Stanisław Karczewski: Ostateczny rezultat bitwy o Senat...

    Stanisław Karczewski: Ostateczny rezultat bitwy o Senat dopiero poznamy

    Zdjęcie autora materiału

    Aktualizacja:

    Polska

    15.05.2018 warszawakonferencja prasowa marszalka senatu stanislawa karczewskiegofot.bartek syta

    15.05.2018 warszawa konferencja prasowa marszalka senatu stanislawa karczewskiego fot.bartek syta ©Bartek Syta

    - Czy nasza kampania do Senatu mogła być lepsza? Oczywiście, że tak. Wyciągniemy wnioski z tej kampanii tak, byśmy za cztery lata byli lepiej przygotowani - mówi Stanisław Karczewski, senator PiS, marszałek Senatu poprzedniej kadencji.
    15.05.2018 warszawakonferencja prasowa marszalka senatu stanislawa karczewskiegofot.bartek syta

    15.05.2018 warszawa konferencja prasowa marszalka senatu stanislawa karczewskiego fot.bartek syta ©Bartek Syta

    Spotkaliśmy się w gabinecie marszałka Senatu. Po raz ostatni?
    Polityka to jest służba. Służy się na różnych odcinkach. To jest też sztuka osiągania tego, co możliwe w zbliżaniu się do wyznawanych ideałów. Jest to piękny gabinet, ale jeśli trzeba będzie go opuścić, to nie będę się oglądał za siebie. Wszystko się wyjaśni 12 listopada.

    Jako były marszałek będzie Pan mógł z niego czasami korzystać?
    Nie chciałbym, żeby moją polityczną drogę sprowadzano do zasiadania w tym gabinecie. Było dla mnie wielkim zaszczytem, że mogłem przez cztery lata służyć Polsce jako marszałek Senatu. Zostałem wybrany senatorem na kolejną kadencję i będę służył swoim wyborcom. Szansa pozostaje.

    Szansa jak jeden na sto?
    Zdecydowanie większa. PiS jest największym klubem. Mamy 48 senatorów, tworzymy w Senacie zdecydowanie największy klub. W wyborach senackich uzyskaliśmy o 9 proc. głosów więcej niż Koalicja Obywatelska.

    Rozumiem, że teraz Pan podaje najnowszą definicję terminu „pyrrusowe zwycięstwo”.
    Nie lubię porównywać polityki do wojny, ale skoro pan się do takich porównań odwołuje to bitwa o Senat to potyczka, której ostateczny rezultat dopiero poznamy. Natomiast odnieśliśmy zwycięstwo bez precedensu: wygraliśmy i mamy mandat, żeby rządzić kolejne cztery lata.

    Platforma ma 43 senatorów, PSL trzech, Lewica dwóch - i jest czterech senatorów niezależnych. Rozmawiał już Pan z nimi? Jeździł Pan znów na Pomorze?
    Jest oczywiste, że PiS jako największy klub w Senacie działa na rzecz wytworzenia większości, która pozwoli na realizację naszego programu. Przypomina mi pan, mówiąc o mojej „wyprawie” na Pomorze i podjętej próbie przekonania jednego z radnych do wsparcia programu PiS w sejmiku województwa mazowieckiego. Nie mam się z czego tłumaczyć. Wszystkie partie polityczne dążą do tego, żeby rządzić. PiS jest partią polityczną. Mówię o tym, bo dziwię się, że tego typu rozmowy wywołują tyle poruszenia. Przecież tak wygląda normalna kuchnia polityczna - odkąd polityka istnieje.

    Jakie danie ta kuchnia nam zaserwuje 12 listopada, gdy po raz pierwszy zbierze się Senat nowej kadencji?
    Wierzę, że znajdą się w Senacie politycy, którzy uznają, że Polacy zasługują na Senat, który wykonuje swe konstytucyjne funkcje, a nie na Senat, który jest politycznym bazarem. Bazarów w Polsce mamy dosyć. Wyborcy się przekonają, czyja wizja Senatu się sprawdzi w praktyce: czy wizja PiS, czy totalnej opozycji, która z Senatu chce zrobić arenę politycznej szarpaniny.

    Jakie są opcje?
    Dywagacje medialne wszyscy znamy.

