Staniszkis: Czas na prawybory w PiS

Redakcja
fot.grzegorz mehring
Z politolog profesor Jadwigą Staniszkis rozmawia Michał Karnowski.

Czy Bronisław Komorowski ma powody do wielkiego triumfu? Z jednej strony - wyraźne, mocne wskazanie na jego kandydaturę, z drugiej - przy niskiej jednak frekwencji. To się przekłada na silny czy słaby mandat przedwyborczy?

Frekwencja rzeczywiście jest problemem, osłabia nieco ten mandat. To wynik charakteru PO, która jest partią władzy, a jej członkowie zabiegają przede wszystkim o swoje interesy lokalne. Ludzie uczestniczą w niej raczej ze względu na osobisty kapitał, zapisując się, budują własne kariery. Mniej liczy się dla nich wizja państwa, jaką chce realizować PO. Drugi problem Komorowskiego to wyraźnie słabszy wynik w najmłodszym pokoleniu. To sygnał ważny nie tylko w kontekście wyborów parlamentarnych, ale także prezydenckich. Widać, że oś podziału pokoleniowego będzie zyskiwała na znaczeniu. Komorowski i całe starsze pokolenie polityków powoli tracą kontakt z młodszymi, oferuje raczej zakorzenienie w przeszłości niż sensowną ofertę na przyszłość.

W PO największym przegranym jest Janusz Palikot. Jego działalność zrobiła bardzo złe wrażenie

Tego podziału pokoleniowego właśnie bało się Prawo i Sprawiedliwość w czasie wyborów prezydenckich. Sikorskiemu byłoby dużo łatwiej go zbudować niż marszałkowi Sejmu, który generacyjnie jest bliski Lechowi Kaczyńskiemu. Czy to dobry wynik dla PiS?
Na miejscu Jarosława Kaczyńskiego wyciągnęłabym z tych platformerskich prawyborów inny wniosek. Byłoby naprawdę fantastycznie, gdyby PiS też zrobił prawybory. Mogliby w nich, obok Lecha Kaczyńskiego, wystartować na przykład Zbigniew Romaszewski i Jan Olszewski. To pomogłoby temu obozowi w wyartykułowaniu własnej różnorodności. W razie wygranej obecnego prezydenta zwiększyłoby siłę jego mandatu w jesiennych wyborach. W razie przegranej też dałoby korzyści, bo byłoby wyjściem z twarzą z trudnej obiektywnie sytuacji.

I Romaszewski, i Olszewski mają sporo do pokazania, a w rywalizacji z Komorowskim mają sporo atutów, zarówno jeśli chodzi o doświadczenie, jak i biografie, oraz zdolność pokazania radykalizmy tam, gdzie trzeba, a łagodność w innych miejscach. Prawybory w Prawie i Sprawiedliwości przyniosłyby więc tej partii same korzyści. Jeśli zwyciężyłby w nich Kaczyński, miałby większe szanse na późniejsze pokonanie kandydata Platformy. Jeżeli Romaszewski albo Olszewski, to też mogliby poważnie myśleć o wygranej z Komorowskim.

Byliby lepsi w tych wszystkich wymiarach, które są atutami zwycięzcy platformerskich prawyborów. Wszyscy oni mają też wiedzę i przemyślaną argumentację na temat błędów i wad Platformy. Wszyscy razem mogliby lepiej wypromować tę argumentację, niż robi to dziś znużona i blada pisowska propaganda. To byłaby dla PiS wielka szansa. Bo bardzo wielu ludzi, łącznie ze mną, boi się oddania całej władzy w państwie w ręce jednej partii. Gdybym była Jarosławem Kaczyńskim, teraz dzwoniłabym do Lecha Kaczyńskiego i mówiła: "Leszek, robimy prawybory!".

Uważa Pani Profesor, że Lech Kaczyński mógłby taką preelekcję przegrać?

