Standard Liege, czyli czwarty przystanek w wielkiej przygodzie Lecha Poznań [RYWALE LECHA POZNAŃ W LIDZE EUROPY]

OPRAC.:
Tomasz Biliński
Tomasz Biliński
Konkwistadorzy, ożywieńcy i belgijska kroplówka – wielka przygoda przed Lechem Poznań
Po chudych latach ponownie polski klub gra w fazie grupowej europejskich pucharów. Przed Lechem Poznań, po porażce z Benfiką Lizbona, drugi z sześciu sprawdzianów. W czwartek wicemistrz Polski zmierzy ze Standardem Liege. Kim są rywale "Kolejorza"? Przedstawiamy ich niżej.

Po losowaniu fazy grupowej Ligi Europy głosy wśród ekspertów były podzielone. Część żałowała, że "Kolejorz" nie będzie się mierzył z żadną wielką firmą. Inni twierdzili, że Lech miał sporo szczęścia i przy odrobinie szczęścia może awansować do fazy pucharowej. Kolejni podkreślali, że chociaż w grupie nie ma zespołów z najsilniejszych lig, zespół Dariusza Żurawia czekają niezwykle trudne mecze. W każdym razie czekają nas ekscytujące starcia z ciekawymi zespołami, od których można się wiele nauczyć.

Benfica chce podbić Europę

Drużyna z Lizbony bez cienia wątpliwości jest na papierze najsilniejszym zespołem w grupie Lecha. Świetnie radzi sobie w lidze portugalskiej, nic dziwnego, że w pierwszej kolejce wygrała w Poznaniu 4:2. Jedynym zgrzytem w tym udanym początku sezonu było odpadnięcie z PAOK Saloniki w eliminacjach Ligi Mistrzów. Niewykluczone, że gdyby nie zmiany w zasadach kwalifikacji z powodu koronawirusa, Benfica dostałaby się do najbardziej prestiżowych rozgrywek. Jednak drużyna Jorge Jesusa do jedynego, decydującego o awansie meczu w Grecji przystąpiła bez żadnego meczu o stawkę, prosto po okresie przygotowawczym.

– Futbol taki jest. W pierwszej połowie mogliśmy łatwo rozstrzygnąć losy spotkania. PAOK miał za sobą cztery czy pięć meczów o stawkę, my ani jednego – podkreślał Luis Filipe Vieira, biznesmen z branży nieruchomości, który od 2003 roku rządzi Benfiką. Jego obecna, piąta już kadencja dobiega końca, a na 30 października zaplanowane są wybory na prezesa klubu.

Vieira przekonuje socios, że wystarczy odrobina cierpliwości, żeby przeżyli piękne chwile. – Moim celem jest zdobycie europejskiego trofeum. To jedyna obietnica, którą złożyłem mojemu tacie i wciąż jeszcze jej nie dotrzymałem. Musi mi się to udać. Jeżeli kibice poczekają cztery lata i żaden kluczowy piłkarz nie odejdzie, jestem przekonany, że będziemy w stanie skutecznie rywalizować aż do finału Ligi Mistrzów – mówił prezes lizbońskiego klubu. Nie stawia jednak tak konkretnych celów piłkarzom na ten sezon, domagając się jedynie wychodzenia na murawę po zwycięstwo w każdym meczu. – A matematyką zajmiemy się na końcu – dodał Vieira.

Królowa nauk jednak sprzyja Portugalczykom. Wartość ich kadry według portalu transfermarkt.de to aż 309 milionów euro. Dla porównania piłkarze Lecha są wyceniani na 26,3 miliona – ponad dziesięć razy mniej. Oczywiście tego typu kalkulacje należy traktować z przymrużeniem oka, ale bez wątpienia mecze "Kolejorza" z Benfiką są jak starcie Dawida z Goliatem. Sam duet stoperów Vertonghen-Otamendi ma na koncie ponad 150 spotkań w europejskich pucharach.

Nic dziwnego, że to zespół z Lizbony jest absolutnym faworytem do wygrania grupy D. Przed startem rywalizacji Totolotek płacił zaledwie 1,75 zł za każdą złotówkę postawioną na awans Benfiki z pierwszego miejsca. Kurs na wygraną Lecha to 12, najwyższy ze wszystkich zespołów. Wedle bukmachera drugie miejsce powinni zająć Rangers FC (3,3), a nieco mniejsze szanse dawane są Standardowi Liege (5).

Cudowne zmartwychwstanie

Jeszcze osiem lat temu było bardzo wątpliwe, czy założony w 1872 roku klub Glasgow Rangers dożyje swoich 150. urodzin. W 2012 roku spółka zbankrutowała, a klub musiał odbudowywać się na czwartym poziomie ligowym. 54-krotni mistrzowie Szkocji występowali przed kilkusetosobową publicznością na kameralnych, żeby nie napisać wiejskich, stadionikach. Przeszli jednak jak burza przez niższe ligi, wracając błyskawicznie do elity.

