Środa: Kraj nie należy do Kaczyńskiego, Polacy są zmęczeni zaściankiem

Redakcja
- Zawsze byłam przekonana, że ten kraj nie należy tylko do Kaczyńskiego, Czarneckiego i Gowina, że Polacy są naprawdę wykształceni, inteligentni i zmęczeni polskim zaściankiem, tradycjonalizmem i konserwatyzmem - mówi prof. Magdalena Środa w rozmowie z Joanną Miziołek.

Pani Profesor, sukces w wyborach Palikota to prawdziwa rewolucja czy powolny zasiew w umysłach Polaków?
Ta rewolucja dokonała się jakiś czas temu. Palikot jest po prostu pierwszym, który zbiera jej owoce. Zawsze byłam przekonana, że ten kraj nie należy tylko do Kaczyńskiego, Czarneckiego i Gowina, że Polacy są naprawdę wykształceni, inteligentni i zmęczeni polskim zaściankiem, tradycjonalizmem i konserwatyzmem. Że potrzeba nowoczesności, europejskości, racjonalności, otwarcia jest duża i da o sobie znać. I to się stało w czasie tych wyborów. Palikot był pierwszym, który tę potrzebę otwartości i normalności zrozumiał i wykorzystał.

A czemu nie zrozumiał tego SLD?
Bo się bał. SLD, gdy miał władzę, zawsze był kunktatorski, a na "zapleczu" - konserwatywny. W badaniach przedstawiciele SLD pytani o stosunek do homoseksualizmu są tacy sami jak PSL czy PiS. Podobnie zresztą u przywódców. Mają oni, na przykład, bezmyślną skłonność do seksizmu. I młodzi (Napieralski) i starzy (Miller). Dobrze się nawet stało, że Miller został szefem klubu SLD, bo to trochę tak, jakby się ta partia wreszcie otworzyła i powiedziała, czym jest bez żadnego udawania. SLD chodzi przede wszystkim o władzę. Wybór Millera o tym świadczy. Partia stawia na tego, kto kiedyś odniósł sukces! Gdyby żył Gierek, być może SLD postawiłby na niego. W końcu był skuteczny. Rządził dziesięć lat. W przypadku Millera jest podobnie - co tam afera Rywina, co tam kolejne porażki wyborcze?! Co tam seksizm i anachronizm polityczny! Sojusz mówi: Stawiamy na doświadczenie, bo chcemy władzy.

Nie wierzy Pani w to, że Leszek Miller realnie zacznie walczyć o kwestie światopoglądowe. Zaczął zajmować się projektem ustawy o związkach partnerskich.

"Leszek Miller ma w głębokim poważaniu ustawę o związkach partnerskich"

Leszek Miller ma w głębokim poważaniu ustawę o związkach partnerskich i chyba wszystkie projekty lewicowe, jemu nie chodzi o idee, ale o przetrwanie. Bardziej konkretnie, chodzi mu o to, by przetrwać i zdobyć za trzy lata mandat europosła. To jest horyzont polityczny Leszka Millera i wszystko będzie temu podporządkowane. Wie, że musi konkurować z Palikotem, bo tak sobie życzy Tusk, więc będzie konkurować. I zapewne zadziwi nas swoimi pomysłami, ale nie będą one miały nic wspólnego z ideowością jego partii. Sądzę, że Napieralski był przy nim oceanem ideowości. Za Millerem nie stoi nic: żaden program, żadna idea, żaden polityczny pomysł. Przypominam, że gdy SLD miał parlamentarną większość, nie interesował się ani problemem związków partnerskich, ani aborcji, ani równości. Gdy Miller był "żelaznym kanclerzem", miał w głębokiej pogardzie kwestie emancypacji i równości, a "sprawami kobiet" interesował się wyłącznie z perspektywy macho.

Pani Profesor, kiedy patrzy Pani na Platformę, ma Pani poczucie, że skręca coraz mocniej w lewo i w końcu i ona może opowiedzieć się za podnoszonymi kwestiami światopoglądowymi?
W lewo? Pani żartuje? Ona skręca w prawo! Siła tego skrętu jest wprost proporcjonalna do objawień posła Gowina w telewizji (bo Gowin w telewizji nie występuje, on się w niej objawia i wieszczy). Poza tym czekam z opiniami na ten temat do 8 listopada. Chcę zobaczyć, jak będzie wyglądał nowy rząd Tuska. Chociaż to wiem. Tusk postawi na absolutne "średniactwo": żadnych osobowości, żadnych autorytetów czy ekspertów. Sami skromni urzędnicy, wdzięczni premierowi, że ich namaścił i dał poczuć, czym jest władza. Nie będzie tam nikogo, kto by tę władzę potrafił wykorzystać do realizacji jakiegokolwiek programu. Nie będzie żadnych reform, żadnej nowoczesności, żadnych kontrowersji, żadnych konfliktów z Tuskiem. Nie będzie nawet konfliktów z PiS, bo jest zraniony, osłabiony, rozdarty. Będzie "wieczne trwanie". I to początek końca tej formacji.

CZYTAJ TEŻ:
* Hartman: Czeka nas przewietrzenie klerykalnego zaduchu. To ostatni akt zdobywania suwerenności
* Jaki jest Polak-katolik? ''W kwestiach moralnych bardziej wierzy w siebie niż w Boga''
* Czapiński: Palikot może w najbliższych latach ''wchłonąć'' Tuska. To zmiana kulturowa
* Markowski: Pomoc Kościoła w wyborach niewiele już znaczy. To początek sekularyzacji

Niepokoi to Panią?
Nie. Niepokoiłoby mnie zwycięstwo PiS. Bo to partia destrukcyjna i pozasystemowa. Partia, której przywódca potrafi jedno: budzić złe demony. Do PO złości nie czuję. Trochę tak jak do dziecka, które oświadcza: mamo, nie chcę zdawać matury, nie pójdę na studia, nie chcę się rozwijać. Trudno, nie to nie. Może Polskę stać na kolejne lata wzmacniania małej stabilizacji? Mała pensja, podatek, bogaty kościółek. Zamiast reformy - "Taniec z gwiazdami". Zamiast debaty - modlitwa. Polska może tak przecież trwać, Tusk chce to wykorzystać. Kiedyś jednak musi przyjść moment na reformy nie tylko w sferze ekonomicznej, ale w sferze społecznej, światopoglądowej. Tusk ich teraz nie chce. Jego prawo. Mając hegemoniczną pozycję polityczną, nie ma w nim woli, odwagi i wizji zmiany. Woli trwać. Głównym problemem Platformy jest to, że mając tyle możliwości, nie wykorzystuje ich, a nowoczesność i otwarcie sprowadza do budowy orlików, stadionów czy infrastruktury. Tymczasem "rewolucja orlikowa" powinna przekroczyć mentalność futbolistów i objąć system edukacji, kultury i polityki społecznej. Tusk wie, że na stadionach trzeba zastosować najnowsze technologie hodowli trawy. ale nie chce zrozumieć faktu, że również szkoła, kultura i polityka socjalna powinny postawić na nowoczesność, by wzrastać.

Tylko czy dzisiaj, kiedy mamy tak duże problemy gospodarcze, rząd powinien się zajmować kwestiami społecznymi, światopoglądowymi?
A dlaczego nie mieliby się nimi zajmować? Wszyscy mamy się zajmować tylko gospodarką, bo jest w kryzysie? Przecież mało kto się na tym zna, oddajmy pola ekspertom (choć nie tylko Tuskowym). Jednak w moim przekonaniu w znacznie większym kryzysie jest polska edukacja i polityka socjalna. Tylko tu jest to mniej widoczne.

Przesadzamy z tym strachem przed kryzysem ekonomicznym?
Polska może dużo stracić na kryzysie ekonomicznym i wszyscy możemy to boleśnie odczuć. Jednak dla kogoś, kto przeżył okres realnego socjalizmu, "ekonomię braku" i stan wojenny, żaden kryzys nie jest tak naprawdę groźny. Natomiast straty na rynku edukacyjnym, kulturowym czy związanym z polityką socjalną są nie odrobienia. Polska szkoła jest XIX-wieczna, polityka socjalna nie istnieje, kultura jest traktowana jako balast. Mam czasem wrażenie, że ciągła histeria wokół kryzysu jest odwracaniem uwagi od spraw naprawdę ważnych. Bo dla mnie i dla wielu Polaków i Polek edukacja jest równie ważna jak dla Tuska stadiony piłki nożnej. Zwłaszcza że pewne zmiany w edukacji, zdrowiu czy polityce społecznej są mniej kosztowne niż potwornie droga wymiana trawy na stadionach. Wystarczy polityka uznania. Po to, żeby uchwalić ustawę o związkach partnerskich, nie trzeba żadnych pieniędzy, a uchwalona ustawa daje nam normalność i nowoczesność. By uczynić krok w kierunku nowoczesnej edukacji, wystarczy usunąć seksistowskie stereotypy z podręczników, by wzmocnić kompetencje obywatelskie i intelektualne młodzieży, wystarczy wprowadzić filozofię i usunąć religię (same oszczędności), by uniknąć wielu problemów zdrowotnych i przyczynić się do szczęścia społeczeństwa, wystarczy wprowadzić edukację seksualną. By upodmiotowić kobiety, można zacząć od prawa do aborcji, bo jej zakaz powoduje, że kobiety czują się uprzedmiotowione. Nawet refundacja opieki przedszkolnej kosztuje niewiele w porównaniu z utrzymywaniem stadionów. Zapłodnienie in vitro, które wzmocni naszą demografię i szczęśliwość rodzin, też nie wymaga wielkich kosztów.

Jeśli miałoby być finansowane z budżetu państwa, to chyba jednak in vitro kosztuje.
To nie pieniądze, ale strach przed Kościołem powodują, że w Polsce jako jednym z nielicznych krajów na świecie nie ma refundacji in vitro.

Rozmawiała Joanna Miziołek

CZYTAJ TEŻ:
* Hartman: Czeka nas przewietrzenie klerykalnego zaduchu. To ostatni akt zdobywania suwerenności
* Jaki jest Polak-katolik? ''W kwestiach moralnych bardziej wierzy w siebie niż w Boga''
* Czapiński: Palikot może w najbliższych latach ''wchłonąć'' Tuska. To zmiana kulturowa
* Markowski: Pomoc Kościoła w wyborach niewiele już znaczy. To początek sekularyzacji

Wideo

Komentarze 31

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

m
magister
Rozumowanie słabiutkie. Nie trzeba być orłem ( a tym bardziej profesorem) by wiedzieć, ze problemów niedofinansowanej od lat służby zdrowia nie rozwiążą : szkolna edukacja seksualna i in vitro. To jakieś bzdury. A o tych tylko medycznych sprawach ,które maja uszczęśliwiać Polaków, pani profesor raczyła powiedzieć. Żałosne,. Przecież na in vitro nie było pieniędzy, chociaż Kopacz i Tusk -Komorowski też- obiecywali jeszcze przed poprzednimi wyborami,że takie zapłodnienie będzie refundowane przez NFZ. Gruszki na wierzbie. Jeśli chodzi o wzmocnienie edukacji obywatelskiej w szkole- to tę opinię podzielam. Jakoś nic nie wspomniała prof. Środa o redukcji nauczania kanonu historii w szkole. To tez edukacja obywatelska,proszę pani. Historia literatury polskiej- również. Dlaczego tak wybiórczo?żenada. A nabrzmiałych spraw społecznych ,bezrobocia, biedy, wykluczenia społecznego nie można sprowadzać do problemu wyłącznie związków partnerskich. Chyba słabo się pani w szkołach uczyła. Bo wystarczy wziąć to "na zdrowy chłopski rozum". Nie trzeba od razu profesury.
j
jaga
bo z pewnościa nie jest nim polski naród, myślący kategoriami dobra wspólnego. Od kiedy tradycjonalizm i konserwatyzm są zaściankiem? coś sie profesorce etyki pomyliło !
j
jaga
bo z pewnościa nie jest nim polski naród, myślący kategoriami dobra wspólnego. Od kiedy tradycjonalizm i konserwatyzm są zaściankiem? coś sie profesorce etyki pomyliło !
j
jaga
bo z pewnościa nie jest nim polski naród, myślący kategoriami dobra wspólnego. Od kiedy tradycjonalizm i konserwatyzm są zaściankiem? coś sie profesorce etyki pomyliło !
j
jaga
Środa zachowała się jak wkurzona gimnazjalistka, zero kultury, zero profesjonalizmu, zero profesury, nosiło ją jak po narkotykach, poniżej krytyki. czy na zajęciach ze studentami też tak "fika"?
T
TW GABRIEL
To nie jest "TEN KRAJ"! To jest POLSKA, moja i innych POLAKÓW OJCZYZNA! Warto, żeby pani pamiętała, że żyje pani w POLSCE! Do tego nie PRL-owskiej, będącej w aliansach z ZSRR!
G
GUTEK
PIS TO PIS TAMTO A O RZĄDZIE I JEGO REFORMACH ORAZ STANIE FINANSOWYM PAŃSTWA ANI SŁOWA.
WYGLĄDA ŻE NASTĘPNE 4 LATA Z TAKĄ POLITYKĄ BĘDĄ STRACONE
p
precz z komuną
międzynarodówka komunistyczna i Marks byli sprawcami dla wymordowania ca 100 mln ludzi.

Tu tylko jeden wycinek z historii :

Czym więc był ukraiński nacjonalizm? Jakimś narodowym bolszewizmem?

Mówiąc najprościej – ruchem, który odrzucił wszelkie chrześcijańskie
wartości. Nacjonalista ukraiński miał być człowiekiem bezwzględnym. Nie
mógł mieć żadnych wątpliwości i skrupułów natury moralnej. Miał nie mieć
litości nie tylko dla polskich kobiet i dzieci, ale i członków własnej
rodziny, jeżeli nie sprzyjali „sprawie”. Innymi słowy, hasłem przewodnim
OUN/UPA było: „Wszystko dla narodu”. To miała być narodowa rewolucja.

Brzmi znajomo.

Bez wątpienia system panujący w Trzeciej Rzeszy był dla tych ludzi
inspiracją i wzorem. Przemoc według nacjonalistów ukraińskich miała być
podstawową metodą osiągnięcia celu. Ideolodzy i agitatorzy OUN przy
użyciu prymitywnych metod propagandowych nawoływali ludzi do nienawiści
wobec innych. Podobieństwa same się nasuwają.(...)

UPA mordowała swoich rodaków w równie okrutny sposób jak Polaków – mówi Ewa Siemaszko, badaczka ludobójstwa na Wołyniu
k
kobieta nie feministka
widziała Polaków w dniu Wszystkich Świętych ? No i jak? zmęczeni zmęczeni polskim zaściankiem, tradycjonalizmem i konserwatyzmem ?

Wrzeszcząca feministko, jesteście po prostu nie wykształcona, zacofana i pałacie nienawiścią.

Wspominam dzisiaj ś.p. Macieja Rybińskiego - już kilka lat temu wysłał feministke Srodę na Łysą Górę.
L
Lala
Biorący udział w programie duchowny poprosił, aby zachowywała się stosownie do swojego tytułu profesora, ale odpowiedziała, że nie może wytrzymać i musi przeszkadzać innym. Żenada, jak tacy ludzie jak ta pseudoprofesorka psują dobre obyczaje w naszym kraju.
...
Podobno to etyk - ale to, co ta pani opowiada, nie mieści się w ramach zwykłej przyzwoitości.
W tv czy prasie zajmuje się jednym: ujadaniem, straszeniem, powielaniem kłamstw. Nietolerancja do inaczej niż ona myślących to jej specjalność.
Mam nadzieję, że Polska nie będzie należała ani do niej, ani do pana, o którym tu opowiada: nie chciałbym być skazany na skrajny populizm i bliska faszyzmowi ksenofobia, której w sobie ani ona, ani tzw. Ruch Poparcia nie dostrzegają.
W
Warszałer
Jak zwykle ta baba leje wode Mam duze watpliwosci do jej profesorstwa czyzby byla profesorem po Wyzszej Szkole Partyjnej PZPRu czy studiach w Moskwie bo inaczej jej wypowiedzim nie potrafie sobie wytlumaczyc
E
Eltra
"Niestety są w Polsce bezbożnicy i jest bezbożniczy ruch. Oczywiście nie pod tą nazwą, lecz pod wygodniejszą nazwą wolnomyślicielstwa. [...] Nie przebrzmiało jeszcze w świecie zmartwychwzbudzające tchnienie: Polsko, wynijdź z grobu (J 11,43), a już odbywa się w łonie wskrzeszonej ojczyzny śmierciorodne zatruwanie pierwiastków życia i walka z jego stwórczym początkiem: Chrystusem.

Mówią, że to powiew Europy, a w rzeczywistości wieje tu woń przykra moralnego rozkładu tej Europy, która już cuchnie (J 11,39). [...] Jakżeż Polsce nie do twarzy ta wolteryańska mina bezbożnicza! Z wszystkich brzydactw, którymi fałszowano naszą psychologję, to jest najwstrętniejsze. Dusza polska, z gruntu religijna, łagodna, z samego przyrodzenia chrześcijańska [Tert. Apologeticus, c.17], nie jest zdolna do bluźnierstwa, a kto ją do bluźnierstwa wykrzywia, dopuszcza się potwornej perwersji. Bezbożnictwo to nie tylko nieznany w tradycjach polskich grzech przeciw Bogu, ale obraza Polski, jej duszy, jej imienia chrześcijańskiego i całej jej przeszłości. [...]

