Stadionowa dyplomacja. Łukaszenka finał Euro 2012 obejrzał w obecności innych prezydentów

Barbara Dziedzic
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Po raz kolejny skład loży VIP podczas Euro 2012 nie był wolny od politycznych kontekstów. Na meczu finałowym, który zakończył Euro 2012, na trybunach obok Bronisława Komorowskiego zasiadło czterech prezydentów: Wiktor Janukowycz, Giorgio Napolitano, Micheil Saakaszwili oraz Aleksandr Łukaszenka.

To właśnie informacja o wizycie przywódcy niedemokratycznej Białorusi wywołała polityczną dyskusję o tym, jak powinien zachować się prezydent Bronisław Komorowski, aby zamanifestować swój sprzeciw przeciwko polityce Białorusi i uwięzieniu Julii Tymoszenko, a nawet czy w ogóle powinien wziąć udział w imprezie.

Na trybunach nie zasiadł premier Donald Tusk. Swoją nieobecność tłumaczył zobowiązaniami rodzinnymi. Premier miał oglądać finał z wnukiem. Natomiast obecność Łukaszenki na meczu, zdaniem premiera, nie dotyczyła bezpośrednio polskiego prezydenta. - Nie widzę żadnego powodu, dlaczego nasz prezydent miałby się wstydzić za to, co robi białoruski dyktator. Niech on się wstydzi. Gdziekolwiek się pokaże, powinien się wstydzić, więc tym razem będzie się wstydził na stadionie w Kijowie - mówił Tusk. Zaznaczył jednak, że prezydent na pewno znajdzie odpowiednie formy postępowania wobec białoruskiego dyktatora.

Swoje stanowisko przedstawił w liście otwartym do prezydenta europoseł PJN Marek Migalski. Zaapelował, aby podczas meczu Bronisław Komorowski w widoczny sposób sprzeciwił się postępowaniu władz Białorusi.

"Ma Pan okazję do zamanifestowania naszego sprzeciwu wobec represji, jakie stosuje on w odniesieniu do opozycjonistów i różnych niepolitycznych organizacji społecznych (na przykład Związku Polaków na Białorusi). Wierzę, że zdobędzie się Pan na jakiś symboliczny gest, który symbolizować będzie oburzenie naszego narodu wobec tego, co dzieje się w Mińsku" - napisał poseł.

Jednak zdaniem przewodniczącego PJN, posła Parlamentu Europejskiego Pawła Kowala, który przewodniczy także delegacji do komisji współpracy parlamentarnej UE - Ukraina, polityka zarówno Unii Europejskiej, jak i Polski w stosunku do Białorusi jest jednoznaczna, a z sytuacji spotkań przywódców podczas wielostronnych imprez nie należy wyciągać daleko idących wniosków. - Na wielu imprezach kulturalnych czy pogrzebach politycy spotykają przywódców, których nie chcieliby spotkać. Protokół służy do tego, żeby nie dochodziło wtedy do kłopotliwych sytuacji - tłumaczy Paweł Kowal. I dodaje, że wszelkie apele do prezydenta ze strony polityków są oczywiście uzasadnione. - Należy jednak pamiętać, że zaproszenie Aleksandra Łukaszenki to działanie normalne w tym regionie, i nie należy wyolbrzymiać tej sytuacji - dodaje. Chodzi o politykę dobrych relacji na linii Ukraina - Białoruś, aby zapobiegać zbliżeniu Łukaszenki z Moskwą. - Kiedy prezydentem był Juszczenko, po pomarańczowej rewolucji, wiele inicjatyw łagodzących relacje unijno-białoruskiej wychodziło z Kijowa. Taka postawa jest kontynuowana dzisiaj - ocenia przewodniczący PJN.

O to, aby nie mieszać sportu z polityką, apelował szef MSZ Radosław Sikorski. - Na olimpiadzie w Chinach był cały świat, na olimpiadzie w Londynie za chwilę też będzie cały świat. My byliśmy krajem, który raczej apelował, aby polityki i sportu nie mieszać, więc jesteśmy konsekwentni - tłumaczył na antenie RMF FM przed finałem Sikorski.