Mógłby przegrać, zwłaszcza jeżeli nie potrafiłby przełamać tej widocznej pasywności i niezdecydowania. Bo na razie to wygląda tak, jakby prezydent sam się skazywał na przegraną. Niesłusznie, bo różnica w pierwszej turze nie jest wielka. Prawybory albo pomogłyby mu przełamać tę niemoc, albo jeśli to niemożliwe, pozwoliłyby wyjść z twarzą z całej sytuacji. Przy okazji promują program centrowo-prawicowy. Bez względu na to, który scenariusz by się spełnił, taki zabieg mógłby być nowym otwarciem dla PiS.
Sądzi Pani, że premier ucieszył się z wyniku prawyborów?
Z perspektywy Tuska Bronisław Komorowski byłby chyba bardziej strawnym prezydentem, bo nie ma doświadczenia międzynarodowego, nie interesują go specjalnie te sprawy, więc raczej nie będzie w tym obszarze konkurencją dla premiera, nie będzie budował współzawodnictwa.
Radosław Sikorski miałby większe ambicje, mocno skierowane na zewnątrz. Chociaż jeśli dokładnie przyjrzeć się temu, co teraz robi jako minister spraw zagranicznych, to te wszystkie deklaracje o prezydenturze eksportowej, o wizji budowania pozycji Polski i jej promocji, nie brzmią przekonującą. Bo jaki szef MSZ wcale tego wszystkiego nie robi, choć mógłby. Nie było żadnego nowego otwarcia, nie pokazał żadnej interesującej wizji realizacji polskiego interesu narodowego. Wręcz odwrotnie. Sytuacja Polski w Unii Europejskiej jest zła, także, choć nie tylko, ze względu na pasywność polskiej polityki zagranicznej. Sikorski na większość wyzwań reaguje niestety w ostatniej chwili.

Zatrzymajmy się jeszcze chwilę przy premierze Tusku. W czasie tej prekampanii często pojawiały się analizy, moim zdaniem uzasadnione, że Komorowski pokazuje swoją niezależność, podkreśla, że niczego premierowi nie zawdzięcza i nie zamierza mu czapkować. A w czasie ogłoszenia wyników w swoim przemówieniu ani razu nie wymienił imienia i nazwiska szefa rządu, lidera własnej partii. To była jednak jakaś demonstracja.
To prawda, Komorowski podkreślał to w czasie kampanii. Akcentował, że startuje do takiej prezydentury, jaka jest zapisana w konstytucji, z wszystkimi uprawnieniami. To może utrudnić przejście do prezydentury żyrandolowej, ograniczonej, co jest celem premiera Tuska. Ale to niejedyny ważny sygnał wysłany w ostatnich tygodniach przez marszałka Sejmu. Wielokrotnie przecież podkreślał, że w programie społecznym jest podobny do Lecha Kaczyńskiego, bardziej niż Platforma jako całość, niż sam Tusk. Mówił wielokrotnie o zrównoważonym rozwoju, konieczności wzmacniania ściany wschodniej. Z prezydentem Bronisławem Komorowskim taki balcerowiczowski, liberalny zwrot planowany przez PO po wyborach może być trudny do wykonania. A on sam nie będzie, jeśli wygra, malowanym prezydentem w sprawach wewnętrznych. Utrudni przesunięcie całej władzy w ręce premiera, będzie bronił autonomii urzędu prezydenckiego.

Co było w tej kampanii największym atutem marszałka Sejmu?
Podkreślanie gotowości do współpracy, budowania minimum wspólnego polityki. Sikorski, zwłaszcza po fatalnym pierwszym wystąpieniu w Bydgoszczy, nie potrafił zbudować takiego przekazu. Myślę, że gdyby nie ten wiec ujawniający dziwne obsesje, ten kandydat mógłby mieć znacznie lepszy wynik.

Szef MSZ zreflektował się jednak i już po ogłoszeniu wyników, zaczął podobnie jak wtedy, zdaniem, że "już za 270 dni...". Ale dokończył inaczej - nie, że Lech Kaczyński będzie byłym prezydentem, ale że Bronisław Komorowski będzie "naszym" prezydentem.

