Stan wojenny wprowadzono bezprawnie

Agaton Koziński
Agaton Koziński
Agaton Koziński Fot. Polskapresse
Aż trudno uwierzyć, że na ten wyrok czekaliśmy tak długo i z takimi emocjami. Choć taka myśl wydaje się aberracją, dopóki sędzia Ewa Jethon nie skończyła odczytywać werdyktu, wcale nie było pewności, czy nagle z jej ust nie padnie słowo: "niewinny". Historycznej sprawiedliwości stało się jednak zadość.

Stan wojenny został wprowadzony nielegalnie, a dokonał tego związek przestępczy kierowany przez Wojciecha Jaruzelskiego. Czesław Kiszczak został skazany na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat - tak brzmią najważniejsze decyzje Sądu Okręgowego w Warszawie.

Kiszczak jako jedyny został skazany za wprowadzenie stanu wojennego, gdyż jako jedyny członek tej grupy przestępczej zasiadał na ławie oskarżonych. Sądzony obok niego Stanisław Kania został uniewinniony, gdyż - według sądu - nie można było uznać, że on także należał do tej grupy. Kania opowiadał się za politycznym, a nie siłowym rozwiązaniem konfliktu z początku lat 80. ubiegłego wieku.

ZOBACZ TEŻ: Wyrok ws. stanu wojennego. Adam Słomka zakłócił rozprawę [ZDJĘCIA]

Sąd odwołał się nie do argumentów historycznych lub moralnych, lecz prawnych. To musiało organizatorów stanu wojennego zaboleć najbardziej

Sprawiedliwość dziejowa stała się faktem. Co równie ważne, sąd przy podejmowaniu wyroku nie odwoływał się do argumentów o charakterze moralno-etycznym lub historycznym. Wyrok został wydany w oparciu tylko i wyłącznie o literę prawa. I tym sąd wbił w dawnych komunistycznych przywódców bolesną szpilę. Chyba nawet bardziej bolesną niż dwa lata więzienia dla Kiszczaka.

Istotą systemu komunistycznego był legalizm. Bez względu na to, jak okrutną, jak drastyczną (czy jak głupią) decyzję podejmowali aparatczycy z PZPR, zawsze szukali na nią podkładki prawnej. I dlatego czuli się bezpiecznie - przecież prawa nie łamali, tylko bardzo skrupulatnie go przestrzegali.

Przypomniał zresztą o tym generał Jaruzelski w wydanych w grudniu pamiętnikach "Starsi o 30 lat". W rozdziale "Sytuacja krańcowa", w którym odsłaniał kulisy wprowadzenia stanu wojennego 13 grudnia, przytoczył całe morze aktów prawnych dających mu prawo do takiej decyzji: od ówczesnej konstytucji, przez ustawy komunistycznego Sejmu, po stanowiska Trybunału Konstytucyjnego z lat 90. Co więcej, w książce przytaczał nawet opinie przedstawicieli demokratycznej opozycji mających potwierdzać jego tok rozumowania.

Tego toku rozumowania nie podzielił sąd. Oparł się na ubiegłorocznym wyroku Trybunału Konstytucyjnego mówiącym, że dekrety i uchwała o wprowadzeniu stanu wojennego podjęta przez Radę Państwa 12 grudnia 1981 r. były nielegalne. To stało się podstawą w uznaniu wprowadzenia stanu wojennego za zbrodnię komunistyczną.

Prawo to skomplikowana materia - dlatego ten proces trwał tak długo. Ale dzięki temu mamy pewność co do istoty wydarzeń z 13 grudnia 1981 r.

Agaton Koziński

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

s
stanley

skoro sędzina ogłosiła taki werdykt to znaczy że wszystkie wyroki były bezprawnie wydawane wszystkie nawet te w których winowajca został zatrzymany na tak zwanym gorącym uczynku zaczną się odwołania od tamtych wyrokó i słusznie a co to miało znaczyć sztandar wyprowadzić kogo to obchodzi w tamtym czasie skazywano ludzi właśnie pod tym sztandarem tym samym skoro wyprowadzono sztandar więc wszystkie wyroki anulować sądownie

