Sprawcy poGROMów w akcji: Jak wygląda służba w elitarnej jednostce

Anna J. Dudek
Jak wygląda szkolenie GROM, co mówi swojemu synowi, gdy wychodzi do pracy, i jakie ma plany na życie po służbie Annie J. Dudek opowiada Arek z elitarnej jednostki

Trudno się z nim umówić. Najpierw długo czekam na zgodę dowódcy. Później, już po pierwszej rozmowie, akurat zaczyna się jesienna selekcja kandydatów do jednostki, więc jest zajęty. Trudno z nim rozmawiać. O tym, że zdradzi szczegóły akcji, nawet nie ma co marzyć. Część pytań kwituje krótkim: "Tego nie mogę powiedzieć", odpowiedzi na inne musi skonsultować z dowódcą, kiedy słyszy zaś jeszcze inne, znacząco się uśmiecha i zaczyna mówić o czym innym.

Dlaczego? Bo GROM to jedna z najbardziej tajemniczych formacji w polskiej armii. Wiadomo tylko, że istnieje. Wiadomo, że to GROM-owcy wykonują trudną robotę. Wiadomo, że przechodzą mordercze szkolenie, po którym i tak nie ma gwarancji, że będą częścią jednostki.

Marzy żołnierz o GROM i…

Może nie było w moim przypadku tak, że marzyłem po nocach, żeby służyć w GROM, ale kiedy zobaczyłem, będąc na misji w Iraku w latach 2003-2004, jak dobrze wyszkoleni są ci ludzie, jak bardzo pomagały przeprowadzane prze nich akcje, od razu pomyślałem, że chcę do nich dołączyć - opowiada Arek. - Nie czekałem na powrót do kraju, tylko od razu wysłałem dokumenty. Odręcznie pisane podanie, list motywacyjny, życiorys. Przedtem służyłem w jednostce komandosów w Lublińcu, ale dopiero po przejściu selekcji do GROM i rozpoczęciu szkolenia zobaczyłem, że różnica jest ogromna - mówi.

Ogromna jest też presja podczas selekcji. I fizyczna, i psychiczna. Najpierw cały dzień testów sprawnościowych i psychotestów. - Jak to wygląda? - pytam. - Normalnie. Tylko że nie ma norm.

Po przejściu pierwszego etapu testów sprawnościowych i wytrzymałościowych (trzeba było trochę powalczyć wręcz, no, cały dzień - mówi Arek) z 217 osób zostało niecałe 100.

Dostali informację, że następnego dnia mają się zameldować w Bieszczadach. Jak dojechać? Ich problem. Ważne, żeby byli na miejscu.

Mordercze szkolenie, wycieńczające ćwiczenia i praca w skrajnie niebezpiecznych warunkach. Witajcie w GROM

Im więcej potu na ćwiczeniach

Co najbardziej utkwiło mu w pamięci? Trening wysokościowy i poczucie wiecznego niewyspania. Dowódcy budzili kandydatów na operatorów co chwilę, każąc się przenosić w inne miejsce.

Mieli dowieść, że są wytrzymali, nie przeraża ich brak snu i są w stanie odnaleźć się w każdych okolicznościach. Co jeszcze było trudne? - Fakt, że to wszystko odbywało się w zimie, nie ułatwiał zadania - mówi. - Proszę sobie wyobrazić przeprawę przez lodowaty górski strumień - dodaje.
A to tylko przygrywka do tego, co będzie się działo podczas działań w realnym zagrożeniu. Sama selekcja to też tylko początek, bo wcale nie przesądza o tym, że żołnierz ukończy kurs podstawowy, który trwa kilka miesięcy. O stopniu trudności świadczą też liczby - po górskim etapie selekcji zostało tylko 30 najlepszych kandydatów.

Co robi się na kursie? - Uczymy się taktyki, strzelania, nurkowania, skakania ze spadochronem, nawigacji… Wszystkiego, co może przydać się w terenie. Kiedy nie jesteśmy na akcji, codziennie ćwiczymy, bo nikt nie może powiedzieć o sobie, że jest na tyle dobry, że nie może być lepszy. Im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi na wojnie - dodaje.

Coś o tym wie, bo podczas akcji na misji w Afganistanie został ciężko ranny. - Dużo było trudnych sytuacji, w tej akurat dostałem - mówi tak, jakby opowiadał o potknięciu się o krawężnik, mimo że rehabilitacja trwa do tej pory, a już minęło prawie trzy lata od tamtego dnia. Opowiada o tym półsłówkami, dowiaduję się tylko, że może, gdyby mieli w czasie akcji więcej środków lotniczych, nie doszłoby do tego. - Mogę o tym napisać? - pytam. - Na razie może pani, potem i tak będziemy autoryzować.

Świetnie, myślę, wytnijcie mi wszystkie ciekawe rzeczy z tego tekstu.

