Stadnina w Janowie po śmierci kolejnej klaczy: "Nagłe zachorowanie". Będzie śledztwo prokuratury

Wojciech Rogacin / AIP
AIP
Stadnina koni w Janowie Podlaskim wszczęła postępowanie wyjaśniające i zawiadomiła prokuraturę o śmierci klaczy Amra, należącej do Shirley Watts, żony perkusisty zespołu Rolling Stones. O zgonie klaczy w warszawskiej klinice weterynaryjnej SGGW Wolica jako pierwsza poinformowała w sobotę Agencja Informacyjna Polska Press (AIP).

Prezes ANR Waldemar Humięcki: Dziwne, że jeden po drugim padają konie jednego właściciela

Źródło: TVN24/x-news

Nasze informacje po południu potwierdził w specjalnym oświadczeniu prezes janowskiej stadniny Marek Skomorowski.

W wyniku nagłego zachorowania w dniu 2 kwietnia 2016 r. padła klacz Amra, należąca do stadniny koni Halsdon Arabians, która w ramach dzierżawy przebywała w Stadninie Koni Janów Podlaski. Pomimo natychmiastowej pomocy weterynaryjnej oraz niezwłocznego transportu do specjalistycznej kliniki w Warszawie, klaczy nie udało się uratować

- głosi oświadczenie prezesa.

Skomorowski dodał, że Amra od momentu porodu, który odbył się 24 marca br., była pod stałym nadzorem.

Obecnie trwa postępowanie, mające na celu wyjaśnienie okoliczności zgonu klaczy. W ostatnich miesiącach w podobnych okolicznościach padły również dwie inne klacze – Pianissima w październiku 2015 r. oraz Preria w marcu 2016 r. W związku z powyższym postępowanie wyjaśniające jest objęte specjalnym nadzorem Agencji Nieruchomości Rolnych. O zdarzeniu poinformowana została też Prokuratura

- czytamy dalej w oświadczeniu.

Amra, to już druga klacz Shirley Watts, która padła w Polsce. Wcześniej, 16 marca, padła klacz Preria, również ze stadniny Halsdon Arabians należącej do pani Watts. Klacz miała 16 lat, pochodziła od wybitnych rodziców - ogiera Eukaliptusa i klaczy Albigowej po ogierze Fawor. Była nagradzana na pokazach w kraju i za granicą, a Shirley Watts kupiła ją na aukcji w Janowie w 2008 roku za 340 tys. euro.

Przyczyną zgonu Amry była tzw. kolka jelitowa, skręt okrężnicy wielkiej. W sumie w ostatnich miesiącach w Janowie Podlaskim padły już trzy klacze i za każdym razem przyczyną była kolka jelitowa. W październiku ubiegłego roku padła klacz Pianissima. To posłużyło nowym, mianowanym przez PiS władzom Agencji Nieruchomości Rolnych za jeden z pretekstów do odwołania wieloletniego prezesa janowskiej stadniny, cenionego także na świecie hodowcy Marka Treli. Razem z nim odwołano prezesa stadniny koni w Michałowie Jerzego Białoboka oraz Annę Stojanowską, głównego specjalistę ds. hodowli koni arabskich w ANR. Odwołania te odbiły się bardzo negatywnym echem w kręgach hodowców w Polsce i na świecie.

Amra zaledwie przed kilkoma dniami opuściła klinikę Wolica w Warszawie, dokąd została przywieziona specjalnie po to, by się wyźrebiła. Urodziła tu ogierka, który miał pozostać w polskiej hodowli.

Nie wiadomo, jak ANR i kierownictwo stadniny zareaguje na śmierć Amry. Pełniący obowiązki głównego hodowcy nowo mianowany członek zarządu Mateusz Leniewicz Jaworski poinformowała AIP, że "z uwagi na dobro postępowania wyjaśniającego, do czasu jego zakończenia nie udzielamy dodatkowych informacji na temat okoliczności zgonu klaczy."
Po zgonie Prerii w marcu również wszczęto postępowanie prokuratorskie mające wyjaśnić jej przyczyny.

Zgon klaczy Prerii nastąpił w pierwszym dniu urzędowania nowo powołanego członka zarządu ds. hodowlanych w Janowie, 28-letniego Mateusza Jaworskiego. To on, oraz prezes Marek Skomorowski byli ostatnimi, którzy widzieli klacz Prerię na wybiegu. Przeciwnicy zmian w hodowli polskich koni arabskich sygnalizowali wówczas, że powód odwołania Marka Treli (śmierć Pianissimy) był zatem absurdalny.

Po śmierci Prerii na polecenie kierownictwa ANR wszczęto postępowanie mające wyjaśnić przyczyny zgonu klaczy. Eksperci ds. leczenia koni twierdzą, że kolka to częsta przypadłość występująca u koni i w niektórych przypadkach kończy się śmiercią zwierzęcia.