Ś
Śledź

W sprawie organizatorów stanu wojennego wyrok uzasadniano tym, że złamali oni prawo wówczas obowiązujące. Ponoć sąd nie brał pod uwagę okoliczności zagrożenia interwencją ze strony sowietów. A szkoda, bo mogłaby to być okoliczność łagodząca lub nawet uzasadaniająca odstąpienie od wydawania wyroku. Że zagrożenie wówczas istniało o tym przekonujemy się odczytując odtajnione materiały CIA, lub sledząc komunikaty jakie w grudniu wysyłał prezydent USA do swoich sojuszników. We wspomnieniach nawet prof. Zbigniew Brzeziński specjalista od bezpieczeństwa narodowego i wybitny strateg wyraźnie wskazywał na realne zagrożenie interwencją co doprowadziłoby niechybnie do tragedii narodowej. A tak na marginesie szkoda, że nikt nie pokusił się o symulację wejścia w rolę Jaruzelskiego i obmyślec strategię działania w ówczesnym czasie w tamtych realiach politycznych. Amerykańscy analitycy to uczyniki i doszli do wniosku że jedynym posunieciem był gambit w wykonaniu Jaruzleskiego i ubiegniecie sowietów. Dlatego milczeli i nie wydawali komunikatu o wprowadzeniu stanu wojennego. Znali jego ścisłe załozenia (aresztowanie i internowanie przywódców solidarnosci) i uważali, ze nie należy przeszkadzać Jaruzelskiemu, po to by udało sie bezkrwawo rozwiązać ten problem. Wojna domowa w Polsce a ta z pewnoscia nastapiła by gdyby Solidarność dowiedziała sie o zamiarch WRONy. A wówczas rosjanie przyszliby z braterską pomocą.

p
prawo

Sad Najwyzszy uzasadnil swoj wyrik uniewinniajacy grozba sowieckiej agresji,Czy mozna wiec raz mowic, ze takie zagrozenie istnialo a nastepnym razem, ze nie? Wyroki SN stanowia o ile mi wiadomo wykladnie prawa wiec trzeba na cos sie zdecydowac,Moja uwaga nie ma oczywiscie nic wspolnego z obrona WRONy bo jej nienawidzilem jak wszyscy normalni Polacy;

Ś
Śledź

a nie w szerszym kontekście. Ta literatura którą Ci zaproponowałem jest naprawdę fscynujaca i rzetelnie oceniajaca fakty. Ciekawe czy Ty zostałbyś członkiem znienawizdzonej organizacji po to aby ją zmienić od środka lub doprowadzić do jej likwidacji albo zguby będąc w jej naczelncyh władzach? Jeste pewnie człowiekiem prostym który z przeciwnikiem bijesz się na barykadach a nie w skomplikowanych wręcz szachowych kombinacjach. Polecam ci lekturę „Konrada Wallenroda” i dzieje Waltera Alfa. Krwawy to były Wałęsa który obiecywał wieszać wszyskich na latarniach. Na szczęście nie doszli o "do głosu" skrajni bojownicy o niepodległość bo była by jatka jak na Węgrzech.

G
Gość

TAAA, wszyscy zdrowi, a siedzieć pójdzie opozycjonista Słomka. Za stan wojenny ktoś musi przecież siedzieć. I siedzi.

Ś
Śledź

Książka Douglasa J. MacEachina szefa Biura Analiz ds. Związku Radzieckiego w Centralnej Agencji Wywiadowczej w latach 1984-1989, a także byłego zastępcy dyrektora ds. wywiadu CIA „Amerykański wywiad i konfrontacja w Polsce 1980-1981" Jest już prawdopodobnie w polskich księgarniach. Przeczytaj takze jewszcze jedna książke która została wydana bardzo dawno także w Polsce w 1983 roku, a która nawet została przetłumaczona specjalnie jako wewnętrznw wydanie dla analityków i strategów CIA jako jeden z ważniejszych podręczników z dziedziny strategicznych walk niezbrojnych. Być może znajdziesz ją w jakiejś większej bibliotece. Jej tytuł to "Elementy prakseologicznej teorii walki"/ Autorem jest prof. Jarosław Rudniański. Wówczas inaczej spojrzysz na działalnośc osób typu Jaruzelskiego. Jest tam także odniesienie do problemu Konrada Wallenroda znanej postaci z polskiej literatury. Mozew toche zmądrzejesz. Polecam ci takze ksiązki z zakresu psychologii propagandy abyś nie ulegał tak łatwo propagandzie i myślał samodzielnie.

j
jana

zgadzam się z Panem, jak mało wiedzą o historii naszego kraju tacy jak Koziński. Wielu posłow też nie chce widzieć szerszego kontekstu tej ponurej historii. Szkoda , że tak mało czytają,

W
Widukind

-mnie-

W
Widukind

który był oczywisty już 13 grudnia 1981. Ciekawe co na ten wyrok Szechter i Komorowski którzy z takim samozaparciem bronią tzw. ludzi honoru. A tu, o czym wszyscy wiedzą, już oficjalnie , uznano ich za zwyczajnych bandytów. Coś mie się wydaje że Pani sędzina będzie miała kłoPOt.