Tak, ale w pamięci nas wszystkich zostało jednak tamto pierwsze wystąpienie. Wyjątkowo złe i niemądre.
Czy z tego faktu można wyciągnąć jakiś szerszy wniosek, na przykład taki, że dzisiaj już mniej opłaca się atakować prezydenta?
Nie, to zbyt jednostkowe wydarzenie. Po prostu Radosław Sikorski przesadził.

Akcentowana mocno przez Komorowskiego kombatancka, opozycyjna i solidarnościowa przeszłość, miała znaczenie w tej kampanii?
Sądzę, że tak. Pokolenie Solidarności wewnątrz Platformy wyraźnie się za nim opowiedziało. Osobiście nie lubię kombatanctwa, Komorowski jak dla mnie za mocno się stylizował na bohatera, ale tym razem okazało się skutecznym narzędziem, zadziałało. Wygrał nawet, choć jak mówiłam zaskakująco słabo, wśród najmłodszych, których mógł razić wujkowaty styl, do których mogły trafić sformułowania o "wujku Bronku".

Platforma wychodzi z prawyborów zjednoczona?

Jeżeli chodzi o spór zwolenników Komorowskiego i Sikorskiego, to raczej dalszego ciągu nie będzie. Ale konflikt pokoleniowy może się pojawić. Widać wyraźnie, że do głosu w PO chce się dobić młode, już niekombatanckie, pokolenie. Politycy tacy jak Sławomir Nitras ze Szczecina, który mocno naciskał na zorganizowanie tych prawyborów i otwarcie wspierał Sikorskiego. Jeżeli ich siła będzie jeszcze rosła, to będzie to dobry efekt kandydowania Sikorskiego.

Bronisław Komorowski nazwał tę kampanię "koszulkową". I to chyba dobra nazwa. Kto jest największym przegranym koszulkowej kampanii?
Janusz Palikot. Pierwszy zaczął z koszulkami, brutalnie wstrzeliwał się w kampanię po stronie jednego z kandydatów, choć jest przecież członkiem władz klubu. To robiło złe wrażenie. W wyniku tego musiał zamilknąć i to było dla niego bolesne. Myślę, że to jest jeden z elementów zmierzchu Palikota w Platformie Obywatelskiej.

Przegrany prawyborów Radosław Sikorski może obawiać się zemsty? Stracił pozycję i wpływy?
Według mnie stracił. Prysł mit, że cała młodzież za nim, że jest cudownym dzieckiem polskiej polityki. Nawet w grupie członków Platformy do 24. roku życia, gdzie efekt "antywujaszkowy" mógł być silniejszy niż tylko prosikorski, nie zyskał większości, a niecałą połowę głosów.

Po drugie padł mit jego profesjonalizmu politycznego, umiejętności prowadzenia debaty, którą powinien był nabyć na Oksfordzie. Do debat okazał się znacznie gorzej przygotowany, zwłaszcza na początku zlekceważył kampanię, to był wielki błąd. Nie pokazał też, że rozumie wyzwania współczesnego świata, konieczność instytucjonalnej walki o naszą pozycję w Unii. Sytuacja jest poważna, mówił zresztą o tym premier po powrocie z Brukseli, mówił, że musimy być gotowi do walki w Europie.
Sprawdza się to, o czym od dawna mówię. Ostrzegam, że tworzy się wyraźny podział między starą a nową Unią, ze znacznie większą dynamiką i dążeniem do konkurencyjności w strefie euro. Nie zdziwiłabym się, gdyby jeszcze przed wyborami parlamentarnymi premier próbował wymienić Sikorskiego na Jana Krzysztofa Bieleckiego. Bo on, przy wszystkich wadach, lepiej rozumie obecny, ekonomiczny wymiar integracji europejskiej, problem, jak poprzez walkę o instytucje polityczne, krajowe i unijne, uniknąć marginalizacji, która grozi nam ze względu na różnice w potencjałach gospodarczych. Sikorski po tym wszystkim może więc znaleźć się w niebycie.