"No easy day"

Kiedy kilka miesięcy temu spotkałam się z amerykańskim snajperem Chrisem Kyle'em, który swoje doświadczenia w SEAL opisał w książce "Cel snajpera", ten swobodnie opowiadał o rodzajach broni, jakiej używa się w jego jednostce.

Szeroko rozwodził się nad poszczególnymi akcjami, chwalił operatorów z GROM, z którymi miał okazję pracować. "Nasi" są bardziej powściągliwi. - Powiem tak: Wiem, że część kolegów pracowała z Chrisem - ja akurat nie miałem okazji - i opinie na temat pisania książek o "świeżych" akcjach są podzielone. Ja też swoją mam - i to wszystko, czego się dowiaduję.

Trochę światła na to, co może się mówić na ten temat w jednostce, rzuca wypowiedź o innej książce - "No easy day" - którą napisał jeden z komandosów biorących udział w obławie na Osamę bin Ladena w zeszłym roku.

- Facet opisał akcję, która odbyła się bardzo niedawno. Ujawnienie szczegółów operacyjnych i odtajnienie pewnych danych może spowodować więcej złego niż dobrego, zwłaszcza dla osób, które brały udział w tej akcji - mówi Arek.

Fakt, pierwsze efekty już są - na stronach internetowych islamskich radykałów błyskawicznie pojawiło się nazwisko autora książki i jego adres z dopiskiem, że "ten pies już niedługo zginie".
To właśnie ostrożność i dbałość o kolegów powodują, że Arek nie chce odpowiedzieć wprost na pozornie niewinne pytanie - o to, jaką jednostkę specjalną na świecie podziwia najbardziej.

- Jest na świecie kilka, a może nawet kilkadziesiąt doskonałych jednostek, ja pamiętam jedną, która zrobiła na mnie największe wrażenie. - Jaka? - Tego już się nie dowiem, bo gdyby ten tekst wpadł w niepowołane ręce, ktoś mógłby wyciągnąć niepożądane wnioski. Z tego samego powodu nie podpisuję go ksywą, którą nosi wśród kolegów, tylko prawdziwym imieniem, które - paradoksalnie - jest bardziej enigmatyczne.

Życie pozaGROMowe

Żona się nie boi o pana? - pytam. - Powiedziałem jej tak: i tak będę w wojsku, więc chyba będziesz spokojniejsza, jeśli będę wyszkolony w najlepszy możliwy sposób? - pada odpowiedź.

Ale dziesięcioletni syn wie tylko, że tata pracuje w wojsku. Arek nie daje się naciągnąć na zwierzenia o rodzinie. Przyjaciele? - U nas jest tak, że jednostka jest naszym domem. Jesteśmy w stanie się poświęcać i cały czas doskonalić, bo może zdarzyć się tak, że dodatkowy wycisk na ćwiczeniach ocali któregoś z nas na akcji. Dlatego panuje żelazna dyscyplina i każdy daje z siebie wszystko. Od tego zależy bezpieczeństwo. Poczucie zagrożenia na misji tworzy bardzo silną więź, a poza tym mnóstwo czasu spędzamy razem w pracy, na poligonach, na szkoleniach - mówi.

Jest tu miejsce dla przyjaciół spoza jednostki? - Tak, mamy znajomych cywilów - mówi. Kolejna lakoniczna odpowiedź.

Podobno służba w GROM i innych jednostkach specjalnych jest tak intensywna, że można służyć maksymalnie przez kilkanaście lat. I ze względu na sprawność, i doświadczenia, które stają się udziałem żołnierzy. Co później? - Większość z nas ma hobby, któremu się poświęca, jak ekstremalne nurkowanie, skoki spadochronowe, sporty walki czy strzelectwo. Posiadamy też doświadczenia, które mogą pomóc znaleźć pracę w cywilu. To, co mnie fascynuje, to sporty walki, może więc tym właśnie się zajmę po zakończeniu kariery wojskowej. Ale na razie o tym nie myślę, bo jak najdłużej chciałbym pracować w GROM.

- Czy jest coś, co chciałby pan dodać? - Tak, przede wszystkim chcę podziękować tym, którym wiele zawdzięczam. Zacznę od kolegów, na których zawsze mogę liczyć, nieważne gdzie i w jakiej sytuacji się znajdziemy. Dziękuję też dowództwu jednostki wsparcie w trudnych chwilach i pomoc na każdym etapie mojej rehabilitacji. Wiele zawdzięczam też dr. Adamowi z Trzebnicy, który profesjonalnie zajął się moją nogą i dzięki któremu mogę normalnie funkcjonować. Oczywiście podziękowania dla mojej wspaniałej żony, która wiele poświęciła, mobilizując mnie do walki o zdrowie.

Anna J. Dudek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie