Stanisław Kostrzewski. Skarbnik PiS trzyma kasę i władzę

Redakcja
Stanisław Kostrzewski
Stanisław Kostrzewski Fot. youtube
Stanisław Kostrzewski, skarbnik PiS, unika rozgłosu. Na radach politycznych PiS też się nie odzywa. Ale to jedna z najbardziej wpływowych osób w partii i zaufany człowiek prezesa - pisze Dorota Kowalska.

O takich jak on mówią: szare eminencje, mistrzowie drugiego planu. Jan Filip Libicki pisze o nich tak: "W każdej partii politycznej występuje pewien specyficzny rodzaj ludzi. Ludzi niewidocznych i szerzej nieznanych. Są to na przykład kierownicy partyjnych biur czy sekretarki partyjnych prezesów. Mogące bardzo wiele szare eminencje. Ale są też ludzie dużo bardziej niezastąpieni i istotni. To partyjni skarbnicy. Konia z rzędem temu, kto wykaże wysoką rozpoznawalność skarbnika Platformy Andrzeja Wyrobca czy jego odpowiednika w SLD Kazimierza Karolczaka (może inaczej jest w PJN, ale tu rozpoznawalność Elżbiety Jakubiak jest odwrotnie proporcjonalna do zasobów partyjnej kasy). To samo dotyczy także strażnika pisowskich finansów Stanisława Kostrzewskiego. A jednak to oni są najważniejsi. Oni decydują o funkcjonowaniu i życiu partii. Zwłaszcza teraz, kiedy do dyspozycji są niemałe przecież państwowe dotacje".

Czytaj także: PiS: Chcemy prawdy o Smoleńsku. Tusk: Możecie krzyczeć, nie zakrzyczycie tej prawdy

Stanisław Kostrzewski, skarbnik PiS i główny doradca gospodarczy prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, jak nakazuje tradycja, unika mediów i rozgłosu. - To świetny księgowy. Ktoś, kto tak dobrze rozlicza się z kampanii wyborczych, jest na wagę złota, a jeśli do tego to uczciwy i zaufany człowiek, wart jest każdych pieniędzy - mówi Zbigniew Girzyński z Prawa i Sprawiedliwości. Adam Bielan, były poseł tego ugrupowania zauważa, że Kostrzewskiego nie tylko nie widać w mediach, na zarządach czy radach politycznych PiS także nie zabiera głosu. - Ale to człowiek, bez którego PiS nie istniałby w obecnej formie, to właśnie Stanisław Kostrzewski wprowadził w Prawie i Sprawiedliwości elementarny profesjonalizm - zauważa Bielan. Skarbnik IV RP, jak nazywają go niektórzy, 12 lat temu razem z Jarosławem Kaczyńskim tworzył Prawo i Sprawiedliwość. - Ja byłem w grupie Jarka, Staszek w grupie Lecha, więc na początku słabiej go znałem - wspomina dzisiaj Lipiński, wiceprezes PiS. Współpracują razem od lat i doskonale się rozumieją.

Czytaj także: Czekanie da PiS zwycięstwo? "Wielu wyborców PO musi sobie odgryźć rękę"

Kostrzewski poznał Lecha Kaczyńskiego w Najwyższej Izbie Kontroli, zaprzyjaźnili się, w każdym razie w wyborach w 1995 r. Kostrzewski zaangażował się w kampanię prezydencką Lecha. Zanim jednak trafił do NIK, pracował w wielobranżowej Usługowej Spółdzielni Pracy "Czystość" w Warszawie. W połowie lat 70. został awansowany na stanowisko kierownika zakładu, a w 1980 r. został prezesem Usługowej Spółdzielni Pracy "Czystość". Studia w Szkole Głównej Planowania i Statystyki kończył wieczorowo. W rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego był na początku szeregowym urzędnikiem, ale w 1991 r. został mianowany dyrektorem Departamentu Organizacyjnego Najwyższej Izby Kontroli.

Czytaj także: "Kabaret Pietrzaka na trybunie z trupów". Polityczne połajanki po rocznicy

Jarosław Kaczyński, podobnie jak jego brat Lech, kiedy żył, ma do Kostrzewskiego ogromne zaufanie. Nasi rozmówcy nie mają wątpliwości, że Kostrzewski należy do grona tych, którzy stoją najbliżej prezesa. - Staszek ma na swoim punkcie hopla, jest bardzo wrażliwy w kwestii swego znaczenia w Prawie i Sprawiedliwości, dlatego niektórzy nazywają go nadprezesem albo naddyrektorem - śmieje się jeden z polityków PiS. - Ale prawda jest taka, że każdy musi z nim żyć dobrze, ma ogromny wpływ na to, co dzieje się w partii - dodaje nasz rozmówca.