Podsumowując, dobrze, że PO przeprowadziła prawybory?

Dobrze, choć chwilami porażała mnie banalność tej debaty. Za poważna jest sytuacja Polski, byśmy sobie na taką banalność mogli pozwolić.

Rozmawiał Michał Karnowski

Wideo

Komentarze 16

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

y
ya
Pani profesor jak co wywiad sypie prognozami o ocenami obecnej sytuacji. Pewnie z 90% tych przepowiedni sie nie sprawdzi jak bylo do tej pory, co do oceny ... hmm. Zdaje sie za Pani Staniszkis jak i Jarcio Kaczynski przebywa w zupelnie innej rzeczywistosci, tam gdzie tylko koty sa dobre :). Chyba czas na terapie
m
młody
Prawybory w PiSie z udziałem dziadków z loży w Muppet Show Romaszewskiego i Olszewskiego. Dzięki w imieniu przeciwników kaczyzmu.
k
krzyhoo1
I myślę, że to politolodzy na usługach Tuska podsunęli mu Komorowskiego jako bardziej strawnej wersji Kaczyńskiego - Bronek się niczym ideowo od Lecha nie różni (czyli podkradnie mu wyborców), w dodatku to 'swój' chłop z konserwatywnej frakcji PO popierany - o dziwo - przez ultraliberalnego pajaca z Lublina. Co do oceny Sikorskiego to pelna zgoda - to pozer (wg. Brudzińskiego kabotyn) z rozdętym ego bez jakiejkolwiek substancji politycznej, można go wymienić jak bezużyteczny wałęsowski zderzak
p
pablo55
To sobie przełącz telewizor na TVP. Tam się towarzyszy z PiS i PZPR, tfu, SLD naoglądasz do woli.
f
frania
Pani Staniszkis niedawno oglaszala w TV, ze Tusk jej sie nie podoba. Chcialaby wiec powiedziec kto jej sie podoba i wychodza z tego same glupstwa,bo jest na tyle uczciwa, ze nie moze powiedziec aby Lech Kaczynski jej sie podobal. Dodala wiec do niego jeszcze dwie takie same stare chabety i mysli, ze gdyby skopiowac pomysl PO z prawyborami to te walachy zaczna fruwac.Na starosc i profesorowie glupieja.
b
brrrr
Otwieram lodówkę a tam Platforma, włączam telewizor a tam - a jakże Platforma, otwieram okno a tam... jak
myślicie co? Platforma.Wszędzie Platforma to jakiś obłęd, mdli już mnie od tej Platformy - ohyda. Dawać te
wybory, ktoś musi ich wreszcie pogonić.
K
Kaliban
"A paraliż postępowy trafia najzacniejsze głowy" Boy( dla czytelników pisowskich wyjaśnienie :prawdziwy Semita).
J
Joker
Co za farmazony!
Jan Krzysztof Bielecki był słabym w latach 90, ale wg pani prof. Staniszkis będzie świetnym Ministrem Spraw Zagranicznych...