Wciąż jednak nie udało im się w pełni powrócić do dawnej świetności. Przed bankructwem regularnie walczyli z największym rywalem – Celtikiem – o krajowy czempionat, ale od 2011 roku to "The Bhoys" co roku sięgają po mistrzostwo Szkocji. 4 maja 2018 roku misja przełamania tej dominacji została powierzona jednemu z najlepszych angielskich piłkarzy ostatnich lat, Stevenowi Gerrardowi. Była gwiazda Liverpoolu dobrze radzi sobie w europejskich pucharach – w zeszłym sezonie Rangersi, wychodząc z grupy Ligi Europy, po raz pierwszy od 2011 roku zapewnili sobie pucharowe emocje na wiosnę. Według klubowej legendy, Davida Weira, te dobre występy na międzynarodowej arenie kupiły Gerrardowi czas, wynagradzając zarządowi dotychczasowy brak tytułu.

– Tak, może i brakuje mu sukcesów na krajowej arenie, ale postęp w Europie to efekt dwóch lat ciężkiej pracy na treningach. Nie mam wątpliwości, że piłkarze są dobrze prowadzeni. Rozgrywki pucharowe lepiej im pasują, bo tutaj więcej zespołów gra agresywnie i ekspansywnie. To sprawia, że Rangersi nie muszą cały czas dyktować tempa. System gry, którego nauczyli się w Europie, pozwolił im być lepszym zespołem od Celtiku w kilku ostatnich starciach derbowych. Nie zawsze wygrywali, ale prezentowali się bardziej korzystnie – analizował w rozmowie z „Daily Record” były asystent trenera Marka Warburtona, który wyprowadził Rangersów z niższych lig.

Początek sezonu daje "The Gers" wiele powodów do optymizmu – podobnie jak Benfica, do fazy grupowej Ligi Europy przystąpili jako lider krajowych rozgrywek, krótko po pokonaniu Celtiku (2:0). W pierwszej kolejce wygrali na wyjeździe ze Standardem 2:0. Jedną z bramek zdobył prawy obrońca i kapitan zespołu James Tavernier. Anglik, obok napastnika Alfredo Morelosa, od początku sezonu jest w rewelacyjnej formie. Ale na Ibrox (a później przy Bułgarskiej) lechici zapewne nie tylko z nimi będą mieli mnóstwo roboty.

Kroplówka od dawnych gwiazd

Niewiele brakowało, żeby Standard Liege, zamiast mierzyć się z Rangersami w Lidze Europy, poszedł w ich ślady i musiał odbijać się od dna. W kwietniu belgijska federacja odebrała klubowi licencję w związku z poważnymi problemami finansowymi i groził mu spadek do czwartej ligi. Na ratunek przyszli słynni wychowankowie: Marouanne Fellaini i Axel Witsel. Pierwszy udzielił zarządowi pożyczki w wysokości 3 milionów euro, a drugi zainwestował w spółkę, która odkupiła od klubu stadion i obecnie wynajmuje go piłkarzom. Te środki były życiodajną kroplówką dla pustego konta Standardu, która pozwoliła odzyskać licencję w sądzie arbitrażowym.

Nie zmienia to jednak faktu, że obecny sezon nie zapowiada się jako triumfalny marsz po puchary. W ligowej tabeli zespół z Liege naciska na czołówkę. Szczególną uwagę należy zwrócić na zaledwie 21-letniego kapitana dowodzącego defensywą - Zinho Vanheusdena. To lider zespołu i jednocześnie polisa ubezpieczeniowa na wypadek dalszych kłopotów finansowych – wielki talent, porównywany przez ekspertów do Vincenta Kompany’ego, może zostać w każdym oknie transferowym wymieniony na pokaźną sumkę. To nowoczesny, ofensywnie grający stoper, który fenomenalnie gra piłką, a niekiedy potrafi nawet swoim rajdem wywalczyć rzut karny. Treningi w Standardzie rozpoczął w wieku 9 lat, jest silnie związany emocjonalnie z klubem. W wieku szesnastu lat trafił do młodzieżowego zespołu Interu Mediolan, ale po trzech latach powrócił na stare śmieci. Teraz Nerazzurri plują sobie w brodę, że oddali utalentowanego gracza za niecałe 12 milionów euro. Obecnie jest warty dużo więcej, a klub z Lombardii znów chciałby mieć Vanheusdena u siebie.

– Było wiele rozmów, chcieli sprowadzić mnie z powrotem. Dla mnie jednak w tej chwili najważniejsza jest regularna gra. Chcę zostać w Belgii, mam tu jeszcze wiele do zrobienia – podkreśla utalentowany zawodnik. Dla niego mecze w Lidze Europy, podobnie jak dla lechitów, miały być cennym oknem wystawowym. Jednak na początku rozgrywek doznał kontuzji kolana.

Na podstawie informacji prasowej

TERMINARZ I WYNIKI MECZÓW LECHA POZNAŃ W GRUPIE D LIGI EUROPY 2020/21

  • 22 października: Lech Poznań - Benfica Lizbona 2:4
  • 29 października: Rangers FC - Lech Poznań 1:0
  • 5 listopada: Lech Poznań - Standard Liege 3:1
  • 26 listopada: Standard Liege - Lech Poznań (godz. 21)
  • 3 grudnia: Benfica Lizbona - Lech Poznań (godz. 21)
  • 10 grudnia: Lech Poznań - Rangers FC (godz. 18.55)

Transmisje w TVP 2.

JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Jerzy Brzęczek zostaje na stanowisku

Wideo

Materiał oryginalny: Standard Liege, czyli czwarty przystanek w wielkiej przygodzie Lecha Poznań [RYWALE LECHA POZNAŃ W LIDZE EUROPY] - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.