczna z PO a może tak margines społeczny okradających i oszukujących podatników. Co uważasz że wszystko w porządku jest ?

s
spokojny

„Premierem powinien być Kaczyński”.
A wała. Prezes wygrywa.
A wygrywa właśnie dlatego, że sam nie kandyduje na prezydenta, bo by przegrał jak w 2010-tym.
A tymczasem jego człowiek wygrał. Nie musi być premierem, bo może wystawić kogoś innego i zbierać punkty, podobnie jak z Marcinkiewiczem.
Bo największą władzę i tak daje przywództwo partii.

50+

W poprzednim rządzie PiS najważniejsze było powołanie prof. Z. Gilowskiej na ministra finansów, co było diamentem naznaczonym chyba reką boską zrządzeniem losu przy ogólnie nieumiejętności Kaczyskich do doboru ludzi (takie przykłady negatywne to Kluzica, J. Kaczmarek czy Michał Kamiński i wiele na poziomie lokalnym).

G
Gabriel Potoczny

Zarówno Pani Szydło jak też Pan Kaczyński to jedna szkoła.

p
pożonarodzeniowa

Szydło myli pojęcia ekonomiczne i ma tyle energii ,że nie wiadomo czy już zeszła czy właśnie schodzi.

z
zet

Jeśli myślicie ze PIS wymyśli jakąś
cudowną receptę, by Polska rozwijała
się szybciej, a Polakom żyło się lepiej,
to się mylicie. PIS stanie przed tymi
samymi dylematami co PO - czy
opodatkować rolników podatkiem
dochodowym i znieść KRUS ?, czy przy
spadku o 1.200.000 uczniów w ciągu
ostatniej dekady, utrzymywać dalej taką
samą ilość szkół i nauczycieli ?, czy
odebrać przywileje róznym grupom
zawodowym ?, jak zwiększyć
finansowanie służby zdrowia i
efektywność wykorzystania pieniędzy ?,
z jakiego źródla finansować naukę i
inowacyjność i jak to zrobić by
przynosiło to korzystne przełożenie na
gospodarkę ?, w jaki sposob obniżyć
bezrobocie i zmiejszyć obciążenie
kosztów pracy itd. itd. Gwarantuje Wam
że PIS nie będzie lepsze w
rozwiązywaniu tych problemów niż PO.
Co PIS potrafi pokazało przez 2 lata
swoich rządów gdy skupiło się na
niszczeniu koalicjantów i polowaniami na
opozycję. Obawiam się że
modernizację kraju PIS zastąpi
ideologizacją, forowaniem i
umocnieniem pozycji KK (musi mu
zapłacić za poparcie), wynoszeniem na
pomniki Lecha Kaczyńskiego,
upolitycznieniem służb specjalnych,
bezprawnym zwalczaniem opozycji i
zamachem na wolność słowa. Ja naprawde
nie rozumiem jak Polakom ma poprawić dzięki
koronacji Chrystusa na króla Polski? (To jeden
z ich postulatów).
Z dwojga złego wolę PO - nie zrobią
chociaż żadnej totalnej głupoty i powoli
bo powoli, ale idziemy do przodu.

z
zet

Jeśli myślicie ze PIS wymyśli jakąś
cudowną receptę, by Polska rozwijała
się szybciej, a Polakom żyło się lepiej,
to się mylicie. PIS stanie przed tymi
samymi dylematami co PO - czy
opodatkować rolników podatkiem
dochodowym i znieść KRUS ?, czy przy
spadku o 1.200.000 uczniów w ciągu
ostatniej dekady, utrzymywać dalej taką
samą ilość szkół i nauczycieli ?, czy
odebrać przywileje róznym grupom
zawodowym ?, jak zwiększyć
finansowanie służby zdrowia i
efektywność wykorzystania pieniędzy ?,
z jakiego źródla finansować naukę i
inowacyjność i jak to zrobić by
przynosiło to korzystne przełożenie na
gospodarkę ?, w jaki sposob obniżyć
bezrobocie i zmiejszyć obciążenie
kosztów pracy itd. itd. Gwarantuje Wam
że PIS nie będzie lepsze w
rozwiązywaniu tych problemów niż PO.
Co PIS potrafi pokazało przez 2 lata
swoich rządów gdy skupiło się na
niszczeniu koalicjantów i polowaniami na
opozycję. Obawiam się że
modernizację kraju PIS zastąpi
ideologizacją, forowaniem i
umocnieniem pozycji KK (musi mu
zapłacić za poparcie), wynoszeniem na
pomniki Lecha Kaczyńskiego,
upolitycznieniem służb specjalnych,
bezprawnym zwalczaniem opozycji i
zamachem na wolność słowa. Ja naprawde
nie rozumiem jak Polakom ma poprawić dzięki
koronacji Chrystusa na króla Polski? (To jeden
z ich postulatów).
Z dwojga złego wolę PO - nie zrobią
chociaż żadnej totalnej głupoty i powoli
bo powoli, ale idziemy do przodu.

k
kasienka

to w Platformie Przestepcow szargajaca i demolujaca Polske.

k
kasienka

bardzo czesto, w niektorych okolicznosciach mowa jest srebrem, a milczenie zlotem...

b
budżet można znowelizować

i PiS powinien to zrobić po wygranych wyborach

i
internautka 50+

Jeszcze jeden profesorek i ojczyzna trafi do Tworek.
Ale lepiej brzmi Jeszcze jedna profesorka i ojczyzna będzie w Tworkach
Ludzie włączcie myślenie to nie boli.Opierajcie swoje sympatie nie na opiniach płynących od złotoustych występujących w mediach , tylko na tym co widzicie, słyszycie i co zdziałali przez swoją kadencję ludzie na których przyjdzie wam oddać głos.

i
internautka 50+

Jeszcze jeden profesorek i ojczyzna trafi do Tworek.
Ale lepiej brzmi Jeszcze jedna profesorka i ojczyzna będzie w Tworkach
Ludzie włączcie myślenie to nie boli.Opierajcie swoje sympatie nie na opiniach płynących od złotoustych występujących w mediach , tylko na tym co widzicie, słyszycie i co zdziałali przez swoją kadencję ludzie na których przyjdzie wam oddać głos.

Dodaj ogłoszenie