Kontrkandydatami Lecha Kaczyńskiego w prawyborach PiS mieliby być ponad 80 letni Jan Olszewski (były premier) i 68 letni senator Zbigniew Romaszewski, no genialne! Ale w ocenie Staniszkis PiS robiąc takie prawybory jako partia mogłaby walczyć o głosy młodych wyborców, niby jak? Wystawiając 61 letniego Kaczyńskiego, 68 letniego Romaszewskiego i 80 letniego Olszewskiego w prawyborach? Bez jaj! Jeśli PiS ma robić prawybory, to przed wyborami prezydenckimi 2015! Brac w nich udział powinni: Ziobro, Poncyliusz i Kluzik-Rostowska.
Ziobro w 2015 będzie miał 45 lat.
Poncyliusz w 2015 będzie miał 47 lat.
Kluzik-Rostowska w 2015 będzie miała 51 lat.
Wtedy dopiero PiS będzie miało szanse na głosy młodszych wyborców!
s
skrzat
PiS = Piekło i Smoła
e
eg
Wojciechu L.Czy ty aby napewno dobrze się czujesz. Pleciesz jakbyś był w malignie. Lech Kaczyński tak sie prezentuje na urzędzie prezydenta, zarówno wizerunkowo jak i merytorycznie, jak wół u karety. Jakież to nieprzychylne media odsądzają go od czci i wiary? Rzeczpospolita? Dziennik? Polska? Nasz Dziennik? Wprost? TVP? Jedyną gazetą nieprzychylną PiS i Kaczynskim jest Gazeta Wyborcza ale czy pisze nieprawdę? Jako sztandarową rzekomo nieprzychylna stację telewizyjną wymienia się TVN. Czyżby? Może Szkło Kontaktowe potrafi szydzić z prezydenta i PiS. Ale czy tylko z nich?
s
smiech
Jakie prawybory, przeciez urzedujacy prezydent jak startuje to dostaje nominacje z automatu tak jest w USA i innych podobnych krajach - co za ignorancja wiedzowa. Olszewski niemedialny, Romaszewski to samo.
Jezeli już rozważac takie coś to ewentualnie z Ziobrą, bo on ma pewne atuty które przebijają Kaczynskiego a w innych miejscach nie.
A o wygrana będzie ciezko ale jeszcze nic nie jest przesądzone, szczególnie jeżeli Kaczynski do patriotyzmu doda troskę o codzienne problemy Polaków, bedzie mówił ich jezykiem, za które odpowiada partia rządzaca liberałow Komorowskiego
o
oli
To smutne ale PO najmniej zależy na Polsce i Polakach.Te słodkie prawybory normalnego obywatela któremu zależy na Polsce doprowadzały do mdłości.Bronku Radku,a 35% obywateli ledwo wiąże koniec z końcem myślałem że pani wytknie PO że nic nie robi dla poprawy życia w Polsce.Widocznie pani się też boi by nie wpaść w niebyt.Ale jak długo jako naród przy bierności inteligencji tak POciągniemy.Za parę naście lat będą rozbiory Polski tym razem ciche ekonomiczne.Będzie Naród i ziemia a na tej ziemi nic co będzie nasze.To boli jak inteligencja która ma się obecnie dobrze, nie walczy by wymusić na rządzących reformy ta bierność jest POrażająca.
g
gen
Obserwuję od dość dawna, że Pani Staniszkis nadaje na tej samej fali co Kaczyńscy to znaczy ciagle straszy nas Polaków. Oni straszą układami, sąsiadami Polski a Pani Staniszkis marginalizacją w Unii. Że też tego nie widzi "ciemny lud". Ja odnoszę wręcz odwrotne wrażenie. Że Polska nareszcie zaczyna być dostrzegana i doceniana. A że nie ma takiego potencjału jak Niemcy, Francja czy Wlk.Brytania to i pozycja w EU jest słabsza. Mam prośbę do Pani Profesor i Pana Karnowskiego: uzdrawiajcie sobie PiS a Platforme zostawcie nam Polakom, którzy w PO widzą szansę dla Polski a nie jej marginalizację.
l
lope
dla aktywistów AA
A
Ali
Kazde wystapienie publiczne Lecha Kaczynskiego to obraz rozpaczliwy - poprzednie wybory wygral,bo nikt nie mial zielonego pojecia co reprezentuje, znany byl tylko z budowy muzeum Powstania Warszawskiego.Wystep Olszewskiego bylby jeszcze bardziej rozpaczliwy - przykro to mowic ale niestety sprawia on wrazenie niedoleznego starca. Wygralby wiec Romaszewski ale nie wygra bo pomysl pani Staniszkis to kompletny absurd.
Dodaj ogłoszenie