Czytaj także: "Kaczyński miał złożyć deklarację w TV Trwam. Chcą go wysadzić z siodła"

To właśnie Kostrzewski stworzył Agendę 2005 - plan podwójnego zwycięstwa braci Kaczyńskich w wyborach prezydenckich i parlamentarnych - obmyślił projekt zbudowania finansowego zaplecza kampanii. Od 2001 r. wszystkie pieniądze, jakie PiS dostawał z budżetu państwa, Kostrzewski trzymał żelazną ręką na lokatach i papierach wartościowych, by oszczędzić na wybory. Skrupulatny, uważny, dokładny, obejrzy każdą złotówkę, zanim zdecyduje się ją wydać. - Musi uważać, aby nie popełnić błędu, bo każdy błąd może się wiązać z obcięciem części subwencji - tłumaczy jeden z polityków PiS.
Ale nie decyduje tylko o pieniądzach, był w ścisłym kilkuosobowym gronie podejmującym kluczowe decyzje w kampanii PiS i Lecha Kaczyńskiego. - Bywał wtedy nerwowy, ale w kampanię angażował się całym sercem - opowiada Adam Bielan. - Ja osobiście mogę mówić o Staszku w samych superlatywach - dodaje.

Czytaj także: PiS: Chcemy prawdy o Smoleńsku. Tusk: Możecie krzyczeć, nie zakrzyczycie tej prawdy

Kiedy do władzy doszedł PiS, Kostrzewski stworzył głośną listę kandydatów do władz spółek Skarbu Państwa. Na tzw. liście 30 znajdowali się m.in. profesorowie, absolwenci i pracownicy warszawskiej Szkoły Głównej Handlowej, na której studiował także sam Kostrzewski. Jak pisała w tym czasie "Rzeczpospolita", lojalność i fachowość skarbnika PiS była wówczas tym cenniejsza, że w obozie rządzącym ścierały się różne grupy walczące o wpływy w gospodarce. Były to środowisko skupione wokół Wiesława Walendziaka, politycy związani z Opus Dei oraz ZChN czy też protegowani Andrzeja Urbańskiego, szefa prezydenckiej kancelarii. I oczywiście rozmaite grupy lobbystyczne, które zawsze lgną do nowej władzy. Bracia Kaczyńscy przy Kostrzewskim mogli się czuć znacznie pewniej, tym bardziej że sprawy gospodarcze, przynajmniej wtedy, nie były ich mocną stroną.

Czytaj także: Czekanie da PiS zwycięstwo? "Wielu wyborców PO musi sobie odgryźć rękę"

Skąd takie zaufanie braci do człowieka, który był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej do momentu jej rozwiązania? - Jarosław Kaczyński jest antykomunistą, ale czym innym jest światopogląd, a czym innym funkcjonalne podejście do życia. Dlatego prezes potrafił powiedzieć, że Edward Gierek był patriotą i wejść w koalicję z Samoobroną, w której z powodzeniem funkcjonowali Borysiukowie - mówi nam jeden z polityków prawicy.

Czytaj także: "Kabaret Pietrzaka na trybunie z trupów". Polityczne połajanki po rocznicy

- Dla Jarosława Kaczyńskiego liczy się przydatność, a Kostrzewski jest człowiekiem przydatnym - tłumaczy nasz rozmówca. - W Prawie i Sprawiedliwości istnieje przekonanie, tak kierownica partii, jak samego prezesa, że pieniądze to jedno z najważniejszych narzędzi, jakie pozwala PiS walczyć o władzę. A skoro tak, to wrogowie zrobią wszystko, aby PiS to narzędzie odebrać, będą więc szukać haków w sprawozdaniach finansowych, by doprowadzić do takiej sytuacji, w jakiej znalazł się PSL. Ta obawa jest niemal śmiertelna, stąd biorą się pozycja i wpływy Kostrzewskiego. Prezes jest bowiem przekonany, że jego sprawozdania, które idą do PKW, są nie do ruszenia i tylko Kostrzewski jest w stanie obronić PiS przed atakiem wrogów na tym właśnie polu - wyjaśnia nasz rozmówca.

Cały tekst przeczytasz w weekendowym wydaniu "Polski" lub na stronie prasa24.pl.