    Czy nie jest tak, że PiS przegrał Senat na własne życzenie? Pan już dwa lata temu w rozmowie dla naszej gazety „wiedział”, że w kolejnej kadencji w parlamencie będą tylko trzy partie: PiS, PO i Kukiz.
    Jestem wprawdzie politykiem z doświadczeniem, ale nie jestem jasnowidzem. Trudno było wtedy uwierzyć, że program dobrej zmiany, że reformy prospołeczne, które z powodzeniem wprowadzaliśmy, że konserwatywne tradycyjne wartości, które utwierdzamy, wywołają aż tak wielką konsolidację naszych politycznych i ideowych przeciwników. Bo trzeba było być jasnowidzem, żeby przewidzieć że pan Zandberg, który swoim wystąpieniem w debacie telewizyjnej utopił lewicę, zacznie tańczyć w tym samym rytmie, co pan Czarzasty. Nie tylko ja, ale nikt wówczas nie przewidywał, że Platforma Obywatelska, która chwaliła się swoim gospodarczo liberalnym skrzydłem oraz konserwatywną kotwicą tzw. paktem senackim też przyłączy się do Czarzastego tylko po to, by odebrać PiS Senat. No i mamy to, co mamy.

    Nie jest tak, że uznaliście, że Senat w tym roku sam się wygra? Nie poczuliście się zbyt pewnie?
    Ponieważ skutecznie rządzimy, ponieważ wygrywamy wybory, wbrew przewidywaniom ekspertów i sondażom, wszyscy się przyzwyczaili, że wybory będziemy wygrywać zdecydowanie. Też bym tak chciał, ale w prawdziwej demokracji to się nie zdarza. Wyniki ostatnich wyborów pokazują, że polska demokracja jest żywa, że funkcjonuje, jest polem sporu politycznego, w którym ostatecznym arbitrem są wyborcy. Zadaje to kłam tym wszystkim oszczercom, którzy obrażali PiS i wciąż obrażają. Taka mi się nasuwa refleksja, kiedy pyta pan o przebieg naszej kampanii wyborczej do Senatu. Czy nasza kampania do Senatu mogła być lepsza? Oczywiście, że tak. Wyciągniemy wnioski z tej kampanii tak, byśmy za cztery lata byli lepiej przygotowani.

    W kuluarach słyszałem, że w czasie kampanii chodził Pan do sztabu wyborczego z prośbą, żeby wesprzeć kampanię do Senatu - i że zbywano Pana machnięciem ręki.
    Moje kontakty ze sztabem wyborczym służyły tylko koordynacji działań. Niczemu więcej.

    Gdyby sztab bardziej Was wsparł, może by tych kilkuset, czy kilku tysięcy głosów w poszczególnych okręgach nie zabrakło?
    My jesteśmy jedną drużyną. Nigdy nie było tak, że sztab preferował jednych kosztem drugich. Wynik wyborów do Senatu jest taki, a nie inny, nie dlatego że nie poparła nas większość wyborców, lecz dlatego, że totalna opozycja skonsolidowała się w sposób bezprecedensowy, co zadziałało w jednomandatowych okręgach wyborczych.

    Czy wniosek o ponowne przeliczenie głosów w sześciu okręgach to nie jest rozpaczliwa próba zawrócenia historii kijem? Nie ma Pan poczucia absmaku?
    Protesty wyborcze są częścią demokracji. Można je składać wtedy, jeśli są wątpliwości, co do tego, jaka była rzeczywista wola wyborców. Chcemy to sprawdzić.

    Co się stanie, jeśli się okaże, że jednak doszło do nieprawidłowości przy liczeniu głosów? Mandat senatora dostanie ktoś inny?
    Nie, w takich sytuacjach następuje powtórne głosowanie. Już raz była taka sytuacja w okręgu częstochowskim. Wyszły na jaw nieprawidłowości, zabrakło logo partii na kartach do głosowania - i w 2006 r. nakazano powtórzyć wybory w tym okręgu. Nie widzę w tym nic złego. Na pewno używanieokreśleń typu „zamach na demokrację” jest nieuprawnione.

    Jerzy Fedorowicz, senator PO, mówił o „klątwie do trzech pokoleń”, którą zostanie obłożony ten senator ze strony opozycji, który zdecyduje się poprzeć PiS. Jak Pan to odebrał?
    Jest to typowy przejaw politycznej histerii naszych przeciwników. Oni nie mogą pogodzić się z faktem, że nasz program i nasze idee mogą być atrakcyjne i przekonujące. Gdyby odwrócić logikę wypowiedzi senatora Fedorowicza, to do trzeciego pokolenia powinni być przeklęci politycy, którzy opuścili moje środowisko polityczne tacy jak: Radosław Sikorski, Michał Kamiński, Kazimierz Marcinkiewicz, Paweł Kowal, Bogdan Borusewicz i wielu innych. Ale my w PiS taką logiką się nie kierujemy. Nie pochwalamy tego, co zrobili - że zmienili partyjne barwy - uznajemy, że mieli prawo do tego, by opuścić nasze szeregi, kiedy stwierdzili, że z naszą wizją Polski nie jest im po drodze.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (1)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    język polski

    jacek (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3

    Panie "doktorze", rząd się formuje nie formułuje. Jaką Pan miał ocenę z języka polskiego w szkole?

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo