„Sprawy Pyjasa” ciąg dalszy. Dorota Nieznalska: Potockiej zabrakło wrażliwości, taktu i empatii

Anna Piątkowska
Anna Piątkowska
- Moim zamiarem nie była strategia tworzenia politycznej historii, czy pozycjonowanie Pyjasa jako bohatera prawicy czy lewicy, według mnie to postać uniwersalna, która łączy w sobie prawdę, odwagę, uczciwość, nonkonformizm, idealizm młodzieńczy - mówi autorka i kuratorka wystawy "Sprawa Stanisława Pyjasa", której kontynuacją miała być publikacją pod redakcją Anny Marii Potockiej
- Moim zamiarem nie była strategia tworzenia politycznej historii, czy pozycjonowanie Pyjasa jako bohatera prawicy czy lewicy, według mnie to postać uniwersalna, która łączy w sobie prawdę, odwagę, uczciwość, nonkonformizm, idealizm młodzieńczy - mówi autorka i kuratorka wystawy "Sprawa Stanisława Pyjasa", której kontynuacją miała być publikacją pod redakcją Anny Marii Potockiej Joanna Urbaniec
W ubiegłym roku w krakowskim Bunkrze Sztuki gościła wystawa Doroty Nieznalskiej „Sprawa Stanisława Pyjasa”, jej kontynuację, oddającą głos przyjaciołom i kolegom Pyjasa, miała stanowić publikacja pod redakcją Marii Anny Potockiej, dyrektorki galerii. Jednak książka „Wokół sprawy Pyjasa”, która ukazała się kilka tygodni temu, wywołała burzę oraz ostrą reakcję i autorki wystawy, i przyjaciół jej bohatera. O wystawie i publikacji rozmawiamy z Dorotą Nieznalską.

FLESZ - Polska na baterie. Jesteśmy liderem ich eksportu

W ubiegłym roku Bunkier Sztuki prezentował Pani wystawę „Sprawa Stanisława Pyjasa”. Skąd pomysł na jej realizaję?
Pomysł pojawił się w odpowiedzi na konkurs rozpisany w 2017 roku przez Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku na „Opracowanie koncepcji projektowej rzeźby upamiętniającej postać Stanisława Pyjasa zlokalizowanej w Krakowie”. Moja propozycja zdobyła wówczas wyróżnienie. W momencie, kiedy podjęłam się opracowania projektu, stwierdziłam, że bardzo mało wiem na temat okoliczności śmierci Pyjasa, zrobiłam więc bardzo pogłębiony research, podjęłam także kwerendę w IPN. Idąc do IPN-u. nie miałam żadnej z góry przyjętej tezy - chciałam dotrzeć do jak największej ilości dostępnych materiałów, jak się okazało, było ich bardzo dużo.
Pojechałam też do Gilowic - rodzinnej miejscowości Stanisława Pyjasa, żeby poznać miejsce, gdzie mieszkał, dojrzewał - bardzo emocjonalnie przeżyłam to docieranie do jego przeszłości. Nawiązałam korespondencję z Anną Wnętrzak, młodszą siostrą Stanisława Pyjasa, która wskazała mi, że jako rodzina nie chcieliby, żeby on był w jakiś sposób politycznie profilowany. Moim zamiarem nie była więc strategia tworzenia politycznej historii, czy pozycjonowanie Pyjasa jako bohatera prawicy czy lewicy, według mnie to postać uniwersalna, która łączy w sobie prawdę, odwagę, uczciwość, nonkonformizm, idealizm młodzieńczy - te cechy mnie ujęły i zdeterminowały do ujawnienia tego, kim był Pyjas. Naturalnie, pojawiła się koncepcja wystawy, którą zaproponowałam dyrekcji Europejskiego Centrum Solidarności. Tam też została ona zaprezentowana w listopadzie 2019 roku.

A z Gdańska wystawa trafiła do Krakowa.
Bardzo chciałam pokazać wystawę w Krakowie, bo to lokalna tożsamość, historia, tu mieszkają jego przyjaciele. Projektem wystawy zainteresowałam Maszę Potocką, dyrektorkę Bunkra Sztuki, którego siedziba znajduje się zaraz przy ulicy Szewskiej, miejscu, gdzie 7 maja 1977 roku, odnaleziono ciało Stanisława Pyjasa.

Jaki był odbiór wystawy w Krakowie?
To właśnie w Krakowie wystawa zyskała sens. Odbiór był bardzo dobry, na wernisaż przyszło dużo znajomych Pyjasa, było oprowadzenie kuratorskie, ludzie dzielili się swoimi wspomnieniami z tamtego okresu. Miałam poczucie, że historia ożyła, a ja poznałam wiele nowych szczegółów. Dzięki zaufaniu rodziny Pyjasa otrzymałam duży zasób materiałów archiwalnych, również od Stowarzyszenia Maj 77, od Bogusława Sonika - bardzo cenne unikatowe publikacje, które ostatecznie przekazałam do archiwum Europejskiego Centrum Solidarności.

Wielokrotnie podkreślała Pani, że wystawa miała być w zamyśle apolityczna.
Ideą wystawy było przywołanie pamięci o Stanisławie Pyjasie, co zaznaczyłam tytułem: „Sprawa Stanisława Pyjasa”, oraz cytatem z 1972 roku, „Żeby ktoś choć raz wdzięczny był za istnienie moje”. Celem nie było ujawnianie historii przebiegu śledztw, tego w jaki sposób mógł zginąć Stanisław Pyjas, czy kolejnych, pojawiających się z biegiem lat, faktów. Interesowała mnie postać Pyjasa, chociaż zdaję sobie sprawę, że nie mogłam pominąć historycznego kontekstu, dlatego wystawie towarzyszył film: „Sprawa Stanisława Pyjasa”, który pokazał okoliczności i sytuację podjęcia decyzji o zaangażowaniu się w politykę Pyjasa i jego przyjaciół oraz drugi „Osoby zamordowane i represjonowane przez MO i SB w Polsce w latach 1970-89” - dramatyczny katalog podobnych „przypadków śmierci”.
Z perspektywy pracy nad wcześniejszymi projektami, gdzie bazę stanowiły materiały archiwalne, tak i w tym wypadku nie ingerowałam w dokumenty, nie przerabiałam ich, ponieważ materia była zbyt delikatna, niejednoznaczna i wielowymiarowa. Przeglądając przez blisko rok materiały, które spływały do mnie z różnych oddziałów IPN w Polsce, miałam nadzieję, że znajdę jakiś nowy wątek, wcześniej nie rozpoznany fakt. Niestety, jest oczywiste, że te najważniejsze dokumenty zostały celowo zniszczone już wiele lat temu. Zdecydowanie, lektura wszystkich materiałów była bardzo dojmującym przeżyciem - zobaczyłam, jak działa mechanizm przemocy państwa PRL. Równocześnie podjęłam współpracę z Cezarym Łazarewiczem, który, na moją prośbę, napisał świetny tekst towarzyszący wystawie, udostępniany w formie folderu.

Swoje słowo do wystawy - bardzo pozytywne - napisała także Maria Anna Potocka. Czy już wówczas pojawiła się koncepcja jej publikacji?
W pewnym momencie Masza Potocka bardzo zainteresowała się tą historią. Pomysł publikacji pojawił się jakiś czas po zakończeniu wystawy - to był jej pomysł na swego rodzaju teoretyczną kontynuację. Jednak dziś jestem zszokowana tym, w jaki sposób wykorzystała tę wystawę. Ja sama czuję się w pewien sposób zmanipulowana, jest mi wstyd i przykro, ponieważ pracując nad wystawą, zdobyłam zaufanie wielu osób. Publikacja, jak zapewniała dyrektor Potocka, miała oddać głos przyjaciołom, znajomym Stanisława Pyjasa, by dopełnić wystawę, czy w pewien sposób odnieść się do pamięci, historii.

Skoro książka miała być dopełnieniem wystawy i jest w niej także Pani tekst, to czy znała Pani jej ostateczny kształt? Książki w trakcie powstawania przechodzą przecież redakcje, kolejne czytania, akceptacje.
Każdy otrzymał swoją część, ale nikt z nas nie znał całości przed publikacją. Masza Potocka, jako redaktorka, zebrała wszystko w całość i wydała. Nie spodziewałam się, że jej tekst będzie tak dominujący, pisany z niewiarygodną pewnością siebie, a fakty dobrane pod przyjętą z góry tezę. Treść posiada błędy, jest próbą manipulacji i fałszowania historii. Gdybym wiedziała, że powstanie tekst, który tak mocno formatuje i zniekształca tę historię - na co absolutnie się nie zgadzam i uważam to za nadużycie - nigdy nie wzięłabym udziału w takiej wersji książki. Jest to jest nieuczciwe przede wszystkim wobec ludzi, którzy wzięli udział w tym wydawnictwie, wobec dawnych opozycjonistów SKS - owców, również wobec rodziny. Krótko mówiąc, pamięć Stanisława Pyjasa została opluta przez dyrektor Potocką.

Dziś ci znajomi mówią, że zostali wprowadzeni w błąd.
Zdecydowanie. Wydaje mi się, że dyrektor Potocka nie dość mocno poznała całą sprawę. Jednak tu również liczą się intencje, a według mnie nie są one uczciwe. Trudno sobie wyobrazić, żeby na podstawie kilku rozmów, tekstów, artykułów, jak deklaruje Masza Potocka, napisać tekst, który jest próbą analizy wybranych faktów, ale też kategorycznym stwierdzeniem jak doszło do śmierci Pyjasa, w jakich okolicznościach. Dodatkowo dyskredytowana, wręcz ośmieszona jest rola krakowskiej opozycji. Dość sugestywnie Potocka konfrontuje dwie skrajnie różne postawy moralne - Lesława Maleszki i Bronisława Wildsteina, nieszczęśliwie manipulując znaczeniami i drwiąc z tego drugiego. Dziwi mnie, że ona nie dostrzega tego, że takim działaniem wyrządza krzywdę i szkodzi pamięci historycznej.

Wydała Pani oświadczenie, w którym odcina się od tej książki.
Nie jestem historykiem, ale po przeczytaniu i analizie tak dużej ilości materiałów dotyczących sprawy Stanisława Pyjasa, widzę, że Masza Potocka mija się z prawdą. Nie potrafię znaleźć słów, żeby wyrazić swoje oburzenie, na to, w jak bardzo arogancki sposób naruszyła sferę pamięci, której nigdy nie była częścią, nie doświadczyła jej. Swoje prywatne zdanie, opinię na temat sprawy powinna zachować wyłącznie dla siebie i nie kompromitować się publicznie. Znam Maszę Potocką od wielu lat, wiem, że często działa bardzo stanowczo, ale nigdy nie podejrzewałam, że w taki sposób zawłaszczy historię, do której nie ma prawa.

Kontaktowałyście się już po ukazaniu się publikacji pod redakcją Marii Anny Potockiej?
Tak. Wysłałam swoje oświadczenie także do Maszy Potockiej, zaraz do mnie zadzwoniła. Była urażona tym, co napisałam w tekście, próbowała jakoś załagodzić sytuację, jednak w kolejnych dniach jej uwagi skierowane do mnie przybrały już inny ton. Obawiam się, że w tej nieumiejętnie podjętej próbie dotarcia do prawdy, Potockiej zwyczajnie zabrakło wrażliwości, taktu i empatii.

***

Dorota Nieznalska – polska artystka wizualna. Tworzy przede wszystkim obiekty rzeźbiarskie i instalacje. Interesują ją zagadnienia relacji społecznych i politycznych w kontekście przemocy. Realizuje projekty badawcze dotyczące miejsc pamięci, śladów pamięci/zapomnienia oraz historii. Brała udział w wielu wystawach zbiorowych i indywidualnych w kraju i za granicą. Jej prace znajdują się w kolekcjach m.in. Muzeum Narodowego w Gdańsku, Krakowie, Wrocławiu, NOMUS Nowe Muzeum, MOCAK w Krakowie, Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia, Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, Galerii Arsenał w Białymstoku, Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, Norrtelje Konsthalle w Szwecji, Kunstforum Ostdeutsche Galerie w Regensburgu.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

No i dożyliśmy czasów, w których lewacy, czyli mentalni spadkobiercy komuny, roszczą sobie prawa do schedy po ofiarach komuny.

Ale czego spodziewać się po lewackich głąbach, którzy wyróżniają pracę osoby, która sama przyznaje wprost, że nic nie wie na temat, którego dotyczy jej praca?

Intelektualna degeneracja społeczeństwa.

Dodaj ogłoszenie