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Stan wojenny wprowadzono bezprawnie

Ś
Śledź

Stosunkowo niedawno ukazała się książka autorstwa Douglasa J. MacEachina szefa Biura Analiz ds. Związku Radzieckiego w Centralnej Agencji Wywiadowczej w latach 1984-1989, a także byłego zastępcy dyrektora ds. wywiadu CIA. Ten oficer z trzydziestoletnim doświadczeniem wywiadowczym podjął się w swej książce „Amerykański wywiad i konfrontacja w Polsce 1980-1981 przeanalizowania jednego z najpoważniejszych kryzysów „zimnej wojny” – wprowadzenia stanu wojennego w Polsce. Autor odkrywa także w niej nieznane szerokiemu czytelnikowi mechanizmy pracy analityków wywiadu.

Książka jest warta polecenia wszystkim tym, którzy tak ochoczo ferują wyroki w sprawach minionych w oparciu o swoją obecna wiedzę. Gorąca ja polecam szczególnie prokuratorom IPN i wszystkim tym, w tym dziennikarzom, którzy stwierdzają autorytatywnie dziś, na podstawie obecnej wiedzy, że Rosjanie nie dokonaliby interwencji i wprowadzenie stanu wojennego było całkowicie nieuzasadnione, bo nie istniała taka groźba. Tak to wiemy dziś, ale czy wiedziano o tym w czasie tych wydarzeń?

Na samym początku książki Douglas J. MacEachin w bardzo ważnym, jeżeli nie najważniejszym dla całej sprawy rozdziale „ Problem efektu pewności wstecznej” przedstawia istotę oceny postępowania osób podejmujących decyzję w przeszłości i przytacza poważne błędy jakie mogą zaistnieć w trafności tej oceny. Zwraca przy tym uwagę, że ocenę prawidłowości postępowania lub decyzji podjętej w przeszłości trzeba konstruować nie przez pryzmat obecnego stanu wiedzy nam dostępnej, ale na podstawie wiedzy (informacji) która była dostępna w ówczesnym czasie dla podejmującego jakąś decyzję.
Jest to poważny problem nie tylko dla analityków wywiadu, ale także dla innych instytucji oceniających (np. sądy) czyjeś postępowanie i podjęte decyzje (przykładowo decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego), żeby odtworzyć nie tylko tok rozumowania podejmującego decyzję, ale także odtworzyć wszystkie dane i informacje dostępne w ówczesnym czasie, na których to podstawie podejmowano wówczas decyzję. Jak napisał MacEachin, : .. „próbując uporać się z tym problemem, należy powiązać rewizję przeszłości najściślej, jak tylko się da, z udokumentowanymi zapisami tego, co kto wiedział, kiedy wiedział, co ktoś komuś powiedział i kiedy to zrobił”.

Czy ocenę wprowadzenia stanu wojennego dokonano waśnie w ten sposób tj. na podstawie ówcześnie dostępnej wiedzy, jaka posiadali autorzy stanu wojennego? Bardzo w to wątpię.
Czytając dokumenty opracowane przez IPN lub inne organizacje badające stan wojenny i oceniające decyzje podjęte przez Jaruzelskiego i Kiszczaka nie zauważyłem, żeby „historycy i „badacze” właśnie przez pryzmat ówczesnego stanu wiedzy posiadanej przez Jaruzelskiego i Kiszczaka ocenili zasadność wprowadzenia stanu wojennego. Tak, więc bez odniesienia się do tego aspektu wszelka ocena współczesna ma poważne braki. Dziś nawet na podstawie dostępnych nam współcześnie dokumentów nie jesteśmy do końca przekonani, że interwencja sowiecka nam nie zagrażała. A co dopiero ówcześni decydenci stano wojennego?