Wideo

Komentarze 21

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

g
gość
No tak , jako kierownik zakładu a potem prezes spódzielni CZYSTOŚĆ St. Kostrzewski miał najwyższe kwalifikacje na dyrektora w Najwyższej Izbie Kontroli.
Pewien kierownik miejskiego wysypiska śmieci w Białymstoku to został nawet jakiś tam marszałkiem - Sejmu czy Senatu ... a pewien koń w starożytnym Rzymie to był nawet senatorem !
P
POLAK
a III POstkomuna ży.....masońska sterowana dokonuje na naszych oczach defraudacji,korupcja kwitnie ,zdrajcy plugawcy maja się jak ryba w wodzie a niedokrztałcone wykrztałciuchy tz.poliaczki im w tym POmagaja
p
polo
zęby na cudze pieniądze.
Oni tak mają, lubią cudze.
p
polo
wystąpienia Tuska.
W to miejsce moderator wrzucił tematy:
Tajemniczy skarbnik PiS, oraz słowa wypowiedziane przez putinowca Dębskiego.
Dlaczego?
w
warszawiak
miałem przyjemność poznać Pana Kostrzewskiego- wspaniały człowiek
Z
ZOMO
to normalka.
a
andrzej
To głównie dzięki Jego szczególnym "operatywności" b. Prezes NIK mógł przyjmować do Izby tzw. swojaków - bliskich PIS (wcześniej PC i Solidarności). To On sprawił, że za jego kadencji była największa ilość Doradców Prezesa. Do NIK przyjmowano formalnie drogą Konkursu, ale faktycznie zatrudnieni zostali Ci którzy były przez ówczesne Kierownictwo Izby mile widziane. Ich przydatność do zawodu kontrolerskiego była mniej istotna. Ważne by byli dyspozycyjni. Tym właśnie kandydatom na etapie rekrutacji do Izby zorganizowano szczególną opiekę pracowników zajmujących się naborem i przygotowaniem kandydatów do Konkursu. Pan Stanisław K. potrafił to świetnie zorganizować tworząc w tym celu odpowiednia grupę pracowników zajmujących sie naborem kandydatów do pracy w NIK oraz tworząc w tym celu odpowiednio dobraną Komisję Konkursową złożona z zaufanych pracowników Izby. Po zmianie Prezesa NIK Panu Stanisławowi "na osłodę" załatwiono posadę Wiceprezesa Banku Ochrony Środowiska, z którego to stanowiska przeszedł do Sztabu Prawa sprawiedliwości.
b
boss
i stąd ta frustracja.
a
andrzej
To dzięki temu Panu Pan Prezes NIK mógł przyjmować do Izby tzw. swojaków - bliskich PIS (wcześniej PC Solidarności). To za Jego kadencji była największa ilość Doradców Prezesa. Do NIK dokonywano naboru kandydatów do pracy przyjmowano drogą Konkursu, ale konkursy wygrywali i byli kwalifikowani do zatrudnienia te osoby które były przez Kierownictwo Izby mile widziane. Ich przydatność do zawodu kontrolerskiego była mniej istotna. Ważne by byli dyspozycyjność i preferencje polityczne. Tym właśnie kandydatom zorganizowano szczególną opiekę pracowników zajmujących się naborem i szkoleniem zawodowym. Pan Stanisław potrafił to świetnie zorganizować. W tym celu dobrał Zespół pracowników wg własnych kryteriów. To Człowiek którego naprawdę należy sie bać. Jeśli się mu narazisz jakąś wypowiedzią która nie odpowiada jego poglądom szybko Cię wykończy. Polecenie aktualnego Szefa wykona wszelkimi sposobami choćby one były w jak najgorszym wydaniu.
a
andrzej
To dzięki temu Panu Pan Prezes NIK mógł przyjmować do Izby tzw. swojaków - bliskich PIS (wcześniej PC Solidarności). To za Jego kadencji była największa ilość Doradców Prezesa. Do NIK dokonywano naboru kandydatów do pracy przyjmowano drogą Konkursu, ale konkursy wygrywali i byli kwalifikowani do zatrudnienia te osoby które były przez Kierownictwo Izby mile widziane. Ich przydatność do zawodu kontrolerskiego była mniej istotna. Ważne by byli dyspozycyjność i preferencje polityczne. Tym właśnie kandydatom zorganizowano szczególną opiekę pracowników zajmujących się naborem i szkoleniem zawodowym. Pan Stanisław potrafił to świetnie zorganizować. W tym celu dobrał Zespół pracowników wg własnych kryteriów. To Człowiek którego naprawdę należy sie bać. Jeśli się mu narazisz jakąś wypowiedzią która nie odpowiada jego poglądom szybko Cię wykończy. Polecenie aktualnego Szefa wykona wszelkimi sposobami choćby one były w jak najgorszym wydaniu.
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Stanisław Kostrzewski. Skarbnik PiS trzyma kasę i władzę
L
LAMA
I NIKOGO TO NIE DZIWI
T
Tusek z Polszy
Ratuj Putinie
Platforma ginie!
x
x
Przypomnę tylko: Stanisław Kostrzewski, jak wiceprezes BOŚ BAnku, awansował na dyrektora J TOmaszewskiego, przypadkiem syna brata ciotecznego Jarosława Kaczyńskiego. I była to jego ostatnia decyzja.
rozumiem, że przypadek.
k
kinsky
Wówczas spekulanci i lichwiarze, tak od lat gromadnie okupujący Polskę, od razu odczepią się od Polski. A zatem i zdechłe zasoby SP zaraz znacznie wzrosną! Na dzień dzisiejszy to towarzystwo kosztuje nas rok do roku kwotę rzędu 10 mld euro. Jednak mimo tak horrendalnego haraczu to do spłaty pozostało jeszcze „tylko” 200 mld euro. Natomiast sam JVM przyczynił się osobiście do zadłużenia fin. publicznych na kwotę 67,5 mld euro! Ta mało chwalebna i negatywna efektywność JVM powstała zapewne chyba tylko dlatego, że nie należał do PZPR.
Dodaj ogłoszenie