Nowe kierownictwo stadniny na tyle przestraszyło się po zgonie Prerii, że przed Wielkanocą klacz Amrę, która była źrebna, przewieziono do kliniki Wolica w Warszawie, by tu się wyźrebiła. Normalnie klacze wyźrebiają się w stadninach.

P.o. prezesa Marek Skomorowski tłumaczył AIP, że ze względu na bezpieczeństwo klaczy i źrebięcia podczas porodu i termin wyźrebienia, który wypadał w okresie Świąt Wielkanocnych, Zarząd SK Janów Podlaski postanowił przewieźć klacz Amrę do kliniki w Warszawie.

W janowskiej stadninie pozostają jeszcze dwie klacze wydzierżawione ze stadniny Halsdon Arabians, należącej do Shirley Watts. Są to klacze Pieta i Augusta. Jedna ma się wyźrebić w maju, druga w czerwcu.

Portal swiatkoni.pl podał, że Shirley Watts ma zamiar zabrać z Polski pozostałe dwie klacze.

Wideo

Materiał oryginalny:

Komentarze 17

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

I
Inteligenciuch

Zmieniła się władza. Teraz wina nie jest po stronie tego co karmi tylko przeciwników politycznych. Niczego nie udowodni się temu co karmi bo w jego sprawie nie toczy się żadne postępowanie. Prokuratura nie jest informowana że mogło być zaniedbanie przez obecne władze tylko że "są nowe fakty w sprawie niedopełnienia obowiązków przez Marka Trelę".

I
Inteligenciuch

Czy ktoś mi może powiedzieć czemu wyznawcy PIS wiążą cały czas Marka Trelę z PO? Co PO zrobiła za swoich rządów z Janowem Podlaskim? - NIC. Pozwoliła działać kompetentnemu prezesowi ciesząc się że Polska może być dumna ze znanej w świecie hodowli. Nie wsadziła swojego poplecznika na to stanowisko w przeciwieństwie do PIS.

I
Inteligenciuch

W rozmowie z Olbrychskim poseł Żalek z bardzo dużym przekonaniem twierdził że w przypadku Pianissimy odpowiedzialność za śmierć konia ponosi prezes ponieważ kolka to jest tera choroba którą potrafi wyleczyć każdy weterynarz. Bardzo proszę o ustosunkowanie się posła Żalka do śmierci Prerii i Amry. Podtrzymuje swoje zdanie na temat winy prezesa i tego że to jest łatwa w leczeniu choroba czy może zmienił zdanie. Jeśli je zmienił to czy przeprosi Marka Trelę za bezpodstawne szkalowanie go w mediach?

G
Gość

zganianie na innych;) Tam padł wina zwolnionego prezesa, teraz padł też będzie wina zwolnionego prezesa;)
PISoland, tego świat nie znosi, nawet Obama już się zraził;)

G
Gość

Wcześniejszy zasłużony dyrektor, między innymi został zwolniony za to że jedna klacz dostała kolki i padła!!!
Oj dobrze że TUSK sprywatyzował większość majątku skarbu państwa, bo widać po stadninie, że Państwo jak właściciel nie jest dobrym zarządcą, nie liczą się kwalifikacje, tylko znajomości, przychodzą kolejni partyjniacy, obsadzają swoimi wszystko co się da, nie patrząc personalnie, nie liczą się dokonania, kwalifikacje, najważniejsze są tylko stołki.

b
bękarcie resortowy

wydoiła kase, tyle umiała. A wsioku wywalanie gnoju kidaniem nazywają, załapałeś ubeeeeeeeeeeeku.

r
rubikonia

ci potrzeba, skoroś klacz.

j
jak rubikonia

im przyprowadzają, a une na prawdziwego ogiera araba czekaja.

s
sloju pelen loju

wracaj do rodzinnego lasu

b
bylo tak

Podobno widziano tam pochodzaca ze wsi doktorke-kopaczke. Przez zacisniete usta wolala : " NIECH TE DOROBIONE NA KRZYWDZIE PZPR DZIECI PLACA ZA KONIE ".

P
Prawda

Zapewne odnalazlaby sie tam poniewaz w domu to tylko gnoj wywalala i doila krowy. :D

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Stadnina w Janowie po śmierci kolejnej klaczy: "Nagłe zachorowanie". Będzie śledztwo prokuratury

e
ed

Dziadek, przedwojenny ułan mawiał,że kolki konie dostają jak się je źle karmi i nie pilnuje żeby nie żarły co popadnie.Tego uczono rekrutów w wojsku.Coś się zmieniło ?

P
Pawel

Pewnie to seryjny samobójca wziął sie za konie.
Pewnie za dużo wiedziały.

W
Władysław

KOD-ziarowe mendy nawet kobyłom żyć nie dadzą. Tej kobyle czytali konstytucję, ąż skonała.

Dodaj ogłoszenie