To, co się w Europie rozgrywa, jest gwałtownym zmierzchem epoki, której ducha zatruto. Tę niemoc powoduje bezwładność duchowa. To przesilenie jest następstwem kryzysu moralnego. Ten wstrząs ogólny jest zapadaniem się wszystkiego, co zawisło w próżni, gdy z życia ludów usunięto Boga i Jego prawo. Ten ostry załom rozwoju ludzkości to dowód, że bez pierwiastka Bożego narody nie wytrzymują brzemienia własnych dziejów. Ten bezład, to gmatwanie się stosunków, to rysowanie i kruszenie się ustrojów jest bankructwem bezbożnictwa wszelkiego stopnia i wszelkich rodzajów, bankructwem bezbożnictwa w etyce, bankructwem bezbożnictwa w życiu prywatnym i zbiorowym, bankructwem bezbożnictwa w życiu publicznym i w stosunkach międzynarodowych.

Ratunek? Przy rozpływaniu się autorytetów, nawet religijnych, tylko katolicyzm zachował pełną świadomość swego powołania. Wszyscy inni poczynili już ustępstwa na rzecz naturalizmu, zdają neopogaństwu obronne okopy wiary i obyczajów i idą w służbę tego, co modne, łatwe, władne i popłatne. Na szańcu pozostał katolicyzm. Na nim spoczął cały ciężar obrony prawa przyrodzonego, przyrodzonych praw jednostki i rodziny. [...]

Błędnie pojmuje zadania katolicyzmu w chwili obecnej kto sądzi, że Kościół powinien dbać przede wszystkim o to, by się ostać, i że w tym celu powinien się jak najmniej narażać, ograniczać swą działalność do spraw najistotniejszych, a zresztą jak najdalej uciekać od złości dzisiejszych czasów. Błądzą i ci, którzy mniemają, że Kościół powinien dziś całą uwagę i siły kierować ku obronie pozycji, które ma w ręku, wylewając się w mniejszej mierze na inne akcje i odkładając na lepszą chwilę nowe przedsięwzięcia. Jedni chcieliby głos Kościoła tłumikiem oportunizmu przygłuszyć, aby oszczędzać tych, którzy zdrowej nauki nie cierpią [2 Tym 4,3], a drudzy pragnęliby go zamienić w wielki obóz warowny, odgrodzony zasiekami od świata, a tym jedynie zajęty, by napady odpierać i tak poprzez burzliwe czasy ocaleć. [...]

Katolicyzm był zamknięty na modlitwie w wieczerniku tylko do zesłania Ducha Świętego, a potem wyszedł zeń na zawsze i stał się wiekuistym apostolstwem, które dla pozyskania ludu niewiernego i sprzeciwiającego się (Rz 9,21) wychodzi z Chrystusem poza obóz, niosąc urąganie Jego (Hbr 13,13).

Za wiele jest w pewnych kołach katolickich nastawienia na obronę, a za mało zrozumienia zdobywczych zadań Kościoła. Skoro wywrót i bezbożnictwo coraz śmielej uderzają w chrześcijaństwo, musi być i obrona, i to obrona zwarta, dostojna, mocna w dowodach, którymi walczy, potężna pierwotnym duchem ewangelicznym. Ale obrona to nie wszystko. Nie wystarcza zasłaniać się i ciosy odbijać. Kościół ma odnieść i ustalić zwycięstwo, które zwycięża świat (2J 5,4), a to zwycięstwo osiągnie tylko walną ofensywą na całym froncie katolickim.

Naczelnym nakazem dzisiejszej chwili jest uruchomienie powszechnej ofensywy katolickiej".
i
internautka50+
też do p M Środy , Palikota, Kalisza,Tuska ani nawet do ojca Rydzyka.Kraj należy do Polaków!
Prawdy objawione przez p Środę o tyłek można potłuc.
p
polo
Komuchowi zawsze jest mało, zawsze i wszędzie wypowiada się za innych.
Stale -zgodnie z bolszewicką ideologią - komuch nakazuje, poucza innych jak mają żyć i co myśleć.
Najbardziej jednak upierdliwe są takie "czerwone rachelki", bękarty po Róży Luksemburg, Leninie, Stalinie, zaprogramowane genetycznie na wrogość do Polski i Polaków.
Dodaj ogłoszenie