O tym, że wizyta na Ukrainie to kwestia zobowiązań, przekonany jest także socjolog prof. Paweł Śpiewak. - Polska jest współgospodarzem tego wydarzenia, z czego wynikają pewne obowiązki, których nie da się uniknąć. Wizyta prezydenta na Ukrainie jest nimi właśnie podyktowana - twierdzi socjolog. Jednak zdaniem profesora zachowanie prezydenta nie powinno być do końca zgodne z dyplomatyczną etykietą. - Oczywistym jest, że prezydent Komorowski nie powinien podawać ręki Aleksandrowi Łukaszence - twierdzi profesor. - Raz w roku wybierany jest człowiek "Timesa". Był wśród nich np. Józef Stalin.
Kiedy dobrze popatrzymy na historię, to ona ocenia polityków - zauważa specjalista ds. wizerunku politycznego Wiesław Gałązka.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Polak
Należy dawać o sobie znać i tylko życzę Panu więcej uśmiechu na twarzy.
H
Halina
Trudno niektórym zrozumieć czym różnią się pojęcia w towarzystwie i w obecności. (Grabula i głeboki ukłon dla Obserwatora) więc im łopatologicznie wyjaśniam. To tak, jak z koniakiem i denaturatem , masłem a masłopodobnymi, pensją a zapomogą. Prawie to samo, ale nie to samo. Dyplomacja, mówiąc prosto, to postępowanie umożliwiające uzyskania spodziewanego celu w trudnych i nie zawsze akceptowalnych dla nas sytuacjach. To działanie wielopłaszczyznowe i ukierunkowane na osiągnięciae trwałego a nie doraźnego celu. O to nam Polakom chodzi a nie o fotkę w obcej prasie z tekstem, że nas tak gdzie trzeba nie był. To jak przy wychowywaniu dzieci: możesz rozmawiać używając argumentu i sprytu by bachorowi trafiło do mózgu, albo uwierzył, że sam na to wpadł. Możesz oczywiście użyć fizycznej siły zamiast siły argumentu i bachora spacyfikować dając mu w ryło, ale na krótką metę, bo bachor dorośnie i odda z procentem. Możesz też uznać swoją bezsilność, odwrócić się plecami, zamknąć drzwi i udawać za nimi nic się nie dzieje. No zapomniałam - można jeszcze - jak radzą domorośli moraliści różni myśliciele, którzy nie muszą podejmować żadnych decyzji - strzelić focha ośmieszać się podskakując. Tupać nogami, grozić ogniem piekielnym i mówić innym co oni by zrobili, a potem stulić ogon pod siebie i w nogi, bo po takim występie pozostaje tylko ułańska fantazja, konik i szabelka a i drzwi na salony mogą pozostać zamknięte. Wówczas jest wszystko bez nas, bo nieobecnie nie maja racji. Dyplomacja polega na tym by metodą małych kroków raz do przodu raz do tyłu osiągnąć zamierzony cel. Nie jesteśmy sami w ocenie Łukaszenki. Nie mamy specjalnej misji i nie jesteśmy narodem wybranym do jej wykonania za i dla połączonej Europy. Współczesna historia pokazuje, że jak przyjdzie co do czego przywódcy innych krajów zrobią to co uznają za dobre dla interesów swojego kraju, a nasze pokrzykiwanie traktowane będą jak romantyczne zrywy, brak realizmu, moralizowanie i wtrącanie się w nie swoje sprawy. W najlepszym wypadku odwracać się będą z uśmiechem politowania, że kogoś takiego nieobytego wpuścili na salony i poklepywać po plecach, bo dobrze jest mieć „sierotkę” (tacy jesteśmy miłosierni). My wciąż niereformowali - będziemy przeżywać rozczarowanie, bo znów założyliśmy garnitur zamiast fraka. Zacznijmy wreszcie ubierać się zgodnie z modą i tańczyć zgodnie z muzyką. Poloneza nie czas jeszcze zacząć. Podsumowując uważam, że prezydent i rząd postępują właściwie, bo nie dla poklasku. Pozostawiają sobie możliwość zmiany tempa i tańca. Wszystkich, także myślących inaczej – pozdrawiam.
a
adsenior
Redakcja zapomniała dodać, iż Stalin był wybierany dwukrotnie, ale również i niektórzy prezydenci wybierani byli dwukrotnie! a tutaj podaję przykładowe sylwetki, czy to też ludzie typu Stalin?
Mahatma Gandhi1869-1948Pierwszy nie-Amerykanin, któremu przyznano tytuł
1931 Pierre Laval1883-1945Pierwszy Europejczyk, któremu przyznano tytuł
1932 Franklin D. Roosevelt1882-1945Pierwszy prezydent elekt, któremu przyznano tytuł
1934 Franklin D. Roosevelt
Czyli jak się chce to zawsze można udowodnić założona tezę!
Jerzy!!!!
Jak przyjemnie czytać PIS-uarów !!! Jak pięknie widać że żal im d-py ściska wścieklizna wychodzi im tyłkami ! Po kilku ( 6 )przegranych przez PIS wyborach teraz klęska intelektualna swego prezesika od siedmiu boleści !
A
Administrator
To jest wątek dotyczący artykułu Stadionowa dyplomacja. Łukaszenka finał Euro 2012 obejrzał w obecności innych prezydentów
N
NorvidNH
A gdzie nasz boski lucyper PEŁO SERDEL Z OBORNIK komuchowski!
O
Obserwator
NIE W TOWARZYSTWIE TYLKO W OBECNOŚCI NA STADIONIE RÓŻNYCH POLITYKÓW.
Dodaj ogłoszenie