Mac Eachin przytacza oceny wywiadu amerykańskiego CIA z tamtego okresu czasu. Dodajmy wywiadu doskonale poinformowanego przez płk Kuklińskiego o tym, co działo się w Sztabie Generalnym WP, a także o tym, jakie przedsięwzięcia decyzje podejmowano w ZSRR. Przytoczę tylko jedną z ocen analizy specjalnej CIA, w której zostało stwierdzone, że Moskwa „nie może (...) tolerować niezależnych związków zawodowych i prawnego ograniczenia cenzury" w bloku radzieckim. Ta ocena wywiadu trafnie przewidziała, że Rosjanie wywrą presję na Gierka, by zajął twardsze stanowisko, a jeśli nie przyniesie to rezultatów, będą dążyć do jego usunięcia. Przewidywała również, że Moskwa może traktować wizję swej interwencji wojskowej jako środek nacisku na Polaków, by szybko znaleźli rozwiązanie problemu, nawet jeśli przyjdzie im użyć siły. W analizie przyznawano jednak również, że chociaż ogromne koszty wojskowej interwencji skłoniłyby Rosjan do wyczerpania wszystkich alternatywnych rozwiązań, to nie zawahają się oni ponieść tych kosztów, gdyby zaistniała groźba upadku systemu socjalistycznego w Polsce.
Możliwość, że wydarzenia w Polsce mogą doprowadzić do radzieckiej interwencji militarnej, budziła obawy amerykańskich polityków tak naprawdę od samego początku strajków w lipcu, co odzwierciedla Alert Memorandum agencji wywiadowczych z 20 lipca. Oceny wywiadu wskazywały na niewielkie prawdopodobieństwo, że polskie władze z powodzeniem przeprowadzą własną interwencję siłową, nawet jeśli będą chciały uciec się do tego rozwiązania, w co większość analityków wątpiła. Chociaż oddziały milicji i wojsk MSW zostały przesunięte z Warszawy w rejon Gdańska tydzień po wybuchu strajku w stoczni, analitycy wywiadu twierdzili, że każda próba użycia siły - szczególnie wojska - niesie ryzyko niedochowania lojalności przez te jednostki. Jeszcze przed porozumieniami sierpniowymi analitycy doszli do wniosku, że narastająca opozycja społeczna znacznie nadszarpnęła wiarygodność milicji i innych służb bezpieczeństwa i że próba zastosowania wariantu siłowego może doprowadzić do rozruchów, które szybko wymkną się spod kontroli władz. Ta perspektywa, przynajmniej na etapie formowania się „Solidarności", była osią obaw wobec radzieckiej interwencji wojskowej.
Po podpisaniu porozumień sierpniowych - w których wbrew poglądom analityków wywiadu, że Moskwa ich nie zaakceptuje, znalazły się punkty o niezależnych związkach zawodowych i prawnym ograniczeniu cenzury - CIA ponownie poruszyła kwestię potencjalnej radzieckiej interwencji wojskowej. Analizy specjalne napisane na dzień przed zmianą na stanowisku przywódcy partii podsumowywały, że dalekosiężne perspektywy sprowadzają się zasadniczo do:
kontynuacji ostrych strajków robotników przeciwko osłabionemu reżimowi, co nieuchronnie prowadzi do radzieckiej interwencji.”

Interwencji obawiały się Stany Zjednoczone mające dosyć szeroki obraz tego co się działo za sowiecka granicą (mobilizacja, podciąganie jednostek pod granice z Polską). Więc co mają powiedzieć i jak oceniać sytuację ówcześnie decydenci w Polsce? Oni mogli jedynie przypuszczać i przeczuwać. Mieli jednak wiele symptomów nadciągającej tragedi podobnej do tej w Czechosłowacji lub na Węgrzech. Z poważnej sytuacji nie zdawali sobie sprawy także działacze ówczesnej Solidarności i jak widać nie zdają sonie sprawy po dziś dzień.

Mozna skazać kogoś z punktu widzenia prawa. Ale zdarza sie i to nie rzadko, żeby uratować komuś życie lub zdrowie trzeba złamać nawet prawo. Ale by to ocenić sprawiedliwie trzeba ocenić czyjeś postępowanie przez pryzmat tego co wiedział i o czym był przekonany ten kto podejmował brzemienną w skutki dobrą lub złą dcyzję.

Tak dla uproszczenia: żona do męża - widzisz myliłeś sie biorąc parasol, bo przeciez nie pada. Ty zawsze popełniasz błędy. Na to mąż - słuchałem prognozy pogody i zapowiadali deszcz. Na to żona: ale to ja mam rację.
Agaton Koziński przypomina mi tą żonę z tej scenki. Prokutarorzy IPN także.

Dodaj ogłoszenie